, czwartek 25 maja 2017
MIĘDZY SŁOWAMI: Jak się (nie)rozwieść?
To bardzo ważne, żeby lubić się i przyjaźnić. Jakkolwiek to dziwnie brzmi, sama miłość to naprawdę za mało! Trzeba uważać swojego partnera za fajną osobę. fot: mat. pras.



Dodaj do Facebook

MIĘDZY SŁOWAMI: Jak się (nie)rozwieść?

PATRYCJA CICHY SZEPT
Rozwód to ostateczność, a co zrobić, by związek przetrwał? Każde rozstanie jest bowiem wielką porażką, krzywdą dla obu stron i przeogromną stratą. Nie ma w tym układzie wygranych lub przegranych. Chociaż przecież - o zgrozo - po to są prowadzone wojny o domy, kredyty, majątki, no i niestety też o dzieci.

Przy kuchennym stole on i ona, wieczór, on pali, chociaż już dawno obiecał, że rzuci.

- Nie pal, tyle razy cię prosiłam! - stwierdza ona.

- Tyle razy prosiłem cię, żebyś dała spokój, co ci to przeszkadza? Poza tym, jakbym nie miał tyle stresów, to bym może rzucił. Nie pomagasz mi. Tylko ciągłe pretensje. Odchodzę, już dawno powinienem był to zrobić - odpowiada on.

- Tyle dla ciebie zrobiłam, zostaw mi chociaż... - ona zaczyna wymieniać szereg rzeczy, przedmiotów, papierów bardzo mało i wcale nie wartościowych.

- Wybudowałem dom i wszystko ci zostawiam, a ty nic nie doceniasz, ciągle ci o coś chodzi, masz wieczne pretensje, nie dało się z tobą wytrzymać, przestałaś o siebie dbać, popatrz na siebie, jak wyglądasz! Nic już dla ciebie nie znaczy to, co zrobiłem - mówi on i żąda częstych widzeń z dziećmi, zapowiadając jednocześnie, że dzieci już wkrótce poznają nową mamusię i braciszka, który jest w drodze, bo to przecież nic takiego, nie my jedni, jest tysiące takich rodzin. Ona zaczyna wtedy płakać.

- Przestań robić histerię - kontynuuje mężczyzna. - Popatrz na siebie. Od dawna miałem dosyć twoich pretensji i niezadowolenia.

- Jesteś zwykłym draniem, nie dbałeś o nas, od lat cię nie obchodziłam. Musiałam wszystko dźwigać na swoich barkach, nie byłeś mi w niczym pomocą. Należy mi się ten dom i samochód, bo je utrzymuję. Ja ci prałam skarpetki, dbałam o dzieci, piekłam, sprzątałam i gotowałam - odpala ona z zapłakaną twarzą.

- A ja ci myłem samochód, przynosiłem pieniądze, opłacałem lekcje dzieciakom - ripostuje on.

- Nigdy mnie do kina nie zaprosiłeś, nie pamiętam, kiedy dostałam od ciebie kwiatka.

- Nie chciało ci się zakładać seksownej bielizny, zbabiałaś. Nie rozumiałaś, że ja też mam potrzeby - stwierdza on i zaczyna chodzić nerwowo po kuchni.

- Nie mówiłeś, że mnie kochasz! Nie doceniałaś mnie! - odkrzykuje ona. - Pretensje, żale, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, no i te walki o wszystko, przepychanki, licytacje kto komu dał, podarował więcej, kto kogo bardziej skrzywdził, zranił, więcej razy zdradził, upokorzył.

- A pamiętasz, jak się poświęcałem dla ciebie i wychodziłem z domu, gdy ty przygotowywałaś pracę naukową? - pyta on, a ich pełne agresji spojrzenia nagle się krzyżują.

Jak ona ma czuć się w takiej sytuacji? Ależ bardzo, ale to bardzo rozczarowana, ponieważ była pewna, że on wychodził wtedy z domu z miłości. Bo kocha, bo chce ją wspierać, bo ważny jest dla niego jej rozwój. Tymczasem robił dlaczego? Z czystej kalkulacji, że skoro on coś dla niej robi, to potem ona będzie musiała mu wynagrodzić, a że tego niewdzięcznica nie zrobiła, to wypomniał. W okrutny sposób przy najmniejszej kłótni. Straszne, przykre, smutne.

Rozmawiaj, ale nie wyżywaj się

Zatrważające, jak wiele rodzin żyje w powyżej opisany sposób. Z czego to wynika? Może wszystko zaczyna się od braku rozmów? Wszyscy znamy teorię i bardzo często on lub ona mówi: „Trzeba rozmawiać, musimy sobie wszystko mówić”, a gdy przychodzi co do czego, boimy się. Jesteśmy werbalnymi tchórzami. Wolimy przeczekać, odczekać, i przy zupełnie innej rozmowie, i nieporozumieniu na zupełnie innym poziomie i przy innym temacie wywlekamy… Och, jak bardzo uwielbiamy to robić. Wywlec z okrutną satysfakcją, teraz zobacz, dokopię ci za cały miniony tydzień, zobacz, jak cierpiałem w milczeniu, zobacz ile mi się tego nazbierało. Albo inna opcja: nie mówię nic nawet wtedy, gdy mi się nazbiera i… szukam innych dróg, innych ramion, nowego łóżka, które na początku wydaje się wygodniejsze, no i lepsze ciało obok. Ona o siebie dba, zakłada dla mnie seksi bieliznę, czeka na mnie z ciastem i nie gdera przy tym, jak bardzo jest zmęczona. A kobieta? Wpada w nowe, silne ramiona. W ramiona mężczyzny, który jest na tyle silny i pewny siebie, że pozwala jej na słabości i nawet czasami na gderanie, bo wie, że i to jest ludzkie.

Przede wszystkim przyjaźń

I następna sytuacja: para dość szybko odkrywa, że nic ich nie łączy. Nie mają jeszcze dzieci lub są parą z odzysku i dzieci z poprzednich związków już dorosły. Rozstać się? Zostać? Próbować na siłę? Próbują i próbują, i nic z tego nie wychodzi, bo on siedzi z piwem przed telewizorem, a ona chce iść na spacer z kijkami. Bo ona chce mieć dwa psy i kota, a on chce wyjeżdżać często i w ogóle nie lubi zwierząt. Bo on chce czytać książki, bo chce uprawiać sport, a ona tylko seriale. Czy to można pogodzić? Czy trzeba? Czy wystarczy zaakceptować siebie i drugą stronę i pozwolić jej być kim jest? No cóż, nie wiem. Nie jestem do końca przekonana ani do tego, by na siłę przystosowywać się do drugiej strony, czy wręcz ignorować jej pasje i żyć sobie swoim życiem, ani do tego, żeby z siebie rezygnować na rzecz drugiej osoby (ci, którzy lubią wypominać, prędzej czy później nie omieszkają tego zrobić).

Z drugiej zaś strony, wszystkim można się dzielić, we wszystkim współdziałać i cieszyć się każdą chwilą razem. Pod jednym wszakże warunkiem: jeśli lubimy się. Tak: lubimy! To bardzo ważne, żeby lubić się i przyjaźnić. Jakkolwiek to dziwnie brzmi, sama miłość to naprawdę za mało! Trzeba uważać swojego partnera za fajną osobę. Warto przy tym mieć wspólne tematy i wspólne pasje…

Pozwól odejść temu, co się skończyło

Nigdy nie zapomnę tego, co wydarzyło się w kamienicy, w której mieszkałam kilka lat temu. Właścicielami budynku była para, która dawno temu przestała być sobie bliska. Być może tak bardzo dawno temu, że nie pamiętali, czy kiedykolwiek cokolwiek ich łączyło… Wyobrażam sobie, że z biegiem czasu było coraz gorzej. Życie poza sobą, poza rodziną, życie z dala od najbliżej sobie osoby. Wspólne dzieci, które widzą obcość i wzajemną wrogość rodziców, a jednocześnie czują tęsknotę i żal za tym, co mogło być, a nigdy nie było, lub było o wiele za krótko. Dzieci, które rosną w domu skrywanej nienawiści, bo przecież nie można pokazać tego, co się czuje, bo co powiedzą ludzie, bo wspólne mieszkanie, dom, biznes, kamienica, w końcu - na końcu dzieci… Kilka razy w roku z okazji świąt, urodzin, rocznic, ubierają się jeszcze ładniej i bogaciej niż zwykle, dokupują kolejne samochody i motory, pokazują się w kościołach, na paradach, festynach. Przykładna rodzina - można pomyśleć.

Pewnego dnia, wczesną wiosną, w niedzielne południe on nie wytrzymuje i morduje swoją żonę…

Czy warto tkwić w koszmarze? W imię czego? W imię tego, co ludzie powiedzą? W imię doczesnych dóbr, w imię „dobrego” imienia, dla dzieci? Naprawdę dla dzieci? Przychodzi taki moment, w którym powinniśmy powiedzieć „Dosyć!”. Jeśli tego nie zrobimy, przychodzi kolejny i kolejny taki moment, bo życie daje wiele szans. Bo sami sobie je dajemy. Kiedy jednak nie zareagujemy na owo „Dość!”, być może będzie za późno, a nasze życie dosłownie lub w przenośni skończy się w najmniej odpowiednim momencie.

Bardzo proszę, szanujmy samych siebie i swoich bliskich, kochajmy się i bacznie obserwujmy, czy osoba, z którą zaczynamy związek, jest tą, którą lubimy najbardziej na świecie, którą podziwiamy, która nas fascynuje, która jest naszą inspiracją i w końcu kimś, kto wierzy w nasze marzenia. Kochajmy i pielęgnujmy, bo prawdziwa miłość jest naprawdę tego warta.

Kończę, mówiąc o miłości. Bo przecież od tego powinno się zacząć i skończyć. Jeśli jednak coś się kończy, pozwólmy temu odejść. Nie trzymajmy kurczowo tego, co już minęło. Dopiero gdy zamkniemy jedne drzwi, otworzą się kolejne, a za nimi będzie o wiele piękniejszy świat, taki o którym być może już dawno przestaliśmy marzyć…

Między słowami - poradnik lifestylowy (psychologia, zdrowie i uroda, sztuka życia) publikowany co środę o godz. 18.00. Nowość na portalu gazetacodzienna.pl.

Patrycja Cichy Szept - pisarka, bywa poetką, terapeutka, mama, kobieta, która lubi piękno (słowa, stylu, smaków, kultury zwykłej codzienności), kobieta, która ceni (nie)codzienne dobro i życie w stylu "slow". Wywrotowa terapeutka z tatuażami, która świetnie dogaduje się z młodzieżą.

Posłuchaj bajki dla dorosłych pt. "O nieudanym życiu" autorstwa Patrycji Cichy-Szept.

Komentarze: (15)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

nie brać ślubu

Przepraszam za powtórki - niezamierzone - serwer nie reagował ;(

Poproszę o nazwisko autora obrazu ilustrującego tekst.

Poproszę o nazwisko autora obrazu ilustrującego tekst.

Poproszę o nazwisko autora obrazu ilustrującego tekst.

Poproszę o nazwisko autora obrazu ilustrującego tekst.

Poproszę o nazwisko autora obrazu ilustrującego tekst.

nie chcę odnosić się szczegółowo do tekstu - do mojej wiedzy nie wniósł nic nowego...mam nadzieję, że innym czytelnikom zwrócił na coś pożytecznego uwagę...banalna, nie pogłębiona opowieść o relacjach damsko-męskich...może to dla audytorium gc, wystarczający
opis i analiza tematu...? nie wiem...jednak dla mnie, wystarczająco nie...

te opis i analiza....popr.

te opis i analiza....popr.

te opis i analiza....popr.

te opis i analiza....popr.

te opis i analiza....popr.

niewystarczający...popr.

czyli róbta co chceta!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama