, czwartek 21 czerwca 2018
Jak żyć z dysfunkcją pod rękę?
Dzieci są ciekawe wszystkiego i po uzyskaniu odpowiedzi na temat niepełnosprawności kolegi lub koleżanki potrafią zaakceptować „inność” rówieśnika. Jest to możliwe, jeżeli od małego uczone są tolerancji. fot: Frédéric Bisson



Dodaj do Facebook

Jak żyć z dysfunkcją pod rękę?

"Jeden stracił słuch, drugi nie ma ręki lub nogi, inny żyje w ciemnościach, a jeszcze inny jest niepełnosprawny intelektualnie. Są tacy, którzy przychodzą na ten świat, jako niepełnosprawni i uczą się od dziecka życia wśród rówieśników" - pisze na naszych łamach Iwona Czarniak, niewidoma publicystka i poetka z Cieszyna.

Dzieci są ciekawe wszystkiego i po uzyskaniu odpowiedzi na temat niepełnosprawności kolegi lub koleżanki potrafią zaakceptować „inność” rówieśnika. Jest to możliwe, jeżeli od małego uczone są tolerancji.

Niepełnosprawność przychodzącą stopniowo, a będącą wynikiem długotrwałej choroby, jako naszą, choć niechcianą, jednak nieodłączną towarzyszkę staramy się poznać i z nią uczymy się żyć. Mamy wtedy czas na to, żeby powoli uczyć się nowego sposobu życia.

Najtrudniej jest wtedy, kiedy z dnia na dzień czy to w wypadku samochodowym lub w pracy, albo jak to się nieraz zdarza w wyniku lekkomyślnego skoku do wody nie mamy już ręki lub nogi albo jeszcze gorzej, lądujemy na wózku inwalidzkim. Szok i niedowierzanie to początek bardzo trudnej drogi, jaka się zaczyna, a jest tym trudniejsza, że stało się to nagle i nieraz w wyniku lekkomyślności samego niepełnosprawnego lub osoby trzeciej.

Pomoc lekarzy, rehabilitantów i wreszcie najbliższych jest potrzebna i ma wagę złota, jednak to sam niepełnosprawny musi zaakceptować fakt, że jest już w duecie z nieodłączną towarzyszką, jaką jest jego dysfunkcja. Ci, którzy na swój sposób przyjęli to, co dał im los, potrafią cieszyć się każdą chwilą, dzielić radościami z innymi.

Łatwiej jest żyć, będąc wśród ludzi, dlatego ważne jest, aby niepełnosprawny brał swoją niepełnosprawność pod rękę i wędrował drogą, jaką jest życie. Jeżeli zaakceptujemy to, co nieuniknione, czyli swoją niepełnosprawność, z pewnością będzie nam lżej. Przecież nikt nigdy nie obiecywał nam, że nasze życie upłynie nam w dobrym zdrowiu, a to, co nas spotkało, w brew pozorom może dodać nam sił.
Pełnosprawni nieraz nie zdają sobie sprawy, ile trzeba samozaparcia do takiego życia.

Iwona Czarniak - mieszkanka Cieszyna z wyboru, pochodzi z Mazowsza, ale to w Cieszynie, jak mówi, znalazła swoje miejsce. Dzieci są jej radością i dumą. Praca i działalność na rzecz osób niepełnosprawnych daje jej satysfakcję i radość, tak jak pisanie wierszy. Jako osoba, która straciła wzrok, stara się żyć pełnią życia i w jak najmniejszym stopniu być zależna od innych. Chętnie podejmuje wyzwania, jakie stawia jej życie.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama