, sobota 18 sierpnia 2018
Smakosz dawniej i dziś
W miejscu "Praktycznej Pani" powstał pub. fot: mat. Smakosz



Dodaj do Facebook

Smakosz dawniej i dziś

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
Smakosz dawniej i dziś

Walne zgromadzenie Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" fot. GS "SCH"


Smakosz dawniej i dziś

Odrestaurowana sala bankietowa fot. Smakosz


Smakosz dawniej i dziś

Własne wyroby Smakosza. fot. Smakosz


Smakosz dawniej i dziś

Chleb wypiekany wg. własnych receptur. fot. Smakosz


Smakosz dawniej i dziś

Swojskie wyroby. fot. Smakosz

Restauracja „Smakosz” położona w sercu Żabiego Kraju, w samym centrum Chybia ze swą bogatą historią wpisała się w życie nie tylko mieszkańców ale i rozległych okolic. I tak jak kiedyś była kojarzona z imieniem Pana Mieczysława Matusiaka, tak dziś związana jest z Panią Agnieszką Janota, która wraz mężem Michałem prowadzi ją od 2007 roku.

Po wojnie w Chybiu bardzo szybko na nowo powstawały gospody i bary. Mieszkańcy cieszyli się życiem i chętnie korzystali z oferowanych usług gastronomicznych. Największe powodzenie miały jednak zabawy dancingowe organizowane co sobotę, na których grywała orkiestra Oskara Skronta. Bawiło się na nich czasem nawet dwieście osób. Przychodzili nie tylko mieszkańcy Chybia ale i okolic, mężczyźni pracujący przy budowie zapory Goczałkowickiej oraz pracownicy kolei z Czarnolesia.

Brakowało jednak restauracji z prawdziwego zdarzenia. Toteż na początku lat sześćdziesiątych Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” w centralnym miejscu gminy, w pobliżu kościoła, nad piekarnią, sklepem nr 1 i „Praktyczną Panią” otworzyła restaurację „Smakosz”. W niedługim czasie austeria pod kierownictwem Mieczysława Matusiaka, stała się chlubą Gminnej Spółdzielni znaną niemal na cały kraj, o której pisał nawet nestor polskiego dziennikarstwa redaktor Władysław Oszelda. W jej otwarciu uczestniczył generał Jerzy Ziętek, wojewoda katowicki i zastępca przewodniczącego Rady Państwa.

Restauracja od początku wyróżniała się na tle innych gospód przede wszystkim wyglądem, ale i wyjątkowym, jak na tamte czasy, menu, które w dużej mierze zależało od umiejętności organizatorskich kierownika restauracji. Nawet wówczas, gdy wszędzie dookoła był tylko bigos i fasolka po bretońsku „Smakosz” serwował dania według indywidualnych zapotrzebowań.
Sala mieściła do 150 osób. W każdą sobotę bawiono się na dancingach, a w środy miedzy 18.00 a 22.00 zapraszano na bezalkoholowe zabawy młodzież. Słynne były organizowane przez „Smakosza” sylwestry i bale: szkolne, górnicze, lekarzy z całego powiatu, podczas których przygrywał zespół Krzysztofa Wójtowicza. Restauracja obsługiwała dożynki wojewódzkie w Stadzie Ogierów w Drogomyślu czy Dni Cieszyna.

W czasach kiedy mięso było niedostępnym rarytasem kierownik Matusiak stał się prekursorem kuchni z dominacją dań rybnych. Na pierwszy w województwie pokaz połączony z degustacją, restauracja przyrządziła 90 różnych potraw z ryb. Produkty zapewniła Centrala Rybna z Bytomia. Filety z mintaja czy halibuta to była zupełna nowość. Degustacja w postaci szwedzkiego stołu, na którą przyjechali dyrektorzy wydziałów handlu z poszczególnych powiatów, zaowocowała sprzedażą 50 kg przetworzonych ryb na miesiąc, później 100 kg, aż wreszcie doszła do tony.

W konkursie na popularyzację potraw rybnych restauracja zajęła 1. miejsce w powiecie i województwie oraz 2. miejsce w kraju. Ale już w następnym roku, w styczniu 1972 roku w konkursie na najlepszą potrawę sporządzoną z ryb, którego finał odbył się w Redzie na Pomorzu, „Smakosz” zdobył I nagrodę - „Srebrny Talerz” i otrzymał 14 tys. złotych.

W latach 70. Centralny Związek Spółdzielczości Chłopskiej w Warszawie zawarł z Węgrami i Rumunią umowę, mającą na celu poznanie wzajemnej kuchni i wymianę doświadczeń. Do dwudziestu restauracji w kraju mieli trafić na szkolenia węgierscy lub rumuńscy kucharze i kelnerzy. W grupie wyróżnionych znalazł się i „Smakosz”, do którego na miesięczne szkolenie trafili Węgrzy – kucharz, kelner i kelnerka razem ze słownikiem polsko- węgierskim. Niestety bez tłumacza. Na szczęście jak mówi przysłowie „Polak, Węgier – dwa bratanki...” . W następnym roku przyjechali Bułgarzy.
Restauracja niejednokrotnie gościła różnych notabli między innymi 20-osobową delegację rządową z Ghany czy deputowaną do rady najwyższej ZSRR.

Gdy powstała hala sportowa, chybska jadłodajnia wygrywała z Wisłą na polu gastronomicznym, bo było w niej smaczniej i taniej, mimo że obowiązywały odgórne marże, a ceny artykułów spożywczych były jednakowe w całej Polsce. Gościł w niej m.in. Adam Giersz, ówczesny trener reprezentacji Polski pingpongistów, późniejszy minister sportu i turystyki oraz sportowcy, głównie z AZS Poznań, AZS Katowice, Politechniki Gliwickiej i Uniwersytetu Śląskiego.

„Smakosz” nie tylko przyjmował gości, ale wychodził do mieszkańców z ofertą rozrywkowo- kulturalną. Jednym z największych przedsięwzięć było zorganizowanie wesela starowiejskiego wspólnie z miejscowym KGW. Uroczystość zgromadziła prawie dwa tysiące ludzi, a filmowała ją telewizja katowicka.

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nastąpiła prawdziwa rewolucja w gastronomi. Bary i gospody zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Gminna Spółdzielnia zdecydowała się oddać „Smakosza” w dzierżawę. Pierwszymi najemcami były Danuta Uchyła i Bronisława Ochodek. Później gospodę przejął Henryk Kocur. Od 2007 roku piękne tradycje w restauracji kontynuuje Michał Janota z żoną Agnieszką. Właściciele pieczołowicie dbają o to, by restauracja pozostała chlubą Chybia. I tak jak kiedyś gospoda była kojarzona z imieniem Pana Mieczysława Matusiaka, tak dziś związana jest z Panią Agnieszką.

Restauracja, której czasy świetności odeszły wraz z minioną epoką wymagała gruntownych przemian. Odrestaurowano jej sale bankietową i kameralną. W miejscu dawnej „Praktycznej Pani” otwarto pub.
Piękne sale chybskiego „Smakosza” są nieustanie oblegane a rezerwacje na wesela, komunie, bankiety, studniówki, czy przyjęcia urodzinowe wypełniają kalendarz po brzegi. Dzieje się tak nie tylko za sprawą legendarnej już sławy kultowej PRL-owskiej restauracji, ale przede wszystkim dzięki wyjątkowej kuchni jaka serwowana jest dzisiaj. Wyroby regionalne przygotowywane na miejscu są znane w całym regionie. Dania tradycyjnej kuchni polskiej cieszą oczy i zadowolą największego smakosza. W menu znajdziemy wędzone pstrągi, kwaśnicę z wędzonymi żeberkami jak również swojskie necówki i salcesony. Przyjmowane są zamówienia na koryta. Ponadto restauracja wypieka własny, swojski chleb oraz serwuje wyśmienitą pizzę.
W „Smakoszu” jak za dawnych lat organizowane są dancingi. Tradycją stał się już hucznie obchodzony Dzień Kobiet. Dużym powodzeniem cieszą się również popularne w ostatnich latach usługi cateringowe, w których doświadczona obsługa „Smakosza” nie ma sobie równych.

Restauracja Smakosz
ul. Bielska 57
Chybie
www.smakosz-chybie.pl
tel. 33 8561 020
tel. kom. 790 364 950
e-mail: biuro@smakosz-chybie.pl

Artykuł powstał na podstawie materiału „Nie byłem bohaterem” Okolice cieszyńskie nr 1, sierpień 2011 oraz książki Wojciecha Kiełkowskiego „Chybie. Dzieje gminy od czasów najdawniejszych do współczesności”, Chybie 2009

Komentarze: (0)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
reklama