, wtorek 22 września 2020
Rok 1938 w oczach kronikarza z Wędryni
Polskie wojska w Cieszynie Zachodnim (dzisiejszy Czeski Cieszyn) w październiku 1938 roku. źródło: Wikimedia Commons. fot: Wikimedia Commons



Dodaj do Facebook

Rok 1938 w oczach kronikarza z Wędryni

MICHAEL MORYS-TWAROWSKI
2 października 1938 roku o godzinie 14.00 wojska polskie przekroczyły pod transparentem \"Witajcie! Od dziś zawsze razem\" most graniczny w Cieszynie, wkraczając na Zaolzie. Jak te wydarzenia wyglądały z perspektywy mieszkańca naszego regionu?
Eugeniusz Ciahotny był nauczycielem w polskiej szkole w Wędryni. Od 1927 roku prowadził kronikę gminną. Jej oryginał przechowywany jest w archiwum we Frydku-Mistku. W 2008 roku księga została zdigitalizowana i udostępniona na stronach internetowych (kliknij).

"Księga pamiątkowa gminy Wędrynia"

Postanowiono w Monachium przyłączyć Sudety do Niemiec. Sprawa mniejszości polskiej, węgierskiej i austriackiej miała być załatwioną za trzy miesiące. Polska, która z Niemcami była związana paktem nieagresji, zażądała ultymatywnie 30 września przyłączenia Śląska Cieszyńskiego, Spisza, Orawy oraz Czadeckiego do Polski. W sobotę 1 października nadeszła wiadomość, że Czechosłowacja zgadza się na odstąpienie tych części Polsce. Przejęcie Śląska przez władze polskie nastąpiło w niedzielę 2 października o godz. 14.00 na głównym moście w Cieszynie. Wojska polskie pod dowództwem gen. brygad. Wład. Bortnowskiego przekroczyły granicę. Za czeską armię oddawał Śląsk gen. Habčik, który później szukał schronienia w Polsce. Wydarzenia te różnie bywały przyjmowane. Padły nawet takie słowa: "To co się dzieje dziś z Czechosłowacją dziać się będzie wkrótce z Polską". Wielu jednak było takich, którzy w to uwierzyć nie chcieli. Na ulicach miasta Cieszyna zgromadziły się tysięczne rzesze ludności z całego Śląska.



W popłochu opuszczało wiele obywateli narodowości czeskiej Śląsk cieszyński zabierając z sobą sprzęt domowy. Nie było powodu do popłochu, boć przez obustronne porozumienie mieli zagwarantowany wolny obchód. Kierownik czeskiej szkoły I. Fr. Matyás na wojskowych samochodach przy udziale wojska [czechosłowackiego] wywiózł swoje rzeczy oraz część majątku szkolnego w nocy, prawdopodobnie z obawy przed miejscową ludnością, która nie miała do niego wielkiego zaufania. Część majątku szkolnego zabrała miejscowa ludność rzekomo za namową tegoż kierownika. Szkoła czeska przedstawiała prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy.

Niemiły przedstawiał się obraz też wtedy, kiedy z dworca, którego najemcą był ogólnie szanowany i poważany Franciszek Myška, wywożono traktorami i wozami majątek oraz pędzono kilkadziesiąt sztuk bydła drogą państwową do Frydku.

We wtorek 4 października wkroczyła polska kawaleria do Wędryni, witana przez dzieci szkolne oraz ludność. Dzieci zasypały żołnierzy kwiatami. Domy ozdobione były chorągwiami narodowymi.

Przełożony gminy Ciemała Jan wydał rozkaz zamknięcia gospód w godzinach wieczornych od godz. 19.00 i wezwał ludność do zachowania porządku i spokoju. Przejęcie władzy przez urzędy polskie nastąpiło bardzo szybko i na terenie gminy Wędryni nie doszło do ważniejszych incydentów. Były tylko wypadki osobiste, które jednak wkrótce zlikwidowano. Jeszcze po obsadzeniu Śląska opuściło kilka rodzin teren Wędryni. Kilku hutników zostało wydalonych z pracy za rzekome przewinienia względem swych współpracowników. Większa część została po kilku dniach przyjęta z powrotem do pracy. W naszej wiosce odbywało się wszystko bez gwałtu i terroru. Nawet kolejarze pełnili dalej służbę na swym stanowisku. Było jednak dużo takich obywateli, którzy aczkolwiek przyznawali się przed przewrotem do narodowości czeskiej, wygadywali na naród czeski, rzucając nań te najgorsze obelgi jedynie dlatego, aby przypodobać się nowej władzy.

Nauka szkołach nie została przerwaną. Dzieci z czeskich szkół samorzutnie poszły do polskiej szkoły. Nie było ani jednego wypadku, żeby rodzice żądali posyłania dziecka do czeskiej szkoły.

Uwaga: Zachowano pisownię oryginalną.
Komentarze: (16)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

i odebrała swą dolę w czeskim Zaolziu. Daj znać kiedy i gdzie się bedziesz biczował

W 1939 roku Hitler dogadał się z Sowietami i Słowacją i dostali swoją dolę z terenów Polski. Ale w wymienionych krajach nikt do chwili obecnej nie ma ochoty do samobiczowania.

jak to dobrze że w 1938r polski rząd dogadał się z Hitlerem no i dostał swoją dolę.

zanim osądzisz, zbadaj sam sprawę i źródła albo choć zajrzyj do Wikipedii

Jirka mo recht!

Ale w jakim języku myślisz/mówisz? Bo mój starzyk tak nie godoł, chociaż był stela. Ale on był Polakiem.

Mám ve svých předcích čechy, poláky i němce - jsem tedy typický slezan. Mám mezi svými nejlepšími přáteli poláky, čechy, slováky a hrozím se toho, že se znovu a znovu neacházejí zakomplexovaní lidé (z ovou stran), kteří proto, že nic neumí, sází na to, co vlastně nemohli ovlivnit - na svoji národnost. Člověk by měl být hrdý nato, co dokázal, čím prospěl společnosti a ne na svoji národnost. Ještě, že těch rozumných je většina !

Szkopyrtoctwo jest przekleństwem Śląska. Tak, najgorszy sum ci, co majum obywatelstwo Czeskie a narodowość polska. To chamy!!!

Bo... istnieje.

Dwudziestolecie więdzywojenne? Może to i prawda co mówią niektórzy, wojowali my z każdym igdzie się tylko dało. Nie było spokoju na południu, nie było na wschodzie, nie było zgody i na północy. Dziwnie zachód trzymał nas w ryzach. Dziwnie był i rozwój wewnętrzny i eksodus amerykański na skalę irlandzką. Były parady legionistów i rok 1926. Była euforia, podobno radość, a potem...

Nie tylko naszego, ale także Gónego. Weźmy takie Józefa Kożdonia, za Franca Jozefa dyrektora podstawówki w Skoczowie i szefa Śląskiej Partii Ludowej. Głosił, że Ślązak to odrębna narodowość. Można z tym się zgadzać albo nie. Ten sam po 1918 nagle porzuca śląskość, staje się Czechem większym niż Prażacy i agituje za Czechami. Nagroda---->>>> fotel burmistrza Czeskiego Cieszyna. W 1938 stoi na moście koło zamku i dziękuje polskiemu rządowi za uwolnienie spod czeskiej okupacji. Nagrody brak-----> dostaje kopa w d..., rząd nie ma do niego zaufania, Kożdoń znika. W 1939 pojawia się z Wehrmachtem jako Josef Kosdon, działacz NSDAP, denuncjuje na gestapo polskich działaczy, strasząc Łośiwyncimiym zmusza ludzi do przyjmowania volkslisty. nagroda----> posada szefa banku niemieckiego i honorwe obywatelstwo Cieszyna od samego Hitlera.
Ten najgorszy łotr w historii Śląska Cieszyńskiego w 1945 spadł na 4 łapy. Czescy Narodowi Socjaliści i komuniści Gottvalda wykorzystują Kożdonia do agiptwania za czeską nardowością na Zaolziu. Kożdoń jest idealnym przykładem tego, że władze czeskie potrafią wybaczyć każdemu volklistę, pod warunkiem, że stanie się Czechem i porzuci polskość. Gdyby to bydlę żyło dłużej, to by pierwsze ryczało na pogrzebie Stalina, a po 1989 pierwsze pomstowało na komunistów

wasserpolaken :-))))

„Niech pierwszy rzyci kamieniem, kto jest bez winy (grzechu)!” Nie sądźmy naszych przodków, gdyż nie znamy dokładnie kontekstu, w jakim przyszło im podejmować trudne decyzje. Dotyczy to każdych czasów i tych z okolic 1918 roku, 1938, ale i tych z okresu okupacji hitlerowskiej - podpisywanie volkslisty, podpisywanie zgody na przynależność do PZPR itd.
Oczywiście nie usprawiedliwiam tych, którzy kapowali na sąsiada, w tamtych czasach, do okupanta, na „ub” czy do komitetu partii. Nie usprawiedliwiam pracowników tych instytucji. Nie usprawiedliwiam funkcyjnych członków tych bandyckich organizacji, którzy za zasługi otrzymywali różne gratyfikacje, choćby miejsce w tamtejszym sejmie, stanowiska szefów gospodarstw rolnych, dyrektorów, naczelników miast itd. Szkoda, że takich nie rozliczono w 1989 roku (błąd polityki grubej kreski). Niektórzy z nich wręcz perfidnie twierdzą i machają zaświadczeniami z IPN, że byli w minionej dekadzie pokrzywdzeni. Jeśli to prawda, to prokurator powinien to zbadać i wystąpić o odszkodowanie dla poszkodowanych.

Zaolzia 1938- akt sprawiedliwości dziejowej /logiczne następstwo niesprawiedliwego podziału śląska cieszyńskiego przez aliantów /niestety na jeden rok....

Zawsze i wszędzie w każdych czasach znajdą się ludzie akceptujący nową rzeczywistość chociażby była ona krańcowo różna od przyjętych i akceptowanych standardów moralnych. Chociaż Zaolzie zawsze tchnęło polskością to czechizacja poszła tam bardzo daleko. Spójrzcie na cmentarne nagrobki - polskie nazwisko Śliwka - przekuto w kamieniu na Slivka zgodnie z jezuicko - rusko - niemiecką zasadą : " jeżeli fakty są przeciwko nam, tym gorzej dla faktów "

"Było jednak dużo takich obywateli, którzy aczkolwiek przyznawali się przed przewrotem do narodowości czeskiej, wygadywali na naród czeski, rzucając nań te najgorsze obelgi jedynie dlatego, aby przypodobać się nowej władzy."

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama