, czwartek 23 listopada 2017
Przestrzeń publiczna zawłaszczona reklamami. Czy jest możliwa mowa o estetyce?
Reklama rządzi się swoimi prawami, jest jednym z najprężniej rozwijającym się nośnikiem informacji. fot: Barbara Śliż



Dodaj do Facebook

Przestrzeń publiczna zawłaszczona reklamami. Czy jest możliwa mowa o estetyce?

Barbara Śliż
Przestrzeń publiczna zawłaszczona reklamami. Czy jest możliwa mowa o estetyce?

Czy istnieje granica nasycenia przestrzeni publicznej reklamą? Czy do reklamy zaczynamy się już przyzwyczajać? fot. Barbara Śliż

Kilka lat temu utrapieniem władz miasta było graffiti, mniej lub bardziej udane, szpeciło przestrzeń miejską. Teraz o graffiti zrobiło się jakby ciszej, za to w jego miejsce zaczęły pojawiać się reklamy. Wszechobecne plakaty, ulotki, bannery, afisze, aż w końcu wielkie billboardy wyrastają niczym grzyby po deszczu zasłaniając piękno miasta.

Reklama zrodziła się z rysunków, jakie umieszczali sprzedawcy przed drzwiami swoich sklepów, aby poinformować przechodniów o tym, co można u nich nabyć. Pojawiła się na początku XX wieku wraz z rozwojem wysokonakładowej prasy. Ze względu na analfabetyzm potencjalnego odbiorcy i brak jego upodobań czytelniczych nie odnosiła zbytnich sukcesów, a jedynym jej nośnikiem był plakat, ulotka i reklama uliczna.

Szybki rozwój techniki spowodował, że reklama wytworzyła swój odrębny język, specyficzną poetykę, a i środki przekazu diametralnie się zmieniły. Dzisiaj nie wystarczą już duże słupy, tzw. "okrąglaki", czy tablice ogłoszeniowe. Reklamy wiszą wszędzie. Jako stelaż do nich służą płoty, fasady kamienic miejskich czy budynków urzędowych ( na przykład ratusz) i drewniane tablice wystawiane przed lokalami usługowymi. Reklamy wiszą nad naszymi głowami zasłaniając podcienia laub, biją po oczach wisząc w sąsiedztwie kościołów. Zaprojektowane mniej lub bardziej estetycznie szpecą zabudowę miasta.

Reklama rządzi się swoimi prawami jest jednym z najprężniej rozwijającym się medium, które z dnia na dzień stosuje różnorakie technologie, jak i środki perswazji, by tylko zachęcić potencjalnego odbiorcę do kupna reklamowanego produktu. Czy jednak miasto nie jest nią przesycone?

Wszechobecne reklamy czasem spełniają swoją rolę. Stojąc przed sklepami informują o promocjach w danym punkcie, czasem, jak te umieszczone na nieodrestaurowanych fasadach budynków zasłaniają niedoskonałości. W większości jednak burzą estetykę, kompletnie nie wpisując się w otaczającą je architekturę. Tak jest w przypadku reklam w laubach na cieszyńskim rynku, które skutecznie zasłaniają zabytkowe podcienia. - Pomieszczenia znajdujące się pod laubami są wynajmowane u prywatnych właścicieli kamienic. Zgodnie z prawem mogą oni robić w tym miejscu to, na co przyzwala właściciel - komentuje Mieczysław Szczurek, burmistrz Cieszyna.

Takich miejsc jak podcienia na rynku jest w mieście wiele. Czy istnieje granica nasycenia przestrzeni publicznej reklamą? Czy do reklamy zaczynamy się już przyzwyczajać? Czy nie mamy na nią wpływu skoro władza nie potrafi nic z tym fantem zrobić?

Jeśli posiadacie zdjęcia miejsc z regionu, według Was, przesyconych reklamami wyślijcie je na adres redakcja@gazetacodzienna.pl . Najciekawsze z nich opublikujemy na łamach naszego portalu.

Komentarze: (5)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

od zawsze wiadomo że reklama jest dzwignią handlu niech więc nasze władze raczej nic nie robią bo będzie jeszcze gorzej spaprane

Ciekaw że w centrum Cieszyna nie można zrobić muralu uatrakcyjniającego wizualnie miasto ale reklamy można wieszać wszędzie???

to mi się podoba: "...Ze względu na analfabetyzm potencjalnego odbiorcy i brak jego upodobań czytelniczych...." Mam pytanie, a odbiorca dzisiejszy jest inny?:-). Dzisiejszy odbiorca na hasło: "PROMOCJA" leci na zakupy jak furiat, tylko dlatego, że dla niego "PROMOCJA" oznacza "TANIEJ".

był kiedyś odpowiedzialny za wygląd miasta dyrektor muzeum ale pieprznął posadą po tym jak mimo jego sprzeciwu wybudowano biedronkę przy kolejowej... to bylo za rzadow Ficka jeszcze... ciekawe kto wtedy wziął w łapę hehe wiec tak to wyglada. za przykład moze isc kraków który ma na etacie plastyka miejskiego i jest opisane dokładnie jaka reklama gdzie i ile jej... czyli jakie parasole moga miec ogrodki na rynku, co moze wisiec co nie i efekt jest.

Ja nie jestem do końca przekonany, czy gmina nie ma możliwości prawnego uregulowania tej kwestii. Natomiast większym problemem jest chyba to, że jak wykazały przeprowadzone jakiś czas temu badania, prawie połowa Polaków uważa, że reklamy upiększają przestrzeń (sic!).

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama