, poniedziałek 15 października 2018
„Siatkówka plażowa stała się dla mnie pracą”
Martyna Kłoda jest wychowanką siatkarskiej Victorii Cieszyn. fot: arch. prywatne



Dodaj do Facebook

„Siatkówka plażowa stała się dla mnie pracą”

RU
„Siatkówka plażowa stała się dla mnie pracą”

arch. prywatne

Martyna Kłoda jest wychowanką siatkarskiej Victorii Cieszyn. Jak sama mówi, gra w siatkówkę sprawia jej ogromną przyjemność. Podczas testów do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu usłyszała, że w siatkówce halowej może się spełniać tylko jako libero. Postanowiła więc spróbować swych sił w siatkówce plażowej. Aby rozwijać się w tym kierunku, zamieszkała w Łodzi. Stała się czołową polską siatkarką plażową. Zaczęła występować na młodzieżowych Mistrzostwach Świata oraz Europy. W poprzednim sezonie została włączona do reprezentacji Polski seniorek i wywalczyła w parze z Dorotą Strąg wicemistrzostwo Polski.

Rafał Urbaczka: Jak zaczęła się twoja przygoda ze sportem?
Martyna Kłoda: Od wczesnego dzieciństwa uprawiałam biegi przełajowe. Zawsze ciągnęło mnie do sportu, zawsze byłam aktywna fizycznie. Jeżeli chodzi o siatkówkę, to był czysty przypadek. W trzeciej klasie podstawówki kolega mojego taty powiedział, że jego córka zaczęła trenować siatkówkę. Zapytał czy nie chcę się zapisać, bo wiedział, że lubię sport. Pojechałam na jeden trening, spodobało mi się i zostałam. To był totalny przypadek.

RU: Jak wspominasz czas spędzony w Victorii Cieszyn - klubie, do którego trafiłaś?
MK: Bardzo dobrze, bo miałyśmy fantastyczną ekipę, z którą dalej utrzymuję kontakt. Przede wszystkim była u nas fajna atmosfera. A w fajnej atmosferze gra dobrze się układa. Ogólnie mam miłe wspomnienia z tych obozów, turniejów.

RU: Niczego o piłce nożnej nie słyszę, a twój ojciec był bramkarzem Odry Wodzisław. Nie próbował cię namawiać na futbol?
MK: Nie, nigdy mnie nie ciągnęło do futbolu, a ojciec dawał mi wolną rękę. Futbol nie pociąga dziewczyn. Raczej jest to sport, który uprawiają faceci.

RU: Co skłoniło cię do przejścia z siatkówki halowej na plażową?
MK: To też był czysty przypadek. Dostałam propozycję występu w turnieju nadziei olimpijskich. To jest turniej, w którym kadry wojewódzkie grają przeciwko sobie na hali. Stamtąd mnie wyłowiono. Pojechałam na testy z siatkówki plażowej do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łodzi. Dostałam się. Miałam wtedy dylemat, co wybrać: halę czy plażę. Stwierdziłam, że choćby z racji wzrostu, mogę się nie rozwinąć w siatkówce halowej tak bardzo, jak w plażowej. Zresztą wtedy polubiłam plażówkę i stwierdziłam, że tego spróbuję, a jak nie wyjdzie, to najwyżej wrócę do halówki. Taki był mój pierwszy zamysł.

RU: Jako libero grać nie chciałaś?
MK: Nie, nie. Właśnie, gdy byłam na testach do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, powiedziano mi, że mogłabym być jedynie libero. Stwierdziłam, że to nie dla mnie.

RU: W pierwszym międzynarodowym turnieju rangi mistrzowskiej w Acapulco (Mistrzostwa Świata U-17 – przyp. red.) zajęłaś 5 lokatę. Spodziewałaś się tego?
MK: Nie. Przyjeżdżając na turniej, nie wiedziałam w ogóle czego się spodziewać. To był dla mnie pierwszy taki turniej. Pojechałam na totalnym luzie, bo nie wiedziałam kompletnie, jakie miejsce mogę zająć. Może dlatego poszło tak dobrze. 5 miejsce uważam za dobry wynik. Nie stresowałam się, bo nie wiedziałam, co mogę osiągnąć i wyszło.

RU: Gdy pojawiły się pierwsze sukcesy, zamieszkałaś w Łodzi. Podejrzewam, że początkowo nie było się łatwo zaadaptować…
MK: W Łodzi poszłam do 3 klasy gimnazjum. Szkoła wiązała się z przejściem na plażówkę. Wcześniej grałam w siatkówkę plażową tylko przez jeden sezon. Czy miałam problem się zaadaptować… Ja jestem osobą, która dość szybko nawiązuje nowe kontakty z ludźmi i łatwo się przystosowuje do nowego otoczenia. Jak wiadomo, pierwsze dłuższe podróże pociągiem, kiedy sama miałam jechać, były trochę problemowe. Ale dość szybko przyzwyczaiłam się do tego, że jestem daleko od domu. Stało się to dla mnie normą.

RU: A jak obecnie łączysz naukę z grą w plażówkę?
MK: Obecnie studiuję w Wyższej Szkole Biznesu i Nauk o Zdrowiu, dietetykę. Jest to szkoła prywatna. Poszłam tam, bo wiedziałam, że łatwiej mi będzie to pogodzić. Wykładowcy raczej idą mi na rękę. Nie chodzę na większość wykładów. Nie jest to praktycznie możliwe, bo moje życie jest jednym wielkim zgrupowaniem. Dogaduję się z wykładowcami, kiedy mogę napisać egzaminy. Na przykład, gdy mam 3 egzaminy w ciągu 2 tygodni, staram się dogadać tak, aby na jeden weekend przyjechać do szkoły i zaliczyć te 3 egzaminy, a następnie wrócić na zgrupowanie.

RU: Łatwo nie jest.
MK: Trzeba kombinować. 27 stycznia wylatujemy na obóz na Teneryfę, a 29 zaczyna się moja sesja. Pewnie będzie mnóstwo przekładania i kombinowania, ale na szczęście wykładowcy są w miarę ugodowi. To jest duży plus. Wiem, że na innej uczelni mogliby nie iść mi na rękę, tak jak tutaj.

RU: Powiedziałabyś, że Łódź jest polską stolicą żeńskiej siatkówki?
MK: Myślę, że jest tam na co popatrzeć. Można pójść na Budowlanych, grają na ogromnej Atlas Arenie. Stolicą bym Łodzi nie nazwała, ale jeśli ktoś jest kibicem siatkówki, polecam zatrzymać się w tym mieście.

RU: Czy masz zapewnione odpowiednie warunki treningowe?
MK: Teraz w Spale mamy bardzo fajne warunki do trenowania, ponieważ wybudowali nam nowy obiekt - nową halę z piachem, gdzie znajdują się 3 boiska. Piasek jest podgrzewany. Trenuje się na najwyższym poziomie. W Spale są bardzo dobre warunki do trenowania. Są tam siłownie, basen, odnowa biologiczna i stołówka, dobrze zaopatrzona dla sportowców. Myślę, że jest to jeden z najlepszych ośrodków w Polsce, gdzie wszyscy sportowcy, nie tylko siatkarze plażowi, ale też lekkoatleci czy ciężarowcy mogą trenować. Jednak kiedy jesteśmy tam już ponad 2 miesiące, można zwariować, ponieważ ośrodek jest otoczony lasem, a w tej miejscowości nie ma zbyt wielu atrakcji. Choć na zgrupowanie to naprawdę świetne miejsce.

RU: Widocznie te treningi przynoszą pożądane efekty, bo na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata czy Europy, właściwie zawsze kwalifikujesz się przynajmniej do play-offów.
MK: Tak, ale ta hala powstała dopiero w 2017 roku, we wrześniu. Wcześniej trenowaliśmy w Łodzi, gdzie znajdował się balon z piachem, który potem wyburzyli. Na tym miejscu miała powstać hala, ale nie udało się i musieliśmy trenować na mniejszej hali wysypanej piachem. Dopiero teraz powstał fajny obiekt. Jeszcze jeden taki obiekt jest w Olsztynie. Tam jest tylko jedno boisko, ale również świetne warunki.

RU: Miałaś możliwość wyjazdu do college’u w Stanach Zjednoczonych. Dlaczego z niej nie skorzystałaś?
MK: Byłam tego prawie pewna, ale Monika Brzostek zaszła w ciążę. W poprzednim sezonie zaproponowano mi więc, żebym zagrała z Dorotą Strąg. Wtedy miałam duży dylemat, bo wiedziałam, że mogę się wiele nauczyć w Polsce. Grałam ze starszą partnerką, lepszą od siebie, mogłam zdobyć duże doświadczenie. Jednak Stany też kusiły. Ostatecznie stwierdziłam, że tutaj mogę się więcej nauczyć. Potem udało nam się ugrać 2 miejsce w Polsce, więc jestem zadowolona z podjętej decyzji. Odkąd zaczęłam trenować w seniorskiej kadrze, wszystko wygląda bardzo profesjonalnie, co przyczynia się do tego, że jeszcze bardziej lubię to, co robię.

RU: No właśnie, w ostatnim sezonie zostałaś włączona do kadry seniorek i od razu taki sukces: wicemistrzostwo Polski. Wejście do reprezentacji miałaś więc nadzwyczaj udane…
MK: Naprawdę dobrze nam poszło, chociaż pojawiło się sporo problemów. Przez to, że jestem młodsza, grałam na różnych mistrzostwach: Europy, Świata U-21 czy U-22. Często zmieniałam partnerki, przez co też nie czułam się pewnie na boisku. Przed tym turniejem z Dorotą trenowałyśmy od dłuższego czasu. Dłuższy czas, bo 3 tygodnie (śmiech). Starałyśmy się również naprawić swoje błędy i mentalnie sobie pomagać. Treningi przyniosły efekt, co pokazał właśnie ten turniej.

RU: Czym jest dla ciebie siatkówka plażowa?
MK: Teraz stała się dla mnie częściowo pracą. Gra sprawia mi wielką przyjemność, nawet w wolnych chwilach odnajduję w sobie ogromną motywację do treningu. Nie wiem, czy teraz mogłabym nie grać w siatkówkę plażową.

RU: Jakie są twoje największe atuty?
MK: Myślę, że siła jest moim największym atutem. Wydaje mi się też, że jestem wytrzymała.

RU: Odpowiednia wytrzymałość jest bardzo ważna w sporcie…
MK: A szczególnie w plażówce, kiedy słońce mocno zaświeci i jest upał.

RU: Posiadasz może jakiś talizman?
MK: Nie. Choć przed mistrzostwami Polski dostałam czterolistną koniczynę, którą schowałam sobie do telefonu. Potem zajęłyśmy 2 miejsce na mistrzostwach Polski. Od tego czasu noszę ją w tym telefonie. Stwierdziłam, że może ona mi przyniosła to drugie miejsce (śmiech). Ale nie jestem przesądna.

RU: Twoje cele na najbliższy sezon?
MK: Skoro w 2017 roku było 2 miejsce, teraz nie chcę zejść niżej. Na pewno 2 miejsce na mistrzostwach Polski to minimum. Jak najlepsze miejsca na turniejach międzynarodowych jedno, dwugwiazdkowych. Nie wiem do końca, jaki jest poziom. Przez to nie mogę też dokładnie określić, jakie są moje cele. Na polskiej arenie mogę powiedzieć, jak to wygląda, na międzynarodowej mniej. Jeździłam na młodzieżowe mistrzostwa, ale na seniorskie jeszcze nie, więc tutaj dopiero zobaczymy.

RU: Z tyłu głowy pojawiają się myśli o igrzyskach w Tokio?
MK: Zawsze jakieś cele trzeba mieć. Te myśli się pojawiają. Do czegoś trzeba dążyć, ale bardziej skupiam się na przyszłym sezonie. Chcę jak najlepiej zagrać ten sezon, a później następny. Igrzyska byłyby takim zwieńczeniem. Teraz myślę o bliższych celach. Jeżeli będę osiągała bliższe cele, to długoterminowe również się zbliżą.

Komentarze: (5)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Co ma piernik do wiatraka..

Co prezydent ma wspólnego z tym wywiadem.

Ciekawy wywiad.

Para Prezydencka na Orszaku Trzech Króli w Skoczowie!!!

A co to ma wspólnego z tym wywiadem.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama