, środa 13 grudnia 2017
Czy czarne strajki mają sens?
Jest szansa na zmianę? fot: mat.pras.



Dodaj do Facebook

Czy czarne strajki mają sens?

Urszula Markowska
Dzisiaj głośno mówi się o tym, czego Polkom brakuje, co należy zmienić, a co poprawić. Nieustannie powraca temat przemocy wobec kobiet, zarówno domowej, jak i ekonomicznej. Zdaniem, Rzecznika Praw Obywatelskich, w Polsce nadal brak realizacji różnego rodzaju aktów prawnych. Ostatni rok pokazał, że konieczna jest ciągła obrona praw kobiet, wydawałoby się tak oczywistych. Jesteśmy świadkami zamachu na Polki poprzez m.in.: likwidacje rządowego programu finansowania zabiegów in vitro, próbę wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, zapowiadane zmiany prawa mające na celu ograniczenie do antykoncepcji czy wreszcie próby wypowiedzenia Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, a także likwidację przepisów gwarantujących prawo do godnego porodu oraz przestrzegania standardów opieki okołoporodowej.

Jest szansa na zmianę? Jak długo i głośno kobiety muszą krzyczeć by ktoś zechciał spojrzeć na problemy z którymi muszą zmagać się każdego dnia?
Kobiety nie krzyczą. Wyjście raz w roku na ulice nie jest krzykiem i wołaniem o pomoc. To tylko pokazanie, że przyglądamy się temu co robi rząd. Gdyby to był krzyk, politycy już dawno pochyliliby się nad patologią, jaką jest nierówne traktowanie kobiet. O tym mówi się, pisze, dyskutuje… i nic z tego nie wynika od lat. Oczywiście, w sferze związanej z zaostrzeniem praw aborcyjnych czarne protesty doprowadziły do wycofania się przez rządzących z pomysłu obostrzenia przepisów, ale ważniejsza jest sfera codziennego życia, czyli to, z czym kobiety zmagają się każdego dnia. Niskie zarobki, kiepska pomoc państwa dla matek dzieci niepełnosprawnych, nierówne traktowanie na rynku pracy, zwłaszcza samotnych matek. Do tego przemoc i fizyczna, i psychiczna, która spowodowana jest często frustracją. Dziś, w dobie kapitalizmu, człowiek traktowany jest jak rzecz. A kobieta, przy naszej polskiej mentalności, wynikającej ze stereotypowego wychowania, wydaje się być jeszcze bardziej uprzedmiotowiona. Gdzie jest problem? W połowie w samych kobietach, które patrząc na brutalny świat polityki, mają poczucie bezsilności, braku wpływu na rzeczywistość, co pogłębia poczucie niskiej wartości. Najgorsze jest to, że w naszym kraju już się nie rozmawia i zastanawiam się czy kiedykolwiek umieliśmy rozmawiać. 



Sytuacja nie zmierza do normalności.
Kobiety polityczki wcale nie pomagają w poprawie sytuacji kobiet. Feministki są wyśmiewane, nie mają dziś zaufania społecznego. Wszystko przez to, że skupiły się na sprawach światopoglądowych. Z kolei kobiety związane ze środowiskami liberalnymi, jak z Platformą Obywatelską, od wielu lat obiecują, że zajmą się wieloma sprawami… od kolejnej kadencji. Konserwatywne światopoglądowo polityczki, związane choćby z Prawem i Sprawiedliwością, raczej nie spowodują, będąc w cieniu decyzyjnym kolegów mężczyzn, że głośną upomną się choćby o zwiększenie świadczeń pielęgnacyjnych. Paradoksem jest to, że kobiety jednocześnie zaczynają piastować najważniejsze i decyzyjne stanowiska w państwie, i nic się nie dzieje, nie ma żadnego nacisku na walkę z dysproporcjami.

Czy czarne strajki mają sens? Pomimo iż na ulice wychodzi taka rzesza kobiet nadal jakby nikt tego nie słyszy, celowo odwraca się od nich uwagę.
Czarny Marsz, który odbył się w październiku ubiegłego roku pokazał, jak szybko kobiety potrafią się zorganizować i wspólnie zamanifestować prawo ograniczenia wolności. Wówczas nie mówiono o liberalizacji prawa, ale obnażano brak możliwości decydowania. Hasła „Kary dla gwałcicieli, nie dla kobiet”, czy „Martwa dziecka nie urodzę” pokazują, w jakiej Polsce tak naprawdę żyjemy. Dzięki tym protestom zmianie uległ jednak sposób wypowiadania się o podmiotowości kobiet i miejscu kobiet w Polsce. Pisano i mówiono wówczas zarówno o przemocy fizycznej czy seksualnej, jak i o braku szacunku i warunkach życia w patriarchalnym społeczeństwie: „Kobiety są nieszanowane, są pogardzane, są szykanowane”, „Dość ciemnoty, ideologii i fanatyzmu!”, „Żądamy respektowania praw kobiet!”.
Czarne protesty obudziły kobiety. Nie chodzi tu o sprawy związane z zaostrzaniem lub liberalizacją ustawy. Dzięki tym protestom zaczęto mówić o problemach kobiet w ogóle. Jeśli sięgnąć pamięcią, od zmian ustrojowych w 1989 roku, poszczególne rządy nie traktowały kobiet sprawiedliwie. Od wielu lat badania wyraźnie pokazują, że na rynku pracy kobiety mają słabszą sytuację od mężczyzn, zarabiają mniej, często są ofiarami przemocy domowej oraz przemocy ekonomicznej ze strony mężów i partnerów. Ponadto, na ogół po rozwodzie to na matkach spoczywa ciężar finansowy wychowania dzieci, ponieważ ojcowie bardzo często nie wywiązują się z obowiązków alimentacyjnych. O tym zaczęto, przez chwilę mówić.

Czy powinniśmy w ogóle patrzeć w stronę dużej polityki z nadzieją na zmianę czy raczej tych zmian szukać i wymagać od samorządowców?
Od wszystkich polityków każdego szczebla. Od kobiet, i od mężczyzn. Ale może, tak trochę cynicznie, biorąc pod uwagę, że Polska to kraj patriarchalny, znaleźć najpierw zrozumienie dla zmian u… polityków płci męskiej. Jeśli to mężczyźni mają realny wpływ na decyzje, to polityk rozumiejący, że potrzebne są miejsca w żłobkach i przedszkolach, że edukacja dzieci i dostęp do lekarzy jest ważniejszy niż czołgi i rakiety… to kobiety powinny to wykorzystać.

W naszym kraju upływa bardzo długi czas od momentu zawiadomienia o przestępstwie na tle seksualnym, aż do odebrania przesłuchania w sądzie. Wciąż mała jest liczba ośrodków pomocy, cofane są też dotacje na działalność organizacji, które pomagają ofiarom przemocy. Rząd lekceważy ten problem choć ten staje się on coraz poważniejszy. Kobiety albo boją się mówić o stosowanej wobec nich przemocy albo widząc brak możliwości na poprawę sytuacji tkwią w niej. Pomimo powszechnego dostępu do informacji nadal za mało jest kampanii społecznych. Nadal brak silnego „męskiego głosu” w obronie kobiet.
Brakuje przede wszystkim odpowiedniej edukacji na tle przeciwdziałania przemocy, w tym seksualnej. Odpowiednie programy realizowane w szkołach to przede wszystkim profilaktyka prozdrowotna, to wskazywanie zagrożeń związanych również z przemocą seksualną w rodzinach czy w środowisku nastolatków. To również niższa liczba niechcianych ciąż a co za tym idzie, również eliminowanie aborcji, z którymi walczą środowiska prawicowe. To wreszcie nauka szacunku do innego człowieka, a z tym okazywaniem szacunku to już ogólnie mamy w Polsce kryzys. Wiele spraw wymaga zmian, i to na pewno się zmieni, kiedy zaczniemy po prostu myśleć, a nie ulegać emocjom politycznym.

Komentarze: (6)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Jednorazowo rok temu udało się wyprowadzić na ulice wiele normalnych kobiet i tylko dzięki temu, że udało się kobiety skutecznie okłamać, jakoby Ludojad Jarosław chciał je karać więzieniem za antykoncepcję, zakazywać badań prenatalnych itd.
W tym roku strajk okazał się klapą, bo jeśli jakaś kobieta wcześniej uwierzyła, że feministki walczą o coś dla kobiet ważnego, to jej przez rok przeszło.
PS. W powyższym artykule pani Urszula Markowska też mija się z prawdą pisząc o pomysłach rządzących dotyczących zaostrzenia przepisów aborcyjnych (projekt był społeczny, zgłoszony w drodze zbiórki podpisów).

W pierwszym zdaniu mamy optymistyczne stwierdzenie - "Dzisiaj głośno mówi się o tym, czego Polkom brakuje, co należy zmienić, a co poprawić."
Ale nieco poniżej już wieje grozą - "Najgorsze jest to, że w naszym kraju już się nie rozmawia(..)."
To już rozmowa nie polega na mówieniu?

Widzę, że foto najważniejsze...czyżby ktoś chciał sie na nich znaleźć? Przecież to nie jest fotorelacja... hahaha coż za próżność.

Coś mi ten artykuł przypomina... :
https://www.youtube.com/watch?v=UN-6TYfzig0

Co za feministyczny bełkot!! Z góry założone ideologiczne tezy, z których lecą jak lawina dalsze wnioski.. Drodzy czytelnicy - proszę w imieniu swoim i innych kobiet, żeby nie ulegać przedstawieniu powyższych głupot jako głosu kobiet, bo to margines przesiąkniętych frustracją i nienawiścią kobiet.
Autorce życzę, aby zaczęła "po prostu myśleć, a nie ulegać emocjom politycznym".

Zamiast fotek z czarnego protestu mamy oglądać jakąś czarną szmatę?

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama