, sobota 16 stycznia 2021
W Wiśle skaczą, a Małysz znów się ściga... [FELIETON - Już dziś wieczorem Kamil Stoch, Gregor Schlierenzauer, Anders Jacobsen oraz inni najlepsi skoczkowie świata zawalczą w Wiśle o punkty w klasyfikacji Pucharu FIS.]
Już dziś wieczorem Kamil Stoch, Gregor Schlierenzauer, Anders Jacobsen oraz inni najlepsi skoczkowie świata zawalczą w Wiśle o punkty w klasyfikacji Pucharu FIS. fot: Alicja Kosman/pzn.pl



Dodaj do Facebook

W Wiśle skaczą, a Małysz znów się ściga... [FELIETON]

KAROL BOCHENEK
Apoloniusz Tajner zaciera ręce ze szczęścia, wiślański magistrat już szacuje zyski z dnia zawodów, kibice liczą na całkowicie polskie podium, a Adam Małysz... Adam Małysz walczy z piaskami południowoamerykańskiej pustyni. Dla wielu, to rzecz niewytłumaczalna, abstrakcyjna i niegodna wielkiego mistrza. No bo, jakże to tak? Puchar Świata na jego skoczni, pod jego domem, a on pojechał gdzieś do Peru czy innej Argentyny. Skandal, dramat, Sodoma i Gomora.

Wraz z pierwszymi sukcesami Adama Małysza stało się oczywiste, że w Wiśle musi powstać skocznia z prawdziwego zdarzenia. Wcześniej, jak wiadomo, takiej potrzebny nie było. Polskie skoki narciarskie wegetowały, a skoczkowie w miarę dobrze prezentowali się od wielkiego dzwonu. (vide 5 miejsce Roberta Matei na mistrzostwach świata w Trondheim) Wraz z panowaniem Małysza nastała złota era polskich skoków. Nie chodzi nawet o sukcesy, które osiągał, ale o to, że jego kapitalna postawa przyciągnęła do tego osobliwego sportu całe masy kibiców i wielu możnych sponsorów, z których do dziś obficie czerpią jego potencjalni następcy. Skocznia w Wiśle jest więc nie tylko kolejnym, obok Wielkiej Krokwi, obiektem, na którym skoczkowie mogą trenować i doskonalić swoje umiejętności, ale też swoistym wyrazem podziękowania dla Małysza, który w kraju otworzył przed tą dyscypliną nowe, znacznie szersze perspektywy.

Patrząc na całokształt dokonań Małysza, nie tylko tych sportowych, na to, jak wielką personą jest w świecie polskich skoków, odrobinę szkoda, że nie weźmie udziału w historycznym konkursie w Wiśle... Z nim na pokładzie, niezależnie od pełnionej funkcji, zawody bez wątpienia byłyby lepsze, pełniejsze. W pełni świadomie zdecydował się jednak na inne przedsięwzięcie, dość poważne zresztą, więc trzeba tę decyzję po prostu uszanować. Choć i tak tu i ówdzie słychać głosy, że Małysz pokpił temat, że zamiast siedzieć od tygodnia pod skocznią, woli przebierać się za rajdowca i że i tak nic nie wygra, więc niech lepiej wraca jak najszybciej do Polski, to może zdąży jeszcze na drugą serię.

Trochę to śmieszne, bo przecież Małysz, choć skocznia - całkiem słusznie - została nazwana jego imieniem, nie ma przecież żadnego obowiązku uczestniczenia w zawodach czy, mówiąc ogólnie, w życiu obiektu. Fakt, że jednak to robi wynika moim zdaniem z odgórnego poczucia obowiązku i odpowiedzialności, które sam wkłada sobie na barki. Czyli, że nie musi się interesować, ale czuje, że powinien i przede wszystkim, że chce, więc jednak się interesuje, pewnie bardziej od całej reszty. Cały ambaras polega na tym, że dzisiaj Małysz to już ex-skoczek, który trudni się czymś innym, a jego priorytety odwróciły się do góry nogami. Dziś, czy to się komuś podoba czy nie, pierwszeństwo ma Dakar. Nawet, jeśli w tym samym czasie skacze się w Wiśle.

Głosy potępiające rajdowe ciągotki "Orła z Wisły" są zdecydowanie nie na miejscu. Nie wiedzieć czemu popadamy w jakąś dziwną histerię, która niejako nakazuje potępiać wszystko, co robi Małysz i co nie ma nic wspólnego ze skokami narciarskimi. Ok, przez tez wszystkie lata przyzwyczailiśmy się do oglądania jego czerwonego nosa na na skoczniach niemal całego świata, do wspólnego przeżywania sukcesów i chwil głębszej refleksji po porażkach. Małysz, podobnie jak dzisiaj Justyna Kowalczyk, co bardzo się wszystkim podobało, zaspokajał nasze niespełnione ambicje, każdy jego medal był naszym medalem, każda kryształowa kula - naszą kryształową kulą. Sam zainteresowany nie miał nic przeciw temu, bo i jak miał mieć, skoro polscy fani byli gotowi pojechać za nim wszędzie? Czuł to wsparcie, był za nie wdzięczny i pewnie ogromną radość sprawiało mu, że każdy jego sukces traktowaliśmy jako swój własny. Nawet z tą cholerną Małyszomanią nie walczył za wszelką cenę. Ba, on ją zrozumiał i zaakceptował, choć nierzadko oznaczało to drogę przez mękę. Skoro więc on przez tyle lat spełniał nasze narodowe dążenia i zakusy o byciu na szczycie i patrzeniu na innych z góry, skoro był niemal na każde skinienie fanów pozwólmy, aby teraz zaspokoił swoje własne aspiracje.

W gruncie rzeczy dość zastanawiające jest, dlaczego zaakceptowanie nowej roli Adama Małysza przychodzi aż tak ciężko. Najpewniej chodzi o to, że startując w rajdach przestał wygrywać, przestał być najlepszym i niepowtarzalnym, a przecież tym zawsze najbardziej imponował przeciętnemu kibicowi. Nagle okazało się, że tak jak on kiedyś jechał z innymi, tak teraz inni jadą z nim i sprawiają przy okazji niezłe bęcki. To nas boli, bo przecież przegrywający Adam, to zjawisko tak rzadkie, jak całkowite zaćmienie słońca. Głową muru przebić się jednak nie da, więc albo ktoś jest w stanie zaakceptować, że Małysz startujący w Dakarze, to wciąż bardziej naturszczyk, niż rajdowiec pełną gębą, albo będzie utwierdzał i siebie, i otoczenie w przekonaniu, że niegdysiejszy mistrz rozmienia cały swój dorobek na drobne. Można jeszcze dodać, że oszukał i zawiódł wszystkich kibiców, bo przecież dzisiejszy wieczór powinien spędzić pod skocznią w Wiśle. Najlepiej w charakterze maskotki, tak żeby każdy mógł go dotknąć, uszczypnąć i strzelić sobie foto na Facebooka. Bo przecież tylko tak można okazać szacunek za te wszystkie lata. Szacunek jednostronny, jednowymiarowy i jednorazowy.

Komentarze: (8)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

dokładnie, jakby było trzeba zabrać głos ale nie ma się nic do powiedzenia

Małysz był wielkim sportowcem i przez naród jest postrzegany jako elita, od której wymaga się więcej. Wiązano się z nim nadzieje i pozasportowe oczekiwania, bo - jak mawiają Francuzi - "szlachectwo zobowiązuje".
Można było mieć więc nadzieje, że Małysz zamiast realizować swoje samochodowe ego i zapełniać kieszenie pieniędzmi, zechce jednak być na historycznej imprezie na skoczni swojego imienia w swoim mieście.
Niestety Małysz woli zająć -dzieste któreś miejsce w rajdzie, którego nikt nie będzie pamiętał ani uczestnictwa w nim Małysza.
Tak właśnie się dzieje, kiedy do elity przeskakują ludzie o mentalności pańszczyźnianej, a Małysz jest nadal facetem o mentalności chłopa pańszczyźnianego.

co uprawnia Cię do decydowania za Adama co powinien zrobić a co nie? Człowieku nic w życiu nie osiągnąłeś a innym chcesz dyktować warunki i obrażasz? typowy Polak niestety

Norweska ekipa okradziona w hotelu w Wiśle

do autora - chopie - niewiele rozumiesz z decyzji Adama a piszesz same bzdety
obciach i gańba chopie
Adas - - to inna bajka i inny film

Dejcie juz tymu Adamowi spokoj tym glupim godanim i pisanim , dosc juz przez ty wszyski roki dol nom radosci , to niech se synek teraz robi to co mu sie podobo , jak chce jezdzic po piosku to niech jezdzi a nom nic do tego.Pod skoczniom w Malince go nie bydzie no i co , bez niego nie bydom skokac? , dosc juz chlapiec przeszel jak mu ludziska pod chalpom stoli i o malo do talyrza zaglondali.
Niech sie lepi martfiom tymi zlodziejami co lokradli tych Norwegow , i jako ich znalysc, a od Adama wara.

Dość !!!, już wystarczająco długo Adam swoimi zwycięstwami leczył zakompleksionych Polaków i ich oczekiwania, zresztą jak zawsze skierowane do każdego że ktoś coś MUSI i koniec !!. Takie gadanie nie ma sensu,Adam rób swoje, a pomysł na felieton pewnie pod słyszany pod skocznią jak rozmawiały dwie baby że Małysz powinien skakać bo mało Hanysów przyjeżdża i nie kupują pamiątek heh !

Do autora - rozpisujesz sie chlopie a sensu to nie ma !!!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama