, niedziela 19 listopada 2017
Świat oczami kibica
Nie muszę odczuwać potrzeby wyjazdu do Barcelony, by obejrzeć jakiś dobry mecz na Camp Nou. fot: Pixabay



Dodaj do Facebook

Świat oczami kibica

Rafał Urbaczka
Świat piłki nożnej jeszcze 25 lat temu był zupełnie inny. Na cieszyńskich ulicach chłopaka zakładającego trykot Milanu witano ze zdziwieniem, bo zagranicznym klubom raczej się nie kibicowało. Liga angielska stanowiła w prasie niedostępny rarytas. Polscy piłkarze marzyli o grze dla Legii Warszawa. A dziś? Jeśli już spotkacie na cieszyńskich ulicach chłopaka w piłkarskim stroju, to niemal zawsze w koszulce zagranicznego klubu. W każdej poważnej sportowej gazecie zobaczycie dziennie kilka informacji (a czasem nawet stron) poświęconych lidze angielskiej. Legię Warszawa polscy piłkarze traktują zazwyczaj tylko jako przedsionek wielkiej kariery.

Piłka nożna z każdym dniem doświadcza ewolucji, zresztą podobnie jak i przeciętny człowiek. Nie jestem w stanie orzec, czy jest to dobre czy złe. Dziś kibicowanie zyskuje coraz większy, globalny zasięg. Oczywiście podziękować za to (a może i nie?) należy telewizji. Nie muszę odczuwać potrzeby wyjazdu do Barcelony, by obejrzeć jakiś dobry mecz na Camp Nou. Dziś wystarczy, iż rozsiądę się wygodnie na domowej sofie, wezmę do ręki pilot, odpalę TV i będę mieć tę Barcelonę. Zresztą nie tylko Barcelonę, a kogo tam tylko zechcę. Nawet Karabach Agdam. Każdy klub jest na wyciągnięcie ręki.

Potem przekonujecie się na własne oczy, że da się wymienić parę celnych podań, da się strzelić w okienko z 30 metrów, da się wykonać niejedną sztuczkę techniczną. Rozpieszczacie się, przyzwyczajacie do tego widoku, a potem… przychodzi jakaś liga polska. Jasne, polska piłka nie ma tylu fajerwerków, co przykładowo hiszpańska. Ale czy to stanowi przeszkodę dla rozbudzenia fantazji i czerpania frajdy ze spektaklu, jaki widzicie? Typowemu Januszowi futbolu polskie realia nie służą, bo tutaj każdy może wygrać z każdym. Dopingowanie drużyny tylko w momentach, gdy dobrze jej idzie, jest żałosnym, lecz niestety dość powszechnym zjawiskiem. Belle epoque w polskim futbolu nie uświadczycie. Z tegoż właśnie powodu spotykam mnóstwo osób wyrażających się mniej więcej w ten sposób: „Nie oglądam Ekstraklasy, bo tam grają same leszcze”. I nie tylko Ekstraklasy, także I ligi, II ligi, III ligi etc. Po prostu wszystkiego, co polskie. Jestem ostatnią osobą, która ma zamiar prawić kazania patriotyczne, ale zalecam spojrzeć na polską piłkę przychylniejszym okiem. Polskiej piłki nie powinno się stawiać na równi z hiszpańską, angielską czy włoską. Przecież to istne szaleństwo! Maluchem nigdy nie uda się bowiem uzyskać prędkości równej ferrari. Ale czy to oznacza, że maluch jest bezużyteczny? Czy to oznacza, że maluch nie może stanowić wygodnego środka transportu? Oczywiście, że nie. Maluch może być nawet najlepszym samochodem na świecie, jeśli potrafimy z niego odpowiednio korzystać. Tak samo rzecz ma się z polską piłką.

Niektórzy potrafią się nią zainteresować, ale… No właśnie, ale pojawia się kolejny problem. O ile ekstraklasa stanowi ciekawy produkt, o tyle niższe ligi kompletnie ich nie interesują. Dla tych ludzi znaczenie (i to dość istotne) ma pewien pułap, z którego nie można zejść w polskich realiach. Brak gry wśród „najlepszych” (czy oni na pewno są najlepsi?) predestynuje ich zdaniem dany klub do rangi prowincjonalnego zespołu. A klubowi prowincjonalnemu kibicować nie będą, bo muszą się szanować.

Na szczęście jeszcze nie wymarli jak tyranozaury najprawdziwsi kibice z krwi i kości, gotowi zagrzewać swój zespół do boju nawet w B klasie. Jak to możliwe? Kwestie lokalne, przywiązanie do regionu, znajomości – to wszystko robi swoje. Ale gdyby chodziło tylko o to – byłoby to zbyt proste. Choć Cieszyn zamieszkuje ponad 35 tysięcy ludzi, mieszkańcy nie garną się do chodzenia na stadion. Spora część dostrzega tylko Real, Bayern, Arsenal itd. Tutejszy Piast nie wywołuje tak wielkiej fali entuzjazmu. W końcu to dla nich jedynie A klasa. Dla nich jedynie, a dla wiernych fanów aż A klasa. Absolutnie nie w sensie stricte sportowym, bo rozumiem ambicje sportowe, ale kibicowskim. Oni się cieszą, że w ogóle mają klub, z którym potrafią się utożsamiać. I że mogą śledzić na bieżąco jego losy. Jeśli ktoś dogłębnie analizuje sytuację, naprawdę może z tego czerpać frajdę. Rozterki prawdziwego kibica dotyczą właściwie wszystkich aspektów. Może zawodnik, który strzelił właśnie gola, ma szansę na transfer do wyższej ligi; może zawodnik, który dostał czerwoną kartkę, wyeliminował się z gry w arcyważnych derbach; może zawodnik, który kilkukrotnie przedryblował rywali, zyskał nowe wielbicielki, wśród których znalazła się jego przyszła żona; może zawodnik, który doznał kontuzji, musiał wstrzymać dobrze zapowiadającą się karierę; może zawodnik, który nie wykorzystał piłki meczowej, przyłożył rękę (a właściwie nogę) do zwolnienia zasłużonego trenera. Wspomniane rozterki nie dotyczą tylko kibiców Piasta Cieszyn. Dotyczą także ultrasów Olzy Pogwizdów, Beskidu Brenna, Victorii Hażlach, Strażaka Dębowiec i tych wszystkich innych, których już nie wymienię. Każdy z nich jest świadkiem historii niezwykle emocjonujących, zapierających dech w piersiach, przypominających poematy udramatyzowane, bo są naprawdę piękne. Możecie mi nie wierzyć, ale naprawdę nie wykazuję się przy tym choćby odrobiną kurtuazji. To nie jest tak, że o B klasie nie powinno się nic mówić, bo jest słaba i nie nadaje się do tego. Nadaje się, lecz trzeba się nią porządnie zainteresować. Tak jak zainteresowało się niegdyś Ligą Mistrzów. Rozumiem, że nigdy nie będzie zgodności w tej kwestii. Ale chcę po prostu uświadomić niektórym, iż rozgrywki lokalne mogą być również bardzo interesujące.

Piłka nożna przypomina ekosystem, który potrzebuje różnorodności, by przetrwać. Podzielność zdań wśród kibiców zawsze będzie wszechobecna, lecz niezależnie od tego, co preferują i jak bardzo minione lata zmieniły ich nastawienie do piłki, kochają futbol. A więc stanowimy jedną wielką futbolową rodzinę, dlatego musimy się szanować. Bo łączy nas piłka!

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama