, środa 14 listopada 2018
Artysta musi być biedny
Iwona Konarzewska uprawia malarstwo realistyczne, nawiązujące do sztuki Młodej Polski, polskiego malarstwa sarmackiego oraz malarstwa dekoracyjnego. fot. WO 



Dodaj do Facebook

Artysta musi być biedny

WOJCIECH TRZCIONKA
Kiedyś przysięgła sobie, że będzie żyła tylko z malarstwa. Słowa dotrzymała, chociaż jest jej z tym coraz ciężej. — Gdyby tylko zamówienia były — wzdycha Iwona Konarzewska, malarka z Istebnej-Andziołówki.
O obrazach i twórczości swojej rodziny może opowiadać godzinami. Najpierw odwiedzamy kapliczkę, którą wybudował jej dziadek Ludwik Konarzewski senior (1885-1954), słynny śląski artysta. Potem pokazuje piękną drewnianą chałupę przyozdobioną rzeźbami głów rodzinnej sagi. Dziś mieszka w niej jej brat. Obok stoi też piękny, ale już murowany dom z lat 50. Wybudował go ojciec malarki, Ludwik Konarzewski junior (1918-1988), też znany artysta. — Te obrazy są dziadka. Zostało mi tylko 30 z kolekcji 1500 — pani Iwona pokazuje na portrety w pracowni. — A te są taty. Jeszcze więcej malował — dorzuca w holu.

***

W tym domu wszędzie są obrazy — portrety, pejzaże, scenki oraz rzeźbione pamiątki po przodkach malarki. W pracowni stoi kilka sztalug. Podłoga jest trochę umazana farbami. Na ścianach wiszą realistyczne portrety nawiązujące do Młodej Polski. — Jako maluch byłam strasznie wrzaskliwa. Kiedyś mama niechcący włożyła mi do kołyski farby. I od razu się uciszyłam. Potem za każdym razem, gdy płakałam dawała mi pędzle i farby — wspomina portrecistka. Jej najważniejszymi mistrzami byli dziadek i tata. — Od nich nauczyłam się najwięcej. Studia, owszem, były ciekawe, poznałam mnóstwo ludzi, którzy interesowali się tym co ja, ale to oni mnie ukształtowali — mówi absolwentka krakowskiej filii Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach.

Dom Konarzewskich, zamieszkiwany dzisiaj tylko przez panią Iwonę, często odwiedzają studenci. Czasami zaglądają też turyści. Pani Iwona zawsze chętnie ich oprowadza, opowiada o swoich korzeniach i rodzinnej twórczości. Marzy jej się, żeby na parterze pięknej starej willi utworzyć galerię obrazów Konarzewskich. Chciałaby zostawić coś po swoich największych nauczycielach. Ale jak to zrobić, gdy brakuje jej nawet na chleb?

***

Sytuację, w której znalazła się portrecistka najlepiej przedstawia obraz „Głód" namalowany przez nią przed laty. Przed pustą miską siedzą kot i pies. Ich smutne oczy są wlepione w właściciela. Jego samego nie widzimy — tylko stopy przy misce.

Zeszłej zimy mróz rozerwał w domu rury. Artystka spała więc ubrana w dwa kożuchy i przez pół roku nie miała wody. Telefon też nie dzwonił miesiącami, choć zapłaciła część zaległych rachunków. Całą nagrodę w wysokości 2000 zł, którą dostała od powiatu cieszyńskiego za całokształt działalności artystycznej wydała na zaległe rachunki. W sklepie jedzenie bierze ciągle na krechę. — Dobrze, że właścicielem jest kochany człowiek — mówi artystka.

Wydawałoby się, że takich artystów jak ona, już nie ma. Wszyscy, gdy głód zaczyna doskwierać, łapią się za komercję. Ona nigdy. I jeszcze nie użala się nad sobą. Nawet jak mówi o biedzie uśmiecha się. Jest typem kobiety romantycznej, która wierzy w dobrych ludzi, a i innym oddała by serce. Tylko sztukę stawia ponad wszystko. — Taki jest żywot artysty. Zawsze tak było. Jestem jak wielbłąd, jak jest co jeść to jem, a jak nie ma, to przymieram głodem. Prawdziwy artysta to biedny artysta — przekonuje malarka.

Ale ona nie chce jałmużny, pomocy z gminy. Nikomu nie chce być nic winna. Już samo to, że w sklepie ma dług, sprawia, że jest jej ciężko na sercu. Utrzymuje się w zasadzie tylko z portretowania i ze szkółek plastycznych, w których malować uczy się aż 70 małych górali i góralek. Ale zamówień jest coraz mniej. — W zasadzie tylko na nie liczę. Tylko malowaniem mogę sobie pomóc. Gdybym miała trochę więcej zleceń to znowu bym się odkuła — mówi 57-latka.

***

Nad jednym portretem pracuje nawet do miesiąca, więc obraz kosztuje od 500 do nawet 5000 zł. Ale często umawia się na barter. Raz za portret wzięła dla syna komputer, innym razem za obraz dostała rower. Kiedyś nawet jeździła codziennie 120 kilometrów na Śląsk portretować rodzinę biznesmena. Przywoziła i odwoziła ją limuzyna, bo przedsiębiorca był zbyt zagoniony, żeby przyjeżdżać do Istebnej. A ona też woli portretować mając przed sobą żywą osobę niż zdjęcie. — Poprzez kontakt bezpośredni poznaję człowieka, wyciągam jego duszę przez oczy. A zdjęcie jest płaskie — tłumaczy Iwona Konarzewska.

Jedna z klientek portrecistki z Istebnej: — To wspaniała osoba, wybitna artystka. Gdy ją poznałam zamawiając portret mojej nieżyjącej córki uznałam, że koniecznie muszę jej pomóc. Ale mogę to zrobić tylko w jeden sposób — namawiając znajomych, żeby zamawiali u niej obrazy. Wiem, że to ją uszczęśliwi, bo swoim malarstwem będzie mogła na siebie zapracować.

Konarzewska: — Potrzebuję malować jak roślina potrzebuje wody. Wolę uschnąć niż przestać malować.
Komentarze: (45)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Poznałem Iwonę w czasie studenckiego zimowiska w Szczyrku w restauracji hotelu PTTK. Zawsze podobały mi się dziewczyny z osobowością, a u Iwony było to widoczne od razu. Odwiedzałem ją w jej mieszkaniu z pracownią na Warszawskiej w Katowicach, gdzie mieszkała z koleżanką ze studiów. Pokazywała mi kufer z "posagiem" a w nim setki szkiców z pracy na doskonaleniem rysunku. Ostatecznie wybrałem na partnerkę życiową dziewczynę, która wniosła w posagu wielką, starą walizę z tomikami wierszy wszystkich poetów świata. I to był właściwy wybór, bo obrazy malowane słowem za każdym czytaniem ujawniają nowe szczegóły, a malowane pędzlem są ostateczne. Życzę Ci Iwono wszystkiego najlepszego, aby codzienność pozwalała Ci robić to co lubisz.

Komentarze sprzed lat, ale wracam do nich, kiedy pojawia sie tęknota za krajobrazami Istebnej. Doskonale trzeźwią. Jak to pięknie mieszkać daleko od tamtego piekiełka.

Z góralskim pozdrowieniem!

też jestem w podobnej sytuacji.zastanawiam się czy muszę się barrdziej reklamować, czy dać sobie spokój.malować tylko wwolnym czasie ana życie zapracować inaczej.podobno maluję, bardzo pięknie ,ale cóż koryto rzeki jeszcze bardzo niedawno szerokie teraz nagle zamiera....

Prasa często przekłamuje rzeczywistość i dlatego proszę nie brać dosłownie tego co piszą w gazetach. Proszę sprawdzić czy malarka na pewno przez całe życie rzeczywiście utrzymywała się z malarstwa?

Pani Iwonka od dziecka zajmowała się malowaniem i tylko malowaniem.Więc to jest normalne że człowiek zarabia na tym co najlepiej umie robić.W trójwsi mieszkańcy mają Ją za słynną malarkę.Traktują z szacunkiem i pomagają jak mogą.Nie znacie więc nie krytykujcie.

Niestety znam ta "malarke" i wiem, że nie utrzymywała się tylko z malowania, żyła dostatnio z innych form zarobkowania . W dodatku nie mieszkała w Istebnej. Powróciła do Istebnej i malowania po wielu latach. Mieszkańcy Trójwsi nie znają przeszłości swojej malarki.

Gdybyś była znajomą to byś jej nie krytykowała.Co z tego że mieszkała gdzie indziej i przeprowadziła się po latach.A mieszkańcy trójwsi doskonale ją znają.Ja jestem jej sąsiadką i mam zaszczyt co tydzień być na Jej zajęciach.Pozdrawiam panią Iwonę.

Ludzie jesteście daremni,zostawcie Ją w spokoju.
Co wam przeszkadza to że jest biedna czy to że umie malować!Złośliwce!!

To wybitna postać świata sztuki, prawdziwa i naturalna a zarazem bardzo skromna. Portrety w jej wykonaniu są mistrzowskie - można patrzeć na nie godzinami.
Serdecznie pozdrawiam.
wk

Proszę Państwa, nie chodzi o krytykę artystki, lecz o nieprawdziwe informacje zawarte w artykule!!! Nie ma to nic wspólnego z kompetencjami artystki. Fakty z życiorysu Pani Iwony są znane wielu osobom i przed prawdą nie da się uciec!!!

Zakłamana idiotka o wątpliwej moralności, stara dewotka która codziennie lata do kościoła i wszyscy ją widzimy. Ze wszystkimi skłócona, zarozumiała prukwa, bez godności i wstydu! To skandal że dzieci uczy, jaki to dla nich przykład?

Proszę państwa. To nie wszystko tak. Ja jestem starym istebnianinem. Znałem rodzinów tej pani. To byli bardzo dobrzy ludzie. Syna mają porządnego, ale nie umieli wychować córki, która już za młodu poszła w tango. Oj, ile oni z nią mieli kłopotów. To, że rzekomo jest biedna to wyłącznie jej wina, bo jest niezaradna i wszystko co zarobi przehula. Myśmy próbowali jej wiele razy pomóc, ale ona tego nie docenia, tylko wrzeszczy i dalej narzeka. To było dla nas mieszkańców bardzo przykre. Oj starzy państwo Konarzewscy na pewno się w grobie przewracają, widząc jak żyje z ludzmi ich jedyna córka.

A ja ją widzę bardzo często. Jak się wprowadziłam do faceta do Istebnego to mi ją ludzie pokazywali, że niby jest stale na haju. Czemu ona uczy dzieci, przecież daje fatalny przykład! A co z jej dziećmi? Bo słyszałam, że ona ma własne dzieci.

Ludzie dajcie już wreszcie tej kobiecie spokój. Niepotrzebnie prasa o niej pisze, że jest biedna, bo jak za jeden obraz ma tyle tysięcy, to co tacy ludzie mogą powiedzieć ja jak pielęgniarka-emerytka, co nie ma nawet tysiąca na miesiąc, a muszę za to żyć. U nas w Trójwsi jest wiele wartościowych artystów, o których warto pisać, jak pan Żyrek wspaniały! A odpowiadając tej pani, to artystka jest panną i nie ma własnych dzieci, słyszałam że wychowuje bratanka.

Do wszystkich buraków nieżyczliwych Iwonie Konarzewskiej . Przysięgła że będzie żyła tylko z malarstwa - i przysięgi dotrzymała. Tłumoki napisane jest kiedy przysięgała - zrobiła to prawdopodobnie kilkanaście lat temu i to jest prawdą. A uczy wasze dzieci sztuki - zrozumiano. To kobieta o wielkim sercu. jak jej nie znacie to milczcie. Nie zyczę nikomu z was żebyscie tak doświadczali w życiu jak Pani Iwona.

Istebnianin, Emerytka, Sikora dragon lady, Irena Istebna
Zacznijcie się leczyć póki nie jest jeszcze za późno. A to ze komuś przeszkadza że codziennie chodzi do kościoła to już jest tragedia umysłowa. Wychowujcie lepiej wasze dzieci a nie piszcie głupot.

Wstydźcie się buraki i nie obrażajcie mieszkańców Istebnej! Konarzwska jest chorą psychicznie, zadufaną w sobie zarozumiałą osobą, która poza końcem swojego nosa świata nie widzi, a wszyscy nie-Konarzewscy to dla niej kompletnie zera, wsioki i nieuki. Czego ona uczy te dzieci? Przyjedźcie i doświadczcie sami a nie wymądrzajcie się z Ostrołęki! Myślicie, że lepsi jesteście?

Nie dziubejcie ludzie do gówna bo bydzie jeszcze bardziej smerdzieć!

Panią Konarzewską w Istebnej Lubią i szanuja a to że jest dziwna to inna sprawa ale wole taką dziwność niż twoją Baska chorobe psychiczna, ale mosz jeszcze szanse jak sie pomodlisz to Pana Boga to jest szansa ze cie wysłucho.

Ty Jontek z dupnego. Jak tak lubisz i szanujesz panią Konarzewską to sie z nią ożyń. Bydzie wtedy napisane - Artysta musi być bogaty. Czymu żeś tego wcześnij nie zrobił skoro tak za nią lotosz, a óna za tobą.

Ale co by z takij baby nasz Jontek mioł? Dyć to chude, szpatne, bez kawałka cycka i smerdzi cygaretlami!

Postanowiłem też się włączyć w dyskusję o malarce z Istebnej. Ten sam artykuł czytałem kilka lat temu w Dzienniku Zachodnim. W zeszłym roku odwiedziłem dom malarki wraz z wycieczką przewodników. Szczerze mówiąc po tym artykule spodziewałem się czegoś innego. A co tam zastałem? Tu nie chodzi o biedę, ale o totalne lenistwo i niedbalstwo. Nie dziwię się, że tak mało turystów tam zagląda. Żeby oprowadzać po domu z tradycją i zapraszać gości trzeba mieć posprzątane. Niech dobrym przykładem będą inne muzea w okolicy. Tam wiedzą do czego służy ścierka, wiadro i odkurzacz. Kiedyś znów tam zajrzę z wycieczką i zobaczę czy coś się zmieniło na lepsze. Z wyrazami szacunku.R.Z.

Czytając wasze listy zastanawiam się co Wami kieruje ze
tak niszczycie drugą osobę - może zazdrość ??? a moze Wasza głupota i brak kultury, bo najlepiej jest psy wieszać na kimś przez np.internet.
Kim Wy jesteście że wylewacie wiadro pomyj na ta osobę. Nieważne kim ona jest, co robi i czy ma porządek w mieszkaniu - to jej prywatna sprawa a wam nic do tego. Z okazji zblizajacych się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkim mądrości i tolerancji.

Czytam od czasu do czasu tą stronę. Dziś już nie wytrzymałam i też piszę. Pan Bolesław ma rację, ale inni internauci taż mają rację. Dużo w tym prawdy, co piszą. Moim zdaniem są to osoby, które poznały bliżej tę malarkę i które one skrzywdziła kiedyś, lub obraziła i mają do niej żal. Wiem coś o tym. Malarka bardzo długo mieszkała gdzie indziej, robiła wtedy coś innego i niestety też krzywdziła dobrych ludzi w pewnej miejscowości. To już było bardzo dawno, ale niektórzy o tym jeszcze pamiętają. Smutne, ale prawdziwe. Teraz ją to spotyka. Takie jest życie. Ona nie jest tolerancyjna, to i ludzie wobec niej nie są tolerancyjni. Życzę wszystkim zdrowych świąt.

Pani Julia z Czekanowa zajmuje się plotkarstwem a to nie przystoi. Ja nie znam malarki ale uważam że opisywanie i oczernianie jej na forum jest delikanie mówiąc nie taktowne.Pani Julia tez jej nie zna ale sie domysla ze kiedys kogos skrzywdziła - Do Pani Juli i pozostałychi, wasze miejsce jest na targu a nie przed internetem. Jak jestescie tacy mądrzy to podajcie wasze prawdziwe nazwiska to wtedy zobaczymy co inni o was napiszą.Panią Konarzewską stac na to żeby
udzielić wywiadu a was nie i na dodatek was na wywiad nikt nie zaprosi. prawda ale smutna.

Panie Bolesławie. Ja nie plotkuję. Tą osobą skrzywdzoną był mój brat (chodziło o pracę).
Teraz już jestem na emeryturze, ale kiedyś też wywiadów udzielałam, jak byłam czynna zawodowo. Niczego nie zazrdoszczę.
Jeżeli wywiad miał być promocją malarki to przyniósł odwrotny skutek.

Taka jest Polska właśnie. Wszyscy tylko narzekają. Narzeka Iwona Konarzewska, czytają to inni internauci i też narzekają. Po co zamieszczać takie teksty i wszystkich dołować. Nie ma ciekawszych i bardziej optymistycznych tematów w tym kraju?

I to są właśnie plotki - Pani Julio.

Ale jaja. Szykuje się mały flircik między panią Julią i panem Bolesławem.

a ja wiem że jest niezwykłą malarką, napewno nie poszła na komercję i nie zepsuła swego fachu. Oby tak dalej, Pani Iwono!!! i żeby Pani malarstwo było było docenione.
A że są tacy co zawsze coś chcą powiedzieć, namieszać i zepsuć... :/ co zrobić pewnie ani jednego obrazu nie mają....no sory może z IKEI hehe

Krytykują ci, którzy Konarzewską znają. A mają za co... zbiory niszczeją, w chałpie zimno, dym papierosowy zżera wszystko. A bronią jej Ci, którzy nie znają naprawdę, tak dla idei. Taki jest ten świat...

tobyś już dawno te obrazy sprzedała a Pani Konarzewska

widzę że dużo tu się dzieje...
wiele tu komentarzy dosyć obraźliwych itp. mówicie jak byście byli idealni jak by każdy z was miał poukładane życie i wszystko u niego jest ok a jak widzi jakąś u kogoś wadę to wszyscy muszą o tym wiedzieć!!!
Od razu piszę że tacy ludzie nie mają współczucia gdy widzicie coś niedobrego to zapobiegnijcie temu... a nie …
ja chodziłam do pani Konarzewskiej na kółko
to wspaniała osoba, ciekawie się z nią rozmawia, patrzy na świat inaczej co we mnie wzbudziło wiele pozytywnych cech!!! dzięki niej rozwijam malarstwo w co idzie moje powołanie- czyli dzięki niej coś osiągnę
nie znam jej przeszłości
ale teraz jak ją znam to mogę powiedzieć że jest wspaniała. religijna. POKORNA, cierpliwie zanosząca krzywdy
cieszę się że ją spotkałam
"widzisz drzazgę w oku brata swego...
a belki w oku własnym nie dostrzegasz"

Apel do Beti - popieram Cię. Należy zorganizować akcję - niech każda rodzina z Trójwsi kupi jeden obraz Konarzewskiej. U was żyją ludzie bogaci (widuję np. drogie auta, bo czasem tam bywam), więc to zbytnio nie opróżni waszych portfeli, a Konarzewska się odkuje i wreszcie będzie święty spokój. Zainteresuj tym problemem gminę, radnych, sąsiadów bliższych i dalszych - bronią jej na forum - to ok, a teraz niech coś pożytecznego dla niej zrobią - kupią jej obraz. Stwórzcie istebnianie listę z zapisami na jej obrazy, komitet kolejkowy. Konarzewska dzięki wam zarobi, a o to przecież chodzi. Do dzieła!

Włodzimierzu nie oto chodzi... przeczytaj jeszcze raz tamten komentarz

Panu Włodzimierzowi pomylił się koń z koniakiem ale cóz przecież naprawa wątpliwego umózgowienia jest raczej nie mozliwa.

Wiem, że tak do końca nie o to chodzi Beti, ale takim artystom jak Konarzewska potrzebna jest przede wszystkim konkretna pomoc finansowa właśnie poprzez zamówienia obrazów. O to w tym tekście chodzi. Ona sama mówi - gdyby tylko zamówienia były itd. A panu Antoniemu radzę niech pierwszy zamówi obraz, choćby portret konia i da przykład innym sąsiadom z Trójwsi. Wtedy panu postawię koniak.

Panie Włodzimierzu świetna riposta, myślę że bez tego koniaku sie nie obejdzie a co do obrazów to posiadam parę obrazów Pani Iwony i myślę że jeszcze coś zamówię.

Ludzie! Nie dajcie się tej Konarzewskiej nabrać. Swego czasu wraz z małżonką zwiedzałem galerię Konarzewskich. "Artystka" oprowadziła nas, opowiadała o przodkach. Do czasu. Na zakończenie naciągnęła nas na obraz. Robiła to bardzo nachalnie, narzekała. Sytuacja była nieprzyjemna. Zgodziliśmy się, ale jak zaśpiewała cenę. Ludzie - mie dajcie się tej kobiecie nabrać. Gdyby jeszcze miała talent... Postawiła nas w bardzo niezręcznej sytuacji.

Panie Naciągnięty talent P.Konarzewska ma nie wątpliwie ale to co Pan opisał to bardzo przykre i niesmaczne ( oczywiście chodzi mi o zachowanie artystki)

Ludzie jacy jesteści żałośni , na miejscu P. Konarzewskiej nawet bym na was nie splunela. tacy ludzie czy raczej kreatury , potrafią tylko niszczyc, poprzez swoją zawiść , która was zżera. Niczego nie udało wam się osiągnąć w waszym żałosnym życiu i skręca was na widok osoby , która ma talent i nie boi się żyć własnym życiem. Nawet nie wiecie czy ma dzieci stwarzacie jakieś brednie. Brzydżą mnie takie wstrętne osobniki i przeraża myśl co moglibyście zrobić gdyby dać wam do ręki odrobinę władzy. Życzę wam abyści wieli nadal swoje niewidzialne życie , kręcąc się z zawiści do bliźniego. Oby wasza plugawa małostkowość obróciła się przeciwko wam.
Poznałam Panią Iwonę gdy mieszkała waszym tajemniczym gdzieś indziej ,żałośni jesteście jak Pani Dulska z Czekanowa.( pewnie kolejny nierób)Ja nadal tu mieszkam .

pozdrowienia dla iwonki d=antosia i dominika

To nie ma wiekszego znaczenia dla sztuki jakim czlowiekiem jest artysta. Hemingway, Picasso, Wagner, Malczewski... dla mnie jako odbiorcy sztuki wazne jest wiedziec kim byl artysta tylko ze wzgledu na wplyw jego zyciorysu na jego rozwoj artystyczny. Pozdrawiam

Iwona Konarzewska na wójcine Istebnej! Głosuj teraz!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama