, czwartek 17 października 2019
MIĘDZY SŁOWAMI: Niepewność i decyzje
. fot: PCS



Dodaj do Facebook

MIĘDZY SŁOWAMI: Niepewność i decyzje

MIĘDZY SŁOWAMI: Niepewność i decyzje

.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma dolinami była sobie Wątpliwość. Na pierwszy rzut oka wyglądała całkiem normalnie, chodziła dość klasycznie ubrana, żadnych ekstrawagancji, zachowywała się z gracją i klasą. Była zawsze grzeczna i uprzejma, łagodność jej spojrzenia wyrażała bardziej pewność siebie i swoich życiowych decyzji, czy postanowień, niż to, co tak naprawdę w sobie kryła. Była piękną kobietą, każdy zazdrościł jej urody i figury, gracji i wyczucia stylu. Nie miała jednak pojęcia, że tak właśnie jest postrzegana, ponieważ wszystko co robiła, każda jej czynność, decyzja czy nawet to, w co się danego dnia ubierze owiane było szalem niepewności. Wahała się nieustannie. Można powiedzieć, że całe życie spędzała na huśtawce. Raz góra, raz dół. Lub na hamaku, to do prawej, to znów do lewej strony. Wątpiła w decyzje które podejmuje, i dlatego tak naprawdę nie podejmowała żadnej, nie ufała tym, którzy jej doradzali, ponieważ powątpiewała w ich szczere intencje. Domyślacie się na pewno, że prowadziło to do ciągłego żalu i pretensji.

– Taka jestem delikatna – mówiła i myślała o sobie – cóż ja mogę poradzić, że taka już jestem, no po prostu nie wiem na co się zdecydować. Rozczarowywała. Tak, rozczarowywała wszystkich, którzy mieli nadzieję, że jej wizerunek zgodny jest z tym, co kryje w środku. Z pozoru stanowcza kobieta przy bliższym poznaniu okazywała się zagubioną istotą.

– Kim jesteś? – zapytało pewnego dnia lustro. I Wątpliwość podzieliła lustro na dwie połowy, z jednej strony było krzywym zwierciadłem dającym fałszywy obraz, z drugiej, lustereczkiem, które mówiło, jej, że jest najpiękniejsza w świecie. I znów nie wiedziała…

Stało się jednak coś dziwnego, lustra jakby ożyły, każde napotkane zadawało jej to samo pytanie: „Kim jesteś” a ona za każdym razem dzieliła je szminką, flamastrem, lub tylko wodą na połowę i odpowiadała: „Mam wątpliwości kim jestem”. Aż doszła na koniec świata tam, gdzie ocean łączy się z Niebem, gdzie tafla wody jest krzywym zwierciadłem, gdy zawieje wiatr, lub kryształowym lustrem, które sprawia, że każda wątpliwość ulatuje daleko hen, poza świat.

– Kim jestem? Zapytała, a ocean odpowiedział: Wątpliwością….

- Czy mogłabym stać się pewnością, silnym postanowieniem? odwagą? skąd wiedzieć, czy decyzja, którą podejmuję jest słuszna? dlaczego życie jest sztuką wyboru? co zrobić, by uwierzyć w swoje przeczucia?

- Pytaj Nieba.

- Wątpię, czy ono mi podpowie, a jeśli i Niebo się myli? – Zapytała Wątpliwość.

- Pytaj Nieba – odpowiedział ocean. Wtedy znikną wszystkie twoje wątpliwości.

- W takie bajki wierzyłam, gdy byłam mała – powiedziała Wątpliwość.

- Więc uwierz znowu, na nowo stań się dzieckiem, w przeciwnym razie nigdy nie staniesz się ufającą swoim postanowieniom dorosłą…

A co zrobić, jeśli nie ufa się ani sobie, ani niebu, ani nikomu? Co zrobić, gdy świat pędził, szalał, zadawał cios za ciosem, a my wycofywaliśmy się dzień po dniu, noc po nocy kryliśmy się w coraz głębsze zakamarki nas samych? Co zrobić, gdy nagle orientujemy się, że w oku cyklonu jest najbezpieczniej? Owszem, wiemy, że kiedyś będzie trzeba z niego wyjść i zmierzyć się z wirującym światem, stanąć oko w oko z wichurą, cyklonem, który rozdziera nas na kawałki? Co robić, gdy nagle zorientujemy się, że jesteśmy nadzy i już nic i nikt nas nie chroni? Skąd wziąć siły? Wtedy właśnie trzeba pozwolić sobie na bezsiłę. Właśnie wtedy trzeba dać sobie zgodę na słabość, niemoc i do ostatniej swojej cząstki poczuć ból, który od lat jest nam zadawany. Wtedy trzeba powiedzieć sobie: teraz nie wiem co zrobić, teraz nie potrafię podjąć decyzji, teraz mnie bardzo boli i muszę zająć się opatrywaniem ran. Muszę dać sobie czas.

Jeśli tego nie zrobisz i na siłę będziesz udowadniał, że dasz radę, jeśli wbrew swojej niewiedzy, bo teraz po prostu nie wiesz co zrobić – będziesz próbował podjąć jakąś decyzję, nie będzie to twoja decyzja. Będzie to decyzja. Jakaś. Po prostu zostanie podjęta, ale twoje serce nie poczuje NIC. Ot, coś zostało postanowione, ale ty ani się nie cieszysz, ani nie smucisz, nie plączesz, bo z czymś / kimś trzeba się pożegnać, ani nie skaczesz z radości bo coś / kogoś witasz w swoim życiu. Bo wyjeżdżasz, wracasz, rezygnujesz lub rozpoczynasz. Tak podjęta decyzja nigdy nie będzie twoja. Owszem, możesz nawet trafić w punkt i odnieść sukces postanowiwszy to, czy owo, ale nigdy tego nie poczujesz. Nigdy nie będzie radowało się twoje serce…

Co więc zrobić, jeśli czas nagli, coś trzeba przedsięwziąć, a w głowie pustka i serce szamocze się straszliwie? Tak jak już napisałam – dać sobie czas. To nie musi trwać nieskończenie długo, bo przecież czasami czasu nie ma. Danie sobie czasu polega na tym, że odpuszczasz, że przestajesz sobie zajmować głowę problemem, że pozwalasz mu odpłynąć, lub – dla wierzących – powierzasz sprawę silę wyższej – Niebu. I mówisz: „nie wiem, co z tym zrobić, po prostu nie wiem, czuję się kompletnie zagubiony”, to są magiczne słowa, naprawdę! Wypowiadając je, dajesz sobie prawo do tego, żeby być niedoskonałym, bo przecież nikt nie musi taki być – a jednocześnie próbujesz, jak wtedy, gdy byłeś dzieckiem – próbujesz ufać Niebu. Bo są takie chwile, że nic już innego poza Niebem nam nie pozostało… Kiedy więc odpuścisz i pozwolisz, by zdarzenia, los, znaki pomogły ci w powzięciu decyzji, nagle, w najmniej spodziewanym momencie doznajesz olśnienia, lub takie czy inne zdarzenie układa twoją rozsypaną mozaikę. I to się dzieje poza tobą. Właśnie wtedy, gdy dasz sobie prawo do tego, żeby nie wiedzieć.

Nie musimy być doskonali i nie musimy na każdym kroku sobie i światu udowadniać swoich racji, mądrości, pomysłowości i słusznych decyzji. Czasami warto stać się małym dzieckiem i powiedzieć: „nie wiem”, poprosić o pomoc i poczekać…

Bo sztuką jest słyszeć siebie, ale nie zagłuszać sobą Nieba…

Między słowami - poradnik lifestylowy (psychologia, zdrowie i uroda, sztuka życia) publikowany co środę o godz. 18.00. Nowość na portalu gazetacodzienna.pl.

Patrycja Cichy Szept - pisarka, bywa poetką, terapeutka, mama, kobieta, która lubi piękno (słowa, stylu, smaków, kultury zwykłej codzienności), kobieta, która ceni (nie)codzienne dobro i życie w stylu "slow". Wywrotowa terapeutka z tatuażami, która świetnie dogaduje się z młodzieżą.

Posłuchaj bajki dla dorosłych autorstwa Patrycji Cichy-Szept:

Komentarze: (2)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

psychologiczny kicz...żenada...

Chcąc nie chcąc, zaw­sze chciała,
ale jakoś siły do te­go nie miała.
Cza­sem na­wet bar­dzo chciała,
ale tego niestety wte­dy nie umiała,
a gdy już umiała i na­wet chęć miała,
przyszła wątpli­wość i jej to wszys­tko zabrała.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama