, środa 21 sierpnia 2019
„Tęczowa Polska, czyli, krótkie rozważania o tolerancyjnym ciemnogrodzie.”
Parada Równości Praga sierpień 2018 fot: WOK



Dodaj do Facebook

„Tęczowa Polska, czyli, krótkie rozważania o tolerancyjnym ciemnogrodzie.”

Dariusz Bożek
Inspiracją do napisania poniższego tekstu były dwa - jakże odległe od siebie ideowo – artykuły, na które natknąłem się w trakcie internetowych dyskusji. Pierwszy, zamieszczony na portalu Myśl Konserwatywna nosi znamienny tytuł „Zniszczenie Warszawy było Karą Bożą za jej liczne grzechy”. Drugi, to esej Doktora Macieja Gduli, publicysty Krytyki Politycznej, pt. „Kto nas straszy czarnym ludem?”


Warszawa ukarana za sodomię.

W pierwszym z wymienionych artykułów, autor stawia odważną tezę, iż śmierć 200 tysięcy mieszkańców Warszawy w trakcie powstania oraz kompletne zniszczenie miasta, było Karą Bożą za sodomię, prostytucje i aborcje, jakże rozpowszechnione w „Paryżu wschodu” za czasów II Rzeczypospolitej.
Po chwilowym oswojeniu się z kontrowersyjną tezą muszę przyznać, że brzmi to całkiem rozsądnie. Możemy założyć za autorem, iż Bóg, będąc w stanie afektywnego uniesienia, dokonał okrutnej kary: zatrzymał Rosjan po prawej stronie Wisły, wstąpił na dwa miesiące w psychikę Hitlera i kierując niemieckimi czołgami oraz żołnierzami Wehrmachtu, unicestwił 200.000 ludzi: sodomitów i heteroseksualnych, porządnych i rozpustnych, winnych i niewinnych. Nie ma się co zasadniczo dziwić postępowaniu Pana. Znany jest On z dość porywczych działań podejmowanych pod wpływem wewnętrznych impulsów, płynących z Jego własnych mądrości, które spisane zostały rękami natchnionych przez Niego proroków.
Taka postawa jest więc zgodna z tym, co na Jego temat znajdujemy w Świętych Księgach.
Bo przecież napisane jest, iż "Zazdrosnym i mszczącym się Bogiem jest Pan; mścicielem jest Pan i Władcą pełnym gniewu; Pan mści się nad swymi wrogami i długo się gniewa na swoich nieprzyjaciół" oraz " Pan jest cierpliwy, ale i potężny siłą; a oczyszczając - nikogo nie zostawia bez kary"
Zapewne Pan, o którym mowa, jak już wytraci swoje umiłowane dzieci, odreaguje i zwentyluje Boską emocjonalność, jak już zniszczy to, co sam onegdaj stworzył, to wtedy mu przechodzi i nagle jest skłonny okazywać łaskę i coś, z czego powinien być szczególnie znany, czyli miłosierdzie.
I wtedy w obliczu jego przemiany, my maluczcy możemy odetchnąć z ulgą i zaśpiewać, że „ Łaskawy i miłosierny jest Pan, nierychły do gniewu i pełen łaski. Dobry jest Pan dla wszystkich, a miłosierdzie Jego jest nad wszystkimi Jego dziełami” oraz "„Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie Jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo.” albo nawet „Hallelujah i do przodu, bo Pan jest naszym pasterzem a miłość Jego nie unosi się gniewem, nie pamięta złego.”

Liberalna II Rzeczpospolita.

Jednak najciekawszym fragmentem wspomnianego wyżej artykułu jest obraz przedwojennej Warszawy, a pośrednio całej Polski okresu II Rzeczypospolitej:
„Na tle ówczesnego świata, prawodawstwo Drugiej Rzeczpospolitej w pewnych swych punktach i aspektach mogło być uznane wręcz za będące w awangardzie "postępu" i liberalizmu. Podczas, gdy w większości krajów w tamtym czasie nielegalne i karalne były homoseksualizm, cudzołóstwo i prostytucja, w przedwojennej Polsce obrzydliwości te nie stanowiły przestępstwa ani nawet wykroczenia. Od 1932 roku, nawet niektóre z aborcyjnych morderstw zostały w II RP zalegalizowane (wówczas, gdy ciąża pochodziła z gwałtu lub innego przestępstwa, kiedy zagrażała życiu lub zdrowiu matki lub też nienarodzone dziecko było poważnie uszkodzone).”
Autor ubolewa nad tym, że Polska w tamtych czasach miała jedno z najbardziej liberalnych i postępowych prawodawstw w ówczesnym świecie, a z drugiej strony dosyć niski poziom obyczajowości ogólnej. Ilość morderstw, pobić, kradzieży, łapownictwa i prostytucji była na dużo wyższym poziomie niż dzisiaj.
Tolerancyjna, postępowa, liberalna II Rzeczpospolita? Ciekawe…

Kto się boi ciemnego luda?

Dane pochodzące z badań dr hab. nauk społecznych Macieja Gduli dostarczają bardziej współczesnej diagnozy. Jeżeli do młodych i nie tylko młodych, lecz za każdym razem wykształconych obywateli z Wielkich Miast dodamy liberalne, salonowe elity oraz znaczną część celebrytów i artystów, i jeżeli ten zbiór „oświeconych” odejmiemy od ogólnej polskiej populacji, to pozostaje nam tak zwana klasa ludowa, którą Pan Doktor Gdula gruntownie zbadał.

Wnioski są bardzo ciekawe:
„Kiedy myślimy o empatycznym stosunku do zwierząt od razu staje nam przed oczami wielkomiejska elita wegańsko/wegetariańsko/ekologiczna. Tymczasem, jak pokazały badania nad sposobami jedzenia Polaków przeprowadzone przez Henryka Domańskiego z zespołem, to wśród rolników można spotkać największy odsetek (21%) osób deklarujących, że unikają jedzenia związanego z cierpieniem zwierząt”

Klasa ludowa zaskakuje również w obszarze stosunków rodzinnych:
„Rodzina odgrywa oczywiście w życiu klasy ludowej ogromną rolę, ale niekoniecznie oznacza to sakramentalne małżeństwo, matkę wychowującą dzieci w domu i czekającą na męża-władcę z obiadem. Rodzina to przede wszystkim sieci wsparcia, wspólne zamieszkiwanie i wzajemna pomoc. W tych sieciach kobiety wcale nie odgrywają podporządkowanej roli. Często pracują, współdecydują o wydatkach, mają wpływ na podział obowiązków domowych. Przyglądając się współczesnym rodzinom z klasy ludowej, stwierdzić trzeba, że w większym stopniu są one jednostkami kooperacji i negocjacji niż hierarchii i sztywnego podziału pracy.”
Przytoczone powyżej opinie burzą nieco podział Polski na dwie części: jaśnie oświecone, liberalne, wielkomiejskie elity i zalegający resztę kraju ciemnogród. Osoby zamieszkujące peryferia, wsie i małe miasteczka prezentują często dosyć postępowe, całkiem swobodne, wręcz lewicowe podejście do takich spraw jak sakramentalność małżeństwa, homoseksualizm, rola kobiety w rodzinie, stosunek do kwestii ekologicznych.

Ciekawym wydaje się być stosunek ciemnego ludu do zachowań nieheteronormatywnych:
„Przyglądając się kwestii stosunku klasy ludowej do homoseksualności też możemy się zdziwić. Gdy podczas badań nad praktykami kulturowymi klasy ludowej pytaliśmy o to, co ludzie sądzą o dwóch mężczyznach w związku mieszkających razem, zadziwiająco często słyszeliśmy, że nie jest to problem. Nasi rozmówcy stwierdzali, że „nie mają nic do tych ludzi”, „jak jest im dobrze, to niech sobie żyją”, „w każdym trzeba widzieć człowieka niezależnie od wyglądu, ubioru czy religii”.

„Wypowiedzi aprobujące homoseksualność ugruntowane są w czymś, co nazwaliśmy kiedyś z Przemkiem Sadurą konserwatywną tolerancją. Polega ona na uznaniu, że nie wszyscy muszą postępować w ten sam sposób. Nawet jeśli samemu nie chce się realizować pewnych praktyk, akceptuje się je jednak u innych, zwłaszcza osób z innych środowisk i klas społecznych. Można powiedzieć, że dla klasy ludowej zdroworozsądkowym hasłem jest „żyj i daj żyć innym”.”

I na koniec jeszcze jedna zaskakująca konstatacja:
„Jak pokazują dane regionalne, prawicowe wizje bogobojnej wsi oparte są na podnoszeniu wyjątku, jakim są województwa Małopolskie albo Podkarpackie, do rangi reguły. Analogicznie, pokazując dane z Zachodniopomorskiego albo Lubuskiego, dowodzić można, że polska wieś jest w awangardzie przemian kulturowych, bo tam poza małżeństwami rodzi się około 40% dzieci czyli niemal dwa razy więcej niż średnio w całym kraju.”

Reasumując - obraz Polski sprzedawany na liberalnych salonach, jako kraju zacofanego, katolickiego, jako małomiasteczkowo-wsiowego ciemnogrodu, najwyraźniej nie pasuje do rzeczywistości wyłaniającej się z badań i potocznych obserwacji. Być może za taki stan odpowiada wielowiekowa tradycja tolerancji religijnej, sięgającej czasów Kazimierza Wielkiego. Mało kto pamięta, że tzw. Konfederacja Warszawska z 1573 roku – dokument wpisany na listę UNESCO - uważany jest za początek gwarantowanej prawnie tolerancji religijnej. Zapewniał innowiercom równouprawnienie z katolikami i opiekę państwa, jednocześnie zabraniając władzom świeckim wspierania kleru w prześladowaniach religijnych. W obszarze praw kobiet wyprzedziliśmy wiele krajów zachodu o kilkadziesiąt lat. Kobiety w Polsce otrzymały prawa wyborcze wcześniej niż w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji czy Szwajcarii. Warto również nadmienić, że kontakty homoseksualne nigdy w Polsce nie były penalizowane, poza okresem kiedy nie posiadaliśmy własnej państwowości.

Policzone dni parad miłości.

Do czego zmierzam?
Od kilku lat narasta w zachodniej Europie agresja wobec mniejszości seksualnych. Zwiększa się również poziom antysemityzmu. Kraje uważane dotąd za wolne i tolerancyjne – jak Niemcy i Francja - notują coraz więcej przypadków aktów przemocy, czy wręcz prześladowań. Niemiecka lokomotywa spadła w rankingu państw przyjaznych wobec LGBTI z trzeciego na dwudzieste trzecie miejsce a pełnomocnik rządu ds. antysemityzmu – wobec nagłego wzrostu incydentów o charakterze antysemickim - ostrzega: „nie mogę zalecić Żydom, aby zawsze i wszędzie w Niemczech nosili jarmułki”. We Francji, co rok odnotowuje się wzrost liczby homofobicznych ataków. Organizacje zajmującej się obroną praw osób LGBT stwierdzają, że uprzedzenia stają się coraz bardziej "zakotwiczone" we francuskim społeczeństwie. Połowa z 500 tysięcy francuskich Żydów rozważa możliwość wyjazdu. Profanowane są groby na cmentarzach żydowskich, atakowane są wybitne osobowości świata nauki i kultury ale i zwykli obywatele na ulicach. Ten agresywny trend ma tendencje wzrostową.

Tęczowa wyspa.

Może wiec Polski, nieco zacofany, ale jednak tolerancyjny zaścianek okaże się - jak za czasów ostatnich Jagiellonów - schronieniem dla mniejszości, które uciekać będą przed narastającą falą wykluczenia, a nasz kraj stanie się azylem dla szukających bezpiecznego miejsca do życia. To, co teraz wydaje się jeszcze nieprawdopodobne lub wręcz absurdalne, już wkrótce po nasileniu niekorzystnych zjawisk w Europie, może stać się ciałem. I tak się będzie działo do momentu, aż nasza zielona, powstała z kolan, płynąca mlekiem i miodem wyspa, zapełni się paletą różnotęcowców i wykluczanych mniejszości.
---
Polska schronieniem dla osób LGBT i Żydów? Polska miejscem ostatnich parad miłości w Europie? Żydowskie głowy noszące swobodnie jarmułki w centrach polskich miast i wsi?
Czemu nie.
Tylko co na to Pan? Lub Pani?

Wiejący Duch.

A Pan lub Pani - przebudziwszy się z chwilowego letargu - wejrzy ponownie na Polskę, swojego ulubionego „Chrystusa narodów” i zapaławszy zapalczywym gniewem, dokona srogiej pomsty zamieniając Tęczową Polskę w wyspę... kompletnie jałową.
A może tak się nie stanie.
Bo – jak mówi mądra księga – Jego Duch wieje kędy chce.
Niechaj wieje :)

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama