, niedziela 23 lipca 2017
Jak sprzedać Księstwo Cieszyńskie
Powiewająca ostatnio w wielu miejscach Cieszyna flaga Księstwa Cieszyńskiego wydaje mi się trafionym pomysłem. fot: arch. Fundacja Volens



Dodaj do Facebook

Jak sprzedać Księstwo Cieszyńskie

BORAT
Niektórym, całkiem zresztą bystrym i światłym osobom, polityka historyczna wydaje się być czymś anachronicznym i lekko obciachowym. Tymczasem jest ona wciąż doskonałym narzędziem marketingu, z którego garściami korzystają wszyscy – od wielkich światowych imperiów, aż po miasta, miasteczka i regiony.

Żyję tu już jakiś czas, często stykam się z gośćmi z tzw. polskiego interioru i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że ich wiedza na temat naszego regionu jest żałośnie wręcz mała. Większość z nich wie o obszarze byłego Księstwa Cieszyńskiego tyle, ile mieszkaniec byłego Księstwa Cieszyńskiego wie o historii i tradycji Księstwa Mantui. Czasem pytam: z czym kojarzy ci się Cieszyn? Najczęstsza odpowiedź: „Z czeskim piwem.”. Wspominam o historii Księstwa Cieszyńskiego. „Fajnie, to tu było jakieś księstwo?” Dodaję, że dynastia Piastów rządziła tu trzy wieki dłużej, niż w Królestwie Polskim. „Tak, a skąd tu się wzięli?” „A to nie było Królestwo Polskie?” Napomknę o silnej obecności Ewangelików w pejzażu okolicy. „Tak, wiem, tu przecież sami Ewangelicy.” „Ewangelicy? A co oni tu robią?”

Nie, nie będę tym pierwszym, który rzuci kamień. Trzymam się z daleka od krytyki bo sam, przyjeżdżając tu po raz pierwszy, wiedziałem tyle ile ci, którzy teraz tak mnie wkurzają. Historia była jednym z moich ulubionych przedmiotów szkolnych, więc pamiętam dokładnie, że przez kilka lat edukacji, w tym chaotycznym rollercoasterze od Sumerów po dwudziesty wiek, nazwa Cieszyn pojawiła się raz. W jednym jedynym krótkim podręcznikowym zdaniu, wspominającym aktywność Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. Tyle. Gdyby nauczyciel był sprawniejszy, usłyszałbym jeszcze pewnie o 1938 roku, ale gość miał zasłużoną ksywę „Żółw”i skończyliśmy edukację na Przewrocie Majowym, a resztę mieliśmy doczytać sami. Tyle polska szkoła, przez kilka lat, miała mi do powiedzenia na temat naszego regionu. Zaręczam przy tym, że uczęszczałem do całkiem niezłego liceum, w którym wcale nie spijaliśmy na lekcjach tequilli z pępków nauczycielek i nie ogrywaliśmy w rozbieranego pokera wesołego dyrektora.

Obejrzałem ostatnio w kinie dwa filmy. Był to „Wołyń” i „Ostatnia Rodzina” - oba świetne, ciekawe i potrzebne. Łączy je również wspólny mianownik – opowiadają o wydarzeniach i postaciach ze wschodu. Wiedziony ciekawością statystyka-maniaka zajrzałem do dwóch z trzech tomów Antologii Polskiego Reportażu – gigantycznego zbioru pod redakcją Mariusza Szczygła. Znalazła się tam selekcja najważniejszych dzieł od zarania gatunku. Odrzucając reportaże zagraniczne, uwaga pisarzy i dziennikarzy skierowana była głównie na wschód – prawie co trzeci tekst traktował o Kresach Wschodnich. O Cieszynie i okolicy prawie nic! Wschód mocno zakorzenił się w mitologii polskiej i zwycięża batalię o sentymentalną duszę Polaków. Jasne – zawsze tęsknimy i gloryfikujemy to, co utracone. Być może ujmuje dziki bezkres ziemi, romantyczny „wild east”, tak fantastycznie zamknięty w powieściach wybitnych autorów – od Sienkiewicza zaczynając a na Tokarczuk kończąc? Wpływ też miała pewnie charyzma Piłsudskiego, forsującego ideę Polski Jagiellońskiej kosztem tej Piastowskiej.

To wszystko może być prawdą, za wcześnie jednak, aby załamywać ręce i zacząć biadolenie. Jako osoba z zewnątrz, a więc potencjalnie obiektywna wiem, że obszar byłego Księstwa Cieszyńskiego, jego historia i tradycja jest równie interesujący! Poznawanie go porównałbym do przyglądania się obrazowi. Z pewnej odległości widać jedynie ładniutki, pstrokaty landszafcik. Zbliżając się jednak, z kroku na krok, widać coraz więcej atrakcyjnych szczegółów, detali, które wreszcie czynią ten obraz wybitnym.

Proces budowy tożsamości i dumy regionalnej jest – jak sądzę – zbędny. Ta duma, świadomość u mieszkańców dawnego Księstwa Cieszyńskiego jest silna i mocno zakorzeniona. Należy tylko ją umiejętnie sprzedać na zewnątrz. Marzą mi się filmowe superprodukcje o miejscowych bohaterach i wybitnych postaciach. Marzą mi się książkowe bestsellery – chociażby modne historyczne kryminały z nadolziańskimi pejzażami w tle. Zacząć można jednak od podstaw: każdy z nas ma przecież znajomych z interioru i zawsze może delikatnie pchnąć ich tak, aby przybliżyli się do obrazu. Wystarczy rzucić atrakcyjną przynętę – zapewniam, że szybko ją łykną i sami będą dopytywać, sprawdzać, dociekać, wgryzać się. Świadomość unikalności obszaru dawnego Księstwa Cieszyńskiego jest tym bardziej ważna, że grupa sąsiadów zza między o mocno autonomicznych skłonnościach, samozwańczo uznaje nasz, tak odrębny od innych kulturowo region, za swój. Dlatego powiewająca ostatnio w wielu miejscach Cieszyna flaga Księstwa Cieszyńskiego wydaje mi się trafionym pomysłem. I pierwszym, maleńkim krokiem do większego zainteresowania tą ziemią przyjezdnych.

Komentarze: (13)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

a nie sprzedaliście Księstwa Cieszyńskiego Polsce?

Nie każdy "zza miedzy" ma "autonomiczne skłonności". Ci co mają, pragną jedynie większej samorządności i ochrony dla śląskiej tradycji i mowy. Przecież w II RP województwo Śląskie miało na tle reszty kraju sporą autonomię. Nadal była to Polska, nadal jedno Państwo, ale Ślązacy czuli się bardziej jak u siebie. Cieszyn z resztą był tego wtenczas częścią! Ja, jako autonomista i przedstawiciel Górnoślązaków pruskich uważam, że pomysł z flagą Księstwa Cieszyńskiego to super sprawa i sam mam zamiar sobie coś takiego sprawić. Przykro mi tylko, że Sz. P. autor ma do nas taką rezerwę. Kocham Cieszyniaków, są do nas tak bardzo podobni a jednocześnie różni. Ale to przecież zawsze był urok Śląska. Ważne że jak się spotka Pyjter z Zabrza i Janek spod Cieszyna to mówią jednym językiem i czują się braćmi. W końcu oboje są Górnoślązakami, tylko z różnych stron granicy. Mimo tej jednej smutnej rzeczy, artykuł świetny.

Kiedy w połowie XIX wieku Górny Śląsk połączono koleją z dalszymi ziemiami i kontakty Górnoślązaków z ludźmi spoza regionu stały się częstsze powstało słowo gorol.
Mianem goroli Górnoślązacy określali w okresie międzywojennym Ślązaków cieszyńskich. Słowo to jest używane również do określenia mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego.

Nie, nie jesteśmy Górnoślązakami. Jesteśmy Ślązakami Cieszyńskimi. Dawne województwo śląskie (autonomiczne) składało się z części górnośląskiej i cieszyńskiej. Pozdrawiam.

Panie autorze, księstwo cieszyńskie było, jest i będzie Śląskiem czy się komuś to podoba czy nie. Nie wiem czemu chcecie się odcinać od reszty Górnego Śląska. Polecam literaturę. Nie bez powodu w fladze i herbie Księstwa Cieszyńskiego jest śląska złota orlica na błękitnym tle! To, że Prusy wygrały wojnę z Austrią i zagarnęły większość Śląska nie znaczy, że jesteśmy sobie obcy. Śląsk Cieszyński jest integralną częścią Górnego Śląska. Każdy zakątek Górnego Śląska jest inny, a łączy nas wspomniany wyżej wizerunek złotego orła i dialekt, gwara, język - różnie nazywano godka i całe wieki historii. Jesteście wyjątkowi i to dobrze! Ale nie wolno grać antagonizmem prusoko-cysaroskim, bo taki nie istnieje!

Proszę powstrzymać swoje imperialne zapędy. Śląsk Cieszyński nie jest częścią Górnego Śląska. Jakoś na pruskim Śląsku, zwłaszcza w Katowicach i Rybniku (miasto Gorzelika), bardzo chcecie poszerzać swoje granice. Szkoda.

Proszę o zapoznanie się z historią regionu. Śląski Cieszyński zawsze przynależał do Górnego Śląska. Oczywiście z całą swoją odrębnością.

"Zawsze" czyli maksymalnie do połowy XVIII w. Widzę, że spory szmat historii Śląska Cieszyńskiego czeka u Ciebie na poznanie :)

taka flaga na wieży piastowskiej powinna wisieć zawsze!

Hasło interior (wikipedia) – "terytorium położone w głębi kraju, daleko od wybrzeża morskiego i od ośrodków przemysłowych. Słabo zagospodarowane i trudno dostępne wnętrze lądu".

Daleko tutaj od morza - fakt.
Daleko od ośrodków przemysłowych (te klika zakładów przemysłowych z "antycznymi" technologiami) - fakt.
Trudno dostępne - brak normalnej komunikacji (ani dworca kolejowego, ani dworca autobusowego) - fakt.

Bzdury.
Cieszyńskie to jeden z najlepiej zagospodarowanych regionów kraju.
O pół godziny 'autowym' spacerkiem - Bielsko Biała ze swym przemysłem, nieco dalej Tychy i Góny Śląsk, na południe czeskie zakłady w których mnóstwo Polaków już pracuje.
Doskonale skomunikowany z reszta kraju i ze światem - ekspresówka, autostrada rzut beretem, trzy lotniska w promieniu maks 1,5 godz. jazdy.
Komu brakuje pociągów, które nota bene nie jeżdżą, bo nie było na nie chętnych, ten równie dobrze może tęsknić za dyliżansami i wodopojem dla karawan wielbłądów. Zdrowia życzę.
..
ps
tak, z morzem się zgadza
i tylko tyle

może by ktoś napisał pamiętniki starego Cieszyniaka pod tytułem, który by Polska dobrze zrozumiała:

"Miałeś chamie złoty róg...."

Da popalić tym od Księstwa Antek Zamachowiec, jak mu lokalni szpicle rekonstrukcyjni doniosą o tych flagach i sentymentach.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama