, piątek 17 listopada 2017
Scena Polska: W podróży do Boskiej Flaszy (recenzja)
Ta fizyczność jest często źródłem niedopasowania, a w efekcie komizmu - tak jest na przykład w rewelacyjnej bawiącej publiczność do łez scenie przedrzeźniania się lub wjazdu w kołysce małego Pantagruela (Ryszard Pochroń). fot: mat. pras.



Dodaj do Facebook

Scena Polska: W podróży do Boskiej Flaszy (recenzja)

MAŁGORZATA BRYL
Scena Polska: W podróży do Boskiej Flaszy (recenzja)

W tej historii absurd goni absurd, dosadny żart oburza zbyt poważnych, zaś u śmieszków budzi histeryczny rechot., fot. mat.pras.


Scena Polska: W podróży do Boskiej Flaszy (recenzja)

Może lepiej było utrzymać stylistykę przedstawienia do samego końca w niezmienionej formie?, fot. mat.pras.

Jeszcze przed wakacjami Scena Polska Teatru Cieszyńskiego wzięła na warsztat francuską powieść Francois Rabelais'ego „Gargantua i Pantagruel”. Już 4 września Scena Polska Teatru Cieszyńskiego po raz kolejny wystawi „Opowieści gargantuiczne”. Kto ma ochotę się pośmiać, powinien odwiedzić tego dnia scenę w Czeskim Cieszynie.

Z pięciu tomów powieści i blisko 700 stron arcydzieła francuskiej literatury renesansowej reżyser Andrzej Sadowski odpowiedzialny też za przygotowanie scenariusza „Opowieści gargantuicznych” odcedził tylko część rubasznych przygód dwóch niezwykłych olbrzymów Gargantui i jego syna Pantagruela.

Oglądając przedstawienie „Opowieści gargantuiczne”, w dużej mierze śledzimy więc losy syna Pantagruela i jego niezapomniane perypetie, które przeżywa wraz ze swoją kompanią podczas podróży do wyroczni Boskiej Flaszy. Brzmi kosmicznie? Tak właśnie ma brzmieć. W tej historii absurd goni absurd, dosadny żart oburza zbyt poważnych, zaś u śmieszków budzi histeryczny rechot. Bohaterowie w tej „arcyniebezpiecznej” podróży dość często sięgają do swych kieszonkowych flasz, stąd ich koślawe ruchy, wykrzywione fizjonomie i nieracjonalne motywy zachowania. Fabuła rwie się co jakiś czas, a bohaterowie zapętlają w kolejnych ślepych uliczkach. Andrzej Sadowski ze zrozumieniem dotknął bowiem materii nawiązującej do literatury jarmarcznej i tradycji sowizdrzalskiej.

Już w samym tytule przedstawienia intryguje nietypowy neologizm przywodzący na myśl słowo „gastronomiczny”, ale nic z tych rzeczy. To typowa też dla Rabelais'ego zabawa słowem, ostatecznie bowiem „gargantuiczny” może być efektem złączenia imienia jednego z olbrzymów i słowa „komiczny” lub „heroikomiczny” (nawiązując do bliższych tradycji literackich). Bo właśnie o śmiech widzów szczególnie chodzi w tym ciekawym przedstawieniu Sceny Polskiej.

Tu pole do popisu mieli zdecydowanie odtwórcy charakterystycznych ról zmyślnie kierowani przez reżysera. W skąpej scenerii złożonej jedynie z drewnianych podestów i kilku rekwizytów krzątają się aktorzy, którzy po zagraniu swej sceny nie znikają w kulisach, a po prostu „przepotwarzają się” w kolejną rolę na oczach widzów. Szybkie zrzucanie kostiumów czy masek i nakładanie kolejnych przysparza nie tylko kolejnych gagów śmieszących publiczność, ale też odwołuje się do tradycji widowisk jarmarcznych czy komedii dell'arte granych zazwyczaj w skąpej scenografii lub przy zupełnym jej braku. Szkoda jedynie, że reżyser nie zdecydował się utrzymać tego minimalizmu scenicznego do samego końca, a postawił w ostatnich scenach (np. wizyta załogi Pantagruela na wyspie drapieżnych kocic) na odmianę stylistyczną przedstawienia w postaci efektów specjalnych, sztucznej pary i oświetlenia ze stroboskopu.

Ruch sceniczny w „Opowieściach gargantuicznych” (choreografia: Marta Pietruszka) jest celowo wyolbrzymiony i nienaturalny - to kolejne źródło śmiechu odbiorcy. Aktorzy przybierają koślawe pozy, ekspresyjne miny, plączą im się nogi. Wszelkie fizyczne niedoskonałości bohaterów są tu eksponowane, ktoś ma czerwony nos, ktoś łysą głowę, a jeszcze ktoś inny za duże rozmiary. Ta fizyczność jest często źródłem niedopasowania, a w efekcie komizmu - tak jest na przykład w rewelacyjnej bawiącej publiczność do łez scenie przedrzeźniania się lub wjazdu w kołysce małego Pantagruela (Ryszard Pochroń).

Zespołowi Sceny Polskiej udało się z sukcesem nawiązać do niełatwej dziś w odbiorze tradycji literatury jarmarcznej. Świadczy o tym szczery i serdeczny śmiech widowni. Na to przedstawienie idzie się przede wszystkim po to, by poprawić sobie humor. A zatem już 4 września o godz. 17.30 będzie do tego okazja, ponieważ na Scenie Polskiej w Teatrze Cieszyńskim zostaną ponownie zagrane „Opowieści gargantuiczne”. W tym samym miejscu przedstawienie będzie grane także 13 września o godz. 19.00. Rezerwacja biletów on-line na stronie teatru lub telefonicznie: +420 / 558 746 022.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

I to jest tekst o Teatrze z prawdziwym repertuarem oraz sztuką aktorską i reżyserską. A nie tak, jak to miało miejsce tydzień temu - zachwyt nad budynkiem teatru w Cieszynie. Przyznaję, pięknym pod względem architektonicznym, ale tylko budynkiem.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama