, niedziela 8 grudnia 2019
Rechtor zowziyntej notury
Nauczyciel Rudolf Szotkowski zawsze podkreślał, że jest Polakiem  fot: źr. fot.: M. Kiereś, Istebna - zespół regionalny, Istebna 2011



Dodaj do Facebook

Rechtor zowziyntej notury

MMT
Rudolf Szotkowski, nauczyciel, który większość zawodowego życia spędził w Istebnej, nigdy nie krył się ze swoimi przekonaniami narodowymi. Z tego powodu nieraz miał nieprzyjemności. Często musiał zmieniać pracę, a nawet pozwano go za to, że nazwał psa… Bismarkiem.

W historii Istebnej Rudolf Szotkowski był postacią wyjątkową. Był nie tylko kierownikiem szkoły. Zbierał i układał pieśni ludowe, założył zespół folklorystyczny znany dziś jako Zespół Regionalny Istebna, leczył ludzi, udzielał się w polskich organizacjach.

Urodził się w 1874 roku w Puńcowie, ale po ukończeniu Seminarium Nauczycielskiego w Cieszynie trafił do Istebnej i zakochał się w górach. Zakochał się też w góralce Zuzannie Kobieluszównie, z którą ożenił się w 1901 roku i miał sześcioro dzieci.

Młody nauczyciel nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do polskości. W 1904 roku za to, że zarzucał kierownikowi szkoły renegactwo w kwestiach narodowych, został ukarany grzywną. Szotkowski swojego psa nazwał Bismarkiem i z tego powodu podobno doczekał się nawet procesu. Przed sądem sprytny nauczyciel wykazał, że słynny Żelazny Kanclerz był także wrogiem Austrii.

Mniej szczęścia miał w 1907 roku. Rada gminy Istebna miała zdecydować o przekształceniu miejscowej polskiej szkoły w polsko-niemiecką. Szotkowski był przeciwny germanizacji szkoły, chociaż jednocześnie popierał zwiększenie godzin języka niemieckiego jako osobnego przedmiotu. Kiedy 10 lipca 1907 roku przyszło do głosowania, wstrzymał się od głosu, obawiając się reakcji władz szkolnych. Później zebrał się na odwagę i 22 lipca wraz z czterema innymi samorządowcami zaprotestował przeciwko uchwale rady gminy. Reakcja władz szkolnych była wręcz błyskawiczna. Już 3 września został przeniesiony z Istebnej do Żywocic.

Jako, że dalej nie ukrywał się ze swoimi przekonaniami, władze nie pozwalały mu pracować dłużej w jednym miejscu. Później uczył jeszcze w Mnisztwie i Bukowcu aż w 1920 roku wrócił do ukochanej Istebnej. Jako ciekawostkę można odnotować fakt, że Rudolf Szotkowski, katolik, był organistą w miejscowym kościele ewangelickim, poświęconym w 1930 roku. Słynny nauczyciel, z racji niepokornego charakteru zwany rechtorem zowziyntej notury, zmarł 18 czerwca 1939 roku, przygotowując mowę pogrzebową dla swojego przyjaciela Michała Kawuloka.

Komentarze: (7)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

O psie Bismarcku mojego legendarnego pradziada Rudolfa slyszalam hhh. Pamietam tez, ze mial ptaszarnie w domu w jednym wydzielonym pokoju. Mial dzika oswojonego w ogrodzie. Sprowadzal jakies super odmiany jablonek i probowal adaptowac do klimatu Itebnej. Moczyl rozgi w ciagu tygodnia i dawal wyplate dzieciom na weekend za popelnione grzechy. Pradziad byl czlowiekiem nietuzinkowym, to nie ulega watpliwosci. Mam po nim ... extremalne uczulenie na truskawki :), jak mnie poinformowala jego ex Gosposia...no i charakterek mam po nim moze troche .

Mieszkam najdalej od Istebnej , jak można nie wyjeżdżając z Polski, dosłownie na przeciwległym krańcu, ale serce nie sługa i wchodzę często na stronki Istebnej i pochodne.
Zawsze też jestem wdzięczna za wspominki o moim Dziadku Rudolfie. Przy okazji: Dziadek Rudolf i Babcia Zuzanna, z domu Kobielusz mieli nie sześcioro, a pięcioro dzieci.
Trzech synów: Józefa, który zginął w wieku 19 lat, 17 lutego 1919r., "podczas ataku ukraińskiego" pod Lwowem, gdzie pojechał i walczył jako ochotnik.
Władysława, który walczył z Niemcami podczas II Wojny Światowej, był internowany w Szwajcarii, gdzie dostał obywatelstwo po wojnie.
Tadeusza, mojego Ojca, który cudem uniknął śmierci w niemieckich obozach pracy.
Mieli też dwie nie mniej dzielne córki- Stanisławę i Wandę.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wracają do korzeni.

Dziękuję za miłe słowa. Dodam, że Rudolf Szotkowski i Zuzanna z Kobieluszów mieli sześcioro dzieci, a nie pięcioro. Szóstym była córka Wanda Jadwiga, która urodziła się 17 września 1902 roku i zmarła już 13 grudnia 1902 roku. Jej młodsza siostra, urodzona 10 września 1903 roku, na chrzcie otrzymała te same imiona.

Serdeczne dzięki za piękne wspomnienie i prawidłową datę śmierci mojego Dziadka, którego niestety nie zdążyłam już poznać.
Są tu również informacje. których nie miałam z przekazów rodzinnych.

Pozdrowienia dla Autora

Znad morza - wnuczka Rudolfa Szotkowskiego

W Istebnej mówi sie rechtor :)

Świetnie przybliża tamte czasy opracowanie Rudolfa Jaworka pt. "Wynaradawianie na Śląsku Cieszyńskim" dostępne zresztą w necie.

Mówi się rechtór mamlasie

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama