, niedziela 22 września 2019
W zdrowiu i w chorobie
Jak wygląda sprawa, kiedy jedno z współmałżonków zachoruje i w wyniku choroby staje się osobą niepełnosprawną? fot: pixabay.com



Dodaj do Facebook

W zdrowiu i w chorobie

ICZ
Są osoby, które świadomie decydują się na życie w samotności, jednak większość w ten czy inny sposób szuka swojej drugiej połowy. Dobrze jest mieć na co dzień przy sobie kogoś bliskiego, kto będzie z nami dzielił nasze radości, osiągnięcia, ale również kłopoty i troski. Wspólne posiłki, wspólnie wypita kawa, pójście na spacer czy wyjazd na urlop to w małżeństwie naturalna kolej rzeczy, nie mówiąc już o wzajemnej opiece podczas choroby.

Gdy dwie osoby się poznają, każde z nich stara się przedstawić siebie z jak najlepszej strony i niejednokrotnie ukrywa swoje negatywne cechy, a zauroczenie i tak zwana miłość sprawiają, że świat i przyszły partner/partnerka postrzegani są przez różowe okulary.
Część z par chcąc się lepiej poznać decyzje o zawarciu związku małżeńskiego nieraz odkłada na kilka lat, jednak są i tacy którzy twierdzą, że nie muszą długo czekać i nieraz po kilku miesiącach znajomości stają na ślubnym kobiercu.

Na trwałość takiego związku jednej recepty nie ma. Czasami ci którzy przed ślubem znali się krótko tworzą udany związek i idąc ręka w rękę przez życie wspierając się wzajemnie są z sobą do ostatnich dni. Bywa jednak i tak że ci którzy przez wiele lat tworzyli związek partnerski po jego zalegalizowaniu nie umieją się już z sobą dogadać i ich drogi się rozchodzą.

Zawierając związek małżeński czy to przed ołtarzem czy w urzędzie stanu cywilnego małżonkowie składają sobie przyrzeczenia oraz obietnice, a jedną z nich jest ta, że będą się wzajemnie wspierać w zdrowiu i w chorobie.

Czy aby na pewno każdy ze składających je jest w pełni świadomy ich znaczenia i wie jaki obowiązek się z nimi wiąże?
Jak wygląda sprawa, kiedy jedno z współmałżonków zachoruje i w wyniku choroby staje się osobą niepełnosprawną?

Wydawało by się, że w takiej sytuacji bez wahania zdrowy współmałżonek udzieli wsparcia swojej drugiej połowie, taka powinna być naturalna kolej rzeczy i w większości przypadków tak się dzieje. Życie jednak nie dla wszystkich bywa łaskawe i zdarza się nieraz tak, że z chwilą kiedy jedno z małżonków staje się osobą niepełnosprawną, to drugie z różnych powodów unika wywiązania się ze składanych obietnic.

Są tacy którzy zwyczajnie nie mają ochoty poświęcać swojego czasu i wolą go przeznaczyć na własne przyjemności, innych niepełnosprawność nawet bliskiej osoby napawa odrazą.

Bywa i tak, że przez wiele lat zdrowy współmałżonek/ka mieszka pod jednym dachem z niepełnosprawnym i nawet jest podziwiany przez ludzi z zewnątrz „och, jaki to dobry człowiek, teraz to ma dużo więcej obowiązków, jednak nie odchodzi, takich ludzi jest bardzo mało” albo „ta/ten to ma szczęście, że ma kogoś takiego koło siebie”, a tak naprawdę to te osoby są z drugą połową dotkniętą dysfunkcją właśnie ze względu na ludzką ocenę. To co dzieje się w czterech ścianach nie przypomina widzianej z zewnątrz sielanki. Nie idą ze współmałżonkiem na wizytę do lekarza, nie zrobią zakupów, nie pomogą w porządkach, a do swojej drugiej połowy, która musi we wszystkim dawać sobie radę sama, odnoszą się lekceważąco wręcz obraźliwie.

W niektórych przypadkach, po wieloletnim wspólnym życiu pod jednym dachem, na drodze życia pełnosprawnego pojawia się ktoś kto nie wymaga pomocy i perspektywa dalszego życia w ramach wyznaczonych przez niepełnosprawność sprawia, że odchodzi.
W momencie, kiedy człowieka osobiście dosięga jakaś dysfunkcja, jego życie staje na głowie, zmieniają się priorytety i to co kiedyś wydawało się ważne z dnia na dzień traci na wartości, wtedy to nieraz drogi współmałżonków się rozchodzą. Nie mogą już bowiem uprawiać razem jakiejś dyscypliny sportu, pójść na imprezę czy nawet zjeść tego samego na obiad. Niepełnosprawność niejednokrotnie jest widoczna gołym okiem, co w przypadku wspólnego wyjścia dla pełnosprawnego współmałżonka jest krępująca i wtedy padają nie raz słowa „nigdzie z tobą nie idę, bo ludzie się gapią”.

Najgorzej jest chyba wtedy, gdy ta osoba, która powinna być oparciem popada w nałogi, a winą za taki stan rzeczy obwinia osobę z niepełnosprawnością, tłumacząc wszem i wobec, że po prostu nie daje już rady i musi odreagować.

Pretekstów do takich czy innych zachowań jest wiele, jednak z całą pewnością można powiedzieć, że niepełnosprawność jaka stanęła na drodze małżonków w niejednym przypadku pokonała składane obietnice.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Małżeństwo – jedyna gra losowa, której Kościół daje błogosławieństwo.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama