, poniedziałek 27 stycznia 2020
Jak głosowano przed stu laty
Agitatorzy Leonarda Demela, burmistrza Cieszyna w latach 1892-1908 i 1913-1915, kupowali głosy za poczęstunek. fot: cieszyn.pl



Dodaj do Facebook

Jak głosowano przed stu laty

MMT
Piwo, wódka, kołacze, słodycze - właśnie na to przed stu laty mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego wymieniali swoje głosy.

W czasach austriackich najczęściej "przekonywano" wyborców za pomocą piwa i wódki. Na łamach prasy politycy nawzajem zarzucali sobie sięganie po tego typu metody - nie zmienia to faktu, że były skuteczne. Czasami przesadzono z agitacją, w 1903 roku jednego z pijanych wyborców w Dębowcu musiano przynieść w korycie.

Bywało, że w wyborcę inwestowano więcej niż alkohol. Przykładu dostarcza Józef Hess (ur. 1855), rolnik w Pastwiskach, popierający polski ruch narodowy (członek Macierzy Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego), a jednocześnie głosujący na Leonarda Demela, burmistrza Cieszyna, związanego z niemieckimi liberałami. Jak wspominał Franciszek Halski-Hess, wnuk Józefa Hessa, "W dniu wyborów odświętnie ubrany dziadek zjawił się w cieszyńskim ratuszu. Po wejściu do holu zapytano go, kogo darzy zaufaniem i kogo chciałby widzieć jako burmistrza. Odpowiedział, że głosować będzie na pana Demla. Wtedy przystąpili do dziadka agitatorzy pana Demla i zaprosili go na śniadanie do pobliskiego lokalu. Posiłek był obfity i smaczny. Po śniadaniu jeden z agitatorów wręczył dziadkowi kartę wyborczą z nazwiskiem Demla i zaprowadził do sali wyborczej. Po załatwieniu formalności przedwyborczych dziadek uroczyście, na oczach świadków, wrzucił kartę do urny. Po tej czynności ów agitator poprosił dziadka, by poszedł z nim do sali śniadaniowej, gdzie go poczęstowano mocniejszym trunkiem i wręczono dużych rozmiarów paczuszkę dla dzieci. Były w niej kołacze, parówki i nieco słodyczy. Największą radość z wyborów miały dzieci (…). Łącznie było tych dzieci 12".

Po takiej historii zapala się lampka ostrzegawcza - czy nie powinni głosować na najlepszych kandydatów zamiast na tych, co częstowali piwem, wódką czy kiełbasą? W gruncie rzeczy od tego czasu niewiele się zmieniło. Tyle, że zamiast jadła i napitku o decyzjach większości wyborców przekonują tandetne ulotki, pozbawione treści spoty telewizyjne i zastygłe w sztucznym uśmiechu twarze na billboardach.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Nie ma co patrzeć z góry na naszych przodków. Zgadzam się całkowicie z konkluzją szanownego autora, iż tak naprawdę niewiele się zmieniło w naszych czasach, choć bez wątpienia poziom wykształcenia wyborców jest o niebo wyższy.
Jednak obecni wyborcy zamiast piwa i kiełbasy łykają puste obietnice (PO) jak gęsi kluski i są jeszcze z tego bardzo dumni. Widać ludzie dzisiaj wykształceni są oduczeni do samodzielnych poglądów i dla wygody powtarzają to co podrzucą im do myślenia media mętnego nurtu. Mają wtedy krzepiące poczucie, że są w większości.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama