, sobota 24 sierpnia 2019
90 rocznica wprowadzenia kancjonału Heczki w Wiśle
Kancjonał Heczki to ważna publikacja w kościele ewangelickim na Śląsku Cieszyńskim. fot: Katarzyna Koczwara



Dodaj do Facebook

90 rocznica wprowadzenia kancjonału Heczki w Wiśle

KATARZYNA KOCZWARA
90 rocznica wprowadzenia kancjonału Heczki w Wiśle

Kancjonał Heczki od 1906 roku w Wiśle otrzymywali konfirmanci. fot. Katarzyna Koczwara


90 rocznica wprowadzenia kancjonału Heczki w Wiśle

Kancjonał wydawany był w gotyku i alfabecie łacińskim. fot. Katarzyna Koczwara

W XIX wieku odczuwano potrzebę nie tylko modlenia się i słuchania kazań w języku polskim, ale także śpiewania w języku ojczystym. Obowiązujący w kościele ewangelickim śpiewnik Trzanowskiego zastąpił kancjonał księdza Heczki. Wisła w 1922 roku jako ostatnia parafia na Śląsku Cieszyńskim zaakceptowała zmianę. Właśnie mija 90 rocznica wprowadzenia śpiewnika.

Do XIX wieku korzystano ze śpiewnika Trzanowskiego, który nie dość, że napisany był gotykiem, to jeszcze w języku staromorawskim, czyli staroczeskim. - Problem pojawił się dla młodych ludzi, kiedy w szkole uczyli się w już w języku polskim, pisali w alfabecie łacińskim, a w kościele trzeba było śpiewać po czesku i czytać gotyk, to rodziło uczucie alienacji - zauważa Maciej Oczkowski, który 17 stycznia z Muzeum Beskidzkim w Wiśle przybliżył historię kancjonału Heczki.

Ksiądz Jerzy Heczko pochodził z Łyżbic, dzisiejszej dzielnicy Trzyńca. Od 1859 roku aż do śmierci w 1907 roku był proboszczem w Ligotce Kameralnej, obecnie należącej do Republiki Czeskiej. W 1864 roku wydał 18 pieśni w języku polskim - 8 dotyczyło męki i śmierci Chrystusa, 10 Zmartwychwstania. Kancjonał wydany został po raz pierwszy w 1865 roku, składał się z 722 pieśni i 16 modlitw. Drukowany został gotykiem.

Praktycznie co roku pojawiały się kolejne jego wydania. Z czasem dodawano nowe pieśni, liturgie, intonacje. - Od piątego wydania naprzemiennie drukowano śpiewnik Heczki gotykiem i w alfabecie łacińskim. Bardzo szybko przyjął się on w parafiach ewangelickich Śląska Cieszyńskiego. W 1865 roku do użytku wprowadziła go parafia w Cieszynie, szybko w ślad za nią poszły kolejne zbory - mówi Oczkowski.

Najpóźniej kancjonał zaakceptowany został w Wiśle, choć pierwsze próby korzystania z niego podjęto w 1871 roku, wówczas społeczność odmówiła, tłumacząc, że przyzwyczajono się do śpiewnika Trzanowskiego, podkreślając, że wiślanie nie chcą wprowadzać nowości. W 1899 roku rada parafialna podjęła uchwałę o wprowadzeniu kancjonału Heczki, ale był to zupełnie martwy zapis, nie poparty praktyką. Kolejne działanie podjęto w 1902 roku, wówczas taką propozycję zgłosił Andrzej Cienciała, ale także nie spotkało się to z aprobatą.

W 1906 roku proboszcz Mrowiec w sposób praktyczny próbował przekonać do kancjonału Heczki. Wydał śpiewnik dla młodzieży. Konfirmanci otrzymali kancjonał, porównywali z tym Trzanowskiego, oswajali tę publikację. Ostatecznie w Wiśle śpiewnik wprowadzono do faktycznego użytku dopiero w 1922 roku.

Jak bardzo wiślanie są z nim dziś związani najlepiej pokazuje przywiązanie do tego śpiewnika. Zuzanna Raszka wraca do niego w ważnych chwilach nie tylko życia religijnego - W domach jeszcze funkcjonuje, w samym Cieszynie także się z tym spotkałem. Stare przekłady bardziej trafiają do serca w szczególnych momentach roku kościelnego - przyznaje Maciej Oczkowski, były dyrektor Muzeum Beskidzkiego w Wiśle.

O jego znaczeniu pisała także Maria Pilch, przytaczając sytuację z życia codziennego, kiedy żona śpiewała mężowi pieść o pijaństwie, gdy ten wrócił z zakraplanego alkoholem męskiego spotkania.

Uczestnicy spotkania w Muzeum Beskidzkim wspólnie odśpiewali dwie pieśni z tego kancjonału: "Wszystkie nasze dzienne sprawy" i "Pod twoją obronę". Wiślańskie Muzeum Beskidzkie posiada bogaty zbiór śpiewników Heczki.

Komentarze: (4)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Mam książkę w oryginale, w stosunkowo dobrym stanie

Wiślanie którzy w przeszłości niektórych nowo przybyłych obcych nazwali "Polokami" i "Poloczkami", w końcu sami zaczęli po polsku śpiewać.

Wydaje mi się, że w 1906 roku proboszczem w Wiśle był ksiądz Mrowiec, a nie Morawiec, ale moge się mylic....

Trzanowskigo "Gitara świyntych" je z XVII wieku, także oznaczani ji za owoc jynzyka staroczeskigo je dość nieszczynśliwóm formulacyjóm. Dzisiejszy Czech jóm bez problymu zrozumi, chocioż po gotycku by wiela nie wyczytoł. :) Ale aspóń cosi o tej tematyce piszecie. ;)

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama