, poniedziałek 17 grudnia 2018
Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!
W hali produkcyjnej Elwo wystąpił także na zakończenie Teatralnej Maszyny niezwykły duet dwóch koparek w performance „Balet Koparyczny”, za którego przygotowanie odpowiada Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka z Krakowa. fot: mat. pras.



Dodaj do Facebook

Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!

Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!

Kuchenna psychodrama na dwa głosy między Witkacym i jego matką („Das Kűchendrama”), fot. mat.pras.


Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!

Ciekawy pod względem rozwiązań teatralnych spektakl o różnych obliczach kobiety (Grupa Teatralna Error), fot. mat.pras.


Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!

"Balet Koparyczny", czyli taniec koparek w hali produkcyjnej fabryki. Teatr może być wszędzie!, fot.mat.pras.


Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!

Człowiek-orkiestra przy pracy. Wojciech Jakubiec, szef Teatralnej Maszyny Pszczyny, fot. mat.pras


Pszczyna: Maszyna na wysokich obrotach!

Ukoronowane oklaskami na stojąco przedstawienie Teatru Pijana Sypialnia, fot.mat.pras.

Dwadzieścia minut drogi od granic powiatu cieszyńskiego, w Pszczynie, wyrósł ciekawy festiwal łączący alternatywną sztukę teatru i muzyki. Teatralna Maszyna Pszczyna, bo o niej mowa, w ubiegły weekend 26 -29 maja połączyła widzów w intensywnym kołowrotku wydarzeń kulturalnych.

Festiwale teatralne w małych miasteczkach to na współczesnej mapie polski dość często spotykane zjawisko - najczęściej wyrastają niespodziewanie i albo kończą swój żywot po kilku edycjach, albo trwają przez wiele lat. Są one rzadko kiedy dobrze wypromowane, także przez media, które często skupiają się na artystycznych imprezach o masowym zasięgu. Tymczasem małe festiwale teatralne są świętem lokalnej społeczności, często grane dla niewielkich grup widzów. Takie festiwale skupiają się na pokazaniu alternatywnej strony sztuki teatralnej, prezentując przedstawienia nieznanych lub słabo znanych teatrów amatorskich lub niezależnych. Najczęściej zapraszane są teatry z różnych stron Polski (a czasem też zza granicy) o odmiennej stylistyce, doświadczeniach oraz inspiracjach. Daje to też okazję do integracji środowisk z tzw. teatralnego offu. Tego typu imprezy pożądane są szczególnie w miastach, w których nie ma instytucji teatru lub w których ta instytucja nie realizuje należycie swojej misji. Festiwal zatopiony w tkance miejskiej jest wówczas nie tylko kilkudniowym świętem sztuki wprowadzającym trochę kolorytu na ulice i chodniki, ale pełni także funkcje edukacyjne, wykształcając z roku na rok coraz bardziej świadomego widza. I dzieje się to nie tylko w przypadku widza dziecięcego, ale i dorosłego.

Festiwalem realizującym tę misję jest trwająca od 2012 roku Teatralna Maszyna Pszczyna - fenomen organizacyjny, realizowany w ciągu roku tylko przez jednego człowieka-orkiestrę, Wojciecha Jakubca. Kiedy Maszyna rusza, głównego organizatora zaczyna także wyręczać sztab kilkudziesięciu uśmiechniętych wolontariuszy w różnym wieku. Zdezorientowany gość festiwalowy, który dociera do Pszczyny po raz pierwszy, może liczyć na ich pomoc, poinstruowanie i wytłumaczenia drogi do różnych miejsc, w których grane są przedstawienia.

Specyfiką Teatralnej Maszyny jest właśnie to, że festiwalowe przedstawienia, koncerty i inne wydarzenia towarzyszące, jak wykłady czy warsztaty, grane są w różnych częściach miasta. Widz zatem nie tylko odbywa podróż przez różne gatunki sztuki, ale i nieustannie podróżuje, przemieszcza się po mieście, poznając jego specyfikę, klimat i historię. To dobre rozwiązanie promocyjne dla turysty, który jest w Pszczynie po raz pierwszy, ale także ciekawe doświadczenie dla mieszkańców tego miasteczka, którzy być może odkryją swoje miasto na nowo, spoglądając na nie z innej perspektywy niż na co dzień.

W tym roku podczas Teatralnej Maszyny do Pszczyny zjechały zespoły teatralne m.in. ze Słupska, Maszewa (województwo zachodniopomorskie), Gdańska, Warszawy czy Krakowa. Jedne dopiero niedawno rozpoczęły działalność, inne mogą pochwalić się kilkudziesięcioletnim dorobkiem. W sali gimnastycznej jednej z pszczyńskich szkół widzowie mogli zobaczyć dość infantylny fabularnie, ale za to ciekawy pod względem rozwiązań teatralnych spektakl o różnych obliczach kobiety (Grupa Teatralna Error). Nieoczekiwanie duży potencjał teatralny zyskało pomieszczenie byłej pralni szpitala, gdzie festiwalowi widzowie byli świadkami imponujących przeobrażeń aktorskich. Tu na szczególne wyróżnienie zasługują dwa rewelacyjne przedstawienia Teatru Rondo, czyli kuchenna psychodrama na dwa głosy między Witkacym i jego matką („Das Kűchendrama”), a także jedyny monodram podczas tego festiwal w wykonaniu Caryl Swift („Matka Mejra i jej dzieci”). Jednak bezapelacyjnym faworytem tegorocznej Maszyny, któremu publiczność zgotowała owacje na stojąco, jest przedstawienie warszawskiego Teatru Pijana Sypialnia „Osmędeusze” grane w urokliwym otoczeniu drewnianego Skansenu Zagrody Wsi Pszczyńskiej. Można zaryzykować stwierdzenie, że pod jakąkolwiek szerokością geograficzną zespół Teatru Pijanej Sypialni występowałby ze swoim przedstawieniem w przyszłości, to właśnie w Pszczynie udało mu się uzyskać niepowtarzalny klimat i zapadające głęboko w pamięć widzów piękne obrazy.

Ciekawym dodatkiem do teatralnych wrażeń były też koncerty, jak np. koncert Piotra Zioły w niezwykłej scenerii dawnej fabryki elektrofiltrów Elwo, a dziś przedsiębiorstwa inżynieryjno-produkcyjnego produkującego m.in. konstrukcje stalowe. Odpowiednio ustawiona estrada i dobre oświetlenie zdziałało cuda - na tle gigantycznego przemysłowego kolosa pełnego metalowych sklepień i rusztowań odbył się koncert Zioły, młodego niedawno debiutującego wokalisty pochodzącego z Opola. Z pewnością niejeden artysta mógłby mu pozazdrościć niezwykłej scenografii koncertu. W hali produkcyjnej Elwo wystąpił także na zakończenie Teatralnej Maszyny niezwykły duet dwóch koparek w performance „Balet Koparyczny”, za którego przygotowanie odpowiada Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka z Krakowa. - Balet Koparyczny jest próbą zmierzenia się z twórczością Oskara Schlemmera [zmarły w 1943 roku niemiecki twórca, którego teorie mają duży wpływ na współczesny teatr tańca - przyp.red.] Był on zafascynowany mechanicznością ruchu tancerzy baletowych. Traktował ich ciała jako formy i bryły, odnajdując w nich model skomplikowanych relacji człowieka ze zgeometryzowaną przestrzenią – podali przed spektaklem twórcy.

A na koniec dla najbardziej wytrwałych widzów do późnych godzin nocnych trwały także festiwalowe koncerty i potańcówki w klubie festiwalowym. Teatralna Maszyna pracowała więc w tym roku na bardzo wysokich obrotach od rana do późnej nocy. Ci którzy dotrwali do jej końca (a było ich wielu), wrócili do domów w dobrych humorach i z nadzieją na równie intensywny maraton kulturalny w przyszłym roku. Do zobaczenia w Pszczynie!

Komentarze: (2)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

A ja byłam i jestem zachwycona,
zarówno różnorodnością jak i poziomem spektakli.
Naprawdę warto było zarezerwować sobie te 4 dni na takie atrakcje.
Za rok będę tam na pewno.

Pięknie to Pani redaktor opisała! Żal, że mnie tam nie było ...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama