, wtorek 1 grudnia 2020
Wojna nieunikniona? Lipiec 1914 na Śląsku Cieszyńskim. Przed stu laty na Śląsku Cieszyńskim cz.3
Wciąż jednak z niecierpliwością wypatrywano nad Europą burzy, która rozładowałaby napiętą sytuację, decydując o losach Serbii, monarchii austro-węgierskiej i całego kontynentu. fot: za: "Ilustrowany Kuryer Codzienny" nr 173 z 27 VII 1914.



Dodaj do Facebook

Wojna nieunikniona? Lipiec 1914 na Śląsku Cieszyńskim. Przed stu laty na Śląsku Cieszyńskim cz.3

Lato 1914 roku na Śląsku Cieszyńskim było wyjątkowo ciepłe i pogodne. Fakt ten szczególnie cieszył szykujących się do zbiorów rolników, którzy wierzyli, iż przewidywany urodzaj powetuje im straty, jakie ponieśli w latach ubiegłych. Wkrótce miały rozpocząć się żniwa. Tymczasem młodzież, kończąca kolejny rok szkolny, o ile nie ciążyły na niej prace gospodarskie, wypoczywała, ciesząc się pogodą. Także zasobniejsi przemysłowcy, kupcy i urzędnicy udawali się wraz z rodzinami na wypoczynek na wieś, często w góry, pragnąc odpocząć od zgiełku cywilizacji.

Podczas, gdy jedni chcieli wypocząć i uciec od spraw bieżących, inni wsłuchiwali się z natężeniem w echa dramatycznych wydarzeń, jakich świadkiem był Śląsk Austriacki i całe Austro-Węgry. Gdy 28 czerwca 1914 r. z rąk serbskich zamachowców zginął cesarski następca tronu - arcyksiążę Franciszek Ferdynand, zamordowany wraz z małżonką w Sarajewie, oczy całego świata zwróciły się na Bałkany. Nad Europą po raz kolejny zawisła groźba międzynarodowego konfliktu, którego rozmiarów nie sposób było przewidzieć. Zamach w Sarajewie doprowadził także do rozpalenia pierwszych, niebezpiecznych ognisk gniewu i przemocy. Do gwałtownych wystąpień przeciw Serbom dochodziło na razie w Zagrzebiu i Wiedniu, gdzie tłum skandował, wielokrotnie w następnych miesiącach powtarzane hasła: "Precz z Serbią! Precz z królem Piotrem! Niech żyje Austrya! Niech żyje cesarz!". W Dalmacji antyserbskie demonstracje przerodziły się w pogromy, które władzom trudno było opanować [zob.: tutaj].

Również sytuacja na Śląsku Cieszyńskim nie napawała optymizmem. Trwający od dziesięcioleci konflikt polsko-niemiecki narastał do niepokojących rozmiarów. Równolegle do wydarzeń w Sarajewie, w Bielsku i w Białej rozegrały się zamieszki, jakich na Śląsku nie widziano od czasu "krwawej niedzieli" w 1908 r. Po tym, jak 28 VI 1914 r., mimo asysty policyjnej, polska manifestacja z okazji 10-lecia istnienia miejscowego "Sokoła" została zatrzymana i zaatakowana przez uzbrojoną kontrmanifestację niemiecką, raz po raz dochodziło do ekscesów na tle narodowym. Gazety donosiły o kolejnych przypadkach przemocy, jakiej dopuszczała się na niemieckich turystach okoliczna ludność polska, biorąca odwet za wydarzenia w Bielsku. Wypadki te odbiły się także szerokim echem w Galicji, gdzie masowo protestowano w obronie rodaków prześladowanych na Śląsku Cieszyńskim. We Lwowie, Stanisławowie, Żywcu demonstracje przerodziły się nawet w poważne zamieszki skierowane przeciwko miejscowym Niemcom, w obronie których interweniować musiała policja. Nie lepiej było na Śląsku Opawskim, gdzie między ludnością czeską a niemiecką dochodziło do jeszcze bardziej gwałtownych starć - liczba rannych dochodziła do setek [zob. tutaj].

Przyczyną tych gwałtownych walk był brak modus vivendi - kompromisu umożliwiającego zgodne współżycie różnych narodowości na tym terenie, gdyż zarówno funkcjonujące regulacje prawne (np.: ustawa wyborcza do sejmu śląskiego), jak i praktyka życia codziennego dyskryminowały znaczną część obywateli. Podczas, gdy Polacy i Czesi demonstracyjnie domagali się przestrzegania konstytucji, gwarantującej im równe prawa w stosunku do ludności niemieckiej, Niemcy byli zdecydowani za wszelką cenę bronić swej uprzywilejowanej pozycji w sejmie krajowym, dostępie do stanowisk i urzędów oraz w szkolnictwie. Konflikt, którego nie potrafiono rozstrzygnąć na płaszczyźnie politycznej, coraz częściej doprowadzał do starć oraz ulicznych walk zdesperowanej i rozagitowanej ludności. Podobną, równie napiętą sytuację obserwowano również w innych krajach koronnych Austro-Węgier, co nie wróżyło pomyślnej przyszłości wielonarodowej monarchii.

W obliczu ostatnich zaburzeń na Śląsku Cieszyńskim i bieżących problemów, z jakimi borykali się jego mieszkańcy, groźbą wojny nie przejmowano się zbytnio. Powszechnie liczono, iż konflikt, zarysowujący się po zamachu w Sarajewie, uda się załagodzić, podobnie, jak udało się uniknąć wojny w 1909 i 1912 r., kiedy to sytuacja wydawała się jeszcze bardziej zawiła i niebezpieczna. Nadzieje te podtrzymywała ugodowa postawa rządu serbskiego oraz przychylna atmosfera międzynarodowa dla pogrążonej w żałobie Austrii.

Jednak, po blisko trzech tygodniach od strzałów w stolicy Bośni, sytuacja nieoczekiwanie stawała się coraz bardziej napięta. Przynoszący najświeższe informacje "Dziennik Cieszyński", począwszy od niedzieli 19 VII 1914 r., otwarcie podnosił już alarm wojenny. Rzucające się w oczy, wybijane dużymi czcionkami nagłówki mówiły same za siebie. Każdego kolejnego dnia wzrastało napięcie – donoszono o nowych, ważnych okolicznościach: Władze w Belgradzie prą do wojny. Serbia ogłasza częściową mobilizację. Rosja staje po stronie Serbii. Niemcy gotowe wesprzeć Austro-Węgry.

23 lipca "Dziennik Cieszyński" opisując zaistniały kryzys międzynarodowy, pytał już: "Dzień dzisiejszy - przełomowy?", zarazem odpowiadając - "Cesarz zadecyduje o wojnie". Od tej pory nie było już wątpliwości, iż sytuacja jest nadzwyczaj poważna. Na bok odeszły swary polsko-niemieckie na Śląsku Cieszyńskim - państwu austriackiemu zagrażała pierwsza od niemal pół wieku wojna. "Dziennik Cieszyński", "Gwiazdka Cieszyńska" i inne czasopisma informujące o najnowszych wypadkach były rozchwytywane przez publiczność, czekającą w podekscytowaniu na finał sporu z Serbią. Redakcje zasypywane telegramami i korespondencjami dotyczącymi dynamicznej sytuacji międzynarodowej, nawet dwa razy dziennie wypuszczały nadzwyczajne wydania gazet, by nadążyć z podawaniem najświeższych informacji. Popyt na nie był jednak tak duży, iż rozchodziły się błyskawicznie, nawet w liczbie 10 tysięcy egzemplarzy.

Tymczasem upały sięgnęły zenitu. W piątek, 24 lipca termometry w Cieszynie pokazywały w cieniu 31o C, na słońcu przeszło 60o C (!). Dopiero pod wieczór zmienił się wiatr, przynosząc gwałtowną burzę, oziębienie i deszcz, który trwał całą noc i sobotni poranek.

Wciąż jednak z niecierpliwością wypatrywano nad Europą burzy, która rozładowałaby napiętą sytuację, decydując o losach Serbii, monarchii austro-węgierskiej i całego kontynentu.

Wszystko miało rozstrzygnąć się w sobotę 25 VII o godz. 18.00, gdyż taki termin na odpowiedź wyznaczył władzom serbskim rząd austriacki, przesyłając notę z żądaniami, od których spełnienia zależało zapobiegnięcie konfliktowi. Zdając sobie sprawę z twardych warunków ultimatum, redaktor "Dziennika Cieszyńskiego" pisał: "Kości więc zostały rzucone. Jeżeli Serbia nie przyjmie niesłychanie dla siebie przykrych warunków, objętych notą austryacką, to wojna byłaby nieuchronną jej postąpienia konsekwencją. Stoimy na wszelki sposób wobec brzemiennej w wypadki sytuacii. Austro-Węgry w ostatnich latach nie stały nigdy tak blisko wybuchu wojny, jak w chwili obecnej".

Ciągle czekano jednak na na rozstrzygnięcie... Tejże soboty, od samego niemal rana, ulice i rynek Cieszyna i innych miast monarchii zapełnione były grupami osób rozprawiającymi żywo o bieżących wypadkach. "Dziś wieczorem rozstrzygająca chwila! Wojna albo pokój?" ogłaszał "Dziennik Cieszyński", dodając przy tym, m.in., iż w obecnej sytuacji wiele czynników przemawia za wybuchem wojny. Zauważano, iż "w Wiedniu i w Berlinie nie brak głosów, które wyraźnie oświadczają, że byłoby lepiej, gdyby obecnie przyszło do zbrojnego zatargu", argumentując, iż nadarza się okazja do ukrócenia wiarołomnej i prowadzącej rozbójniczą politykę Serbii oraz do pokonania Francji i Rosji, które nie są obecnie przygotowane do wojny. Nawet pobieżny rzut oka na śródtytuły rozwiewał wszelkie wątpliwości, w jakim kierunku rozwija się sytuacja, donoszono: "Manifestacja wojenna sejmu węgierskiego", "W Berlinie liczą się z pewnością wybuchu wojny", „Rosya nie pozostanie obojętną!".

Tymczasem wiadomość, na jaką oczekiwano z napięciem, nadeszła o godz. 4 po południu telefonem z Wiednia, była ona zaskakująca: "Wojny nie będzie!". Wkrótce wszędzie powtarzano jej treść: "Rząd serbski przyjął w całej osnowie notę Austro-Węgier. Wojny wobec tego nie będzie. Dla Serbii jest to wielkiem upokorzeniem". Wiadomość tę podał także w niedzielnym wydaniu "Dziennik Cieszyński".
Już jednak po dwóch godzinach, w sobotę o 6 wieczorem, nagle przyszła do Cieszyna najświeższa informacja: "Wojna z Serbią nieunikniona". Pierwsze wieści o pokoju były przedwczesne, gdyż, jak się okazało, odpowiedź Serbii na żądania Austro-Węgier wg rządu austriackiego była niewystarczająca. Podobno rząd serbski mobilizuje armię, a poseł austro-węgierski opuścił Serbię.

Lotem błyskawicy niosła się wieść, iż wojna z Serbią stała się faktem! Mało kto zdawał sobie wówczas jeszcze sprawę, jakie wydarzenie to może mieć konsekwencje dla monarchii austro-węgierskiej, milionów jej obywateli, całej Europy, a nawet dalekiego świata...

Prezentowany artykuł ukazał się w zmienionej formie w "Kalendarzu Cieszyńskim" na rok 2014. Za tydzień kolejna część z cyklu: Przed stu laty na Śląsku Cieszyńskim.

W związku z 100. rocznicą wybuchu I wojny światowej we wrześniu 2014 roku w Książnicy Cieszyńskiej zostanie zorganizowana wystawa poświącona wojnie, widzianej z perspektywy polskich mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. W związku z tym zachęcamy, by udostępniać bibliotece listy, pamiętniki i zdjęcia z epoki, a także inne rodzinne pamiątki warte zaprezentowania. Kontaktować można się pod adresem: sciawojnaswiatowa@gmail.com lub bezpośrednio w siedzibie biblioteki, przy ul. Menniczej 46. Podobną akcję, w związku z rocznicą wymarszu cieszyńskich legionistów, prowadzi także Muzeum Śląska Cieszyńskiego i Ośrodek Dokumentacji Kongresu Polaków w RC, tam również przynosić można wartościowe zdjęcia.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Uwielbiam te denuncjacje, zwykle gospodyń wiejskich i tzw. humanistów: "TEMPERATURA W SŁOŃCU...".
Tak. To może niech już będzie i NA SŁOŃCU?!...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama