, poniedziałek 14 października 2019
Przeklęty młyn w Łyżbicach
Kronika Łyźbic. fot: Státní okresní archiv Frýdek-Místek - http://www.archives.cz/zao/media/fm/06_kroniky/Lyzbice/dil_1/



Dodaj do Facebook

Przeklęty młyn w Łyżbicach

MMT
W 1754 roku pewien ksiądz zanotował historię przeklętego młyna w Łyżbicach (dzisiaj w granicach Trzyńca). Według miejscowych klątwa miała spoczywać na młynie do siódmego pokolenia, a w każdym pokoleniu miało się wydarzyć jakieś nieszczęście. W XIX wieku młyn płonął dwukrotnie. W 1910 roku w tragicznych okolicznościach zginął jego właściciel, znany polski działacz narodowy Jerzy Grycz.

W 1680 roku przez Wędrynię przejeżdżali jacyś możni panowie, którzy zmierzali z Węgier do Saksonii. Po drodze zgubili skrzynię z pieniędzmi. Odnalazł ją Michał Sztefek, młynarz w Łyżbicach i schował. Panowie szukali swojej zguby, byli nawet w Łyżbicach, ale Sztefek nie powiedział, co znalazł. W końcu możni uznali, że to ich słudzy ukradli i ukryli gdzieś pieniądze - i ukarali ich śmiercią.

Sztefek długo nie cieszył się pieniędzmi. 19 lutego 1681 roku spłonął młyn w Łyżbicach, a w pożarze zginął młynarz z żoną, teściową, trojgiem dzieci i służącą. Zgliszcza przeszukiwał później ze swoimi hajdukami Adam Borek, marszałek Księstwa Cieszyńskiego i właściciel Wędryni. Znalazł bryłę ze stopionych pieniędzy, ukrytych przez Sztefka, i kazał z niej zrobić monstrancję.

Tę historię w 1754 roku opowiadał proboszczowi Hackenbergowi z Wędryni staruszek Jan Rybka, który był jednym z owych hajduków Adama Borka. We wsi mówiono, że młyn jest przeklęty i klątwa będzie spoczywać na nim aż do 7. pokolenia.

W XIX wieku młyn płonął dwukrotnie. W pożarze 28 listopada 1833 roku zginęło 7 osób; ocalał jedynie gospodarz i jego matka. Pożar z 24 marca 1888 roku nie pochłonął ofiar śmiertelnych, ale szkodę oszacowano na ogromną wówczas kwotę 28 700 złotych.

Jeszcze w tym samym roku młyn odbudował Jerzy Grycz, znany polski działacz narodowy. 31 października 1910 roku, jak pisał "Poseł Ewangelicki": nader tragiczną śmiercią zszedł z tego świata (nr 46 z 12 XI 1910, s. 5). Więcej szczegółów podała "Gwiazdka Cieszyńska": zginął straszną śmiercią znany na Śląsku ś.p. Jerzy Grycz, właściciel młyna w Łyżbicach w 56. roku życia. Odnowiano u niego szopę; przy podstawianiu spadł dach na niego a walące się belki złamały mu kręgosłup. Zabiło go na miejscu. Z wielkim trudem wydobyto nieżywego po 15 minutach (nr 89 z 5 XI 1910, s. 3).

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama