, niedziela 24 marca 2019
Andrzej Drobik: Kwestia granic
Andrzej Drobik jest felietonistą portalu gazetacodzienna.pl. Fot. Paweł Herman  



Dodaj do Facebook

Andrzej Drobik: Kwestia granic

ANDRZEJ DROBIK
Czytając dyskusję, która przetoczyła się ostatnio m.in. przez portal Gazetacodzienna.pl, odnoszę wrażenie, że w kwestii tożsamości wiele jeszcze przed nami. Ciągle chyba blokują nas granice - najczęściej te mentalne.
Kilka tygodni temu napisałem felieton pt. "Nie jestem Ślązakiem", na który tekstem pt. "Mam prawo do dumy z bycia Ślązakiem" odpowiedział pan Grzegorz Szczepański z Ruchu Autonomii Śląska. Szczepańskiemu z kolei odpowiedział Bogusław Słupczyński, który konfrontuje swoje poglądy z programem całego RAŚ. Dwa pierwsze felietony ukazały się zarówno w portalu Gazetacodzienna.pl jak i na gazeta.pl Bielsko-Biała.

Nie będę tutaj polemizował ze Szczepańskim, któremu w jego głównej tezie oczywiście przyznaję rację - każdy ma prawo do dumy z bycia Ślązakiem. Równie ciekawe, jeśli nie ciekawsze okazały się bowiem komentarze internautów. Wiadomo, że portal Gazetacodzienna.pl czytają raczej mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego, w bielskim odłamie portalu Gazeta.pl duża część czytelników to z kolei mieszkańcy Bielska i okolic. Tutaj widać ciekawą różnicę. O ile w "Codziennej" tekst Szczepańskiego został poddany dość gruntownej krytyce (włącznie z tym, że oskarżano redakcję o popieranie RAŚ-u), to na portalu Gazety Wyborczej rozgorzała ciekawa dyskusja o Podbeskidziu. Jedni twór ten bardzo krytykowali, drudzy twierdzili, że stał się nieodłącznym elementem krajobrazu tożsamościowego naszego regionu.

W jednym z komentarzy, internauta o nicku gooral napisał: "Mieszkam w BB, mój region to Beskidy i Podbeskidzie. Czuję się Polakiem, Góralem. Znam nasze związki ze Śląskiem Cieszyńskim, szanuję historię, ale Śl. Cieszyńskiego nie czuję w żadnym aspekcie teraźniejszości mojego miasta, natomiast poza aspektem mieszczańskim samym w sobie nie reprezentującym żadnych związków etnologicznych, widzę i czuję związek BB z górami i szeroko rozumianą góralszczyzną".

Jak wiadomo, historycznie Bielsko należało do Śląska Cieszyńskiego, natomiast Biała do Małopolski. Formalne połączenie miast i stworzenie tzw. Podbeskidzia, sprawiło, że od swojej "cieszynskości" Bielsko się odcięło. I trudno się w sumie dziwić - to Bielsko jest dzisiaj centrum biznesowym regionu i przez czas istnienia województwa bielskiego, jego faktyczną stolicą. Na Śląsku Cieszyńskim bardzo często negujemy sens istnienia Podbeskidzia, jako sztucznego tworu, bez uzasadnienia historycznego, stworzonego w czasach komuny. Być może w tym przypadku znacznie ważniejszy jest jednak fakt, że Podbeskidzie stało się swoistym "klejem tożsamościowym" dla Bielska i Białej? Ten fakt nie budzi we mnie żadnych większych kontrowersji. Troszkę gorzej jest w przypadku rozszerzania pojęcia Podbeskidzie na Śląsk Cieszyński. Bo skoro termin ten miał być klejem, to Śląsk Cieszyński chyba nigdy go nie potrzebował.

Czytając niektóre komentarze przeżywałem chwile grozy. Część internautów najchętniej zupełnie zanegowałaby istnienie Podbeskidzia, część z kolei autorytarnie rozszerzyłaby go na cały teren byłego województwa bielskiego. Wspomniana groza wynika stąd, że mam nieodparte wrażenie, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać i nawzajem się negujemy. Ale jest wiele objawów zdrowego rozsądku. Niech za przykład posłuży ten komentarz: "Jeśli chodzi o SCI-Podbeskidzie-Galicja to się dogadamy... zresztą już się dogadujemy:)".
Komentarze: (65)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Wy się lepiej chłopy po gocie , bo bydzie z nami kiepsko,to wom mówi stary gorol , zbrennej z bogiem chłopy .

Mam ogromnie dużo znajomych z Wrocławia i Dolnego Śląska z którymi bardzo często miałem okazje na rozmawianie na temat tożsamości. Kiedyś dla żartu powiedziałem że pewnie oni nie są żadnym Śląskiem a Podsudeciem lub Nadodrzem to jedyne co to wywoływało to gromki śmiech ;D. Oni wiedzą że są Ślązakami i takimi chcą być, przynajmniej najmłodsze pokolenie. Co ich to obchodzi że pochodzą z różnych stron Polski? Historia Śląska nie skończyła się w 1945 roku a ich rodzinne historie są po prostu są częścią Historii Śląska która trwa nadal. I ich kultura jest teraz kulturą tej części Śląska. Wydaje mi się że to my, mamy większy problem z uznawaniem ich za Ślązaków niż oni samych siebie ;D

Gooral to jest jeden z sławetnych troli internetowych występujących na takich tematach ;) A mnie jako bielszczanina-ślązaka (cieszyńskiego) najbardziej właśnie irytuje to że zawsze przy takich rozmowach jestem wyrzucany z grona bielszczan "bo nie czujesz się góralem to nie możesz być stad" i jakieś dziwne naprędce wymyślone i nieźle pogięte argumenty za istnieniem tegoż regionu "Podbeskidzia". Znam parę osób którzy są potomkami bielskich niemców, znam ich stronę internetową i wcale oni się nie czują jako "osobna od Śląska" grupa etniczna. Pozatym Podbeskidzie od samego początku niesie ze sobą "zmuszanie do tożsamości" i nieważne czy byłe woj. bielskie czy samych bielszczan.. A we Wrocławiu to prawda, ludzie tam zaczynają czuć się Ślązakami.

Silesius- tara to już pleciesz jak rzić w lecie.

Analogia amerykańska miała pokazać,że nie można odmawiać komuś prawa do tożsamości etnicznej lub narodowej,dlatego,że mieszka na danym terenie od jednego pokolenia. Znam wrocławian,którzy nie czują więzi emocjonalnej z terenami,z których przybyli ich przodkowie,natomiast czują taką więź ze Śląskiem. Bielszczanie też mogą,ale z jakiejś przyczyny większość nie chce.

ile ci płacą za jeden wpis?

Przeciwnicy Śląska, autonomi i śląskiego języka moga gadać ile chcą. Proces rozwoju małych ojczyzn, regionalizmów duszonych za PRL postępuje. Bo to właśnie komuchy umyśliły sobie jeden naród, jedno państwo i jednego wodza. To stare, z najgorszych i słusznie minionych czasów sowieckie myślenie. Ci, którzy dzisiaj mają takie same przekonania sami wystawiaja sobie laurkę...

to jakiś kolejny propagandysta RAŚ oddelegowany do obsługi forum "GC", czy też to ciągle ten sam szczwacz, zmieniający tylko ksywki?

wolny od RAŚ-izmu!

I to jest tylko część prawdy Rosomak o ktorej piszesz.W takim razie należało by oczekiwac także i tego aby nikt też w Pradze ,czy w Berlinie czy w Wiedniu nie mówił ci jak masz żyć. Czy jesteś pewny ,że i Prażacy ,Wiedeńczycy, Berlinczycy nie śmiali by się z Ciebie za polską dziwaczną mowę, flirt z armią polska ,komunistycznymi nawykami ost-europejczyków?. Czy wydaje ci się ,że politycy z pozostałych przezemnie wymienionych stolic nie manipulowali by twoją historią ,twoim życiem? Popatrz na relacje autochtonów po drugiej stronie Olzy i ich stosunek do polityków w Pradze. myślę ,że dla większości ludzi po tamtej stronie olzy włożenie w miejsce warszawiaków słowa prażacy oddawało by ich credo co do lokalnego patriotyzmu. W jednoczącej się Europie znaczenie wpływu stolic państwowych na życie lokalnych społeczności bedzie ulegalo oslabieniu. Model euroregionów będzie rósł na znaczeniu a osłabiał się nacjonalizm państwowy. Ludności autochtonicznej w jednoczącej się Europie na Sląsku Cieszyńskim zawsze będzie bliżej do Pragi czy Wiednia niż Warszawy nie znaczy to ,że o własną tozsamośc nie będzie należało zabiegać z równa determinacją w UE co ma obecnie miejsce w relacjach pomiędzy ludnością autochtoniczną w relacjach z Pragą czy Warszawą.Pytanie czy jednoczacą się Europą nie zachwieją bankrutujące gospodarki Grecji, Portugali, Hiszpani ,Włoch a także tych bliżej nas.?

No ,nie Rosomak ,nie rozśmieszaj mnie -przeciwników Śląska jest dokładnie tyle samo co przeciwników Wielkopolski czy Małopolski. Zwykła zabawa i dokuczanie sobie na wzajem i wytykanie odrębności -w tym i językowych. Ale nikt tego nie traktuje serio a raczej z przymrużeniem oka. Regionalizm bedzie sie miał dobrze tylko tam gdzie od wieków ludnośc jest osiadła. Tam gdzie zasadniczo zmieniła się struktura społeczna na skutek migracji tam już regionalizmu dawno nie ma , o ile wiesz co to regionalizm. zastąpiono go lokalnym samorzadem a to nie to samo. Proces unifikacji bedzie nastepowal czy tego chcemy czy nie .Zdaniem naukowcow języki co mniejszych narodów europejskich beda zamierać np. Litewski ,Śłowacki Słoweński na rzecz angielskiego czy niemieckiego. Gwara górnośląska czy cieszynska to relikty na ktorych odbudowanie nie masz co liczyć. Podobnie śmiercią naturalną umrze RAŚ -ten pociąg unifikacji już dawno pojechał a RAŚ no fanaberie grupy ludzi ,ktorzy budują poparcie na chwilowych zawirowaniach gospodarczo- politycznych.

Cała ta dyskusja o autonomii, narodowości śląskiej pomija dwa zwykłe fakty. Polski na Śląsku Cieszyćskim (cały) praktycznie nigdy nie było. Co na przestrzenbi wieków stanowi miedzywojnie i lata 1945-2011? Niemal nic. Nie było też zaboru, tak, jak na całym Śląsku, dlatego jesteśmy inni od innych i nacjonalisci, czy narodowcy polscy nigdy tego nie zrozumieja. Dajmy ludziom wolnosć wyboru i samostanowienia o sobie. Tylko tyle. Nikt w Warszawie nie będzie mi mówił, jak mam żyć. Nie będzie też wyśmiewał mojego jezyka, ani moich przodków z Wehrmachtu, ani mówił mi, co moge, a czego mi nie wolno! To jest moja historia, moje zycie i nie pozwolę jej deptać ignorantom i mentalności wściekle nacjonalistycznej.

Również twoja teza następna wymaga sprostowania. Wytworzenie lokalnej kultury wymagalo czasu w Ameryce -kultura amerykanska(poza tą indianską ) to kultura przybyszów. Natomiast tworzenie kultury Śląska Cieszyńskiego już się dokonalo na przestrzeni wiekow -autochtoni a także Ślazacy z cieszyńskiego mogą jedynie tę kulturę rozwijać czerpiąc i korzystając z dorobku kultury przybyszów ,którzy także w tę kulturę wrastają. Dla nich(przybyszów) to proces a ich cieszyńskość bedzie tym silniejsza jak długo i na jak długo oni sami ich potomkowie zwiążą się z tą kulturą (bycie "tu stela" to proces a nie wystarczającą jest deklaracja ,że się jest "tu stela" .

Wieś mac- masz kompleksy? Nie lawiruj i nie zmieniaj płaszczyzn wymiany poglądow- dyskutujemy tu o tożsamości ludności autochtonicznej a nie o zasługach mieszkańcow (czyli także tych przybyłych) tzw. Ślązakow z wyboru dla Śląska.To nie to samo. Tadeusz Kościuszko ,czy Pułaski też przysłużyli się do niepodległości Ameryki- ale czuli się i byli Polakami choć mogli być Amerykanami -swoją tożsamość budowali na tradycji polskiej choć Polska już praktycznie nie istniala jako twór polityczny.

Zgadzam sie z Warsem ze Cieszyn nie jest miastem dwukulturowym tylko posiada swoja kulture wytworzona na styku roznych kultur ktore w tym miejscu Europy wystepowaly !!!!!

Wars ma sporo racji w tym, co pisze.Oczywiście, liczenie pokoleń potrzebnych do uzyskania statusu autochtona ( w tym naszym przypadku - Ślązaka ) nie ma sensu, ale wytworzenie lokalnej kultury wymaga czasu. To jest jasne. Porównywanie Śląska do wczesnych USA nie ma sensu, bo trudno, aby biali przybysze przyswajali sobie niezrozumiałą dla nich kulturę Indian amerykańskich. Bardziej miarodajne jest porównywanie do krajów nam znacznie bliższych ( mówię o sytuacji po 1945 roku ): 1. Etruskowie a Rzymianie 2. Bizancjum a Turcy 3. Tyrol Płd. a Włosi itd... Stopień " śląskości" jest niemierzalny. Generacje nie mają tu nic do rzeczy. Ilu jest ludzi zasłużonych dla Śląska ( jako całości ), nie będących rodowitymi Ślązakami ! I nieważna tu jest ich narodowość. Polska, niemiecka, czy czeska. I często, czytając mądre opracowania historyczne n/t Śląska, otwierają mi się oczy ze zdumienia, że ten a ten nie był wcale " rodowitym" Ślązakiem, ale przybyszem spoza Śląska. Ważne jest też ciut więcej, niż tylko rodowód i znajomość godki w całym procesie budowy kultury i specyfiki regionu..... To się tyczy nie tylko Śląska, ale każdego praktycznie regionu świata. Dopływ świeżej krwi jest zawsze wskazany. A Śląsk zawsze miał z czego czerpać.

Dla ciebie właściwym forum jest poprzedni artyykuł. Włącz się w dyskusję na temat "dnia osoby z niepełnosprawnością intelektualną."

Sawa- liczyłem ,ze coś mądrzejszego napiszesz poza pochlebstwem. Czyżby Tobie zabrakło oleju w głowie?Co mnie oczywiście nie ździwiło. Silesius-Oni tj. Franklin, Washinkton,.... byli Amerykanami w takim samym stopniu jak prześiedleńcy zza Buga Wrocławianami chociaż nie wiem czy wymienieni przez Ciebie byli prezydenci nowego państwa nie byli już potomkami osadników mieszkającymi tam od przynajmniej pokolenia.Jedni i drudzy mieli swiadomość swojej przeszłości i docierali do nowych ojczyzn z bagażem doświadczeń poprzedniej ojczyzny.Różnica polegała na tym, że dla nowych Amerykanów i Ameryka była nowa w sensie budowy nowej ojczyzny. Poza wigwanami i przyrodą oraz ludnością tubylczą wszystko inne było tam do zbudowania. "Wrocławianie" ci zza Buga w pierwszym pokoleniu w większości dotykali przedmiotów, które przez pokolenia do nich nie należały, których symboli nie rozumieli - znasz np. folklor wrocławski,albo zespół ludowy tego miasta? Czy zatem wyobrazasz sobie Woshinktona tańczacego w pióropuszu wokół ogniska wznoszącego rece w górę w blagalnej modlitwie do Manitu o deszcz.Zatem jego Ameryka to Ameryka z dziedzictwem poprzedniej ojczyzny i zerwanie z nią przyszło w szczególnych okolicznościach nakładania ciężarów podatkowych na rzecz byłej ojczyzny, z ktorej kontaktu nie mieli już osadnicy od pokolenia. To tak jakbyś poszedł na Zaolzie i oczekiwał od mieszkających tam Polaków łożenia podatków na rzecz Polski a jednocześnie by podobne ciężary ponosili nadal na rzecz Czech.Natomiast wartością prawdziwą dla Zaolzian ,jest miejscowy język(gwara), stosunek do historii, tradycji. To pomimo nieobecności tam w sensie administracyjnym Polski od czasów kiedy Piastowie z hołdzili Śląsk Cieszyński koronie czeskiej czyni ich Polakami. Nie kto inny jak Norman Deivis znany historyk brytyjski powiedział o Jablonkowie, ze to najbardziej polskie z polskich miast. I ze zdumieniem stwierdził -jak to możliwe skoro Polska tam byla zaledwie przez rok.A zatem to co czyni nas Ślązakami, Polakami itd. rozgrywa się na innej płaszczyźnie w naszym wnętrzu.

Rzeźnicy pewnie dzielą się na lepszych i gorszych,wolę kupować produkty tych pierwszych. Ale już dzielenie ludzi na lepszych i gorszych Polaków/Niemców/Ślązaków pachnie mi bardzo nieładnie. Rozumiem,że Polakiem dla Ciebie nie był Olisadebe,ale odmawianie amerykańskości Franklinowi,Washingtonowi i Jeffersonowi... no,no...

warsie nareszcie mądrze piszesz -czyżby moja rada i dolałeś sobie więcej oleju do głowy

Nie wytrzymam. Jedno pokolenie to 100 lat. Boże weź do siebie tego głupka

Gwarą cieszyńską oczywiście dopuki

Nieźle trzeba mieć w głowie nakakane, żeby stwierdzić, że Niemcy posługiwali się gwarą.

Nie ,niezgadzam się Cieszyn nie jest ,nie był miastem dwukulturowym. Cieszyn wytworzył jedną kulturę wyrosła na styku kultur- ale w rzeczy samej nie jest, nie był wielokulturowym miastem. Gwarą cieszyńską posługiwali się Niemcy ,Polacy i Czesi sądzę ,że znli ją także Żydzi . Ludnośc tutejsza była w pierwszej kolejności ludnością ,która utażsamiała się ze sobą tak długo dopuki nikt nie kazał się ostatecznie im opowiedzieć za przynależnością panstwową i narodowościową, byli obywatelami monarchi austrowęgierskiej prekursorki zjednoczonej Europy-a to dokonało się po 1918 r ,a podziały w sposób trwały zostały wprowadzone w wyniku rozstrzygnięć drugiej wojny światowej i szczelnych granic obozu demoludów.Wcześniej do jednej parafi ewangelickiej czy katolickiej należeli niemieccy ,polscy czy w znacznej mniejszości czescy protestańci czy katolicy. To nowy podział- czytaj ład zachwiał wcześniej wypracowanym modelem współżycia ze sobą mieszkańcow miasta.

Tak swoją drogą.... Jest pewne miasto i to całkiem niedaleko, które ma taki sam status, jak Bielsko - Biała. Miasto to, z kolei, siedzi okrakiem na rzece Ostrawicy i spaja, niejako, Śląsk z Morawami... Nazywa się owo miasto Frydek - Mistek. Ciekawe, czy i tam próbują lansować ideę " Podbeskidzia" ? Może " Podłysogórza " ? Co na to znalcy tematu ?

Masz rację w jednym,aby być dumnym z tego Śląska,trzeba znać jego historię. Dziadkowie,którzy przyjechali z innych regionów nie nauczą tego,szkoła nadal każe recytować dziecku "Litwo,ojczyzno moja". Jeśli Ruch Autonomii Śląska chce zdobyć głosy cieszynioków,niech popracują nad edukacją regionalną.

"By czuć się cieszyniakiem trzeba znać jego historię ale miec też zakorzenioną historię swojej rodziny w dziejach Cieszyna,trzeba znać jego wzloty i upadki i związane z nim losy wzlotow i upadkow najbliższych ,trzeba znać i posługiwać się gwarą, mieć osobisty stosunek do stróju regionalnego, pieśniczek ,znać lokalny obyczaj." Zatem chcesz odmówić wrocławianom prawa do uznawania się za Ślązaków,jeśli ich rodzina pochodzi zza Buga? A co jeśli oni chcą się nimi czuć? Bo chcą!

Co by nie napisać, Cieszyn zawsze pozostanie stolicą ŚC. Mam na myśli Cieszyn jako całość, bo tylko tak należy traktować to miasto. Bielsko - Biała będzie zawsze miastem, siedzącym okrakiem tak na Śląsku, jak i w Małopolsce. Dążenia i cele obu tych miast ( Cieszyna i B-B ) są nieco inne, ale wydaje mi się, że tylko pozornie. Bo i Cieszyn jest dwumiastem dwukulturowym, i Bielsko - Biała jest miastem dwukulturowym. A więc i cele teoretycznie powinny być zbieżne. A do tego wcale nie trzeba posuwać się do swoistej emancypacji kulturowej i tworzyć idee fixe typu " Podbeskidzie". Ale jeśli ktoś się z tym dobrze czuje, to proszę bardzo....

N apostawie Twoich wypowiedzi próbuję analizować postawy mieszkańców innych rejonów Śląska. Stąd to moje gdybanie i pozorne niezdecydowanie....Śląsk Cieszyński to swoista specyfika. Nawet w ramach samego Śląska. Już nawet sam fakt, że jako jedyny skrawek Śląska, przyłączonego do państwa polskiego, podlegał jurysdykcji wiedeńskiej, będącej legalną kontynuatorką jurysdykcji praskiej. No - i co jest rownie istotne - jest nadal podzielony granicą państwową..... Dlatego tak ważne jest to, co napisałeś o priorytetach Cieszyna w swym pierwszym poście, czyli budowanie przyczółków współpracy transgranicznej...

Zatem tak ,czy niby tak? zdecyduj się. Bo na początku zaprzeczasz a potem zgadzasz się z moim wywodem.

No, niby taaaak.... Ale chyba nie do końca. Bo można być z innego krańca świata i kochać Śląsk.... Można być " stela" i nie mieć pojęcia o śląskich niuansach. Pamiętajmy, że kiedyś każdy skądś przywędrował... W którym pokoleniu - to raczej sprawa drugorzędna. Ważne, aby szanować tę ziemię, na której się żyje, czuć jej swoisty klimat. Szanować jej mieszkańców, ich tradycje, aspiracje... Ale, co spaja każdą małą, lokalną społeczność ? Czy to na poziomie wioski, regionu, krainy ? Poczucie więzi, lokalnej tradycji, zwyczajów, języka... Do tego potrzebna jest pewna doza wiedzy, chęci zainteresowania się swoją małą ojczyzną, jej historią również. A z tym jest już gorzej. Są szkoły na terenie obecnego województwa śląskiego, które wprowadzają elementy nauczania o regionie do swego programu nauczania, ale są raczej w zdecydowanej mniejszości. mam cichą nadzieję, że będzie ich coraz więcej, bo - naprawdę - historia Śląska jest fascynująca !

Istota ,istota. Bo jakże się z czymś utażsamiać przez fakt tylko zamieszkiwania w obszarze Śląska Cieszyńskiego znając zaledwie historię rozbudowywanych na prędce osiedli bielskich dokąd zostali sprowadzeni ich rodzice z powodu pracy a wychowanie młodego pokolenia bielszczan w gruncie rzeczy ograniczało się do subkultury blokowisk postsocjalistycznej Polski. Podobnie rzecz się ma ze Śląskością młodych Wrocławian.By czuć się cieszyniakiem trzeba znać jego historię ale miec też zakorzenioną historię swojej rodziny w dziejach Cieszyna,trzeba znać jego wzloty i upadki i związane z nim losy wzlotow i upadkow najbliższych ,trzeba znać i posługiwać się gwarą, mieć osobisty stosunek do stróju regionalnego, pieśniczek ,znać lokalny obyczaj. Co zatem mają z tozsamości śląskiej Wroclawianie ,ktorzy wyrośli na kulturze Lwowa i innych kresach wschodnich.To zbyt wcześnie by uwazać się za Ślązaka z Wroclawia jeśli historia jeszcze nie sięgnęła jednego pokolenia.To samo dotyczy sporej czesci młodych bielszczan.

Idealnie powiedziane odnośnie Zaolzia

Bielszczan i ich awersji do przyznawania się do swojej śląskości (lub małopolskości w przypadku Białej) nie rozumiem. Jak można zrezygnować z przynależności do regionu o 1000-letniej historii,by nazwać się "podbeskidzianinem"?

Że w B-B przeważa ludność napływowa, to żadna " istota rzeczy".... Spójrzmy na Wrocław : tam 99,999999) % ludności to ludność napływowa, ale co cieszy ? Cieszy ano to, że coraz więcej młodzieży UTOŻSAMIA SIĘ ze ŚLĄSKIEM !!! Czyż nie jest to curiosum, Warsie ? Nie próbują lansować jakiegoś nowego tworu typu " Podsudecie", czy też " PodŚlężą". Wrocław od ponad 1000 lat jest synonimem Śląska, jest jego solą. I młodzi wrocawianie doskonale to czują...... W przypadku B-B to raczej kwestia mizernej wiedzy na temat własnego regionu, brak poważniejszych prób promocji miasta przez jego władze przy jednoczesnych wielkich ambicjach miasta od czasu reformy administracyjnej państwa z czasów Gierka.... Stąd raczej alergiczne reakcje mieszkańców miasta B-B na wszystko, co śląskie. " jeśli nie my, to na pewno nie Katowice" - wydaje się mottem przewodnim lansowania " Podbeskidzia "

Generalnie ,to Śląsk Cieszyński poradzi sobie bez Bielska jeśli srodowiskom bielskim tak zależy na lansowaniu Podbeskidzia- w tym zakresie zdani są jedynie na samo miasto Bielsko- może jeszcze z Wapienicą ale dalej to już tylko Śląsk Cieszyński. trudno oczekiwać po Bielsku by utażsamiał się ze Śląskiem Cieszyńskim skoro ludność Śląska Cieszyńskiego to przeważnie autochtoniczna ludność zakorzeniona tu od wieków.Istota sprawy polega na tym ,że Bielsko to w większości ludność napływowa a autochtoni bielscy z racji pozycji Bielska w byłym województwie nie są zainteresowani znaczeniem i przynależnością do Śląska Cieszyńskiego i roli jakiej w nim pełni sam Cieszyn. Racje już dawno współistnienia w Śląsku Cieszyńskim Bielska i odwrotnie Cieszyna w lansowanym przez Bielsko Podbeskidziu dawno się rozeszły. Dla cieszyniaków istotnym celem w chwili obecnej to postawienie na integrację z Zaolziańską jego częścią i budowanie wspólnej przyszłości kulturowej i gospodarczej . W tej możliwej do odbudowania symbiozie obu połowek miasta należy upatrywać szansę na odbudowanie tożsamości całego Śląska Cieszyńskiego. Nie wszystko jeszcze stracone i nie koniecznie musi to być już łabędzi Śpiew.Są pewne przyczółki ,ktore należy utrzymać i rozbudowywać.

Nic nie wynika z twojego komentarza. Jedno jest pewne lokalnych spraw nigdy nie załatwi centrala. Można a nawet trzeba rozmawiać o silnym Śląsku. To tu są miejsca pracy, to na Śląsku jest najlepsza infrastruktura, a nie wykorzystujemy tego. To nasza wina że w Warszawie lub w innych częściach polski ludzie się śmieją gdy ktoś z nas przyzna się że uczył się na UŚ. Jeżeli sami się nie zmobilizujemy i nie wytworzymy dobrych praktyk działania to Śląsk będzie się kojarzył "Polakom" z węglem, brudnym górnikiem i orkiestrami dętymi.

Silesius -to Józef Piłsudski powiedział ,"że chcieć znaczy móc", ale jeśli chcesz uważać się za Ślązaka z Wroclawia to wg mnie trzeba na to jednego pokolenia (a pokolenie to dziadek, syn i wnuk- 100 lat),a to co piszesz to wybór z racji miejsca urodzenia czy to już wyczerpuje wszystkie znamiona bycia Ślązakiem? To tak jakbyś chciał o sobie powiedzieć ,że chcę być rzeźnikiem ,bo chcę.Chwytasz topór i ubijasz babucia z większą lub mniejszą wprawą -Problemy zaczynają się dopiero jak go trzeba oczyścić rozebrać i zrobić przetwory i dać im ten szczególny smak jedyny w swoim rodzaju- tak ,że wszyscy wiedzą ,że to przetwory od rzeźnika z Cieszyna. Zatem odpowiedz sobie sam czy tylko wystarczychcieć. Jeszcze trzeba wg .mnie umieć nim być a zatem idą czyny pokolenia.

Aby rozmawiać trzeba by nazywać rzeczy po imieniu, Wrażenia wymykają się ocenie. Stąd we wrażenia i "mysli" uciekają politycy ale naiwniacy tego słuchają. Faktem jest, mówiąc w kategorii społeczeństwo, "że nie potrafimy ze sobą rozmawiać i nawzajem się negujemy". Objawy "zdrowego rozsądku" potwierdzają tylko wstępną diagnozę. Z kim tu jednak rozmawiać. W Cieszynie małe grupki (Wszechnica, Na granicy) coś tam debatują ale to nie jest dyskusja. Do tej trzeba "przeciwnika". W innym przypadku masło jest "maślane". Negacja to też atak w dyskusji. Tu prym wodzi spoełczeństwio reporezentowane przez "Państwo" na ulicy wiejskiej we Wsi Warszawa. Pozostaje jeszcze do stwierdzenia smutny brak szacunku dla innych w nominalnie chrześcijańskim społeczeństwie. Każdy usiłuje pokazac swoje "na wierzchu" no i mamy obraz społeczeństwa. Nie szukajmy jednak winnych. Popatrzymy do lustra!

Czy poza portalem "GC" gdzieś jeszcze na Śląsku Cieszyńskim trwa dyskusja na temat narodu śląskiego i śląskiej autonomii? Nie?! No to o czym świadczy fakt, że tego rodzaju dyskusje toczą się akurat tutaj? Wnioski wyciągnijcie sami...

Autonomia opłaci się właśnie zwykłym ludziom. DZiś polityk jest odpowiedzialny przed centralą swojej partii,w autonomii będzie odpowiedzialny przed wyborcami. Pieniądze z naszych podatków zostaną wydane więc tak,jak my tego chcemy.

FERMENT ...?

tego się nie zbiera do koszyka ...:(

http://forum.naszebielsko.pl/viewtopic.php?t=18

Najzabawniejsze dla mnie są stwierdzenia w Radiu czy TV, Żywiec na podbeskidziu (stolica Beskidu Żywieckiego jest na Podbeskidziu :D) Podobnie jak Ustroń czy Wisła i o Zgrozo Cieszyn ... Ludzie łapią bzdury przekazują je dalej jeżeli nie będziemy z tym walczyć to będziemy za niedługo podbeskidzianami ...

To bardziej " stelowcy" czują się lepszymi Ślązakami od całej reszty. Poczytaj np. Warsa.

Kolejny dzień w pipidówie. Rozważania egzystencjalne cieszyniaków. Co ciekawe jak zwykle tylko w godzinach pracy urzędów.

hmm. Smutne w tej dyskusji jest to, że Śląsk mógłby być na prawdę prężnym i ciekawym regionem. Jednakże większość mieszkańców Śląska identyfikuje "Śląsk" z Górnym Śląskiem. Bardzo żałuje, że Ślązaków nie stać na odrzucenie mikrolokalizmów i utożsamianie Śląska z tym co faktycznie mieści się w granicach "wszystkich Ślązków" od Żywieckiego, Cieszyńskiego po Opolski. Ten brak wspólnoty odbija się czkawką zarówno na poziomie kraju (widział kto jasne i wspólne stanowisko Śląskich polityków dotyczące spraw Śląska?). Pracuje w Katowicach i mam bardzo często za złe Górnoślązakom, iż czują się lepszymi Ślązakami od całej reszty a i ich integracja i dbałość o wspólne interesy Górnego Śląska pozostawia wiele do życzenia. więc hasłem Śląska powinno być: Ślązacy wszystkich Ślązaków jednoczcie się!!!! :D. Oj szkoda ze prof. J. Szczepański nie żyje. On potrafił jednoczyć regionalizmy z miłością do Małych Ojczyzn ....

Dzięki za ciekawy adres.

http://wpolityce.pl/view/11254/Medialne_prowokacje_wokol_powstan_slaskic...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama