, czwartek 22 sierpnia 2019
W pogoni za brunatnym jeleniem: Nasz europarlamentarzysta i ja (felieton)
Ale co to właściwie znaczy, że nasz europoseł jest nasz. Nasz, czyli czyj? A może nie jest nasz? Niestety, kwestia naszości i inszości, stelości i obcości, robi się znowu coraz bardziej paląca. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Nasz europarlamentarzysta i ja (felieton)

FLORIANUS
Parlament Europejski debatował na temat sytuacji w Polsce pod rządami PiS-u. W tej bezprecedensowej i kuriozalnej dyskusji w imieniu PO zabrał głos Jan Olbrycht, były burmistrz Cieszyna, były marszałek Województwa Śląskiego i aktualny śląski europoseł zasiadający w Parlamencie Europejskim nieprzerwanie od 2004 roku, czyli od czasu przystąpienia Polski do Unii.

Głos europosła Olbrychta w europarlamentarnej debacie o Polsce pod rządami PiS-u bardzo mnie rozczarował, ponieważ w swoim wystąpieniu polski, śląski, a nawet cieszyński europoseł nie odniósł się merytorycznie do zarzutów stawianych polskim władzom przez Komisję Europejską i Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, a tylko ogólnikowo nadmieniał coś o działaniach nowej władzy, które wzbudzają kontrowersje oraz pogarszają wizerunek Polski w świecie. Może europoseł Olbrycht realizował w ten sposób defensywną taktykę PO, może nie chciał kalać gniazda, które uznaje za własne, a może nie chciał narażać się PiS-owi? W każdym razie jego głos znacząco przyczynił się do tego, że PiS-owskie media otrąbiły wielkie zwycięstwo premier Beaty Szydło prezentującej w Strasburgu stanowisko swojego rządu. Nie tyle nad Parlamentem Europejskim, ile właśnie nad PO. W swoim kraju PiS dyskontuje strasburską debatę propagandowo według najlepszych wzorów gierkowskiej propagandy sukcesu. Właściwe, europejskie znaczenie tej debaty ujawni się później, kiedy Parlament Europejski przegłosuje rezolucję w sprawie Polski. Tak czy inaczej debata w Parlamencie Europejskim na temat sytuacji w Polsce pod rządami PiS-u wydała mi się kuriozalna i groteskowa. Niespodziewanie kuriozalne i nieadekwatne okazało się też wystąpienie śląskiego europosła Olbrychta.

Nasz europoseł nie odniósł się do sławetnych, nocnych dobrych zmian w Polsce i chociaż jest europosłem ze Śląska nie odniósł się też do wypowiedzi katalońskiego europosła Josepa-Marii Tericabrasa Noguerasa, który zadał premier Szydło pytanie, dlaczego jej rząd neguje istnienie śląskiej mniejszości narodowej, a nawet tę mniejszość prześladuje. Oczywiście dla premier Szydło śląska mniejszość narodowa nie istnieje, o żadnym prześladowaniu nie ma mowy, a fundamentem śląskości są dla niej kopalnie, które Unia - choć w cywilizowanych krajach Zachodniej Europy kopalnie się zamyka - powinna w PiS-owskiej Polsce popierać. Jak doniosła „Rzeczpospolita”, obecny polski rząd nie zamierza uznać mniejszości śląskiej, bo Ślązacy, czyli Hanysy w istotny sposób nie różnią się językiem, kulturą czy tradycją od Zagłębiaków, Krakowiaków i innych Goroli. Ślązaków trzeba jednak pilnować, żeby im się w głowach nie przewracało i żeby się jeszcze bardziej nie znarowili. Nie można im pozwalać na pielęgnowanie etnicznych różnic i odrębności, bo te odmienności były perfidnie inicjowane i wspierane przez władze Niemiec i Czechosłowacji w celu osłabiania i rozbijania na Śląsku polskiej działalności patriotycznej. Okazało się, że w swojej propagandzie obecny rząd czerpie ze wzorców gierkowskich, a w retoryce dotyczącej mniejszości narodowych sięga po wzorce gomułkowskie i moczarowskie.

Takie stanowisko obecnego polskiego rządu wzmogło etniczny niepokój także wśród śląskich europosłów. Niektórzy z nich uznali, że podczas debaty o Polsce w Parlamencie Europejskim należy poruszyć kwestię narodowości śląskiej, że jest to dobra okazja, aby wrócić do sporu, który swego czasu został już rozstrzygnięty przez polski Sąd Najwyższy, a nawet odbił się echem w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Do postawienia nurtującego ich pytania podczas debaty w Parlamencie Europejskim namówili nie swojego przewodniczącego, śląskiego europosła Olbrychta (który mógł się wymówić, bo musiał w lapidarnej formie prezentować stanowisko całej delegacji PO-PSL), lecz katalońskiego europosła Josepa-Marię Tericabrasa Noguerasa. Okazuje się, że Ślązak i Katalończyk to dwa bratanki! Katalończyk podjął się tego zadania, bo jest mniej poprawny politycznie i mniej gładki niż nasz europoseł. Poza tym Katalończyk jest nacjonalistą, separatystą i lewakiem. Nasz europoseł raczej wręcz przeciwnie. Na przykład nigdy nie opowiadał się za autonomią Śląska Cieszyńskiego czy odnowieniem Księstwa Cieszyńskiego tak, jak jego kataloński kolega opowiada się za oderwaniem Katalonii od Hiszpanii.

Ale co to właściwie znaczy, że nasz europoseł jest nasz. Nasz, czyli czyj? A może nie jest nasz? Niestety, kwestia naszości i inszości, stelości i obcości, robi się znowu coraz bardziej paląca. Kwestia przynależności i wspólnotowości staje się coraz bardziej konfliktowa i destruktywna. Głosowałem na europosła Olbrychta, choć jestem bezpartyjny i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby wstępować do jakiejś partii. Głosowałem na niego, bo mi się zdawało, że jest jakoś podobny do mnie, ale teraz okazało się, że jest inny. To jest oczywista oczywistość. Ma inne poglądy, inny temperament, inne pochodzenie, inne wykształcenie, inną kulturę, inne doświadczenie życiowe. Prawdopodobnie jest między nami więcej różnic niż podobieństw. Ale dotąd nie obchodziło mnie to właściwie. Głosując na niego, dawałem mu pewien kredyt zaufania. Teraz okazało się, że zawiódł moje oczekiwania. Może gdybym wcześniej śledził jego wystąpienia w Parlamencie Europejskim odkryłbym to zawczasu i nie oddałbym na niego głosu w ostatnich wyborach.

Czy kwestie narodowości lub innej przynależności do takiej czy owakiej zbiorowości są najważniejsze dla określenia mojej tożsamości? Im jestem starszy, tym moja tożsamość wydaje mi się coraz bardziej niepewna i płynna, coraz bardziej indywidualna i przejściowa, coraz bardziej prowizoryczna i ulotna. I wolałbym żeby mnie nie zmuszano do jej określania. To jest moje podstawowe prawo jako człowieka.

Komentarze: (11)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Slázacy to nie zadna mniejszosc narodowa tylko V kolumna niemiecka. Pan Gorzelik do Bundestagu jezdzi co dwa tygodnie i stamtad przywozi pieniadze jak kiedys Bandera dla UPA.

istny demon z tego Grobelnego...to chyba jakaś żywa skamieniałość: Grobelus Curiosontropus...ma dwie a może trzy głowy, łuski na ciele i zieje siarką oraz ogniem... przerażające odgłosy, jakie wydaje, upodabniają się do ludzkiej mowy...

Wstyd mi, że taki człowiek jak Olbrycht reprezentuje Śląsk Cieszyński. To człowiek nijaki, sprytnie manipulujący ludźmi, bez kręgosłupa moralnego.

Wypowiedź Olbrychta jest dla Niego bardzo charakterystyczna - żadnych konkretów! To człowiek idealny do bywania na salonach, a nie do konkretnej pracy.

Chciałbym czytelnikom GC przypomnieć list Związku Ludności Narodowości Śląskiej jaki 17 grudnia 2013 roku został wysłany do ambasady Federacji Rosyjskiej. Zwolennicy autonomii zwrócili się do ambasadora o przekazanie ich prośby do prezydenta Putina: "o niekierowanie ewentualnych rakiet z głowicami jądrowymi w kierunku Śląska". "Mamy nadzieję, że wasza Ekscelencja przekaże naszą prośbę władzą Federacji Rosyjskiej, aby w swoich poczynaniach uwzględniły odrębność Ślązaków od Polaków oraz uwzględniły fakt, że nie mamy wpływu na poczynania władz polskich, które są z natury antyrosyjskie i rusofobiczne"
Czyli - Polakom się należy, kierujcie w nich swoje rakiety, bo to z natury antyrosyjskie plemię. Naród śląski, to co innego.
W swoim liście reprezentanci ZLNŚ podkreślili, że podzielają wrażliwość historyczną rosyjskich propagandystów - "W trakcie obchodów 70. rocznicy wybuchu wojny polsko - niemieckiej w 1939 r., będącej dla Polski początkiem II wojny światowej zaprotestowaliśmy przeciwko fałszowaniu historii przez Polskę dla potrzeb doraźnych, podkreślając współpracę Polski z Niemcami przed tą wojną".
W tym liście napisano jeszcze - " Również w 2008 roku sprzeciwiliśmy się agresji Gruzji na Osetię Południową, za co w Polsce dokonano na nas medialnej nagonki"
W tym miejscu warto przypomnieć ojców założycieli wspomnianego wyżej związku. Są to m.in. Jerzy Gorzelik (przewodniczący RAŚ - sojusznika PO i PSL w sejmiku wojewódzkim) i Rudolf Kołodziejczyk.
Blisko 20 lat temu w rozmowie z kwartalnikiem "Fronda" Aleksander Dugin, syn generała lejtnanta GRU wyraził taką opinię : "W Polsce naszymi potencjalnymi sojusznikami, których musimy popierać i których musimy popierać i których będziemy wykorzystywać, są wszelkie mniejszości - etniczne, religijne, seksualne. Wszelkie." Jego słowa warto traktować poważnie.
Oczywiście nie powinniśmy się bać wszelkich mniejszości, ale u każdego mieszkańca Polski powinna w głowie "zapalać się czerwona lampka", gdy ktoś próbuje w naszym państwie budować poczucie wspólnotowej tożsamości przeciwko obywatelskiej wspólnocie Polaków.
Na to nie może być naszej zgody.

zauważyłem u "Florianusa" pewną zmianę w stylu pisania...od - księcia Prince Polo...teksty stały się bardziej amorficzne, monochromatyczne (przepraszam za te żargonowe określenia ale idę na łatwiznę, nie starając się oddać ich sensu w bardziej prosty,zrozumiały sposób...) - to impresje, rozważania, które tracą na lekkości,dynamice oraz kolorycie - tekstów minionych... ale to może dobry zwiastun - po prostu "Florianus" się przeobraża, poszukując nowej formy stylistycznej dla interesujących go tematów...tyle wstępnego ględzenia,prawie o niczym... wyraźnie akcentowane rozczarowanie felietonisty naszym sztandarowym politykiem, śląskim europosłem, Janem Olbrychtem średnio mnie interesuje, chociaż wspominam go bardzo dobrze, jako burmistrza Cieszyna - zgadzam się w pełni, że ten "europejski wtręt"w imieniu PO-PSL,to raczej niewypał oraz dowód...niepokojącej utraty instynktu politycznego głównie Platformy oraz ludowców...nie będę się odnosił do poziomu debaty...chociaż kilka wypowiedzi (panie - "zielone" oraz socjalistka pani Zimmerman, były premier Belgii... i jeszcze pan vice...w okularach, który całość podsumowywał), trafnie i wyraźnie odnosiło się do "anachronicznej w ideach i co najgorsze, traktowanej z szyderczą powagą oraz ...wulgarną konsekwencją" - rewolucji społeczno-ustrojowej...inne wypowiedzi - radykałów, łącznie z naszym katastrofalnym Korwinem, i pseudo-narodowym polskim filozofem,budziły niesmak - stosunku J. Olbrychta do potencjału autonomii Śląska,nie znałem i podzielam niezadowolenie, niezgodę "Florianusa" oraz warto go przywołać w tym miejscu, wyjątkowo trzeźwego w sądach Kazimierza Kutza, który był/jest/ tej sprawy gorącym orędownikiem...nie lubię rozważań natury politycznej,mało się znam na tej, wyjątkowo niewdzięcznej, niejednorodnej oraz mało profesjonalnej nędznej w ...autorytety,materii...a żeby zakończyć wątek pana posła, który tak rozczarował naszego felietonistę...mam takie odczucie i prawie ...pełna opinię, że jest świetnym analitykiem oraz ekspertem w sprawach, którymi się zajmuje ale i...na szczęście jest też człowiekiem o określonych poglądach, temperamencie oraz charakterze...i tu - zaznacza się wyraźna rozbieżność z takimiż przymiotami osoby "Florianusa" - na szczęście to, co ludzi łączy - to bezstronność w służeniu pozapolitycznej, uniwersalnej prawdzie oraz jej licznemu rodzeństwu - uniwersalnym wartościom - to istota ludzkiej aktywności - a dzięki życzliwości oraz zdolności permanentnej i cudownej, wybaczania...."Florianus" i Olbrycht - mogą pozostać o dziwo - bliżsi sobie,
niż to ostatnio,ów pierwszy, zaczął z niepokojem - odczuwać...! ps przepraszam raz jeszcze czytelników,że rozwodzę się w sprawach, do których szczególnie nie mam serca i znam się na nich, jak kot...na gwiazdach - amen!

o holender! - chodziło mi o byłego premiera Holandii /temperamentny,gestykulujący żywo,...liberał, w okularach/...

jednak Belgii - dobrze było...

ble,ble,ble tak jeden jak i drugi

natomiast - trzeci, wydobył na razie - ze swojego tajemniczego wnętrza, głównie trzy fundamentalne wypowiedzi, skondensowane, w zagadkowych: "ble,ble, ble"...to dźwiękonaśladowcza kanwa, do niewybrzmiałej wypowiedzi.../gadaj, wszak zapewne coś w Tobie, siedzi.../!

trzy fundamentalne (od)głosy, skondensowane...popr.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama