, wtorek 23 października 2018
W pogoni za brunatnym jeleniem: Pociągi odjechały (felieton)
A tymczasem po polskiej stronie, we wschodnim Cieszynie, wbrew zegarowi na ruinie dworca, czas jakby płynął w odwrotnym kierunku. W Cieszynie panuje chroniczna anachroniczność. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

W pogoni za brunatnym jeleniem: Pociągi odjechały (felieton)

FLORIANUS
Podczas gdy od dłuższego czasu trwa gruntowna przebudowa i modernizacja infrastruktury kolejowej w Czeskim Cieszynie, trakcja kolejowa w polskim Cieszynie zarasta zielskiem, a budynek starego dworca PKP popada w ruinę. Trochę dziwne jest tylko to, że na tej ruinie, nad zabitymi płytą paździerzową drzwiami wejściowymi do dworcowego budynku, normalnie, jakby nic się nie stało, chodzi elektryczny zegar.

Kwestia czasu jest w komunikacji kolejowej bardzo istotna. Żeby pojechać pociągiem, trzeba przede wszystkim na pociąg zdążyć, czyli wsiąść do niego przed jego odjazdem. O tym, co może się zdarzyć, kiedy człowiek nie zdąży na pociąg, opowiadał słynny film Kieślowskiego "Przypadek", a o tym, że lepiej nie wskakiwać do rozpędzającego się pociągu, poucza nas przypadek słynnego aktora Zbigniewa Cybulskiego, który zginął w takich okolicznościach na dworcu we Wrocławiu. Na dworcu kolejowym w Cieszynie podobne przypadki są już od dawna nie do pomyślenia. Nie ma pasażerów na peronach, a w oddali na semaforach świeci się głównie czerwone światło. Ktoś, kto tam mniej lub bardziej przypadkowo zbłądzi, doznaje melancholii opuszczonego i niszczejącego dworca kolejowego niby w jakiejś pipidówie na Wschodzie. Owszem, jesteśmy we wschodnim Cieszynie.

Taka cywilizacyjna nierównowaga i trudny do rozwiązania dla polskiej administracji Cieszyna problem nastał wraz z nieszczęsnym i fatalnym podziałem miasta pomiędzy dwa państwa i ustanowieniem granicy na Olzie w 1920 roku. Niestety, małe możliwości finansowe II Rzeczypospolitej - pisze Przemysław Czernek w publikacji "Szlakiem cieszyńskiej moderny” - sprawiły, że przez cały okres międzywojenny mieszkańcy Cieszyna byli skazani na mały przystanek kolejowy na Bobrku, który został prowizorycznie przystosowany do roli głównego dworca pasażerskiego. I przytacza fragment sprawozdania Miejskiego Urzędu Budowlanego z lat 30. ubiegłego wieku, z którego jedno zdanie wydaje się nadal aktualne: "Niestety na Cieszyn zawsze brak kredytów, a wygląd drogi dojazdowej nie przyczynia się naprawdę do polepszenia opinii o kulturze miasta, bo stan dworca i jego dróg przypomina stosunki w głębi Rosji”. To, co przedwojenni urzędnicy z Miejskiego Urzędu Budowlanego uznawali za kulturę miasta, dzisiaj określiłoby się jako jego zaawansowanie cywilizacyjne. Ktoś może spytać, a skąd ówcześni cieszyńscy urzędnicy wiedzieli, jak wyglądały koleje i dworce w Rosji. Ano stąd, że odrodzone państwo polskie w latach 20. poprzedniego stulecia w ramach przywracania Śląska do Macierzy przysłało do Cieszyna urzędników z głębi Polski, czyli także z obszarów, które jeszcze kilka lat wcześniej należały do zaboru rosyjskiego.

W dwudziestoleciu międzywojennym Cieszyn leżał na peryferiach II Rzeczypospolitej, które nazywano także kresami. Ale pod względem komunikacyjnym wschodni, polski Cieszyn, przypominał wtedy bardziej ślepą kiszkę niż otwarte, dumne kresy. Miasto nie miało na przykład bezpośredniego połączenia kolejowego z Katowicami, stolicą województwa śląskiego. I właściwie do dzisiaj nie ma. Podział miasta w 1920 roku odciął jego wschodnią, przydzieloną Polsce część od Zachodu. Już nie było to jedno miasto, gdzie znajdował się dworzec Kolei Koszycko-Bogumińskiej, która łączyła Budapeszt z Berlinem. Z komunikacyjnym i cywilizacyjnym przekleństwem tego nieszczęsnego, politycznego podziału borykamy się w Cieszynie nadal i nie widać temu końca. Ale - żeby było jasne - to nie z winy Czechów dworzec kolejowy w Cieszynie jest obecnie w ruinie, podobnie zresztą jak dworzec w Zebrzydowicach. Właśnie dowiedzieliśmy się z mediów, jaką to niewiarygodnie gigantyczną kasę będzie się inwestować w polskie koleje w najbliższych latach. Ciekawe, czy biznesplan tych inwestycji obejmuje też Śląsk Cieszyński i jak się do tego ma plan budowy słynnego węzła przesiadkowego we wschodnim Cieszynie.

Póki co w zachodnim Cieszynie, czyli obecnie w Czeskim Cieszynie (po czesku Český Těšín) finalizuje się gruntowną modernizację kolejowej infrastruktury przy czym pamiętać należy, że sam dworzec w zachodnim Cieszynie odnowiony został przez Czechów już na początku bieżącego stulecia i w dodatku po odnowieniu wpisano go na czeską listę zabytków, choć jest to właściwie zabytek austriacki. Po tamtej stronie Olzy lokalne elefanty i szybkie, międzymiastowe pendolina, które w Czechach już kursują od ponad dziesięciu lat, będą śmigały jeszcze szybciej, wygodniej i ciszej.

A tymczasem po polskiej stronie, we wschodnim Cieszynie, wbrew zegarowi na ruinie dworca, czas jakby płynął w odwrotnym kierunku. W Cieszynie panuje chroniczna anachroniczność. Cieszyn notorycznie nie zdąża na pociąg w kierunku nowoczesności i modernizacji. Stale tu trzeba odrabiać cywilizacyjne zaległości i idzie to jak po grudzie. Nadal też panuje tu nostalgia za cesarzem Franciszkiem Józefem i jak to było miło za starej Austrii wspomina się nawet przy narodowym czytaniu "Lalki”. A jak już pojawiają się jakieś modernizujące inicjatywy, to przynoszą je ludzie z zewnątrz, nie stela, ale stamtela. Tak było od czasów starożytnych, bo tędy wiódł Szlak Bursztynowy. Istotne zmiany cywilizacyjne przychodziły tu głównie z południa i zachodu, znacznie częściej z Pragi, Wittembergi czy Wiednia, znacznie rzadziej z Warszawy, Krakowa i Katowic. Najważniejsze idee i inwestycje modernizujące Cieszyn po 1989 roku związane były z Brukselą, czyli z Unią Europejską i zrealizowane zostały za unijne pieniądze. Niestety, nie objęło to między innymi komunikacji kolejowej. Pod tym względem wschodni Cieszyn pozostaje na opuszczonej, niszczejącej bocznicy.

Komentarze: (13)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dramat! Tak słabe są te felietony, że hej!

Zamiast marudzenia, proponuję autorowi włączenie się do działań zmierzających do zmiany tego stanu rzeczy. W Cieszynie jest bardzo wiele osób mocno zaangażowanych w sprawę, głównie społeczników, którym każda pomoc jest niezmiernie potrzebna. Remont dworca nie spowoduje, że zaczną na nim pojawiać się pociągi. One tu nie przylecą. Trzeba lobbować za remontem zamkniętej linii 190 (do Bielska-Białej) i wyeksploatowanej linii 90 do Zebrzydowic.

dramatyczne są te pseudofelietony...

niestety.. dramatyczne. Używając retoryki autora można stwierdzić : jakie miasto, taki felietonista .. :)

Sugerowałbym autorowi lekturę definicji felietonu :)

Nie wiem co sugerujesz, bo definicja felietonu właściwie nie istnieje. A jeżeli uważasz inaczej to ją tu napisz.

Czcigodny Anonimie, niewiele trudu należy sobie zadać, by takową definicję odnaleźć. Żeby nie było, że poszedłem na łatwiznę cytuję za PWNem, a nie najpopularniejszą Wikipedią:

FELIETON [fr. feuilleton < feuillet ‘kartka’], krótki utwór publicystyczno-dziennikarski na tematy polityczne, społeczne, obyczajowe i kulturalne, posługujący się środkami prozy fabularnej, napisany w sposób lekki i efektowny, utrzymany w osobistym tonie.

Podaję też stosowny link, pod którym owa definicja jest bardziej rozbudowana. Serdeczności :)

Bardzo dobrze. Jest "definicja"! kiedy uważnie się ją przeczyta, to można stwierdzić, że jest pojemna jak morze. Wszystko tu można wrzucić. Jedno jest pewne: jest to utwór krótki. Pojemność zaciera formę i kryteria. W krótkim tekście trzeba zmieścić dużo, ale bez przesady. Jeśli zapytać jakiegoś znanego felietonisty o definicję felietonu to będzie ona tak niekonkretna jak ta, która została przytoczona.
Mniejsza o to czy felietony Florianusa są pierwszorzędne. Kwestia gustu. Na pewno trzyma formę i styl. Serdecznie pozdrawiam! :)

Kresy to pogranicze, które pod względem geograficznym – oznaczało i oznacza południowo-wschodnie ziemie dawnej Rzeczypospolitej.
Cieszyn nigdy na kresach nie był.

Niestety mylisz się. W II Rzeczpospolitej mianem "Kresów Południowych" określano także Śląsk Cieszyński. Odwołanie do "Kresów" każdorazowo jest bardzo piękne. Marszałek Piłsudski mawiał, że Polska jest jak obwarzanek; najlepsze jest to co na "brzegu". Oczywiście zawsze można odwołać się do Franciszka Józefa i Austro-Węgier. Wtedy, wiadomo, samo centrum Wszechświata!

Odwołując się do Marszałka Piłsudskiego nie zapominaj, że bliższa koszula ciału, a Marszałek bardziej miłował stronę wschodnią "obwarzanka". Efektem tej miłości było w latach 20 pomoc cieszyńskiego garnizonu dla Lwowa i przyjazna wizyta Czechów zatrzymanych w Skoczowie. Twoje szyderstwa z Austro-Węgier i samodzielności Cieszyna w tym zaborze nie możesz jak widać pojąć znając tylko historię kresów wschodnich. W dzisiejszych czasach zmieniło się podejście do terenów przygranicznych, któremu Ty hołdujesz. Obwarzanek pozostał, ale podobno najlepsze jest obecnie w środku.

myliłem się - fakt

Szacunek dla "Ale, ale"! I pozdrowienia od "Anonima"!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama