, sobota 17 listopada 2018
Małgorzata Pikus jedną z trzech najlepszych czeskich aktorek według krytyków
Aktorka z Chrzanowa, jednak jej korzenie sięgają Śląska Cieszyńskiego. W Czeskim Cieszynie odnalazła swoje miejsce, jak sama żartuje, na święta kupuje już prawdziwą choinkę. fot: Kateřina Czerná



Dodaj do Facebook

Małgorzata Pikus jedną z trzech najlepszych czeskich aktorek według krytyków

BARBARA ŚLIŻ
Przygodę z aktorstwem rozpoczęła przypadkiem, postanowiła przełamać barierę nieśmiałości i zdawać do szkoły teatralnej. Dziś na swoim koncie ma kilkadziesiąt zagranych spektakli. Ostatnio zadebiutowała w czeskiej produkcji filmowej. Rola Kamili u Zdenka Jiráskiego przyniosła jej nominację do nagrody czeskich krytyków. O kinie, teatrze i niesamowitej atmosferze w Teatrze Cieszyńskim rozmawiamy z Małgorzatą Pikus, aktorką Sceny Polskiej Teatru w Czeskim Cieszynie.

Aktorka z Chrzanowa, jednak jej korzenie sięgają Śląska Cieszyńskiego. W Czeskim Cieszynie odnalazła swoje miejsce, jak sama żartuje, na święta kupuje już prawdziwą choinkę.

Za rolę w filmie "Poupata" otrzymała pani nominację do nagrody czeskich krytyków. To pierwsze tak duże wyróżnienie dla pani?
Filmowe tak. Ogłoszenie wyników odbyło się w pięknym kinie Lucerna w Pradze. Przegrałam z dwoma czeskimi koleżankami Anną Geislerovou i Ewą Vrbkovou. Nominacja była dla mnie wielkim wyróżnieniem. Zostałam doceniona jako jedna z trzech najlepszych czeskich aktorek. To naprawdę niezły sukces. W teatrze z kolei zdarzało mi się już kilka nominacji. Ostatnio dostałam nagrodę na XI Festiwalu Teatrów Moraw i Śląska za rolę Marty w spektaklu "Romeo i Julia". To wszystko jakoś tak samo się dzieje, z przypadku.

Przypadkiem dostała pani rolę w filmie?
Historia była dosyć śmieszna. Reżyser razem ze scenarzystą omawiali film w jednej z praskich knajp. Rozmowie przypadkiem przysłuchiwał się mój przyjaciel Kajetan, dosiadł się do nich i zaprosił na "Cieszyńskie niebo" do Czeskiego Cieszyna. Chłopcy spontanicznie wsiedli w pociąg i przyjechali na przedstawienie. Ja w ogóle nie wiedziałam, że ktoś z widowni mnie obserwuje. Z opowieści wiem, że reżyserowi spodobała się moja gra i spasowałam mu do roli Kamili. Nie mając jednak jeszcze gotowego scenariusza i środków na "Poupata" postanowił nie zawracać mi głowy. Jednak po dwóch latach od tego zdarzenia dostałam na facebooku wiadomość, że poszukują aktorki do głównej roli w filmie. Siedziałam przed monitorem i przez 15 minut śmiałam się z tego żartu. Po czym odpisałam, że jak najbardziej jestem zainteresowana tą propozycją, że bardzo chętnie zagram tę rolę, myśląc cały czas, że to żart.
Po pół roku okazało się jednak, że to nie był żart, dostałam rolę bez castingu niczego się nie spodziewając. Dobrze, że ten, kto do mnie pisał nie mówił o konkretnych planach, bo ja bardzo lubię dzielić skórę na niedźwiedziu i pewnie zarobione pieniądze już dawno bym rozdysponowała, a tak miałam miłą niespodziankę.

Teraz ma pani porównanie. Teatr czy film? Co jest bliższe pani naturze?
Najlepiej się czuję w teatrze, bo tam jest najbezpieczniej. Teatr znam lepiej, co oczywiście nie znaczy, że nie mam tremy jak wychodzę na scenę, bo tak nie jest. Zawsze czuje się pewien niepokój. Teraz jednak miałam okazję zagrać w filmie. Wydaje się, że powinno być prościej, ale na planie było znacznie więcej stresu. Jednym z naszych zadań było zrobienie kalendarza z rozbieranymi zdjęciami. Chociaż cała ekipa mnie wspierała i miałam w nich oparcie to ciężko było mi zmierzyć się z tym zadaniem. Całą drogę z Pragi do Cieszyna przepłakałam, ale myślę, że i to doświadczenie było do czegoś mi potrzebne. Wszyscy boimy się nowości, nie wiemy czego tak naprawdę się spodziewać, ale każde nowe doświadczenie sprawia, że stajemy się silniejsi.

Zdecydowała się pani zamieszkać w Czeskim Cieszynie. Początki były trudne?
Początki zawsze są trudne. Przede wszystkim musiałam podszkolić się w czeskim, zaaklimatyzować w tym miejscu. Różnie bywało, teraz czuję się jak w domu, kupuję już żywą choinkę na święta. Atmosfera w pracy jest niesamowita, ekipa z Teatru Cieszyńskiego jest fantastyczna. Wszyscy się znamy, wspieramy wzajemnie, mamy swoją stałą widownię. Jest coś magicznego w tym teatrze, w tym mieście, co przyciąga nie tylko publiczność, ale i nas aktorów.

Jakie są pani najbliższe plany na przyszłość?
Teraz mam trochę czasu dla siebie, w "Lalce" nie miałam dużej roli, w kolejnym spektaklu Sceny Polskiej, w "Pomyśle na morderstwo" nie gram, więc mam czas na zregenerowanie sił. Odpocznę, popatrzę jak pracują koledzy z teatru. Jedyne co wiem na pewno to to, że razem z reżyserem spotkamy się w lipcu na Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach. Tego jestem pewna.

Komentarze: (4)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Jest nieziemska, niesamowita, nieprawdopodobna, wspaniała! Bogini!

Jest The Best !!!!!!!!!!!!! GONIA GRATULUJĘ !!!

jest The best !!!!!!!!!! Wielkie gratulacje Gonia !!!

Gratuluje Małgorzato

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama