, czwartek 27 czerwca 2019
Szał zakupów zamiast świąt
Małgorzata Kiereś. fot. Wojciech Trzcionka 



Dodaj do Facebook

Szał zakupów zamiast świąt

W tradycji góralskiej na Wigilii nie było potraw nie wiadomo ile. Na stołach gościły bryja, czyli zupa z przetartych owoców, groch ze śliwkami, kapusta słodka z ziemniakami, a w ewangelickich domach z kitą lub szpyrkami. W ogóle nie jadano w Wigilię karpia ani żadnych innych ryb.
O świętach, konsumpcjonizmie, ale i o kultywowanych tradycjach na Śląsku Cieszyńskim Gazetacodzienna.pl rozmawia z Małgorzatą Kiereś, etnografem, badaczką, dokumentalistką historii i kultury Śląska Cieszyńskiego oraz pogranicza słowacko-czeskiego.

Czy mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego bronią się przed falą konsumpcjonizmu? Jak dziś odbierane i kultywowane są święta Bożego Narodzenia?
— Odpowiadając na to pytanie należałoby się zastanowić czy my jeszcze w ogóle żyjemy według podziału naszego krótkiego czasu na ziemi na codzienny, czy potrafimy jeszcze znaleźć taki czas, w którym autentycznie wiemy, że jest święto? Moim zdaniem, jako etnografa, współczesny mieszkaniec Śląska Cieszyńskiego - i to nie ważne, czy z Wisły, Istebnej, Dzięgielowa czy Cieszyna - jest człowiekiem zaangażowanym w bardzo wiele spraw, i właściwie to, co jest nam podawane, chłoniemy często bez zastanowienia - bo jest gotowe, nie wymaga wysiłku. Tu i ówdzie widzimy jak organizowane są koncerty charytatywne, spotkania z Mikołajem, spotkania opłatkowe, a więc jest jeszcze czas świąteczny z wartością opłatka, dobrego słowa, złożenia sobie życzeń, przebaczenia – tej wspólnej duchowości. Nie jest on natomiast wartością priorytetową, dlatego że nie jest przeprowadzony przez dom tylko przez instytucję, a to jest zupełnie inny wymiar. W najstarszej tradycji górali, już drugi dzień po Marcinie (12 lub 14 listopada) był adwent, trwał 40 dni. W domu mówiono, że skoro jest to czas oczekiwania narodzin Boga, to musi to być czas ciszy, ubierano się w ciemne kolory, odpowiednie dni były całkowicie postne. Był to czas uczestniczenia w roratach (społeczność katolicka) i ewangelizacji adwentowej w rodzinach ewangelickich. Oczywiście te rzeczy trwają, ale nie są już priorytetowe. Nasze współczesne wpisywanie się w szał zakupów powoduje, że człowiek nie potrafi się zatrzymać i poddać refleksji.

Jakie są najbardziej charakterystyczne tradycje świąteczne na Śląsku Cieszyńskim?
— Pojawia się zwyczaj, wspólny dla społeczności katolickiej i ewangelickiej, wieńca adwentowego. Nawet moje badania po stronie czeskiej wskazują, że wszędzie wieniec adwentowy, zazwyczaj z czterema świeczkami, funkcjonuje i to mi się bardzo podoba. Bardzo ciekawym zwyczajem góralskim, już niestety archaicznym, było zapisywanie, od Łucji (13 grudnia) aż do Wigilii, w każdy dzień, pogody i na tej podstawie wróżono, jaki będzie nowy rok. Innym ciekawym zwyczajem, kultywowanym na całym Śląsku Cieszyńskim, było wstawianie w dzień Łucji przez dziewczęta gałęzi czereśni do dzbanka z wodą. Jeśli na Wigilię gałąź zakwitła, oznaczało to, że panna w nowym roku wyjdzie za mąż. Do tego wszystkiego był jeszcze jeden kulturowo ciekawy dzień św. Tomasza (21 grudnia). Mówiono: „na Toma siedź w doma”. Był zakaz wychodzenia z domu, bo groziło to jakimś nieszczęściem.

Czy istniała tradycja obdarowywania się w święta?
— 23 grudnia obchodzono tzw. szczodry dzień, wtedy to osoby niewidome, kalekie, odwiedzały domy otrzymując jakiś dar. Wydaje mi się, że to pragnienie, żeby komuś coś w czasie świąt koniecznie dać, tkwi w najstarszych, archaicznych sposobach myślenia. Dlatego dzisiaj wszelkiego rodzaju akcje charytatywne, tworzenie paczki mikołajkowej, to właśnie jest ten fantastyczny szczodry dzień w tej nowej, globalnej, masowej kulturze. Jednak sedno darzenia jest takie samo i to jest bardzo piękne. Odczuwam natomiast taki wewnętrzny rezonans odnośnie postaci Mikołaja. W biskupie, który przychodzi do dzieci, słucha ich modlitwy, pyta się czy były grzeczne, jest jakiś urok. Natomiast Mikołaj, który po kryjomu zostawia prezenty w skarpetach nad kominkiem, nie należy do naszej tradycji.

Porozmawiajmy o tradycyjnych potrawach świątecznych, co z nich przetrwało do dnia dzisiejszego?
— Wiele jest dzisiaj takich domów, których stoły są pełne wszystkiego, czego tylko dusza zapragnie. W tradycji góralskiej natomiast, na Wigilii nie było tych potraw nie wiadomo ile. Na stołach gościły bryja, czyli zupa z przetartych owoców, groch ze śliwkami, kapusta słodka z ziemniakami, a w ewangelickich domach z kitą lub szpyrkami. To były takie potrawy, które były odzwierciedleniem gospodarstwa. W ogóle nie jadano w Wigilię karpia ani żadnych innych ryb. Czerwony barszczyk z uszkami czy pierogi z grzybami przyszły do nas z innych zakątków Polski. Piękną tradycją na cieszyńskiej ziemi, jeśli chodzi o kulinaria, jest zwyczaj pieczenia kilkunastu rodzajów kruchych ciasteczek. To ogromny wysiłek, ale gospodynie po to się tyle trudzą, aby uświetnić ten czas. My, niestety, nie doceniamy dzisiaj takich małych, a zarazem wielkich przyjemności jak nasi przodkowie, którzy wyposzczeni w adwencie, kosztowali po jutrzni czy pasterce prawdziwą wędzonkę, która pachniała im przez 40 dni postu. Jest to oczywiście pewien skrót myślowy gdyż jak wiemy wędzonka z kapustą w Wiśle bywała w dawnej tradycji, i to tylko w niektórych domach, zaś współcześnie notujemy post.

Jakie życzenia składają sobie górale?
— W Wiśle na przykład bardzo charakterystyczne jest składania życzeń przez winszowniczków na Nowy Rok i wiąże się to m.in. z takim tekstem: „Co by się wom darzyło, mnożyło, w każdym kątku po dzieciątku, a na piecu dwoje, cobyście nie powiadali, że kiere moje.”

Rozmawiał: KRZYSZTOF KACZOROWSKI
Komentarze: (16)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

A teraz katolicy żerom ile do d... wejdzie na chwałę Pana bo skoro w Afryce ludzie z głodu umierają to nadwyżka nie może sie zmarnować. Przecież kto nie katolik ten dewiant. Napiszcie drodzy obłudnicy ile żarcia z wigilijnego stołu wyląduje na śmietnisku.Amen

Strasznóm biyde mieli gorole, tymu tak biydnie we wilie pojodali

jesteś faktycznie złym i obłudnym człowiekiem.masz jakąś manię prześladowczą na punkcie religii?tak poza tym nie jem ile mi do życi wlezie tylko normalnie,przez co nie miałem nigdy problemów gastrycznych przez święta,a jedzenie przeznaczone na święta nigdy nie wylądowało na śmietniku.ave

sięgnijcie po Biblię i czytajcie Ewangelię o Jezusie, Który was kocha i chce obdarzyć nowym życiem ...

Składając rodakom życzenia w wieczór wigilijny, prymas Polski kardynał Józef Glemp zaapelował, by miłość Boga płynąca ze żłóbka betlejemskiego zagościła w naszych domach, sercach, zakładach pracy, a także u osób sprawujących władzę

wąska, albo szeroka,
dobra, albo zła,
prowadząca do pokoju, albo nienawiści
do życia z Bogiem na wieki, albo wiecznego zginienia...

Jak znam ,życie Eda to będzie trzecia droga- tą którą kroczymy obecnie- czyli byle jaka, dla jednych ona bedzie drogą zbawienia a dla drugich drogą zatracenia- no i jeszcze jest łaska Boża; więc nie ma dwóch dróg jak ci się wydaje- życie jest bogatsze.

В России нет дорог - только направления.

coś poprawiają ku swojej zgubie...?
"a tak, że LETNI, wypluję cię z moich ust..."
(Objawienie św.Jana 3,16)

Pan Bóg zna swoje owce. Dał im przykazania . I tak wie ,że człowiek je będzie stale naruszał. Jeśli tak, to łaska jest dla tych,którzyoczekują miłosierdzia za to ,że nie byli zawsze na tej właściwej drodze.

czy owce znają swojego Wielkiego Pasterza, Jezusa...?

I tak i nie. Ale mają szansę go poznać.

komu wieczne życie obiecał Zbawiciel ?
"...kto słucha słowa Mego i wierzy Temu, Który Mnie posłał, ma życie wieczne i ... " (Jan 5,24)

niezły zestaw

Eda ,-ty pytasz czy owce znają pasterza, Znać pasterza to nie to samo co wierzyć w Niego i słuchać słowa Jego. Logika.(przeczytaj jeszcze raz postawione przez Ciebie pytanie.)Obietnica o której piszesz dana jest tym którzy słuchają słowa Jego i wierzą w Ojcu ,który posłał Jezusa. Owce nie muszą znać do końca jak piszesz swojego Wielkiego Jezusa. Bóg i syn Jego jest także tajemnicą.Nauczanie i Jego nauka jest czymś innym niż jego poznanie.

Без Бога жизнь абсурдна, и поэтому необходимо веровать.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama