, niedziela 20 września 2020
Nasze sprawy: Atakują bez litości
Okazuje się jednak, że dbałość o prawidłowy ubiór oraz zdrowy tryb życia nie wystarczą abyśmy ustrzegli się przed chorobą. fot: Pixabay



Dodaj do Facebook

Nasze sprawy: Atakują bez litości

Iwona Czarniak
Są niewidoczne gołym okiem, czy jednak nie możemy dostrzec ich obecności? Czy musimy być na nich narażeni? Czy ich dostęp do nas można ograniczyć?

Jesień to piękna pora roku, a w szczególności ta nasza „ złota Polska Jesień”. Kolorowe liście lecą z drzew, słonce jeszcze potrafi nas rozgrzać. Poranki jednak są coraz chłodniejsze, a i dni deszczowych jest też więcej. Trudno dobrać odpowiedni strój, no, bo rankiem jest zimno i aby nie zmarznąć ubieramy coś cieplejszego, natomiast po południu jest na tyle ciepło, że w porannym ubraniu się przegrzewamy. Tak, więc jedynym wyjściem jest ubieranie się na cebulkę.

Okazuje się jednak, że dbałość o prawidłowy ubiór oraz zdrowy tryb życia nie wystarczą abyśmy ustrzegli się przed chorobą. Z godziny na godzinę dopada nas katar, gorączka tracimy siły i zastanawiamy się skąd się to wszystko do nas przyplątało. Do głowy nam nawet nie przyjdzie by z obecnym stanem rzeczy kojarzyć kichającego współpasażera w autobusie, lub pokasłującą panią w sklepie. Jesień jest porą o dużym zróżnicowaniu temperatur, więc wirusy ze zdwojoną siłą rozpoczynają swoje harce i choć są niewidoczne gołym okiem to obserwując otoczenie możemy dostrzec wyniki ich działalności. Zaczerwienione, opuchnięte i obtarte nosy, kichanie oraz kaszel powinny być dla nas ostrzeżeniem, że są w pobliżu i w każdej chwili mogą nas zaatakować.

Idealnym rozwiązaniem było by unikanie kontaktu z chorymi, jednak nie od nas zależy to czy w naszym otoczeniu nie będzie przeziębionych osób. Z poczynionych przeze mnie obserwacji wynika, że rodzice niemający, z kim zostawić pociechy prowadzą zakatarzonego i kaszlącego malca do przedszkola, a z nim niosą lekarstwa no i obowiązkowo paczkę chusteczek higienicznych. Tłumaczenie jest jedno, a mianowicie to, że nie mogą pozwolić sobie na dni wolne w pracy. W szkołach też chorych uczniów nie brakuje. Przecież z powodu nieobecności jednego lub kilku uczniów przerabianie bieżącego materiału nie zostanie wstrzymane, a nadgonienie tygodniowych zaległości dla niektórych staje się nie lada wyczynem. Tak, więc młodzi ludzie pomimo choroby zjawiają się w szkołach i łańcuszek zachorowan się powiększa.

Gdy rodzina jest duża lub gdy mamy uczynnych sąsiadów nie musimy martwić się o zrobienie podstawowych zakupów, jednak nie mając nikogo do pomocy pomimo złego samopoczucia nie mamy wyjścia i idziemy do sklepu. Dotarcie do przychodni to kolejne z wymuszonych przez sytuację opuszczenie domu i narażanie zdrowych na towarzyszące nam wirusy.
W grupie osób o osłabionej odporności są między innymi niepełnosprawni, których niepełnosprawność wiąże się z licznymi chorobami oraz osoby starsze. Dla nich każde kolejne osłabienie organizmu przez chociażby zwyczajny katar może w efekcie skończyć się pobytem w szpitalu. Tak, więc siłą rzeczy zmuszeni są do unikania dużych skupisk lub
Każdy ma własny sposób na odsuwanie od siebie zagrożenia, jedni się hartują, inni łykają witaminy, a jeszcze inni wcinają czosnek i piją mleko z miodem, lecz gotowej recepty na skuteczną barierę przeciw wirusom nie ma.
Musimy, więc dzielnie stawić im czoła i byle do wiosny…dzkich.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Domyślam się, że tematem tekstu są choroby, ale ponoć są "niewidoczne gołym okiem", a przecież przeziębienie lub grypa dają widoczne objawy odstępstw od pełni zdrowia naszego organizmu (np. katar, suchy kaszel, czasem u dzieci nawet wymioty).
Dalej jednak autorka zadaje retoryczne pytanie - Czy musimy być na NICH narażeni?
I to pytanie ostatecznie wyklucza tę moją hipotezę, bo rzeczownik "choroby" jest rodzaju żeńskiego).

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama