, sobota 21 października 2017
Dlaczego wracamy z urlopu coraz bardziej zmęczeni?
Woda już nie jest źródłem spokoju i nie relaksuje współczesnego "turysty" 



Dodaj do Facebook

Dlaczego wracamy z urlopu coraz bardziej zmęczeni?

Coraz częściej docierały do mnie głosy mówiące o tym, jak to męczący był czyjś urlop i jak to dobrze znowu być w domu, a nawet… wrócić do pracy. Było to dla mnie dość niepojęte. Co najwyżej męczące może być pakowanie, podróż powrotna do domu lub sama myśl o powrocie. Ale nie wypocząć na urlopie?

Wszystko to było dla mnie niejasne aż do ostatniego urlopu. Pewien splot wydarzeń sprawił, że spędziłem go nieco inaczej niż dotychczas. Stałem się obserwatorem tego co działo się wokół mnie i na co, podświadomie, nie zwracałem dotychczas uwagi. Gdzie się wybrałem? Na Podhale, słynące z istniejącego ponoć nadal genius loci, z widokiem na Tatry. Tatry, które okazały się niepotrzebne, które są ledwo widocznym tłem, pustym frazesem. I tak obserwując znalazłem pewną analogię do Beskidu Śląskiego, a Czytelnikowi przyjdzie pewnie na myśl prawie każdy region turystyczny, który jest mu znany z urlopowego wyjazdu.

Odeszły w niepamięć czasy, kiedy atrakcją było wejście na Groń, rozłożenie się na kocu, widok sunącego w oddali pociągu do Wisły Głębce, słodki zapach lasu, smak malin, borówek i ostrężyn (teraz jakoś mało słodkich), orzeźwiający powiew wiatru i szum lasu. Teraz to mało, teraz to nic. Potrzeba nam przeładowanych straganów z chińskimi ciupagami, owieczkami i strzelającymi diabełkami, sztucznych ścianek wspinaczkowych, dmuchanych zamków, balonowych piłek na wodzie, zdjęć z misiem itp. itd. Nastał czas uatrakcyjniania atrakcji, pojawia się nawet pewne niezrozumienie wobec osób, dla których natura jest atrakcją samą w sobie (natura rozumiana jako efekt współdziałania przyrody i człowieka). Nie dostrzegamy już piękna syntezy człowieka z jego otoczeniem, odcinamy się od tego, co podarowała nam przyroda. Sami wprowadzamy dziwaczne twory, które powodują w naszym otoczeniu chaos i są źródłem hałasu.

Tyle mówi się o tym, jak to w latach 70. ub. wieku ujednolicono krajobraz wielu kurortów poprzez budowanie takich samych ośrodków wczasowych, molochów dominujących w przestrzeni, ale to co dzieje się teraz jest jeszcze gorsze. Nie przeszkadzają nam dmuchane zamki utrzymywane przez obskurne urządzenia, obok których można usiąść na ławce. Nie przeszkadzają nam tylne części ścianek wspinaczkowych, prowizoryczne barierki odgradzające płatne karuzele od parku, piwne „akwaria” otoczone prowizorycznym żwirkowym parkingiem z widokiem na skocznię Adama Małysza. Przeszkadza nam za to trawa na łące, kamienie w rzece, brak wolnych miejsc parkingowych pod schroniskiem czy też brak drogi dojazdowej. Nastała era konsumpcji i gloryfikacji rzeczy. Zachłysnęliśmy się możliwością posiadania i choć ciągle narzekamy, to tak na dobre jest nam za dobrze. Z urlopu wracamy zmęczeni, "spłukani" i z myślą, że miejsce, które "zwiedziliśmy" jest przereklamowane.

O ile na Podhale przez długi czas się nie wybiorę (w myśl zasady "nigdy nie mów nigdy"), to z tym co dzieje się w Beskidzie Śląskim długo jeszcze nie będę się mógł pogodzić. Tylko czy jest jeszcze dla kogo być jak Don Kichote?

Komentarze: (5)
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Świetny artykuł!
Widzisz ja jeszcze należę do tych którzy nie szukają dmuchanych zamków albo nie zwracają na nie uwagi! Zwiedzam! A dzięki temu wypoczywam! A spędzając aktywnie wczasy musi się odczuć to "szczęśliwe" zmęczenie, żeby się czuło, że gdzieś się było i coś zobaczyło. Mając przez cały rok siedzącą pracę za biurkiem bardzo chętnie szukam aktywności w czasie urlopu. M.K.

Zapomniałeś napisać o tłumach w Zakopanem, na Krupówkach. pod Morskim Okiem i kilkugodzinnych kolejkach czekających na wjazd na Kasprowy. To dopiero jest męczarnia:)

Pytanie brzmi: jaki odsetek odwiedzających Zakopane w ogóle nie wybiera się nad Morskie Oko, nie dociera do Kuźnic, ba... nie przekracza nawet granicy parku narodowego

Na szczęście jest jeszcze wiele miejsc, gdzie można jeszcze odpocząć. Trzeba góry wziąć na sposób. Gdy bywam w Beskidach, z kurortów wydostaję się wczesnym rankiem, gdy całe to zamieszanie śpi niczego jeszcze nieświadome. Na szczęście wiele jest scieżek, gdzie bez całego tego badziewia, a za to z odpowiednią ilością składników dobrego wypoczynku: błota, dzikiej zwierzyny, połamanych gałęzi, zarastających chaszczami ścieżek, człowiek może wrócić po urlopie porządnie wypoczęty. Zmęczenie po urlopie? Tylko fizyczne! A.C.

Zgadzam się z Michałem !! Pozostaje tylko szukanie ustronnych miejsc, które jeszcze nie są "modne". Tam można się delektować przyrodą bez tej zbędnej "otoczki" typu grill, baranki czy dmuchane zjeżdżalnie. E.M.

Dodaj komentarz

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama