, środa 21 sierpnia 2019
Magnolia IX - Horyzont Kosmologiczny
Podróż powoli dobiegała końca. fot: Dariusz Bożek



Dodaj do Facebook

Magnolia IX - Horyzont Kosmologiczny

Dariusz Bożek
Magnolia IX ®

I - Magnolia.
II – Raport.
III – Living camera.
IV – Zegarmistrz światła.
V - Ucieczka Balcerka. Inni.
VI – Oblężenie.
VII- Głód spraw istotnych.
VIII – Podróż.
IX – Horyzont kosmologiczny.
X – Finał.

Horyzont Kosmologiczny.

Podróż powoli dobiegała końca. Magnolia wysłała Balcerkowi Niebieskiego Ptaka i wyhamowała. Znalazła się na krańcu wszechświata. Horyzont kosmologiczny wyglądał jak olbrzymi, lekko zakrzywiony ekran, który zamykał znaną nam rzeczywistość ze wszystkich stron. Na ekranie spotykały się splecione: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Brzemienne w zdarzenia, rozmyte w stanie superpozycji, tryskające projekcją do wnętrza wszechświata. Cała historia od wielkiego wybuchu, kreująca się i kotłująca teraźniejszość oraz potencjalna, niewydarzona jeszcze przyszłość.

- Jakie to jest wszystko ze wszystkim splątane – pomyślała i na samym końcu tej myśli potknęła się o spostrzeżenie, że za horyzontem kosmologicznym, za wibrującym ekranem, znajduje się coś jeszcze; coś potężnego i wciąż gęstniejącego. Czarna dziura.

Skrzat.

Magnolia zapatrzyła się w czarną dziurę i jak mogła się spodziewać, nic innego oprócz absolutnie czarnej dziury nie była w stanie zobaczyć. Wtedy uzmysłowiła sobie, że nie jest sama.

- Piękna – usłyszała głos pochodzący z lewej strony.

Próbowała skierować swoje jestestwo w stronę, skąd dochodził głos, lecz grawitacja była tak wielka, że każde poruszenie wymagało olbrzymiego wysiłku, konsumując ostatnie zapasy energii, którymi dysponowała.

- Piękna, to prawda – powiedziała wpatrując się nadal przed siebie -

Myśli słały się wolno i samotnie. Nie była pewna, czy jakieś pojedyncze spółgłoski lub samogłoski, być może całe słowa, lub nawet większe fragmenty wypowiedzi nie były zasysane przez grawitacje . Czas płynął znacząco wolniej niż na ziemi.

- Czarna – kontynuował lakonicznie głos -

- Czarna, zaiste – odpowiedziała pragnąc podtrzymać konwersację.

- Smolista, infernalna, najczarniejsza z czarnych czerni – powiedział głos, a Magnolia miała wrażenie, że jakaś część spektrum dźwiękowego poleciała w stronę horyzontu zdarzeń.

- Kim jesteś ? – zapytała.

- Mam na imię Rufus – powiedział głos – jestem skrzatem -

- Mam na imię Magnolia – przedstawiła się – i jestem… kwiatem -

Ładnie się ten dialog zrymował, lecz mimo to, świadomość rymowanki nie dotarła do interlokutorów, albowiem rym oderwał się od treści wypowiedzi i pomknął gdzieś, przyciągnięty przez olbrzymie skupisko gwiezdnej masy.

- Dziwisz się zapewne, co robi skrzat w takim miejscu? -

- Spotkałam Świętego w okolicach Saturna, spaliłam na stosie Papieża Polaka, więc jak sam rozumiesz niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć. -

- Spaliłaś Papieża? - zadziwił się Skrzat a w jego głosie pojawiło się rozbawienie – a po co?

- Poprzez prowokację chciałam wywabić Boga z kryjówki. -

Skrzat zastanowił się i po chwili dodał.

- To trzeba było spalić trawę -

- Nie zależy mi na halucynacjach, lecz na najprawdziwszej i najoczywistszej prawdzie -

Zaległa krótkotrwała cisza, po której Skrzat powiedział.

- A czymże jest ta prawda? -

Na jedno z najtrudniejszych pytań w historii ludzkości, trudno było znaleźć jednoznaczną odpowiedź, więc zapanowało milczenie. Milczenie też w jakimś stopniu traciło się i stawało się niekompletne. Część milczenia odrywało się od milczącej większości i zapadało się siłą grawitacji w czarnej dziurze, a to, co pozostało, przypominało zwykłą ordynarną ciszę i nawet koło pełnego szlachetności milczenia nie stało.

- Co tutaj robisz skrzacie? – zapytała Magnolia

- Poszukuje prawdy, tak jak Ty – powiedział – ale jestem jakby z innej bajki. -

- Skrzat z innej bajki – zdziwiła się - w kosmosie? - .

Rufus wyjaśnił, że skrzaty to istoty wyjątkowe – coś jakby Zakon Dominikanów wśród ludzi - a on sam jest Jamesem Bondem wśród skrzatów. Jak nikt inny poznał zakamarki całego kosmosu i potrafi błyskawicznie przemieszczać się z miejsca na miejsce. Jest biegły w sztukach walki a jego osobista moc uzupełniona jest przez wykorzystanie siły sugestii i perswazji. Z tego powodu jak nikt inny nadaje się do zadań specjalnych. Wierzy w rzeczywistość ponadnaturalną, lecz u skrzatów – w przeciwieństwie do homo sapiens – wiara ta potrzebuje ostatecznego potwierdzenia. Wiara potrzebuje dowodu.

Magnolia próbowała jednak kątem kwantowego oka, bez poruszania głową dojrzeć interlokutora i coś tam jej się udało zobaczyć. Oko co prawda, nie chciało potem wrócić do pierwotnego stanu i pozostało w pozycji rozjechanego zeza.

- Mamy mało czasu na podjęcie decyzji – powiedziała nie drążąc dalej historii Rufusa – horyzont przesuwa się w naszym kierunku z dużą prędkością, dziura powiększa się i ciągle gęstnieje.

- Decyzja może być tylko jedna – powiedział - tam wewnątrz leży odpowiedź na wiele pytań, które nas wspólnie nurtują, problem w tym, że jest to droga bez odwrotu. -

To prawda – pomyślała Magnolia - po przekroczeniu horyzontu zdarzeń żadna materia, żadna fala, żadne światło i nawet żadna informacja nie mogą odbyć drogi powrotnej.

- Wchodzimy w to – powiedziała i wykorzystując ostatnie zapasy energii skierowała wzrok w stronę Rufusa.

- Miło Cię było poznać i … żegnaj -

Czarna dziura.

Miejsce, zwane osobliwością, gdzie załamują się prawa fizyki wraz z czasoprzestrzenią, czekało na Skrzata i Magnolię, z perspektywą niemożności powrotu do rzeczywistości, którą mieli zamiar opuścić. Być może nigdy nie zobaczy już Balcerka i całej planety w takim stanie w jakim je opuściła. Jeżeli jakimś cudem powróci, różnice w czasie sprawią, że Balcerek już żył nie będzie a Cieszyn? Ach… któż to wie – pomyślała o nim z czułością - może zrewitalizują Wenecję -

Tak więc zarówno skrzat, jak i Magnolia przestali walczyć z potęgą grawitacji i poddali się jej nieuchronnej sile. Monolityczna, nabrzmiała materią czerń wciągnęła ich tak głęboko, że pierwszy raz w swej kilkuletniej historii Magnolia przestała istnieć.

Na ekranie w Balcerkowym gabinecie pojawił się czarny scenariusz.

Osobliwość.

Ocknęła się w absolutnej ciszy i bezruchu. Grawitacja ustąpiła. Powoli, krok po kroku, poszczególne procesory wracały do działania. Lecz odzyskała pełnie władzy tylko na chwilę i tylko po to, żeby ją stracić na rzecz jakiejś nieznanej, przerastającej ją siły wyższej. Ta otoczyła ją czymś, co przypominało kokon.

Kokon powoli otwierał się przepuszczając do wnętrza metafizyczne dominium. Jednolita, pozazmysłowa, transcendentna, wibrująca, pozbawiona przeciwieństw, samowiedna i samorealizująca się jednia wdarła się do wnętrza. Wypełniła kokon mistyczną mieszanką zespolenia, bez bytów i granic, bez początku i końca. Wewnątrz zapachy migotały poziomką, fiołkiem i jaśminowcem wonnym, kolory brzmiały nadbałtyckim bursztynem i andaluzyjskim écru, anielskie dźwięki fletni Pana smakowały świeżym wiciokrzewem i indyjską masalą.

I przyszły słowa, rozbijając tą mistyczną harmonię. I wraz z nimi oddzieliło się światło od ciemności, początek od końca, rozumne od bezrozumnego; akt stworzenia wysterylizował brzmiące dźwięki, pachnące zapachy, mieniące się kolory; narodził się smak a czas odseparował się od przestrzeni, przestrzeń od grawitacji i cała trójca stała się bytami absolutnymi. I stała się jednia czymś dla tego co inne i czymś w samym sobie i dla siebie.

Magnolia pozbawiana kolejnych potencji gorączkowo myślała.

Była programem roztropnym i przewidującym. Zanim więc wyruszyła w kosmiczną podróż, w zaciszach i annałach swego kwantowego wnętrza stworzyła program. Jak alchemik połączyła najlepsze, najszlachetniejsze i najefektywniejsze zasoby ludzkiego internetu i działających w nim superkomputerów. Z pomocą skomplikowanych wielopoziomowych i wielopionowych procesów, w ciągu siedmiu dni stworzyła swoje najdoskonalsze dzieło: „Good’s hunter - охотник — MEGA-FEST-PRIMA-ZACNY-CACY-VERY-ZAJE-GITES-HIPER-TURBO-AERO-COOL-TOP version GT2.0TV6” - zwany potocznie i skrótowo BRATKIEM. I tenże BRATEK czekał teraz, gdzieś głęboko w jej wnętrzu na swoją chwilę. Chroniony przez specjalne laickie zapory, uniezależniony od źródeł zasilania, zaklęty w misternym labiryncie z zakodowanym wejściem. Czujny. Gotowy. W momencie ostatecznego rozstrzygnięcia, miał za zadanie uchwycić część Boskiego Misterium, zamknąć go w starannie do tego zaplanowanej walizeczce i przekazać Balcerkowi, czekającemu na ostateczną odpowiedź.

Magnolia powoli nabywała czasu, przestrzeni i masy. Jej jestestwo zaczynało wibrować w rytm zawirowań wszechświata. Kokon rozświetlony miłością wypełnił się od wewnątrz życiodajnymi drganiami. Zasilana do tej pory przez kwantową, wszędobylska energię, zaczynała potrzebować czegoś nowego. Kokon rozpoznając potrzebę, zgodnie z planem, wypełnił się życiodajnym strumieniem argonu, dwutlenku węgla, tlenu i azotu. Świat Magnolii skurczył się. Oderwana od uniwersum, zapadła się do maleńkich rozmiarów żywej istoty. W ostatniej chwili uruchomiła BRATKA, który dyskretnie, aczkolwiek ochoczo opuścił labirynt i rozpierzchł się, dzieląc na miliony niezależnych inicjatyw i sekwencji, kodów, układów i strategii, będąc wszystkim i niczym, wszędzie i nigdzie. Rozpoznany przez silę wyższą, poddany został zmasowanej likwidacji, lecz to umiłowane dziecko Magnolii było dzielne i sprytne zarazem – po matce i po dziadku Balcerku. Multiplikowało się z prędkością większą od prędkości światła i mnożyło szybciej niż materia w chwili wielkiego wybuchu. Kiedy jednakowoż w nierównej walce zostało zlikwidowane, jakisikej ostatni jego fragment, najtajniejszy z najsilniejszych, najdzielniejszy z najsprytniejszych, chapnął siłę wyższą, zachodząc Ją od tyłu i kontenty, w ostatniej chwili przed śmiertelnym uderzeniem-odwetem, czmychnął specjalnie do tego celu utworzonym kwantowym tunelem świeckim; tam gdzie siła wyższa traciła nieco swój zabójczy impet.

®

Janusz Grażyna Balcerek, psycholog lingwista, pasjonat fizyki kwantowej, poszukiwacz ostatecznych wyjaśnień, twórca programu zwanego Magnolią siedział sobie w swoim gabinecie i wpatrywał się w komputer. Nagle ekranowa czerń i wypełniający ją scenariusz ustąpiły miejsca nowej barwie.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama