, środa 19 czerwca 2019
Szkoda, że Cieszyn to tylko przystanek
Magdalena Miśka, cieszynianka, dziennikarka RMF Classic, jest felietonistką kulturalną Gazetycodziennej.pl. fot. ARC 



Dodaj do Facebook

Szkoda, że Cieszyn to tylko przystanek

MAGDALENA MIŚKA, dziennikarka RMF Classic
Cieszyn nie ma lekko w świecie. Zdarzało się już, że zagraniczny turysta zamiast nad Olzę, jechał do… Szczecina. Ale kłopoty z wymówieniem „Cieszyn” to nie wszystko. Czym możemy się pochwalić obcokrajowcom?
Co roku latem świat uczy się w Cieszynie języka polskiego. Uczniowie Letniej Szkoły przyjeżdżają, by szlifować trudną polską gramatykę i ortografię z różnych powodów – rodzinnych, zawodowych, czy choćby z pasji. Przy okazji dają się uwieść mieście nad Olzą. Zaintrygowało mnie jednak, ilu faktycznie zagranicznych turystów mamy w Cieszynie? Czy przyjeżdżają tu chętnie? I co należałoby im pokazać? Ja zawsze na początku prezentacji wyciągam banknot 20-złotowy. To działa… Moi niemiecko i angielskojęzyczni znajomi natychmiast chcą pędzić na Wzgórze Zamkowe i fotografować Rotundę z banknotu. Warto byłoby (choć pewnie tak jak ja robi każdy przewodnik) umieścić informację o tej ciekawostce w kilku miejscach. Tak dla pewności, bo przecież na turystę działają najprostsze bodźce.

Uspokajam wycieczkę, że na Wzgórze Zamkowe przyjdzie jeszcze czas, na razie trzeba wdrapać się z dworca PKP na cieszyński Rynek (ciekawe, dlaczego obcokrajowcy przybywają do Cieszyna najczęściej pociągiem, choć połączenia są tak kiepskie?). Gdy oczom moich zagranicznych znajomych ukazuje się Rynek, wszyscy przystają. Nie da się ukryć, że to jeden z najmocniejszych punktów miasta. Jednak, aby zjeść tam coś po godz. 22.00, trzeba mieć duże szczęście. Szkoda.

Na kawę zapraszam już na ulicy Głębokiej. Na kawę i na słynne cieszyńskie słodkości, których absolutnie nie wolno ominąć. Samotni zagraniczni turyści mogą mieć pewne kłopoty z zakupem pamiątek. Moja wycieczka podąża za mną tam, gdzie zaopatrzyć się w nie najlepiej – do Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości, a stamtąd na Wzgórze Zamkowe, gdzie nie tylko na banknotową Rotundę znajomi przeznaczają dobrze ponad godzinę – to najlepsze miejsce do fotografowania, pozowania, pozdrawiania i… moja kolej, by wskazać na Czeski Cieszyn, gdzie za chwilę pójdziemy na obiad. Pierwszym powodem jest kuchnia, jaką za Olzą serwuje się, niestety, dużo lepszą niż po stronie polskiej. Po drugie – język. Ja będę zamawiać po polsku, czeski kelner doskonale mnie zrozumie i tylko moi przyjaciele zachodzić będą w głowę, jakim cudem? Murowane zaskoczenie, którego wiele razy byłam świadkiem. To w końcu miasto dwóch państw…

Przy okazji, czekałam niedawno na lotnisku w Budapeszcie. Nie był to krótki przystanek, bo musiałam spędzić tam sześć godzin. Po kilku bezskutecznych próbach porozumienia się po angielsku zrozumiałam, w czym tkwi sedno turystyki. Dogadać się musimy! Choćby po czesku.

Z Czeskiego Cieszyna wracamy cieszyńską Wenecją, a ja tłumaczę, skąd tyle międzynarodowych akcentów w moim niedużym mieście. Wenecja podobać się może dużo bardziej niż teraz. Już znikają smutne bary, tylko czekać, aż w tych miejscach pojawią się piękne kawiarenki, z widokiem na Olzę. W to warto zainwestować.

Złotówka na szczęście do Studni Trzech Braci, kilka zdjęć i znów jesteśmy na Rynku. Obcokrajowcy pytają o kamienice, cieszy ich mała ilość samochodów. Sami chętnie zostają na Rynku dłużej, by napić się piwa. Nie wina i nie herbaty, może to ten klimat? Potem ulicą Menniczą schodzimy obejrzeć Książnicę Cieszyńską i wybieramy się na dłuższy spacer w stronę cmentarzy żydowskich. Ostatnim punktem tej krótkiej wyprawy jest zwykle skrzyżowanie, gdzie ulica Katowicka wita dzielnicę Pastwiska. Zwykle bowiem moi zagraniczni znajomi pytają o kantor, a na tym niezwykłym „placu” będą mogli wybierać aż z pięciu. Tak się kończy wycieczka po Cieszynie, z przykrością muszę to przyznać. Bo najczęściej jest tylko przystankiem w wyprawie dalej, za granicę…
Komentarze: (11)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Moze to zabrzmi sztampowo ale to często również trasa "moich" oprowadzeń swoich Gości po Cieszynie. Od Rodziny po znajomych. Zawsze z mocnym odczynem historycznym, również w tym bardzo osobistym, czysto ludzkim wymiarze. Z jego wielkościami i ułomnościami właściwymi osobie ludzkiej. Powstaje wtedy inny klimat i wymiar tego spaceru a Miasteczko "rośnie". Rozumiem chęć wielu do przywoływania historii wyłącznie w takim wymiarze jaki Im odpowiada, być może również w takim na ile własna wiedza Im pozwala. Moim zdaniem jest to ze szkodą dla całego cieszyńskiego. Obiektywizm służy tej "wędrówce". Zakłócają ją próby gładzenia, zbędnego osiowania a niekiedy też patynowania. Lampka na grobie Osoby będącej emanacją "cieszyńskości" w jej nazwyklejszym wymiarze służy lepiej afirmacji niż niejedno działanie niejednego z wyznawców tzw. stelizmu.
Kłaniam się Miastu.

Jak kuchnia po czeskij stronie je lepszo, to chyba parsknym ze śmiychu... sorry ale i piwo (o gorzołce nie godom) i żarci momy dużo lepsze niż po tamtej (naszej???) strónie...

Jak kuchnia po czeskij stronie je lepszo, to chyba parsknym ze śmiychu... sorry ale i piwo (o gorzołce nie godom) i żarci momy dużo lepsze niż po tamtej (naszej???) strónie...

Oczekuję codziennego artykułu Madzi Miśki, są super !!! (koniecznie ze zdjęciem) Tematów o Cieszynie i okolicach nie powinno zabraknąć.
jasiu_stela naucz się gwary cieszyńskiej albo nie pisz bzdur "cieniasie" kuchnia - kuchyń,dużo - mocka i do tego "sorry", jednak cienias !!! Pozdrawiam ! Nie odpisuję dopóki się czegoś nie nauczysz !

Gwaróm godom od małego - dziwne że sie i mom uczyć - ale tak to u nas uż je, że jedyn wiy lepij od drugigo jak tyn mo godać - a nawet nie wiy że je je cosik takigo jak prusko godka, cysarsko godka.... nie godając uż o tym, że śląsko godka ni ma skodyfikowano... także mogym pisać tak jak uważom za suszne, bo niby do jakigo słownika mom zajrzeć jak pisać??? Cieniasie? oj cosik mi sie zdo chopie, żeś tu kiesi z tekturowym pudełkym przyjechoł i teraz mie godać uczyć bydziesz...

a artykuł w rzeczy samej je fajnisty, yno nie zgodzom się, że majom lepszóm kuchyń i piwo - ale eszcze chopeczku je cosik takigo ja zdani drugij sosoby, kiero pewne fakty może zgoła inaczyj ocyniać - ale ty tego nie rozumisz - bo jedyne co umisz napisać to - cieniasie... Doucz się, naucz się kapeczke tolerancji, spasuj wypij piwo i wrzuć na luz i dej ludziom prawo do odmiynnego zdanio...

Kochany Jasiu ! Pisz albo gwarą albo czysto po polsku. Ani w pruskiej ani w cesarskiej nie mówi się "kuchnia" , "dużo" a napewno nie "sorry" ! Stąd Twoje popisy uznałem za "cieniutkie" ! Pozdrawiam !

wyście som stela tylko rozumu nie wiela!!!!!!!!!

Jasiu Fasola - jynzyk polski znóm dużo gorzij niż mojóm godke ojczystóm czyli "po naszymu" wiync piszym w tym , co znóm lepiej. PO polsku nie umiym wiync nie piszym. Czymu mie zmuszosz do pisanio w obcym do mie jynzyku???? Czymu mi chesz udowodnić że jako slonzok nie godom Kuchnia czy kuchyń... czy jo je polok czy ślonzok? Gorole z Warszawy mi mówim żech ślonzok, gorole z tela że polok, Niemcy że niymiec więc k...a kiery jo je. Czy jo cyganiym, że piszym jak mie sie zdo że dobrze? kim żech je powiydz - slążok, czech, polok, a może niymiec? Wy sami chcecie żeby my nie godali gwarom, a tylko tak jako wy chcecie - polskie slonzoki? polskie niemce? a może slonzoki.... wy w życiu nie uwierzycie że ślonzok kocho robote, tradycje i wiare - to dlo was potwarz najwiynkszo - wykorzystać zniszczyć i spluć... oto wasze podejści widać to i tu! Slązok zawsze bydzie ślonzokym - nie wybiyje nom z tego z głowy niymiec (trzi powstania ślonksi) a tym bardzij taki gorol pieróński jak jak ty ! jo wiym jak godom, jo wiym kim jeżech i mie za to gańba ni ma czy w polsce czy na świcie a niestety za to żech je polok, musiało mie być już wiele razy.... wiela razy żech już za to cierpiół, zech miast ślonzok powiedzioł POLAK... i zwracom gówniorzom uwage- nie powiedziołech NIEMIEC, NIe powiedziołech SLĄZAK A POLAK i za to ostatni i szczególnie za Warszwioków za których wstyd nie tylko wkraju ale i za granicóm jest.
KOlejny dwód jest tu Jaś Fasola go składo - on wie najlepij kim jest Bóg, Kim Chrystus był, kim ślonzok jest. On wiy najpiyj jako moja świnia sie chowie... chopie godom Ci ostatni roz spasuj i uznej to, że najlepiyj miauczy kocur - nie gorol. BO gorol to ktosik co umiy wszystko, bo uż roz to widzioł w telwizji. Jo Gorola kultury uczyć nie bydym, Jo zeglarza żeglować nie bydym uczyć, jo złodzieja kraść uczyć nie bydym, ale wiym jedno - jak się parapetym urodzisz - kanarkym nie zdechniesz ;P Żol mi ciebie, bo jedyne co to umisz krytykować... i czepać się murzina, ze je czorny ;P wsodź se parasolke w rzić i sprawdź czy sie do otworzić ;P

Polemizowałbym co do kuchni - zależy co kto lubi, a w Cieszynie można dobrze zjeść.
Jaś Fasola - dokładnie, w każdej kwestii.

Smutno pisać o kochanym mieście jeżeli władze miasta przy modernizacji krajówki nie potrafią rozwiązać ulicy Katowickiej,Budują kosztem sportu gościnnce ,co 10 lat budują sztuczne lodowiska.Pytam się kto to będzie utrzymywał .

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama