, wtorek 12 grudnia 2017
Dzikie kobiety, romantyczni mężczyźni?
Popkultura a zmiana obrazów miłości
dr hab. Bogusław Dziadzia fot: arch. GC



Dodaj do Facebook

Dzikie kobiety, romantyczni mężczyźni?
Popkultura a zmiana obrazów miłości

dr hab. Bogusław Dziadzia
Ten krótki tekst powstały na okoliczność Walentynek traktuje o miłości, bez uzurpowania sobie prawa do rozstrzygnięć odnośnie materii której dotyczy. Przedmiot i zjawisko miłości nie podlega, a może lepiej by nie podlegał, jednoznacznym rozstrzygnięciom. Czy mówilibyśmy o genach z których składa się fizyczna struktura naszego jestestwa, czy o kulturowym determinowaniu wzniosłych uczuć czy złudzeń, i tak nie dotkniemy istoty sprawy, jeśli sami miłości nie doświadczymy. Bowiem nie ma chyba tragiczniejszej odmiany miłości od tej która jest li tylko teorią. Aczkolwiek może lepsza teoria niźli druga z dramatycznych form miłości o jakich można pomyśleć – miłość jako funkcja organizmu. Ta, która za sprawą hormonów doprowadza do miłosnego zaślepienia, gdzie dopamina z testosteronem miesza seksualność z romantycznym zaangażowaniem, a oksytocyna wdrukowuje w umysł zaufanie. Dlatego też nie zapytamy o to co oznacza miłość, poprzestając na lakonicznym; czy można miłość wymyślić? A jeśli tak, czy jest to miłość czy opowieść o miłości? O ile to rozróżnienie ma jakiekolwiek znaczenie. Nawiązując do wspomnianej w tytule popkultury można mieć co do tego uzasadnione wątpliwości.

Kultura popularna ma i miała swój udział w przemianach form miłości. Głównie da się to zauważyć w przewartościowaniach w obszarze stereotypów dotyczących tradycyjnych ról społecznych oraz płciowych. Nie daje nam jednak jasnych przesłanek jak myśleć i pozostawia bezradnych wobec świata pełnego sprzeczności. A sprzeczności tych jest nader wiele. Wskażmy te aż nazbyt wyraźne (a i niejednokrotnie zabawne). Wyemancypowane silne kobiety, pozujące na twardzieli typu macho, dziwią się brakiem dostrzegania w nich kobiecości. Z drugiej strony, kobiety wbite we wzorce rodem z retuszowanych komputerowo magazynów ilustrowanych, przesłonięte warstwami kosmetyków, modnych ubrań i operacji plastycznych, obrażają się na przedmiotowe postrzeganie ich powierzchowności. Równolegle zanegowany układ patriarchalny, ów z centralną postacią dominującego mężczyzny, wymusił zdjęcie z niego maski (niestety, co trzeba tu podkreślić, często pozorowanej maski) samca alfa na rzecz jednostki potrafiącej okazywać uczucia, zajmować się prozaicznymi pracami jak pranie, gotowanie, czy zmienianie dziecku pieluchy. Jednocześnie mężczyźni oddający pole „męskiej dominacji” narazili się na śmieszność i kpinę postrzegających je kobiet, na umniejszenie swej atrakcyjności. Dominujące w popkulturze wzorce męskości to wciąż intelekt (w tym szeroko pojęta zaradność życiowa) i siła. Wzorcowa kobieta w tej samej popkulturze co raz częściej ukazywana jest jak „modelowy” mężczyzna. Jednocześnie musi być zmysłowa i piękna. Wypadkową okazuje się być transgendrowa osoba o sile mężczyzny i urodzie kobiety? Nic z tych rzeczy. Popkulturowy obraz przewartościowania ról społecznych, gdzie kobiety stały się wyzwolone, niemal dzikie, a zniewieściali mężczyźni romantyczni, jest jednym z wielu uproszczeń na które pozwala sobie dyskurs medialny, z których to dla czytania rzeczywistości społecznej niewiele wynika – podobnie jak z dramatycznych scen zawartych w baśniach Braci Grimm nie możemy wysnuwać wniosków o XIX-wiecznym społeczeństwie. Często mówiąc o kulturze lat ostatnich, feminizacji i demaskulinizacji, wykazujemy małą wnikliwość i słabą pamięć o tym, że w minionych stuleciach nie brakowało silnych, dominujących kobiet w rodzaju Elżbiety I, Katarzyny II Wielkiej czy Lukrecji Borgii. Tak samo jak wielu było rozemocjonowanych uczuciowo mężczyzn, nawet takich popełniających samobójstwa po lekturze „Cierpień młodego Wertera”.

Kultura popularna to jarmark wzorców i podręcznik dramatycznych skrótów myślowych. W tym samym polu mamy przecież serię „Seks w wielkim mieście”, rozliczne romantyczne komedie, stawiającą na głowie relacje rodzinne „Modę na sukces”, turecki serial „Wspaniałe stulecie”, jak i powieść „Dziewczyna z tatuażem”. Szaleństwem jest próba określenia ogólnego modelu popkulturowej kobiety czy mężczyzny. Wyławiając z popkulturowej oferty (na chybił trafił) jakiś wzór mężczyzny, w jednej ręce trzymam postać wiecznie szowinistycznego Jamesa Bonda, a w drugiej Ryśka z Klanu. O czym na tej podstawie tak naprawdę można powiedzieć?

Pamiętajmy, że wobec miłości, dalecy być musimy od nacechowanego egoizmem stosunku do własnych potrzeb, w tym własnego ciała. W prawdziwą miłość wpisana jest odpowiedzialność, a nawet altruizm – owa zdolność do uwolnienia obiektu miłości od siebie. Mówiąc metaforycznie, miłość to przekleństwo albo dar od Boga (najgorzej jeśli jedno i drugie). Dlatego nawet nie powinniśmy udawać, że mówiąc o miłości myślimy o tym czy innym układzie relacji pomiędzy płciami. Dla miłości nie ma znaczenia czy mówimy o związku hetero czy homoseksualnym, rozlicznych opcjach związku pomiędzy trans, meta, bi, itp. Mamy wszak miłość do zwierząt (nie mylić z zoofilią), potrafimy kochać domy (zwłaszcza rodzinne), samochody (swoje, choć niejednokrotnie wolimy nieosiągalny obiekt marzeń), drzewa (niekoniecznie w formie dendrofilii), a nawet widok gór czy „malachitową łąkę morza” (czymkolwiek jest i gdziekolwiek się znajduje – choć zawsze pełni wdzięczności Baczyńskiemu za tę metaforę). Znamy też miłości te wzniosłe; jak miłość do ojczyzny, miłość matczyna czy ojcowska. Pośród jej odmian jest i miłość heroiczna oddająca życie za życie. Łączona w popkulturze miłość z seksualnością jest dla mediów użytecznym utowarowieniem afektu. Seks, choć może być miłości dopełnieniem, nie jest jej warunkiem koniecznym. Ten kto metaforykę i biznes popkultury traktuje jako źródło swoich postaw zapada się w ułudzie. Kultura popularna częstokroć w najzwyklejszy sposób kłamie. Niemal wszystko boleśnie upraszcza. Z drugiej strony, być może to nasz sposób jej czytania nie pozwala dostrzec innych, nie rozpoznanych na pierwszy rzut oka obecnych w niej wzorów miłości.

Skoro kultura popularna tylko pasożytuje na rzeczywistości dając nam same domniemania zamiast prawdy, można by zapytać, czy dawniej dystrybuowane (głównie w literaturze jako masowym pośredniku) wzory miłości były prawdziwe? Czy może równie jak w popkulturze zdane na konwencje i fikcję? Bywało z tym różnie. Miłość ma tam wiele twarzy. Jest wzniosła jak i ślepa. Zawsze prawdziwa, bowiem każdy rodzaj jej pozoru przekreśla istotę tego czym jest. Bywa owa miłość rodzajem spełnienia, radością, sensem życia pośród rozlicznych meandrów mniej lub bardziej nieznośnej egzystencji. Bywa też obłędu rażeniem pioruna, również tego gorzkiego, niczym Makbeta miłość do władzy. Ta dawna zawarta w literaturze miłość buduje wzniosłe dzieła kultury, jak Petrarki sonety pisane do Laury, korespondencję Abelarda z Heloizą, Szekspira dramaty. I nie ma znaczenia dla wielkości owych dzieł zrodzonych w imię i ku czci miłości, realność afektu. Fikcja tam nawet silniejsza od realności. Tak naprawdę nie mają wagi wątpliwości przyjaciela Petrarki, Giovanniego Boccaccio autora Dekameronu, co do istnienia wspomnianej Laury, tak jak i nie ma znaczenia fakt czystej imaginacji Szekspira piszącego dramat Romeo i Julia, dla pielgrzymek kierujących się pod słynny balkon w Weronie. Miłość i wyobrażenia o niej ważniejsze są od historycznych zdarzeń. Jak zakorzenienie w jakimś miejscu jest jednym z najpierwszych warunków samoidentyfikacji, miłość być może jest jedną z takich pierwszych atawistycznych potrzeb.

Może więc dzień 14 lutego powinien być okazją głębszego zastanowienia się nad istotą miłości? Bez wnikania czy to święto pochodzi z amerykańskiej popkultury (bo tą drogą i wedle tych wzorów w latach 90-tych XX wieku dotarła ta tradycja do Polski), czy źródeł jej należy szukać na dawnych obszarach Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii (rozkwitem w wieku XVIII) czy starożytnego Cesarstwa Rzymskiego. Czasem refleksji, może rozmarzenia (?), bez usilnego wpisania się w społeczne role i pozycje jakie „obrządek” walentynkowy wymusza. Jednocześnie z przymrużeniem oka traktując wszelkie tego dnia zwyczaje czyniące miłość trywialną. Pośród morza czerwonych serduszek, kartek okolicznościowych, ciepłych słów, namiętnych smsów i maili, warto być może gdzieś przez chwilę wspomnieć hymn o miłości z listu Świętego Pawła do Koryntian, z prostym przesłaniem, że mając wszystko lecz bez miłości, w istocie jesteśmy niczym.

Rozpoznana czy nie, miłość jeśli nas dotknie (lub przeklnie), jest czymś oczywistym, niczym ta mieszanina azotu i tlenu wokół. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska mówiła o tym tak: „Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, lecz widać można żyć bez powietrza!”. Jakkolwiek jednak radujemy się lub cierpimy za sprawą miłości, warto pamiętać, znów odwołując się do Św. Pawła: „(...) trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.” Kończąc ten krótki tekst, proszę zwróćmy uwagę, jak z tej perspektywy brzmi towarzyszące walentynkom amerykańskie „Happy Valentines Day”.

Komentarze: (1)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

"Wyławiając (..) jakiś wzór mężczyzny, w jednej ręce trzymam postać wiecznie szowinistycznego Jamesa Bonda, a w drugiej Ryśka z Klanu. O czym na tej podstawie tak naprawdę można powiedzieć?"
Można śmiało powiedzieć, że uśredniając te dwie postacie otrzymujemy gamoniowatego donżuana, czyli coś na kształt Ryśka z Nowoczesnej.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama