, sobota 21 października 2017
Przemilczeć, ustąpić czy…
Warto, by mający negatywne podejście do swoich obowiązków zastanowili się nad zmianą zajęcia na bardziej ich satysfakcjonujące i nie zachowywali się tak, jakby w pracy byli za karę. fot: Pixabay



Dodaj do Facebook

Przemilczeć, ustąpić czy…

Iwona Czarniak
Jest noc, po ciężkim dniu pracy marzy nam się porządny wypoczynek, zasypiamy i nagle ze snu wyrywa nas głośna muzyka lub co gorsza krzyki, płacz dobiegający z sąsiedniego mieszkania.

Idąc do urzędu w celu załatwienia bardzo ważnej dla nas sprawy, niejednokrotnie spotykamy się z opryskliwym zachowaniem obsługującego nas urzędnika.
Wsiadając do autobusu, prosimy o zniżkowy bilet lub zadajemy pytanie związane z trasą przejazdu i w niektórych przypadkach nie otrzymujemy odpowiedzi, a bilet dostajemy jak z łaski.
Wąski chodnik na całej szerokości zajęty przez grupkę ludzi, dla których nie ma nic ważniejszego od tego, aby właśnie w tej chwili przekazać sobie najnowsze ploteczki. To nic, że my nie mamy jak przejść i aby tego dokonać musimy zejść na jezdnię.
To tylko cztery przykłady z wielu sytuacji, z jakimi spotykamy się na co dzień. Nieraz zastanawiamy się, jak mamy się wtedy zachować. Czy ominąć debatującą na chodniku grupę i iść w swoją stronę? Czy stanowczo poprosić o zrobienie przejścia? Przecież nam też się może zdarzyć chociażby taka sytuacja: coś zainteresuje nas na wystawie sklepowej i nagle przed nią przystajemy, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że ktoś się spieszy, a my tarasujemy mu drogę.
Nocne dyskoteki lub przemoc domowa za ścianą to twardy orzech do zgryzienia. Wydawałoby się, że naturalną rzeczą w takich przypadkach jest zadzwonienie na policję, a jednak się zastanawiamy nad tym rozwiązaniem. Powodów naszej bierności może być wiele. Między innymi po interwencji stróżów prawa nocne dyskoteki przybierają na sile. Awanturujący się sąsiedzi mają pretensje, że nie pilnujemy własnego nosa i wtrącamy się w sprawy rodzinne. Bywa i tak, że cała agresja zostaje ukierunkowana w naszą stronę i w najlepszym przypadku pod naszym adresem poleci stek wyzwisk.
Nieraz z powodu bierności sąsiadów dochodziło do tragedii, lecz obawa o własne i bliskich bezpieczeństwo zazwyczaj jest silniejsza, no bo, czy agresywny sąsiad gdzieś w ciemnym zaułku z zemsty nie wyrządzi nam krzywdy.
Kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo dzieci, nie powinniśmy się wahać ani chwili, bo może być tak, że jeżeli w porę nie zostanie przerwany łańcuch zła, to one mogą ucierpieć najwięcej.
Kierowca autobusu odpowiada za nasze bezpieczeństwo, jednak w czasie podróży zostaje ono wystawione na próbę. Gdy do pojazdu wsiada znajomy kierowcy i ten, zamiast skoncentrować się na prowadzeniu pojazdu, prowadzi ożywioną rozmowę. Czy mamy pewność, że zwrócenie uwagi kierowcy nie spowoduje, że ten się zdenerwuje i dojdzie do jakiejś kolizji? Czy, jadąc kolejny raz z tym samym panem, on zamiast zatrzymać pojazd na przystanku, na którym mamy wysiąść, nie zafunduje nam darmowej wycieczki? Przecież my chcemy tylko bez przeszkód i bezpiecznie dotrzeć do celu.
Załatwianie spraw urzędowych to loteria. Możemy tu natrafić na pracownika, który ma, delikatnie mówiąc, „muchy w nosie” i nagle zaczynamy być odsyłani od jednego biurka do drugiego, a jedna pojawiająca się przeszkoda wywołuje następną, przy czym obsługujący nas nie kryje oburzenia wobec naszej osoby. Przecież to my powinniśmy znać się na przepisach i przyjść z wymaganym kompletem dokumentów.
Zaciskając zęby, wędrujemy więc od biurka do biurka, od jednego urzędu do drugiego, nie chcąc jeszcze bardziej zirytować pracownika, przecież to od jego decyzji zależy pozytywne załatwienie naszej sprawy. Oczywisty staje się fakt, że liczymy na przychylność pracownika danego biura lub urzędu i ufamy, że przy następnym załatwianiu urzędowych formalności nie zostaniemy potraktowani po macoszemu.
Podobnych sytuacji jest bez liku. W sklepach, szkołach oraz punktach usługowych. Jednym z łatwością przychodzi zwrócenie uwagi na niewłaściwą postawę sprzedawcy, urzędnika, uczestnika ruchu itd., natomiast dla niektórych podjęcie decyzji o interwencji słowem lub czynem jest trudne. Gotowej recepty na prawidłowe zachowanie nie ma.
Warto, by mający negatywne podejście do swoich obowiązków zastanowili się nad zmianą zajęcia na bardziej ich satysfakcjonujące i nie zachowywali się tak, jakby w pracy byli za karę.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

I z całego artykułu dokładnie nic nie wynikło. Same banały i truizmy.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama