, piątek 23 sierpnia 2019
W pogoni za brunatnym jeleniem: Widmowe rocznice, kultowe obchody (felieton)
W tym roku na fasadzie Domu Narodowego pojawił się baner ze zdjęciami dowódców 4. PSP. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Widmowe rocznice, kultowe obchody (felieton)

FLORIANUS
Święta i rocznice ważnych wydarzeń historycznych należą do sfery symbolicznej wspólnotowego życia ludzkiego. Ich obchody łączą się z kultem i utrwalaniem kulturowej tożsamości, wiążą się z wyznawaniem wspólnych wartości i przekazywaniem ich następnym pokoleniom.

W naszych czasach ta ważna dla kapłanów i polityków (a także pedagogów) dziedzina jest coraz bardziej zawłaszczana przez zgiełkliwe media i pstrą popkulturę. Jak wszystko, co dotyczy przeszłości, jest to również domena widmowa. Biorąc pod uwagę święta i historyczne rocznice, człowiek chcąc nie chcąc bierze udział w jakimś widmowym kołowrocie, wiruje w jakimś kalejdoskopie złożonym z klisz pamięci, błysków świadomości i mroków podświadomości coraz bardziej nakręcanym przez media i popkulturę. Media i popkultura, ramię w ramię z wolnorynkowym marketingiem, zamieniają święta i historyczne rocznice w pulp fiction, która z roku na rok coraz bardziej tanieje. Starają się temu zapobiegać kapłani i politycy. Ci ostatni posługują się w tym celu polityką historyczną.

Przypadająca 1 września rocznica wybuchu II wojny światowej jest dla Polaków przede wszystkim rocznicą agresji hitlerowskich Niemiec na Polskę i chyba nigdzie indziej nie jest obchodzona tak jak w Polsce. Na przykład za Olzą, w Czechach, w mediach o tegorocznej rocznicy wybuchu II wojny światowej w ogóle się nie wspominało. W czeskiej telewizji mówiło się za to sporo o 30. rocznicy odkrycia wraku Titanica przez amerykańskiego oceanografa Roberta Ballarda. Czeskie media poświęciły jednak dużo czasu przypadającej 2 września 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej na Dalekim Wschodzie, zwłaszcza zaś udziałowi w pekińskich uroczystościach rocznicowych czeskiego prezydenta Zemana, który z tej okazji mógł podziwiać wielką defiladę chińskiej armii nie tylko z przywódcami Chin, ale także z prezydentem Rosji Putinem.

W Cieszynie obchody rocznic wybuchu II wojny światowej połączone są z upamiętnianiem walki obronnej 4. Pułku Strzelców Podhalańskich. W tym roku na fasadzie Domu Narodowego pojawił się baner ze zdjęciami dowódców 4. PSP. Plakat zapraszał na "Obchody 76. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej i Dnia Weterana”. Proszę zwrócić uwagę, że napisałem "II wojna światowa” z małej litery a organizatorzy obchodów z dużej. Cieszyńscy burmistrzowie i starostowie poświęcili tym obchodom tyle czasu, ile tego wymagają duże litery - prawdopodobnie dwa razy więcej niż Pan Prezydent RP lub Pani Premier, którzy nie podali sobie ręki na Westerplatte, ale za to potem solidarnie, choć osobno, ruszyli na inaugurację nowego roku szkolnego do pobliskich nadmorskich podstawówek, aby sprawdzić, jak się w nich czują sześciolatki i co tam sprzedają szkolne sklepiki.

Nie wiem, czy nasi wiodący urzędnicy miasta i powiatu zdążyli na inaugurację nowego roku szkolnego, ale wiem na pewno, że nie wzięli udziału w cieszyńskich obchodach 35. rocznicy Sierpnia ’80 i powstania "Solidarności”. A stało się tak z tego prostego powodu, że w Cieszynie żadnych obchodów rocznicy Sierpnia ’80 nie było. W Cieszynie celebruje się klęskę kampanii wrześniowej 1939 roku i heroiczny odwrót 4. Pułku Strzelców Podhalańskich na wschód, a nie pamięć o strajkach z sierpnia 1980 roku, które wytworzyły podwaliny obecnej wolnej Polski. Taka jest w tym mieście polityka historyczna. Ale też w Cieszynie w sierpniu 1980 roku żadnych strajków nie było, nie było wydarzeń, do których można by się teraz odwołać, nie ma grobów heroicznych ofiar, bo historia przejawiła się wówczas bezkrwawo, nie ma też tutejszych weteranów Sierpnia ’80, których można by uczcić. Podobno pod koniec sierpnia owego roku miejscowa Służba Bezpieczeństwa aresztowała trzy osoby, ale nawet nie wiadomo, kto to był. Zastrajkowali zaś wtedy jedynie pracownicy PKS, też pod sam koniec sierpnia i jakby nie z własnej woli, bo już nie kursowały autobusy z Bielska i z innych miast, chcąc nie chcąc nie mieli więc innego wyjścia.

W sierpniu 1980 roku dworzec PKS był więc jedynym zakładem pracy, jedynym publicznym miejscem w Cieszynie, które miało jakiś pozytywny, emocjonalny czy wręcz solidarny związek z ówczesnymi strajkami na Wybrzeżu. A poprzez swoją część przy ulicy Kolejowej, skąd odchodziły autobusy do kopalń Rybnickiego Okręgu Węglowego, także ze strajkami w Jastrzębiu. W związku z tym od biedy można byłoby na tym dworcu wmurować tablicę upamiętniającą - skromny bo skromny, ale jednak - wkład cieszyńskiego dworca PKS w Sierpień ’80. Nikomu w Cieszynie nie przyszło to jednak do głowy, nikt o tym potem nie pamiętał. Może gdyby taka tablica była na tym dworcu umieszczona, nikt by go jako miejsca pamięci parę lat temu nie zburzył. Ze zburzonego cieszyńskiego dworca PKS pamięta się natomiast kultowy salon gier. Była to placówka bardziej kultowa na Śląsku Cieszyńskim niż kultowe jakoby "Pulp Fiction”. Może należałoby się pokusić o jej rekonstrukcję historyczną.

Komentarze: (12)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

A Haller to pewno sam się zadźgał bagnetem.......

Autor oburza się na władze, że nie zorganizowały obchodów Sierpnia (tak jakby np. rząd p. Kopacz podobne obchody zorganizował. Może więc warto przypomnieć , że te w Gdańsku robiła Solidarność, a w Cieszynie przed pięciu laty - Wszechnica), po czym pisze, że... w Cieszynie powodów do świętowania nie ma. No właśnie! Tylko po co w takim razie stawiać cieszynianom zarzuty, że Sierpnia nie świętowali? Chyba tylko po to, żeby sobie pożartować z obchodzonej w Cieszynie rocznicy wybuchu "II wojny światowej" i "heroicznego odwrotu" 4 PSP? Logiki w tym żadnej, za to pogarda aż się wylewa. Cóż za piękny, kliniczny wręcz przypadek ojkofobii.

bezsensowny felietnon...

cyt. "Pokój ma swoją cenę - wysoką ale wymierną. Ale jest rzecz, która ceny nie ma. Tą rzeczą jest HONOR. My w Polsce nie znamy pojęcia "pokój za wszelką cenę"

Wcale się nie dziwię, że Czesi nie zajmują się celebrowaniem daty wybuchu II wojny światowej.w Europie. Na ich miejscu też unikałbym tego tematu jak diabeł święconej wody.Przypomnę nieco faktów z tego okresu..
Gdy 25 września 1938 roku w Pradze ogłoszono mobilizację to armia czechosłowacka stanowiła wówczas szóstą siłę w Europie pod względem liczebnym i wyposażenia, przy uwzględnieniu umocnień obronnych na pograniczu. Czesi mieli pod bronią większą armię niż w tamtym czasie Niemcy, a mimo to nie chcieli sami się bronić licząc na Francję. Nie przyjęli też polskiej oferty współdziałania zgłoszonej w liście Mościckiego do Benesza, a nawet do dzisiaj zaprzeczają faktowi otrzymania takiego listu.
Co ciekawe mimo realnego zagrożenia utratą swojej suwerenności do października 1938 roku rząd czeski obwarował sprzedaż swojej broni żądaniem od Polski by ta płaciła za nią jedynie gotówką. Tę broń wraz z całym swoim liczącym się przecież w Europie przemysłem zbrojeniowym parę miesięcy później Czesi oddali wkraczającym Niemcom za friko. Co było to jak by nie patrząc to nie tylko podłością (Polacy chcieli wspólnie bronić Czechosłowacji z Francją), ale i zdradą własnego narodu na rzecz wroga.
Przez całą okupację przemysł zbrojeniwy w Czechach wydajnie pracował na rzecz armii niemieckiej.

Podłością jest takie bzdury, bzdety, brednie pisać.
Polska też miała armię w 1939, silniejszą od czeskiej w 38, też liczyła na Francję - psińco z tego wynikło
Polski przemysł całą wojnę również pracował na rzecz III Rzeszy.
Czechy zostały zdradzone i opuszczone przez państwa zachodnie, w tym Wielką Brytanię i Francję, w 1938 w Monachium. Tak, jak Polska w 1939.
Hańbą bezdyskusyjną i głupotą ze strony polskiego rządu była aneksja Zaolzia w 1938r.
Taka jest prawda o tych czasach.

Polska i Czechosłowacja faktycznie pomimo, że miały wspólnego sojusznika w postaci Francji same sojusznikami nie były. Ekipa Masaryk-Benesz nie postrzegała Polski jako kraju przyjaznego. Stąd moim zdaniem udział w rozbiorze Czechosłowacji i zajęcie Zaolzia było decyzją słuszną. Obszar ten stanowił teren sporny pomiędzy Czechosłowacją a Polską. W trakcie konferencji w Spa w 1920 roku czescy delegaci wysunęli postulat rezygnacji z plebiscytu, który miał się tam odbyć na rzecz podjęcia decyzji o podziale Zaolzia przez mocarstwa zachodnie. Praga wiedziała, że znajdującemu się w obliczu bolszewickiej ofensywy rządowi polskiemu zabiegającemu o pomoc aliantów trudno będzie tę propozycję zablokować nie mówiąc o przeforsowaniu przyjaznego Polsce stanowiska. W rezultacie dzięki znakomitym relacjom Pragi z Paryżem doszło do niekorzystnego dla Polski podziału Zaolzia. Czesi postąpili jak rasowi politycy, wykorzystali moment słabości przeciwnika i zrealizowali własne cele. W 1938 r. role się odwróciły i to my wykorzystując słabość państwa czechosłowackiego odzyskaliśmy Zaolzie. Doprawdy trudno mi zrozumieć, dlaczego mielibyśmy wobec naszych przeciwników być tak wspaniałomyślni i podarować im zajęte w 1919 i 1920 polskie terytoria. Nie było żadnego powodu by tak czynić a i dzisiaj nie ma za co się kajać.

Czesi wykorzystali słabość, Polacy wykorzystali słabość - co tam, że Czesi drogą dyplomatyczną, a Polacy zbrojnie rzucili się na trupa Czechosłowacji - potem Adolf Hitler wykorzystał słabość jednych i drugich.
Teraz Putin wykorzystuje słabość.
Nie, proszę pana.
Ta pseudologika wykorzystywania czyjejś słabości prowadzi na manowce.
Kto nie potrafi zachować sie w takich sytuacjach przyzwoicie, nie zasługuje na przyzwoite zachowanie ze strony innych.
I żadne pokrętne i wydumane argumentacje tej prostej, przyzwoitej prawdy nie zmienią.

"że Czesi drogą dyplomatyczną"? Tylko dyplomatyczną? To nie było krwawej bitwy pod Skoczowem? Nie było mordu polskich jeńców w Stonawie?
Jak widać to co wpoił oficer prowadzący do głowy na szkoleniu politycznym to święte. Bez bieżnikowania na nowo kapitańskiej kory mózgowej nie da się się tego pojąć.

Ćwok przyrównuje polsko - hitlerowski rozbiór Czechosłowacji '38 do walk o sporne terytorium w 1920.
Stalinowska propaganda podobnie tłumaczyła i gloryfikowała agresję na Polskę 17 września 1939 r.
Dej se siana ćwoku.

Osobnika zachłystującego się wytworami lewackich propagandystów nie da się wyleczyć z niewolniczej mentalności.

zrób sobie oprysk na brunatna zarazę ćwoków

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama