, środa 22 listopada 2017
„Dobre rady” zawsze w cenie
Czy jednak wszystkie „dobre rady” są trafione? fot: Pixabay



Dodaj do Facebook

„Dobre rady” zawsze w cenie

Iwona Czarniak
Ile osób tyle różnych potrzeb, a każdy z nas ma inne. Twierdzenie, że wiemy, co jest dobre dla drugiej osoby jest ignorancją. Pouczanie, dawanie dobrych rad jest nagminne i chyba leży w naturze człowieka, czy jednak wszystkie „dobre rady” są trafione? Czy powinniśmy bez żadnych zastrzeżeń stosować się do nich? Czy nie przyniesie nam to więcej szkody niż pożytku?

Warto się nieraz dwa razy zastanowić zanim wprowadzimy je w życie, bo co może wiedzieć o wychowywaniu dzieci ten, kto sam dzieci nie ma?
Jakich rad może udzielić uczeń, dla którego przyswajanie wiedzy nie stanowi problemu koledze, który musi nad lekcjami siedzieć godzinami? Mówienie „ przecież to proste wystarczy się trochę przyłożyć” z pewnością nie pomoże.
Nieraz słyszymy stwierdzenie, że nie warto kupować tanich rzeczy, bo są gorszej, jakości, jednak mówiący te słowa zazwyczaj nie cierpią na brak gotówki, a dla niejednego każda złotówka się liczy i przed jej wydaniem musi się dobrze zastanowić, aby wydać ją rozsądnie.
Kolejnym z przykładów jest nagminne pouczanie, co do sposobów leczenia i tu najwięcej do powiedzenia mają zdrowi, którzy z medycyną mają tyle wspólnego, co niedźwiedź polarny z dżunglą. To samo odnosi się do wszechwiedzących na temat potrzeb i możliwości niepełnosprawnych. Trzeba zadać jednak zasadnicze pytanie na ile wiedza pełnosprawnej osoby na temat związany z daną dysfunkcją ma podstawy poparte praktyką. Czy w pełni sprawny człowiek ma pojęcie o potrzebach idącego z kulą, laską bądź jadącego na wózku inwalidzkim? Zamknięcie oczu nie wystarczy, aby wiedzieć jak wygląda świat ciemności, w którym funkcjonuje i porusza się niewidomy, a jednak i tu dobrych rad nie brakuje. Bijącą na głowę wszystkie jest taka „ trzeba było zostać w domu przecież jest rodzina i to ona powinna załatwić wszystkie bieżące sprawy.” Nie przychodzi wygłaszającemu opinię do głowy, że niepełnosprawność to nie powód do izolacji od otoczenia, a aktywne uczestniczenie w codziennym życiu społecznym jest najlepszą z form rehabilitacji.
„Genialne” poradnictwo nie omija również sfery finansowej, gdzie niemający do tej pory pojęcia o inwestowaniu staje się z dnia na dzień „ekspertem” od finansów. Tak, więc idąc za „dobrą radą” nie jeden pozbył się oszczędności, jakie gromadził przez całe życie. Na nic nie zda się poszkodowanemu pocieszenie, że nie on jeden miał po prostu pecha.
Takich pseudo ekspertów można spotkać w każdej dziedzinie życia. Większość z nich nie ma złych intencji, jedni po prostu chcą być pomocni i nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że ich rady mogą zaszkodzić. Podniesienie samooceny oraz oceny w oczach innych to kolejny z powodów takiego postępowania, no i jeszcze jeden, kiedy ma ono na celu osiągnięcie własnych korzyści.
Wprowadzenie w życie takich porad to indywidualna decyzja każdego człowieka, przecież każdy z nas ma wolną wolę, a i konsekwencje własnego postępowania będą wyłącznie naszym udziałem.
Zdrowy rozsądek powinien być naszym najlepszym doradcą.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Najlepszy koń potrzebuje bata, najmądrzejszy człowiek dobrej rady.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama