, czwartek 17 października 2019
Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu
Dawid, Przemysław, mistrz Zbigniew i Rafał ze swoimi gajdami. fot: Michał Kuźma



Dodaj do Facebook

Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu

KATARZYNA KOCZWARA
Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu

Przemysław Ficek, Rafał Bałaś i Dawid Legierski systematycznie, wytrwale i konsekwentnie uczestniczyli w zajęciach ze Zbigniewem Wałachem. fot. Maciej Kłek


Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu

Każdy z uczniów sam zdecydował o wielkości i kształcie swoich gajd. fot. Michał Kuźma


Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu

Zbigniew Wałach zagrał na gajdach swoich uczniów. fot. Michał Kuźma


Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu

Przemysław Ficek prezentuje swoje umiejętności muzyczne. fot. Michał Kuźma


Zbigniew Wałach na straży ginącego zawodu

Program został zrealizowany dzięki stupendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. fot. mat. pras.

Przez kilka miesięcy nie tylko krok po kroku tworzyli swój instrument, ale także zapoznali się z tradycjami i folklorem Beskidu Śląskiego. Ich mistrz i nauczyciel zadbał o wszechstronny rozwój. Zbigniew Wałach przekazał swoim podopiecznym tajniki budowania gajd. 

Przemysław Ficek, Rafał Bałaś i Dawid Legierski systematycznie, wytrwale i konsekwentnie uczestniczyli w zajęciach ze Zbigniewem Wałachem. Pod jego okiem budowali swoje gajdy. - Mieli okazję obejrzeć niejako od kuchni jak się je wykonuje. Zajęcia były wykonywane troszkę po szkolnemu. Obyliśmy wycieczkę do stolarni, tam każdy próbował coś robić - komentuje nauczyciel.

- Spotkania miały charakter interdyscyplinarny. Wyjściowo mieliśmy się nauczyć robić gajdy, zahaczyliśmy o instrumenty pasterskie, powstały także fujarki, każdy zrobił sobie po fajce. Rafał miał praktyczne przeszkolenie z polowania na dzika (śmiech). Musimy także wspomnieć o doznaniach kulinarnych. Nieraz siedzieliśmy cały dzień, Zbyszek okazał się tak samo dobrym kucharzem jak muzykiem. - zdradza Przemek, a Rafał dodaje: - Dowiedzieliśmy o szeroko pojętym folklorze. Odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc, między innymi kowala w Jaworzynce, który nam opowiadał o elementach kutych do gajd. Byliśmy w Muzeum u Kawuloka, oglądaliśmy jego stare instrumenty. Potem sięgnęliśmy po kombinację wzorów, które on stosował.

Zadowolony jest i sam nauczyciel: - Projekt nam się udał. Instrumenty, które powstały przez ten rok, są świeże, każdy z nich jeszcze wróci do mnie do warsztatu, żeby muzycznie je dopracować, dopasować stroiki. Ten instrument inaczej gra w ciepłym pomieszczeniu, inaczej na zewnątrz. On się dopiero sprawdza w boju, trzeba trochę pograć, żeby go do końca skoordynować.

Dla uczniów to było zupełnie nowe doświadczenie. Nie bez znaczenia okazał się fakt, że wszyscy grają na instrumentach. - To jest bardzo ważne. Wykonawca może zbudować sam gajdy, na którym zagra. Byli twórcy, którzy budowali, ale sami na nich nie grali. Wtedy był problem między innymi w odpowiednim nastrojeniem instrumentu - przyznaje Zbigniew Wałach.

- Grałem na tych instrumentach, ale nigdy nie poznałem ich twórców. Zbyszek jest pierwszą osobą, która mnie wtajemniczyła w budowę tych instrumentów. Dzięki temu wiem, dlaczego te gajdy grają - wyznaje Rafał.

Każdy z nich jest wstanie zbudować samodzielnie własny instrument. Rafał zaczął już gromadzić materiały na kolejne gajdy. - Zdobyte tu umiejętności pozwolą mi w przyszłości wykonać własne dudy żywieckie. Gajdy i dudy są do siebie bardzo podobne - zdradza młody muzyk z Żywca.

Mistrz i uczniowie pozostają wierni tradycji, nie tylko trzymając się zasad przy budowie instrumentu, ale także przy pielęgnowaniu zdobytych umiejętności. - Dawni budowniczowie do tego stopnia trzymali tajemnicę tajników konstruowania tych instrumentów, że nawet zasłaniali okna w domu, jak wylewali cynę. Gajdosz, to była ważna postać. My też mamy z chłopakami umowę, że za bardzo zdobytymi tu umiejętnościami nie będziemy się chwalić. Kto chciał wziąć udział w projekcie, wziął - przyznaje z uśmiechem na ustach Zbigniew Wałach.

Gajdy zagrały. Mistrz zapewnił, że pomoże je jeszcze odpowiednio "dopieścić". Przed Przemysławem, Rafałem i Dawidem jeszcze nauka gry na zbudowanym przez siebie instrumencie. I w tej kwestii liczyć mogą na swojego nauczyciela.

Projekt został zrealizowany dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Miał ocalić od zapomnienia ginące zawody. Zbigniew Wałach jest obecnie jedynym budowniczym gajd na terenie Trójwsi Beskidzkiej.

Zbigniew Wałach jest również jednym z bohaterów wystawy "Tradycja z pasją. Rzemieślnicy Śląska Cieszyńskiego", zorganizowanej w ramach projektu Akademia Tradycyjnego Rzemiosła. Można ją oglądać na cieszyńskim Zamku do 5 lutego.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Jestem pełen podziwu dla dzialalnosci artystycznej ale i wychowawczej Pana Zbyszka , czesto slucham Jego muzyki i gernialnej plyty Wolanie , szkoda tylko ze podobnoz Lasoniami Jego droga artystyczna sie rozeszla bo w tym zwiazku byli rewelacjni i grali jak N.Kennedy
Powinien nadal dawac duzo koncertow i byc doceniany za to co robi a jak bedzie okazja to jeszcze cos nagrac z Lasoniami jesli to możliwe bo byl to i jest majstersztyk na skale światowa i niech muzycy na ten temat cos powiedzą !!!!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama