, niedziela 20 października 2019
"Pani z morza"-premiera na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego
Hartig Wangel i Ellida Wangel fot: Karin Dziadkova



Dodaj do Facebook

"Pani z morza"-premiera na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego

URSZULA MARKOWSKA
"Pani z morza"-premiera na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego


"Pani z morza"-premiera na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego


"Pani z morza"-premiera na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego 26 listopada zaprosiła widzów w niezwykłą skandynawską podróż. „Pani z morza” Henrika Johana Ibsena to spektakl długo wyczekiwany, bowiem jest to najrzadziej wystawiany dramat tego autora w Polsce.

Reżyser Pavel Ondruch zmierzył się z niezwykle trudnym wyzwaniem, ponieważ sztuka ta wymaga dojrzałości, wyczucia i ogromnej cierpliwości by w pełni zauważyć skrywane w niej zakamarki ludzkich dusz. Wydawało mi się, że tak młody reżyser z zuchwałą odwagą chce zmierzyć się z niemożliwym. Próby podejmowane przez inne teatry często nie spotykały się z dobrymi recenzjami a „Pani z morza” stawała się dramatem wielu aktorów. Potrzeba niezwykłego kunsztu reżyserskiego i aktorskiego by nie spłaszczyć, tak trudnego dramatu. Wydawać by się mogło, że spektakl jest wyjątkowo ateatralny.

Sztuka napisana w XIX w. staje się jednak filozoficznym traktatem o ludziach. Udowadnia, że pomimo upływu lat społeczeństwo wciąż rozwiązuje te same problemy.

Zbiorowym bohaterem „Pani z morza” jest patriarchalna rodzina, a nawet społeczność niewielkiego, targanego namiętnościami miasteczka w północnej Norwegii. Ojciec rodziny Hartig Wangel, lekarz nie umie porozumieć się z Ellidą – druga żoną, która unika jakichkolwiek zbliżeń. Mimo to Wangel usiłuje być wiernym standardowemu modelowi rodziny. Ellida nie radzi sobie jako żona i macocha dwóch córek. Powodem tego było zapewne, że małżeństwo z wdowcem było głosem rozsądku, a nie marzeń. Bohaterka przeżywa również nieustannie stratę wcześnie zmarłego maleństwa. Najważniejszą stawką w tej konfrontacji staje się rodzina oparta na podporządkowaniu kobiety i stałych rolach do odegrania wobec ojca, męża i kochanka. Nad brzegiem morza spotkamy też mężczyznę z którym Ellida chciała się kiedyś związać, ale zabrakło jej odwagi. Po raz drugi kobieta staje przed wyborem kładąc na szali dane słowo i rodzinę. Reżyser klarownie snuje opowieść o braku siły, by zrealizować własne pragnienia. Każdy z bohaterów uwikłany w swoje dramaty zanurza się w hipokryzji i zniewoleniu letniskowego miasteczka.

Scenograf Michał Syrovy celowo osadził aktorów na nadmorskiej plaży nie chowając ich za zbędną scenografią. Dobrze dobrana muzyka i gra świateł jest uzupełnieniem prowadzonej gry scenicznej. Wszystko to skupia uwagę widza nie pozwalając mu się nudzić. Każdy z aktorów dobrze wykorzystał swój moment by przekazać widzowi prawdę o swoim skomplikowanym losie i skrywanych pragnieniach. Duszą tego spektaklu jest niewątpliwie Małgorzata Pikus w roli Ellidy. Hipnotyzuje swoją opowieścią o kobiecie zagubionej, pełnej bólu, sprzeczności i emocji. Na wielkie brawa zasługuje również Janusz Kaczmarski, który wcielił się w rolę doktora Wangela.
„Pani z morza” to bardzo przemyślana inscenizacja z teatralnym spojrzeniem na dzisiejszą kobietę, która poszukuje osobistej wolności, ulega wyobrażeniom, że wszystko jest w porządku gdy poświęca się dla kogoś. To zwrócenie uwagi na kobietę, która stara się znaleźć równowagę pomiędzy obowiązkami a pragnieniami.

-W dzisiejszym świecie trudno odnaleźć autentyczne poczucie tożsamości bez utraty świadomości moralnej wciąż ulegając męskiej dyktaturze mocno przeważającej w społeczeństwie. Śledząc obecne podejście polskiego rządu do kobiet „Pani z morza” jest wiec niezwykle aktualnym tekstem – mówi reżyser Pavel Ondruch.

Trzeba przyznać, że reżyserowi udało się dokonać prawie niemożliwego. Stworzył wraz z aktorami dzieło bogate w uczucia i prowokujące do analizowania ludzkiej duszy. Zaskoczeniem jest z pewnością zakończenie spektaklu pozostawiające widza w niedopowiedzeniu z pewnym niedosytem. I nikt do końca nie może być pewien, czy jest to zakończenie szczęśliwe czy też nie.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Doskonala, minimalistyczna scenografia. Efekt zorzy polarnej, nie wiem, czy zamierzony, ale genialny. Swietna muzyka. Bardzo dopracowany, choc trudny spektakl. Ibsen genialny- jak zwykle.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama