, środa 14 kwietnia 2021
Szpitalny pat! Ważny głos w sprawie Oddziału Chirurgii Dziecięcej
Ciąg dalszy sprawy zawieszenia Oddziału Chirurgii Dziecięcej, o której pisaliśmy na naszych łamach. fot: ARC GC



Dodaj do Facebook

Szpitalny pat! Ważny głos w sprawie Oddziału Chirurgii Dziecięcej

UM
Każdy szpital w Polsce, bez względu na to czy jest miejski, powiatowy, wojewódzki, specjalistyczny bądź kliniczny, boryka się z wieloma problemami. Placówki te walczą z zadłużeniem, z brakami personalnymi czy niedoborem sprzętu medycznego. Jednak bez względu na kondycję finansową czy braki personalne musi spełniać podstawową rolę, przede wszystkim ma służyć dobru mieszkańców. Szpital Śląski w Cieszynie również mierzy się z dużymi problemami, o czym piszemy na łamach naszej gazety. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że 16 lutego 2019 r. zawieszona zostaje działalność Oddziału Chirurgii Dziecięcej. Sprawę skomentowała dyrekcja szpitala, jak i starosta Mieczysław Szczurek. Dzisiaj głos w sprawie zabrał jeszcze pracujący ordynator oddziału dr n. med. Tomasz Smyła.

„ Przede wszystkim chciałem się odnieść do wypowiedzi dyrekcji zamieszczonej w artykule o reorganizacji i zawieszeniu prac oddziału. Dyrekcja zapewniła w nim o podjętych rozmowach, dążących do cofnięcia dokonanych wypowiedzeń i zatrudnienia lekarzy. 15 listopada składając wypowiedzenie, napisałem również prośbę o informację, jak będzie funkcjonował nasz oddział od 1 stycznia. W tamtych dniach nie było bowiem mowy o przedłużeniu czasu na dostosowanie oddziałów do wymogów postawionych przez Ministerstwo Zdrowia. Takie rozporządzenie zostało podjęte dopiero 12 grudnia. Jednak do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi od Pana dyrektora, a od złożenia wypowiedzenia dyrektor Czesław Płygawko nie kontaktował się ze mną w ogóle. Nikt nie podjął ze mną rozmów w celu cofnięcia wypowiedzenia. Nikt nie rozmawiał o zmianach planów funkcjonowania Oddziału Chirurgii Dziecięcej. Faktem jest, że zostało zamieszczone ogłoszenie z propozycją pracy dla lekarzy. Znam jednak całe tutejsze środowisko chirurgów dziecięcych. W naszym województwie jest dwanaście oddziałów Chirurgii Dziecięcej, a braki medyczne widoczne są wszędzie. Nie ma więc szans na zatrudnienie w tak krótkim czasie takich specjalistów. Pracuję na tym oddziale 8 lat. Pracujący ze mną w tym okresie lekarze odchodzili z tego samego powodu co ja. Przyczyną były odmowy znieczulenia dzieci do zabiegów i problemy z tym związane. Naszym obowiązkiem jest leczyć dzieci, jeśli więc tutaj pojawia się taki problem, lekarze odchodzą do szpitali, gdzie mogą spokojnie wykonywać swoją pracę.

Należy również wyjaśnić, że żonglowanie w swoich wypowiedziach, przez Panią dr n. med. Agnieszkę Misiewską- Kaczur, określeniami Oddziału Anestezjologii Dziecięcej i Oddziału Intensywnej Terapii jest wprowadzeniem w błąd. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardów organizacji opieki zdrowotnej w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, które odroczone jest z dniem 31 grudnia 2018 r. na trzy lata, mówi nie o tworzeniu Oddziałów Intensywnej Terapii, czyli łóżek z całym osprzętem, których wyposażenie to rzeczywiście nakład kilku milionów zł. Rozporządzenie wyraźnie mówi o stworzeniu Oddziału Anestezjologii Dziecięcej, czyli wydzieleniu lekarzy z rozmieszczeniem czasowym dla zabezpieczenia dzieci. Można było przy odrobinie dobrej chęci przydzielić anestezjologa dedykowanego właśnie dzieciom. Na dostosowanie do tych wymogów były trzy lata, ale nie zrobiono absolutnie nic. W 2017 roku byłem bardzo zaangażowany i podejmowałem działania, by przyszła tutaj grupa anestezjologów z zewnątrz. Ludzie do pracy na tym oddziale byli chętni, jednak dyrektor szpitala w ogóle nie podjął z nimi rozmów. Podczas spotkania z dyrekcją, 8 listopada 2018 r., Pani dr n. med. Agnieszka Misiewska- Kaczur poinformowała mnie, że Anestezja - czyli „spółka lekarzy” przez nią zarządzana - straciłaby spory dochód, a na to nie mogą sobie pozwolić. Oddziały za znieczulenia płacą do tej spółki ryczałt. Nie wiem jak rozliczane są inne oddziały, mój płacił za znieczulenia - według Pani dyrektor - miesięcznie ok. 80 tys. zł. Tyle ta spółka musiałaby stracić, gdyby znieczuleń dzieci dokonywali lekarze zatrudnieni, poza nią, na naszym oddziale. Pani dyrektor na tym spotkaniu poinformowała mnie, że od stycznia nie będzie w ogóle znieczulać naszych pacjentów, ponieważ nie spełniamy wymagań zawartych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Zaproponowano natomiast, by Oddział Chirurgii Dziecięcej przekształcić w Oddział Chirurgii Krótkoterminowej. Odpowiedzią na tą propozycję była moja rezygnacja z pracy w tym szpitalu. Po zmianach rozporządzenia do rozmów nie wrócono, a oddział został przeznaczony do likwidacji.

Dlatego należy mieszkańcom wytłumaczyć, że chodziło tylko o wydzielenie i stworzenie komórki organizacyjnej, czyli zmian statutowych i zgłoszenie w Urzędzie Wojewódzkim dostosowania oddziału, a nie o nakład lokalowy czy sprzętowy. W szpitalu w którym jest całodobowy SOR, Oddział Chirurgii Dziecięcej, Neonatologia, Pediatria, nie wolno pozwolić sobie na zniszczenie takiej współpracy, a przede wszystkim nie wolno pozwolić sobie na niezabezpieczenie małych pacjentów.
W zamian za to, dyrekcja szpitala podjęła decyzję o kosztownej budowie lotniska na dachu budynku, która może za chwilę stać się jedyną atrakcją tego miejsca.

Bulwersująca dla mnie jest również wypowiedź Pani Misiewskiej – Kaczur jako dyrektora do spraw medycznych, że - „W naszym szpitalu faktycznie zmniejszyła się liczba małych pacjentów na oddziale chirurgii. Wynika to z wyboru rodziców i tego, że nie wszystkie zabiegi były i są u nas wykonywane.” Nie może tak mówić ktoś, kto w ogóle nie zajmuje się leczeniem dzieci. Poza tym, w trudnych chwilach ordynator Oddziału Anestezjologii powinien dla swojego zespołu być wsparciem i ostatnią linią pomocy. Jako dyrektor jednak powinien walczyć o utrzymanie każdego oddziału szpitalnego. Tymczasem w walce o przetrwanie tego oddziału pozostaliśmy sami. Liczba zabiegów spada, bo bezskutecznie przez ostatni rok prosiłem o umożliwienie dostępu do sali operacyjnej. Chirurgia Dziecięca jako jedyna, spośród kilkunastu zabiegowych oddziałów, mogła operować tylko raz w tygodniu. Inne, nawet mniejsze oddziały, miały kilkudniowy dostęp do stołu operacyjnego. Wybór przez rodziców innych szpitali wynikał tylko z tego, że ograniczano nam dostęp do stołu operacyjnego. W ościennych szpitalach czas oczekiwania na zabieg planowy to półtora miesiąca, w naszym to nawet pięć miesięcy. Mam wrażenie celowych działań osób odpowiedzialnych za to, by doprowadzić do zamknięcia Oddziału Chirurgii Dziecięcej. Według zapewnień dyrekcji, dzieci wymagające pomocy będą zabezpieczone medycznie, jednak kto tego zabezpieczenia udzieli, jeśli nie będzie w tym szpitalu chirurgów dziecięcych? Należy zauważyć, że przyjmujemy pacjentów przez całą dobę . Do wypadków dochodzi również wieczorami czy w nocy. Teraz dzieci będą odsyłane do innych placówek. Czy rodzice w ogóle mają świadomość, że od 16 lutego z potrzebującym pomocy dzieckiem będą musieli pojechać do Bielska – Białej, Katowic czy Rybnika? Dobry stan dróg to nie wszystko, ale to czas i wydłużające się kolejki w tych medycznych placówkach.

Przez 8 lat mojej pracy na tym oddziale leczyliśmy niespełna 9 tys. dzieci, wykonując prawie 5 tyś operacji. Jest to również moja odpowiedź na słowa Pana starosty Mieczysława Szczurka, który twierdzi, że tutaj się nic nie dzieje, a wszystkie planowe zabiegi mogą być wykonywane gdzie indziej. Jak może starosta, liczącego 180 tys. mieszkańców powiatu, w którym w ciągu roku przebywa ok. 2 mln turystów, z ukształtowaniem terenów górskich, z trudnym dojazdem z innych miejscowości - nie tylko do Cieszyna ale również do Bielska, mówić, że mieszkańcy nie odczują żadnego problemu? Powołuje się w swoich wypowiedziach na dobro naszych pacjentów, jednocześnie przyzwalając na likwidację Oddziału Chirurgii Dziecięcej. Tu nie ma mowy o dobru pacjentów i o dobru mieszkańców! Pomimo, że Pan starosta jest pewny, że reorganizacja oddziału nie będzie zmianą na gorsze, ja stanowczo zapewniam, że będzie. Ludzie przyjeżdżają się leczyć do Cieszyna od 120 lat. Podejmując taką decyzję, rażąco lekceważy głosy swojego elektoratu. W podejmowanych decyzjach powinien najpierw mieć na uwadze dobro mieszkańców. Jako organ sprawujący nadzór nad działaniami szpitala, powinien spróbować przynajmniej zapoznać się z pracą Oddziału Chirurgii Dziecięcej i faktyczną przyczyną zawieszenia jego pracy. Pan starosta nie rozmawiał ze mną, sprawą oddziału nie zainteresowała się również Rada Powiatu czy burmistrzyni Cieszyna i włodarze innych miejscowości. Ten oddział to dobro wspólne. Nie jest moją własnością, nie jest też własnością dyrekcji czy starosty, ale przede wszystkim jest własnością mieszkańców i to właśnie potrzeby mieszkańców powinny być priorytetem. W swojej wypowiedzi Pan starosta zwrócił uwagę, że „ chirurgia dziecięca w cieszyńskim szpitalu nie jest oddziałem szeroko wyspecjalizowanym w tej dziedzinie. Nie przeprowadza się tutaj trudnych, kilkugodzinnych operacji, te są wykonywane w wyspecjalizowanych klinikach pediatrycznych”. Przede wszystkim, przyszedłem tutaj z Kliniki Chirurgii Dziecięcej w Katowicach. Jeżeli operacje, które tu wykonujemy, są według Pana starosty łatwe, proponuję by którąś sam wykonał. Jeżeli uważa nasz oddział za niewyspecjalizowany, to informuję go, że od czasu podjęcia przeze mnie pracy w tym szpitalu, wprowadziliśmy szereg nowych rozwiązań, których tutaj w ogóle nie było. Zaczęliśmy przeprowadzać zabiegi laparoskopowe, operacje wad ujścia cewki moczowej (są to kilkugodzinne zabiegi), zajmujemy się wadami wrodzonymi rąk i stóp - jako jeden z niewielu oddziałów w Polsce. Przyjeżdżają do nas pacjenci z naczyniakami. Wykonujemy zespolenia kości drutami elastycznymi, gwoździami ryglowanymi i śródszpikowymi (takie zabiegi wykonujemy jako jedni z trzech oddziałów w województwie). Zajmujemy się ginekomastią i robimy przetoki szyi. Posiadamy certyfikat Centrum Edukacji Medycznej i od 2012 r. dzięki temu mogą się u nas specjalizować lekarze, których przecież tak bardzo brakuje. Dla dyrekcji i Pana starosty być może jesteśmy byle jakim oddziałem, ale to właśnie my otrzymaliśmy Ogólnopolski Certyfikat, przyznany przez komisję, jako Oddział w pełni wykwalifikowany i wyspecjalizowany w Chirurgii Dziecięcej. Wprawdzie nie wykonujemy operacji noworodkowych, ale to jest zastrzeżone dla ośrodków klinicznych. Czuję się przez Pana starostę urażony jako specjalista. Urażony poczuł się również cały zespół pracujący na tym oddziale. Kierowanie pacjentów do szpitala w Bielsku – Białej jako placówki wyspecjalizowanej jest rażącym brakiem wiedzy, ponieważ jest to tak samo szpital powiatowy i nie wykonuje się tam zabiegów innych niż u nas. Kierowałem do Bielska - Białej pacjentów w momencie, gdy odmawiano nam znieczulenia dziecka w naszym szpitalu. Tam mają tą przewagę, że posiadają zespół anestezjologów. Z takich samych powodów zmuszony byłem wysyłać transportem medycznym do Katowic dzieci w celu badania tomografem. Takie badanie często wymaga znieczulenia ogólnego, a tamtejsi lekarze nie odmawiali nam pomocy anestezjologicznej. Tutejsza odmowa znieczulenia za każdym razem kosztowała szpital kilka tysięcy złotych. Jest to więc rażąco złe zarządzanie finansami szpitala przez dyrekcję, akceptującą taki stan rzeczy.

10 stycznia równorzędnie z pojawieniem się artykułu na portalu Gazeta Codzienna.pl , na stronie szpitala pojawiła się informacja o zawieszeniu pracy naszego oddziału na trzy miesiące. Oznacza to, że nie będą wykonywane zabiegi planowe i z oddziału zniknie personel. Nie rozumiem więc zapewnień Pana dyr. Czesława Płygawki, że nadal zabiegi są wykonywane, skoro 2 stycznia 2019 r. został poinformowany przeze mnie o zwieszeniu wykonywania wszystkich zabiegów planowych, i jedynie gotowości zabezpieczenia ostro dyżurowej na oddziale Chirurgii Dziecięcej. Zadaję więc pytanie, kto będzie je wykonywał i kto zapewni opiekę pacjentom w czasie pooperacyjnym? Do dzisiaj nie otrzymałem również odpowiedzi, jaki będzie los pacjentów przebywających w tych dniach na oddziale? Czy trafią na pediatrię, chirurgię czy może zostaną przetransportowani do innego szpitala? Do dzisiaj nikt się tym nie zajął.
Może nikt nie zdaje sobie sprawy, ale praca naszych lekarzy służyła również innym oddziałom. Konsultowaliśmy dzieci z pediatrii i innych oddziałów, zaopatrując przyjęcia głównie w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, i w przypadku konieczności ingerencji chirurgicznej dzieci mogły liczyć na kontynuację leczenia w naszym oddziale.

Zdecydowałem o złożeniu rezygnacji z pracy w tym szpitalu, ponieważ nie widzę możliwości zmian funkcjonowania Oddziału Chirurgii Dziecięcej, a moim zadaniem jest przede wszystkim leczyć. Pomimo wielu interwencji, próśb i monitów, lekceważono problem nagminnej odmowy znieczuleń dzieci przez anestezjologów w naszym szpitalu. Żałuję, że zmuszony jestem odejść z reaktywowanego i kierowanego przeze mnie oddziału, w którego działalność włożyłem dużo wysiłku, pracy i serca, a za którą spotkałem się tylko z problemami i niechęcią do tego co stworzyłem. Jednak odpowiedzialność jaka ciąży na mnie w związku z pełnioną funkcją lekarza kierującego Oddziałem Chirurgii Dziecięcej oraz szacunek dla personelu tego oddziału i samego siebie uniemożliwia w zaistniałej rzeczywistości dalszą współpracę.”

Czy uda się ocalić Oddział Chirurgii Dziecięcej w Cieszynie?
To już będzie trudne, ale na pewno nie jest niemożliwe. Być może dyrekcja ma zupełnie inne plany, ale czy na pewno dobre dla pacjentów? Czy pozbawienie możliwości leczenia chirurgicznego dzieci z całego powiatu jest na pewno dobrym rozwiązaniem?
Póki oddział jeszcze funkcjonuje, zachęcam Starostwo Powiatowe, włodarzy Cieszyna i ościennych miast oraz gmin do odwiedzenia tego miejsca i zapoznania się z jego historią i historią małych pacjentów. Póki jeszcze mamy okazję, warto zobaczyć jak wygląda to miejsce, które lada dzień przestanie istnieć.

Komentarze: (31)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

to wazny glos !
gdyby autorowi listu zalezalo tylko "na kasie", jak to niektorzy insynuują, w ogole nie musialby zabierac glosu, bo jak sami zauwazacie, prace moze miec wszedzie.
uwazam ze osoby decyzyjne powinny przyjrzec sie sprawie glebiej !
nie znam sie ani na medycynie ani na regulacjach prawnych dot opieki zdrowotnej ale jesli sytuacje odnosnie mozliwosci korzystania z sali operacyjnej oraz wykonywania znieczulen sa prawdziwe, to ja pytam gdzie zdrowy rozsadek i gdzie ta opieka (!) nalezna naszym najmlodszym ?
prosze, przemyslcie to jeszcze i to nie raz !

matka

Należy jeszcze zaznaczyć, że nie ma osobnej specjalizacji z anestezjologii dziecięcej (można to sprawdzić w wykazie specjalizacji na terenie Rzeczypospolitej Polskiej) i anestezjolodzy w Cieszynie ewidentnie nie chcą rozwijać się i nabierać doświadczenia w zakresie dzieci. Cóż, jaki pan, taki kram. A właściwie jaka pani...
Szkoda dzieciaków...

Mnie dziwi jedno ,prywatna spółka anestezjologiczna szefem dyrektorka na etacie, oddział dziecięcy ryczałtem płacił jej na m-c
80 tys.pln , a według słów byłego ordynatora wykonywali 4 operacje miesięcznie.Czyli spółka działająca w szpitalu i na jego sprzęcie brała za każdy dzień operacyjny 20 tys.pln. Co na to starosta .

Dla mnie brak porządnego zaplecza i sprzętu dla zabezpieczenia małych dzieci, a czasem niemowlaków, jest nie do przyjęcia. Jeden anestezjolog dziecięcy na dyżurze sprawy nie załatwi, to musi cały zespół mieć doświadczenie i w ogóle warunki do pracy z takimi maluchami. Sama operacja to nie wszystko, nie umniejszam kwalifikacji lekarza, ale tu chodzi o bezpieczeństwo! Ktoś wymyślił te przepisy, aby je zapewnić, a Pan Doktor widocznie tego nie rozumie.
Ważne że dziecko zoperowane, ale w jakich warunkach to już mało istotne..

Jak pan doktor tego nie rozumie? Pan doktor tam pracował codziennie, był ordynatorem, co to za insynuacje, że przepisów nie rozumiał? I dlaczego szukasz w nim winy, skoro on ostatni złożył wymówienie? Co jeszcze miał zrobić?
Przecież napisał, jak to dyrekcja żonglowała anestezjologami. Nawet jednego nie mógł się doprosić. Ktoś wymyślił przepisy i rzeczywistość je zweryfikowała. Gdyby były dobre, to nie było by problemu. Poza tym, cały czas twierdzę, ze wystąpił tu brak dobrej woli zarówno ze strony powiatowych, jak i dyrekcji szpitala. Co to za dyrektor, który zamiast walczyć o zostawienie oddziału, zamyka go? Co to za Starosta, który godzi się na zamykanie oddziału, a nie szuka pieniędzy, by ten oddział ratować? Ja w ogóle nie rozumiem takiego zwrotu:" oddział przynosił straty". Na litość, to nie fabryka, nastawiona na zyski. Nigdy nie obliczysz dokładnie, jakie koszty w danym miesiącu będą potrzebne na leczenie. Raz więcej, raz mniej trzeba. I na to trzeba budżet zabezpieczyć. I to jest rola dyrektora szpitala. Ma na uszach stanąć, a szpital ma funkcjonować zgodnie z potrzebami pacjentów i nie "przynosić strat". A tu nie dość, ze nie zabezpieczono, to jeszcze mowa o jakichś stratach? dzieci te straty generowały, bo chorowały? Tak? No to zamknijmy oddział, nie będzie dzieci nie będzie strat. I wszystko ku temu zmierza- starosta ma z głowy problem finansowania jednego oddziału, dyrektor to samo, tylko rodzice z dziećmi będą kursować do szpitali w ościennych powiatach. To naprawdę jest draństwo, by zamykać właśnie oddział dziecięcy.

PS. I proszę mi tu nie wyjeżdżać z ministerialnymi limitami- inne szpitale również mają limity i radzą sobie całkiem nieźle.

Moje 2 miesięczne dziecko było nie dawno operowane na tym oddziale. Jestem bardzo zadowolona z opieki i przeprowadzonej operacji na tym oddziale przez tak wspaniałych lekarzy. Ten szczurek to wielka jedna porażka, jak go spotkam na mieście to chyba trzeba mu parę słów powiedzieć do rozumu.

a ja myślę, że to problem przestrzegania higieny w naszym szpitalu. Skoro prawie co drugi pacjent po zabiegu, czy operacji zostaje zakażony "bakteriami szpitalnymi", to problem przekłada się tak samo na dzieci. I jak dobry jest lekarz, nie da rady tego zwalczyć, bo potrzebne są pieniądze. O stanie higieny w szpitalu chyba nie trzeba mówić, bo na każdym kroku to widać. nie dezynfekuje się rąk, w jednych rękawicach oblatuje się przynajmniej jedną salę chorych, używa się "czyszczonych" narzędzi medycznych jednorazowego użytku, itd. Brud aż kipi w naszym szpitalu.

Nie rozumiem tego że komuś bardzo tutaj zależy by odwrócić kota ogonem. Ktoś usilnie odwraca uwagę od problemu. Mam w nosie jak długo starostą jest Szczurek dla mnie ważne jak zaczął czyli olał temat. Nie ważne jest też czy Smyła jest 1 czy 41. Liczy się to, że przez wiele lat dzieci były tu leczone. Dobrze leczone i znaczy to tyle że dbał o oddział. Ciekawe czy te trole które piszą bzdury choć raz były na tym oddziale. Ja byłam że swoim dzieckiem. To świetny oddział. Dobra opieka medyczna i pielęgniarska. W dodatku jeśli chodzi o warunki to nie ma się do czego doczepic. Po cholere zamykać coś co dobrze działa. Trzeba to rozwijać i zobaczyć potencjał a nawet ściągać ludzi do nas. Ten oddział ma szansę być najlepszym w województwie. Strosta mówiąc takie brednie powinien przeprosić ten zespół. Najgorsze jest to że nikt nie rozumie jak odbije się taka decyzja na innych oddziałach. Chcieli po cichutku oddział zamknąć. Byleby tylko ciemny lud nie zauważył. Nie udało się. Zauważył! Jak zwykle zauważyła to Markowska. I zauważą wszyscy za jakiś czas. Będziemy zasuwac do innych szpitali to doceniamy co mieliśmy. Jednak odwrócić te decyzje będzie już trudno. Póki jeszcze można należy zatrzymać to zamknięcie.

Wiecie co? Nie wiem, jaki jest dr Smyła i nie mnie go osądzać. Napisał o sprawie z punktu widzenia lekarza, nieważne czy 41 asystenta... leczył tutaj dzieci przez wiele lat. Nie wiem, czy były na ten oddział skargi, czy były skargi na niego... i nie bardzo mam ochotę roztrząsać, czy jego list jest etyczny, czy koniunkturalny. Mnie obchodzi to, że dzieje się kolejne draństwo- zamyka się oddział dla dzieci. Moim zdaniem władze powiatu powinny od razu reagować, anie odczekiwać, bo to właśnie te władze powinny dbać o zdrowie i bezpieczeństwo ludzi w powiecie, dbając o placówki im przyporządkowane. Decyzja o zamknięciu oddziału dla dzieci nie mieści się w dobrze pojmowanym interesie społecznym. Powiatowi powinny iść w decyzjach w zupełnie przeciwnym kierunku- otwierać nowe placówki zdrowia, a jak nie ma tyle forsy, to ratować przed upadkiem już istniejące.
Ktoś już tu napisał- najpierw był PKS, teraz oddział w szpitalu, potem inny oddział, a potem zamknie się szpital.
Przyjrzałabym się również zarządzaniu przez dyrektora szpitalem. To też rola powiatowych. jak mógł dopuścić do sytuacji, ze zamykają mu oddział? Każdy inny walczyłby o rozbudowę, a ten - każą zamykać, to zamykam.
I co to znaczy, że jakaś dyrektorska-szpitalna spółka zarządza na swoją korzyść znieczuleniami? Bo z zewnątrz się nie opłaca? Komu? Tym chorym dzieciom?
"Podczas spotkania z dyrekcją, 8 listopada 2018 r., Pani dr n. med. Agnieszka Misiewska- Kaczur poinformowała mnie, że Anestezja - czyli „spółka lekarzy” przez nią zarządzana - straciłaby spory dochód, a na to nie mogą sobie pozwolić. Oddziały za znieczulenia płacą do tej spółki ryczałt. Nie wiem jak rozliczane są inne oddziały, mój płacił za znieczulenia - według Pani dyrektor - miesięcznie ok. 80 tys. zł. Tyle ta spółka musiałaby stracić, gdyby znieczuleń dzieci dokonywali lekarze zatrudnieni, poza nią, na naszym oddziale." Czy ktoś mi to wytłumaczy? Bo ja wierzę jednak doktorowi Smyle, kiedy takie rzeczy przedstawia.

Smutne. Bardzo się cieszę, że miałem możliwość przeczytać tą wypowiedź dra Smyły - i w przeciwieństwie do niektórych autorów z powyższych komentarzy, mnie dr przekonuje. Jeszcze raz: smutne.
Doktorowi życzę wszystkiego co najlepsze, mam nadzieję że ten artykuł nie przejdzie bez echa, bo jeśli choć połowa zarzutów jest prawdą to pewnie niektóre osoby powinny pożegnać się ze stanowiskami.

owszem, odpowiedź dra S. ma elementy merytoryczne - wątpliwości budzi sama rezygnacja z pracy a potem dopominanie się negocjacji w sprawie powrotu
według mnie na pewno ze stanowiskiem musi się konsekwentnie pożegnać dr Smyła,

Tomaszu, nie pleć bzdur

Doktor szuka pretekstu. A zmienia szpital dla kilku tysięcy więcej, bo ponad 20 tysięcy to jeszcze mu mało.

napisać łatwo, 20 czy 50 tysięcy klepie się tak samo - jednak myślę, że kiedy się takie informacje podaje trzeba być przygotowanym na ich udokumentowanie - ewa jest?

Też mi się wydawało, że doktor Smyła do filantropów raczej nie należy, a jego wypowiedzenie miało na celu tylko zwiększenie swojego wynagrodzenia, ponieważ ma także świadomość braku lekarzy tej specjalizacji na rynku, o czym sam z resztą pisze powyżej. Ta jego obrona polegająca na ataku na wszystkich powyżej wymienionych, dla mnie blado wypadła. Nie przekonał mnie swoimi wypowiedziami. Poza tym dalej uważam, że niestety nawalił w tym przypadku też dyrektor szpitala, bo w porę nie rozwiązał problemu, przez co trzeba było zawiesić oddział chirurgii dziecięcej.

Chciałabym jeszcze do swej wypowiedzi dodać, że w dniu 29 listopada 2018 r. Zarząd Powiatu Cieszyńskiego ze starostą Januszem Królem na czele, przyznał Czesławowi Płygawce, dyr. Szpitala Śląskiego w Cieszynie 15 000 zł nagrody. Pytam się za co? Za problemy z chirurgią dziecięcą, za brak lekarzy w tym oddziele?
Pani UM proszę zapytać pana starosty Króla za jakie to dokładnie zasługi przyznał tak wysoką nagrodę panu dyrektorowi oraz dopytać, dlaczego to zrobił w przedostatnim dniu swojego urzędowania.

Za to, że dzięki niemu finanse szpitala stanęły w końcu na nogach. Poprzedni dyrektorzy zadłużyli Szpital na 40 mln... Nowy Dyrektor to zatrzymał.Zapewnie za to otrzymał tę nagrodę

Jacy poprzedni dyrektorzy? Chyba powinieneś napisać Pani Dyrektor!

Zgodziłabym z tym co piszesz wyżej, ale tylko pod jednym warunkiem, gdyby nie było problemu z chirurgią dziecięcą, a ten problem pojawił się w dniu 15 listopada 2018 r. i połączył się ze złożonym wypowiedzeniem przez dra Smyłę. Nie wiem, czy w takim przypadku, kiedy są problemy zarządcze w jednostce, kiedy pojawia się widmo likwidacji oddziału, należy przyznawać tak sowitą nagrodę.

Nie wiem, skąd czerpiesz dane, ale słyszałam, że nasz szpital jednak jest zadłużony i to dosyć sporo... Jaka jest prawda, dowiemy się pewnie wkrótce.

To, że szpital jest ma zobowiązania to nie tajemnica, ale, że jest zadłużony .....skąd wiesz???. Zobowiązania wobec dostawców a zadłużenie to wielka różnica..... Wskaż szpital (poza szpitalami ministerialnymi), który obecnie jest na plusie... Nie jesteś zapoznany w rynku zdrowia, więc nie komentuj, Twoje posty świadczą o tym, że zazdrościsz bądź jesteś upokorzony tym, iż Cię nie wybrano ponownie..... :) Miłego wieczoru :)

Muszę przyznać, żeś mnie rozszyfrowoł :P Miłego wieczoru :P

RODO pozdrawia, ip też :)

pamiętaj, że to działa w obie strony :P

W Cieszynie z powodów mniej ważnych ludzie wychodzili na ulicę podnosząc wrzawę. Gdzie teraz jest p. Joanna, obecnie radna zresztą? Dlaczego teraz nie zwołuje ludzi pod szpital by bronić interesów mieszkańców? Faktem jest, że to nie tylko sprawa Starosty. To również sprawa naszej burmistrz bo przecież o mieszkańców Cieszyna też chodzi.

Tu chodzi o wszystkie dzieci w powiecie. To sprawa wszystkich samorządów i wszystkich ludzi, nie tylko Cieszyna. Ja w ogóle nie rozumiem opisanej sprawy ze znieczuleniami. jak może ktoś zabronić znieczulania dzieci przed zabiegiem? DZIECI, które i tak cierpią i boją się. Jak można zabierać dzieciom możliwość leczenia? Widać jak głęboko w nosie ma dyrektor szpitala los chorych dzieci. Rozwój i modernizacja nie polega na likwidowaniu, a na sprawnym zarządzaniu. Takim zarządzaniu, by otwierać następne oddziały lub rozbudowywać i unowocześniać ten, który istnieje, a nie zamykać go.

Anonimie - A co ma do tego M. Szczurek? Od niedawna jest starostą, a sprawa się ciągnie jeszcze po staroście Królu, nie jest też w żadnym razie pracodawcą pracowników pracujących w szpitalu. Tam rządzi dyr. Cz. Płygawko i to on zadecydował o przyjęciu wypowiedzenia Dra Smyły. No i chłopaki wspólnymi silami pozamiatali ten oddział. Obaj też Panowie są winni tej sytuacji, że się nie potrafili dogadać dla dobra małych pacjentów. Tyle, aż tyle w temacie.

Ale powiat jest organem nadzorującym tak szpital jak i pogotowie ratunkowe, więc może interweniować :) zamykanie oddziału to idiotyzm...

To może proponuję przeczytać jeszcze raz artykuły. Wypowiedź Pana starosty jest jednoznaczna, że ma to w nosie. Najlepiej się nie mieszac. Moze powinien spróbować chociaż zapoznać się z praca tego oddziału. Miał szansę właśnie juz na początku kadencji zrobić coś jak należy ale zachował sie w sumie przewidywalnie. Zresztą wystarczy tylko zajrzeć na f. i zobaczyć nowa formę promocji swojego urzędu. Starosta Szczurek powinien zająć się ważnymi sprawami mieszkańców a nie robieniem z siebie celebryty.

A ja pytam dlaczego wokół tego tematu panuje taka zmowa milczenia?! Dlaczego wszyscy siedzą cicho. Obudzicie się wszyscy jak będziecie musieli zasuwac do Katowic albo Bielska, a tam kolejki będą kilkugodzinne. Dlaczego pozwalamy na to by do końca zepsuli nam to co jeszcze zostało? Powiat rozwalił już PKS teraz biorą się za szpital. Co to za starosta który ignoruje swój elektorat.

bardzo konkretnie i na temat - świetna odpowiedź na urzędnicze, dęte pustosłowie

No to się doczekaliśmy ! Trzeba było głosować na M. Szczurka ? Niestety w przypadku Cieszyna nie sprawdza się powiedzenie "Mądry Polak po szkodzie" . Za 5 lat Cieszyniacy pewnie znowu sobie wybiorą sobie Szczurka - tym razem ponownie na na burmistrza .

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama