, niedziela 15 grudnia 2019
Cieszynianka w podróży
W niejednym kraju była, z niejednego pieca jadła chleb, a o swoich przeżyciach opowiada tak, że słuchacz ma wrażenie, że sam był uczestnikiem danej wyprawy.  fot: archiwum prywatne



Dodaj do Facebook

Cieszynianka w podróży

ICZ
Cieszynianka w podróży


Cieszynianka w podróży

Izabela Kula - nie jeden z Cieszyniaków zna ją jako pełną energii panią Dyrektor Biblioteki Miejskiej w Cieszynie. Jest oddana całym sercem swojej pracy, jednak poza pracą jest jeszcze coś na osiągnięcie czego nie szczędzi czasu i sił, a są to podróże. W niejednym kraju była, z niejednego pieca jadła chleb, a o swoich przeżyciach opowiada tak, że słuchacz ma wrażenie, że sam był uczestnikiem danej wyprawy. O tym jak to jest z tymi podróżami pani Izy, mogą się państwo dowiedzieć z poniższej rozmowy.

Z racji podróży służbowych odwiedzasz różne zakątki Polski, czy udaje ci się wygospodarować czas na zwiedzanie?
Rzeczywiście z racji wykonywanego zawodu zdarza mi się odwiedzać różne miasta na terenie kraju, uczestnicząc w konferencjach, kongresach czy spotkaniach branżowych. Z racji, iż merytorycznie podlegamy pod Bibliotekę Śląską, to Katowice są najczęściej celem moich wyjazdów służbowych. Ponieważ jesteśmy członkiem tzw. Stref Innowacji, projektu stworzonego przez Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, w tym roku uczestniczyłam w trzech ciekawych spotkaniach strefowych odwiedzając m.in. Łódź, Oświęcim i Sopot. Zwykle jest tak, że biblioteka, która jest gospodarzem wydarzenia, po tzw. części wykładowo-warsztatowej, zaprasza swoich gości do wspólnego zwiedzania miasta, by pokazać zabytki, inne instytucje kultury lub miejsca, z których są dumni. Tak zwykle jest, że to mieszkańcy są najlepszą wizytówką i ambasadorami swoich miejscowości.

Jakie miejsce w naszym kraju najbardziej cię urzekło?
Śmiało mogę powiedzieć, że w tym roku największe wrażenie zrobiły na mnie dwa miasta: Oświęcim i Sopot. W świadomości wielu ludzi Oświęcim funkcjonujące jedynie w powiązaniu z muzeum Auschwitz-Birkenau. Dla wielu odwiedzenie obozu koncentracyjnego to jedyny cel wyjazdu do Oświęcimia. Władze miasta od wielu lat starają się z tym walczyć, zagospodarowując ze szczególną starannością samo miasto i organizując wydarzenia kulturalne o randze ogólnopolskiej. Stąd polecam każdemu, by odwiedził zabytkowe centrum tego miasta - Zamek wraz z wieżą, Kaplicę św. Jacka, Synagogę Chewra Lomdei Misznajot, tunele, piękny rynek i znajdujący się na nim Ratusz, a także liczne kamienice. Atrakcją turystyczną są również tereny sportowo-rekreacyjne nad rzeką Sołą – trasy trekkingowe, parki, plaże, siłownie pod chmurką i otaczająca przyroda.
Innym pomysłem włodarzy na „odczarowanie” miasta kojarzonego powszechnie z największym nazistowskim obozem zagłady jest odbywający się tam od kilku lat Life Festival Oświęcim. Istotnym elementem Life Festival, odróżniającym go od innych muzycznych festiwali w Polsce jest jego pokojowe przesłanie, budowanie pokojowych relacji ponad granicami kulturowymi i państwowymi oraz walka z rasizmem i antysemityzmem. Wśród gwiazd, jakie wystąpiły podczas dotychczasowych edycji festiwalu wymienić można Stinga, Petera Gabriela czy Carlosa Santanę, na festiwalowej scenie pojawia się również czołówka polskiej sceny muzycznej, m.in. Perfect, Brodka, Voo Voo, Varius Manx, T.Love, Dżem, Anna Maria Jopek i wielu innych. To miasto zaskoczyło mnie i urzekło w tym roku najbardziej. Aczkolwiek miło wspominam oczywiście także Sopot, który odwiedziłyśmy wspólnie z koleżanką z pracy w październiku. Jako, że było już po sezonie, miasto wolne od turystów, jarmarków i ulicznych kramów odsłoniło przed nami piękno swej architektury. Wieczorny spacer ulicą Bohaterów Monte Cassino, czyli tzw. Monciaku i po sopockim Molo był prawdziwą ucztą duchową.

Wiem, że zwiedziłaś już nie jeden kraj, czy mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy gdzie byłaś?
Oj, znam bardzo wiele osób, które zwiedziły znacznie więcej krajów niż ja. Ja poruszam się głównie po Europie. Są to Włochy kontynentalne, ostatnio również Sycylia, Hiszpania, Wyspy Kanaryjskie, Grecja, Wielka Brytania, Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia, Szwajcaria, Bałkany, ale uwielbiam też słowackie góry i magiczny klimat czeskich miasteczek. Z dalszych wypraw najmilej wspominam Rosję i cudowny Sankt-Petersburg, wyjazd studyjny z grupą polskich bibliotekarzy do USA, wycieczki objazdowe po Turcji oraz Izrael. Uważam, że każdy kraj jest piękny, ale dla mnie Izrael to absolutny the best!

Jaki kraj jest najbliższy twemu sercu i do którego chętnie wracasz?
Zdecydowanie Izrael! Ta maleńka wyspa wśród arabskich krajów i kultury zachwyciła mnie najbardziej. Wielokulturowa Jerozolima - miejsce religijnego kultu trzech największych religii świata, nowoczesny Tel Awiw – miasto, które nigdy nie zasypia, niezwykłe Morze Martwe, parki narodowe i ogrody botaniczne wyrastające nagle pośrodku jałowej pustyni. To kraj pełen kolorów, zapachów i różnorodności pod każdym względem.

Co sprawia, że co jakiś czas odkładasz wszystko na bok i razem z mężem wyruszasz w kolejną podróż?
W dzisiejszych czasach podróżowanie nie jest niczym nadzwyczajnym. Wielu ludzi coraz częściej rusza się z domu i wyjeżdża w celach wypoczynkowych. Dla mnie podróż jest nie tylko źródłem relaksu i rozrywki, ale również wiedzy i ciekawych doznań poznawczych. Uwielbiam odkrywać i poznawać nowe miejsca, ludzi, ich kulturę, zwyczaje, zwykłą codzienność. Podróżowanie odświeża i oczyszcza mój umysł. Codzienne sprawy nabierają nowego znaczenia, a ja odzyskuję dystans do siebie i swojej pracy. Podróżowanie to doświadczanie zmiany trybu życia, odwiecznych rytuałów i przyzwyczajeń. Podróżowanie uczy tolerancji i otwartości. Tego, że każdy jest inny i ma do tego prawo. Podróżowanie pomaga być lepszym. Doświadczając gdzieś daleko w świecie pomocy i dobroci innych ludzi powoduje, że sami stajemy się lepsi. Podróżowanie to przygoda, która nigdy się nie kończy. Bywa, że czasami się zastanawiam, czy podróż to przystanek w życiu, czy to raczej codzienne życie jest przerwą w podróży? Podróżowanie daje poczucie wolności. Można poczuć wiatr we włosach jadąc z mężem na motorze, spędzić noc w namiocie na pustyni, wyruszyć przed siebie z mapą w ręce i nie mieć dokładnego planu działania. Można wtopić się w zgiełk kolorowych straganów, spać w hostelu pełnym ludzi z całego świata, jeść razem z tubylcami. To są bezcenne chwile, których nie da się doświadczyć, oglądając świat na ekranie telewizora.

Jaki rodzaj podróżowania preferujesz?
Kilka lat temu połknęłam bakcyla podróżowania bez pomocy agencji turystycznych i przekonałam się, że podróżowanie na własną rękę, to najlepszy sposób zwiedzania świata. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Wystarczą do tego podstawowa znajomość języka, trochę czasu i chęci oraz karta kredytowa. Szerokie możliwości oferują nam też turystyczne serwisy internetowe. Podróżując bez pomocy biur podróży sami odkrywamy przyjemność planowania, wybierania i zwiedzania danego miejsca we własnym tempie, chodzenia własnymi drogami, często odległymi od tych najbardziej zadeptanych przez turystów. Dziś już wiem, że tak właśnie chcę podróżować!

Czy jest miejsce, do którego chciałabyś pojechać, a które jest na razie poza twoim zasięgiem?
Myślę, że świat stał się dosłownie na wyciągnięcie ręki. Samoloty latają wszędzie i w zasadzie można dziś dotrzeć do każdego miejsca na Ziemi. Barierą są dla nas, tzn. dla mnie i mojego męża, czas i pieniądze. By dotrzeć do bardziej odległych miejsc trzeba zarezerwować sobie większą gotówkę na bilet lotniczy. Z kolei czasochłonny i kosztowny lot sprawiają, że dobrze byłoby zatrzymać się w interesującej nas destynacji na dłużej. Tymczasem obowiązki zawodowe zarówno moje, jak i męża nie za bardzo pozwalają nam na to, by opuścić nasze miejsca pracy na dłużej. Mąż prowadzi własną firmę, ja jestem odpowiedzialna za cieszyńską Bibliotekę Miejską. Stąd powiedziałabym, że kraje Ameryki Południowej, Australia i przepiękne parki narodowe w Stanach Zjednoczonych to destynacje, do których chcielibyśmy się udać, o których marzymy, ale tymczasem są one poza naszym zasięgiem. Zostawiamy je sobie na później. Być może kiedyś uda nam się dotrzeć do tych magicznych miejsc, ale póki co twierdzę, że jest jeszcze bardzo wiele do zobaczenia w samej Europie, która jest naprawdę bardzo piękna.

Czy możesz zdradzić naszym czytelnikom, jakie jest twoje najbliższe marzenie związane z podróżowaniem?
Moim najbliższym marzeniem, które zamierzam zrealizować w przyszłym roku są Wyspy Liparyjskie – Vulcano i Stromboli, a także wejście na Etnę. Planuję zatem powrót na Sycylię i powtórzenie tych punktów programu tegorocznej wyprawy, których z uwagi na warunki pogodowe nie udało nam się zrealizować.
Marzenia są po to aby je realizować i pani Iza jest przykładem na to że jeżeli tylko trochę się postaramy to większość z nich się spełni.

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama