, środa 5 sierpnia 2020
Polemika do artykułu "Długi dobiły PKS” z GZC



Dodaj do Facebook

Polemika do artykułu "Długi dobiły PKS” z GZC

Gal
Nasz Czytelnik napisał tekst polemizujący z artykułem opublikowanym w Głosie Ziemi Cieszyńskiej (nr 10/2012). Odpowiadając wykazał się wnikliwą analizą problemu jak i znajomością zagadnienia. Temat likwidacji cieszyńskiego PKSu także na naszych łamach jest cały czas komentowany, dlatego w całości publikujemy ten materiał, zachęcając innych do wyrażania swoich opinii.

Długi dobiły PKS. Czy można zgodzić się z tak postawionym stwierdzeniem? Prosiłem Redaktora GZC, aby zamieścić polemikę do tego artykułu! Brak reakcji... redakcji.

Czy rzeczywiście "Długi dobiły PKS"? Teza postawiona przez redaktora Krzysztofa Marciniuka jest, według mnie, bardzo łaskawa, przynajmniej dla kilku, jeśli nie dla kilkudziesięciu osób.

Już od pierwszych słów Pana Redaktora cieszy stwierdzenie, że to długi, a nikt konkretny, spowodowały ten upadek firmy. Tego można było się domyślać, bo gdzieżby któryś z zarządów, czy któraś z rad nadzorczych, czy nie daj Boże, związki zawodowe, nie mówiąc o dzielnej załodze, mogłyby zostać oskarżone o zaniedbania, nieudolność, czy co już zupełnie nie do pomyślenia, działalność z premedytacją na niekorzyść przedsiębiorstwa, w którym się pracuje!

Teraz poważnie, gdyż sytuacja tego wymaga. Jeżeli przyjąć, że długi spadające na dłużnika to rodzaj dopustu Bożego, jakieś fatum, które bierze się z czegoś bliżej nieokreślonego, niemającego nic wspólnego z następstwem czyjegoś, niekoniecznie przestępczego działania, działania skutkującego powstawaniem zadłużenia, to wtedy z tą tezą jestem gotów się zgodzić. Uważam jednak, że było inaczej.

Już w trzecim, kolejnym zdaniu artykułu, do którego pozwoliłem sobie nawiązać czytamy: "Pogarszająca się z miesiąca na miesiąc kondycja finansowa cieszyńskiego PKS-u nie była tajemnicą". Myślę, że to tylko częściowa prawda, bo o pogarszającej się kondycji tej Spółki a wcześniej Przedsiębiorstwa Państwowego o tej samej nazwie, wiedzieliśmy przynajmniej od przełomu 2002/2003 roku, czyli od dziewięciu lat!

Zacznijmy jednak od początku, czyli od chwili, gdy z kwitnącego PPKS Cieszyn, mającego szansę na prywatyzację podobną, jaką jeszcze wcześniej zdołano przeprowadzić w skoczowskiej części cieszyńskiego PKS, czyli w TRANSKOM, PPKS Cieszyn zaczął chylić się ku upadkowi. Po wielu latach kierowania PKSem Cieszyn przez śp. dyrektora Alfreda Kubicę i trójkę jego zastępców (panowie Bibro i Kocyan oraz śp. Jerzy Święty) władzę w firmie przejął Leszek Podżorski. To pod jego sprawnym kierownictwem przedsiębiorstwo złapało wiatr w żagle, unowocześniło się, rozwinęło w sensie technicznym, wymieniono stary zdewastowany tabor, zmieniło wygląd, zyskało znak rozpoznawczy czyli logo (żółta droga na niebieskim tle), między innymi powstała nowoczesna SKP, odremontowano budynki dworców w Cieszynie i w Wiśle z częścią hotelową, a sam dyrektor cieszył się ogromnym szacunkiem wśród kolegów z innych PKS-ów, którzy zastanawiali się nieraz: "jak on to robi, że PKS ofensywnie idzie do przodu?". Doceniano Podżorskiego w Katowicach, w Warszawie, Rzeszowie i w Gdańsku. W Cieszynie, cóż, wszyscy wiemy, jaki był i jest los proroka między swymi… To był i jest manager, którego przygotowanie teoretyczne, praktyczne zdolności i pracowitość, pozwalały na osiąganie wspólnie z załogą sukcesów w PKS Cieszyn.

Metody Podżorskiego nie wszystkim jednak odpowiadały. Wprowadzona dyscyplina i nadzór nad stacją obsługi a zwłaszcza kierowcami nie podobał się… szefom związków zawodowych, którzy również byli przeciwni prywatyzacji pomimo, że to oni mieli przejąć udziały w Spółce od Skarbu Państwa. W tym czasie województwem rządziło, podobnie jak całym krajem, SLD. Związkowcy, a dokładniej rzecz ujmując ich przewodniczący, naciskali na wojewodę, który podjął "słuszną decyzję" i spowodował odwołanie Podżorskiego. Skrzywdzony Podżorski przeżył, ale od tego momentu PKS Cieszyn zaczął właśnie staczać się jak po równi pochyłej, a tempo pogarszania się wyników było coraz większe i większe, po każdej kolejnej zmianie zarządu i każdej kolejnej zmianie rady nadzorczej. Początkowo firma miała się jak ratować. Można było np. wysprzedawać majątek trwały, czyli nieruchomości. Doprowadzono do dekapitalizacji taboru, przez eksploatację niewymienialnych na czas autobusów. Zmniejszano załogę, gdyż przerosty zwłaszcza w administracji były ogromne. Trzeba obiektywnie przyznać, że sytuacja gospodarcza branży komunikacyjnej też miała wpływ na wyniki ekonomiczne w PKS Cieszyn: drożało paliwo, wprowadzenie winiet, ustawowy fundusz socjalny, konkurencja innych firm komunikacyjnych, konieczność inwestowania w kasy fiskalne, koszty utrzymywania Rad Nadzorczych itd., niż demograficzny w szkołach, zamykanie zakładów pracy w tym dramatyczny spadek zatrudnienia w kopalniach, wreszcie rozwój indywidualnej motoryzacji.

Z drugiej strony społeczne oczekiwania, aby nie likwidować kursów, choćby były nieopłacalne dla spółki, oczekiwania, aby nie podnosić cen biletów, nierówne warunki konkurencji wobec niektórych z powstałych firm komunikacyjnych. Wymuszane ustępstwa wobec załogi, która oczekiwała podwyżek płac.

Wszystko to i inne niewymienione przyczyny, powodowały wzrost kosztów działalności firmy. Przy jednocześnie zbyt niskich dochodach wiadomym było, gdzie spółka zmierza. Niestety kolejni prezesi nie potrafili sobie poradzić z tymi wszystkimi problemami a na prywatyzację było już zbyt późno, gdyż zmieniły się przepisy i droga, jaką poszedł Transkom została zamknięta. Związki uważały jednocześnie, że ich sytuacja w firmie państwowej jest bezpieczniejsza(?). Rozgrywano tam również różne interesiki. Świadomie rezygnowano z dochodu od konkurencji za wjazdy na dworzec, nie chciano naprawiać taboru konkurentów, chociaż na tym też można było zarabiać. Tajemnicą poliszynela jest to, że paliwo w tej firmie było "trudne do rozliczenia, ale łatwo zbywalne". Odwrotnie z wydawaniem biletów za przejazdy, zwłaszcza na końcowych odcinkach linii komunikacyjnych a szczególnie wieczorem. Wśród części społeczeństwa była duża tolerancja dla takich zachowań… My przecież nie lubimy donosicieli. To bardzo krótkowzroczne!

Następstwem zbyt niskich przychodów i wysokich kosztów działalności, tolerowanych w spółce, była kumulacja nieregulowanych zobowiązań. Do głównych zobowiązań należało paliwo, leasing autobusów, zobowiązania wobec gminy, fiskusa, ZUS, kontrahentów… Nieopłacalną okazała się i stacja kontroli pojazdów, sprzedaż paliw, hotel w Wiśle a przede wszystkim straty notowano na przewozach! Tylko przedłużyło agonię sprzedanie dworca w Wiśle. Tak uzyskaną gotówkę szybko pochłonęły zobowiązania.

Myślę, ze to nie długi dobiły PKS a ludzie, którzy nim kierowali, którzy nie tylko nie potrafili restrukturyzować firmy, ale w sposób nonszalancki zadłużali ją i ulegali związkom zawodowym.

Zastanawia jednak taki problem: dlaczego, gdy zarząd, rada nadzorcza widziała nieuchronny koniec firmy, nadal pozwalała na dalsze zadłużenie i agonię spółki? Przecież konieczność ogłoszenia upadłości spółki prawa handlowego reguluje ustawa i wyraźnie mówi, kiedy są przesłanki do zakończenia działalności i ogłoszenia upadłości. Upadłość ogłasza się w stosunku do dłużnika, który stał się niewypłacalny! Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań. Za stosowanie prawa w spółce odpowiada Zarząd i Rada Nadzorcza! Oba te organy znają przepisy i mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za nieprzestrzeganie przepisów prawa i działanie na szkodę spółki. Czy jednak tak było w tym przypadku, stwierdzić powinna prokuratura? Przecież ona jest po to powołana, aby prawo, w tym spółek prawa handlowego, nie było łamane!

Nie boję się jednak o komunikację w regionie. Konkurencja wejdzie na linie, które przynoszą dochody i wszystko wróci do normy. Jednak o liniach, na których jadą dwie czy trzy osoby trzeba szybko zapomnieć.

Uważam, że dla Cieszyna i całego powiatu upadek firmy PKS jest nieprzyjemny. Wielu z nas tam pracowało a jeszcze więcej z niego korzystało. Kilkaset rodzin dotknie problem utraty pracy, lokalne władze powinny starać się im pomóc w znalezieniu innej pracy - dać wędkę. Przyszłość, kontynuacja dobrych tradycji firmy pana Molina nie będzie tu zagrożona. Wiem, że już kilku przewoźników stara się o zezwolenia na linie po PKS-ie.

Jako cieszyniakowi żal mi, że do dawnej CELMY, dawnego (cieszyńskiego) Polifarbu, Dziewiarki, dawnej Olzy, Polwidu, Blachosprzętu, Spółdzielni Jedność i Las, Zampolu, Termiki, Drukarni (CDW), ZNTK, PKP ze swoim dworcem, STW na Gułdowach, Spomaszu oraz wielu innych dołączył teraz PKS. Jeszcze większy żal, gdy patrzę w przyszłość Cieszyna, niegdyś prężnego centrum regionu, dzisiaj pozostającego na uboczu, starego grodu, w którym nawet pojazdy komunikacji miejskiej często świecą pustkami, czyżby teraz na nich kolej? Komunikacja miejska pewnie nie upadnie, bo tą działalność, podobnie jak Zamek Sztuki utrzymujemy z naszych podatków miejskich. Na jak długo starczy tych podatków? Na jak długo wystarczy Cieszyniaków? Oby o tym nie tylko decydowało targowisko, zwłaszcza sobotnie!

Złośliwi mówią, że w Cieszynie pozostał jeszcze Zakład Karny i Zakład Pogrzebowy… A przecież mi żal, boch je stela, bo to moje Miasto!

Komentarze: (18)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

PKS padl, bo do tej pory nie dbal o pasazerow. Kierowcy nie zatrzymywali sie na przystankach podmiejskich (np. Kalembice Szarotka), to ludzie przesiedli sie do innych przewoznikow, albo do prywatnych aut. Komu chce sie z miasta jechac nazad do Szarotki bo kierowca nie raczyl otworzyc gabloty na przystanku?
Do tego, kierowcy palili faje podczas jazdy i na postojach. Teraz sie dziwia, ze stracili klientow?

to naprawdę mądre puszczać kursy 4,45-21,45 do koniakowa lub jaworzynki za dużo autobusów mają tzn. mieli?

Wyszło jak zwykle jeszcze jeden zakład padł wskutek działających w nich związkow zawodowych. To są nieroby nic nie umiejące oprócz myślenia jak utrzymąć się na stołku. jestem pewien, ze jeszcze długo będą udawać pracę w likwidowanej spółce. tak samo jest w innych zlikwidowanych zakładach. oni nadal siedzą okrakiem na ich gruzach.

Ta polemika jest bez sensu, jak można polemizować z OSOBĄ, która nie podpisała się pod swoim listem. Wstyd! Dziwię się,że GC drukuje takie teksty. Fajnie komuś nawrzucać, a co niech inni też dołożą 3 grosze, Widać tych Gallów Anonimów jest tu wiele (a może to jedna i ta sama osoba). Czytałem tekst w GŁosie i nie odniosłem takiego wrażenia widać że Pan ma jakiś problem może PKS skrzywdził? Robert Czech

polemizuje się z argumentami, a nie z osobą. Argumenty co do osoby są nazywane argumentami 'ad personum' i nie mają znaczenia w dyskursie. Nie odpowiedział Pan na czyjeś argumenty, więc jak Pan chce je obalić?

Nie jestem autorem komentarza gościa który się nie podpisał, ale internet to nie miejsce gdzie się podpisuje, podpisać to się można na takich portalach gdzie jest to wymagane. A teraz odnośnie pana i wszystkich co tak bronią związków zawodowych.

Czy Pan wie po co jest związek zawodowy? Celem jest ochrona praw pracownika. Jak widać, związek miał własny interes, bo przez jego działanie nikt teraz nie ma pracy. Związek zawodowy dał w tym miejscu bardzo mocno d... To nie czasy kiedy Solidarność walczyła w imię słusznych rzeczy, teraz związki mają własne interesy i jak widać ważniejszy jest dla nich poziom pracy niż sama praca, co jest debilizmem w kraju w którym nie ma pracy. Zaś błędem PKS-u bylo to że robił łaskę i dawał niepotrzebne etaty, wtedy, kiedy PKS zarabiał dużo. Kiedyś to musiało paść, stało się to teraz.

Proszę mi wybaczyć, ale wystarczy przestać myśleć egoistycznie oraz mieć przeciętne IQ żeby wpaść na to, że PKS miało za dużo pracowników i strukuturę jak z komuny a związki nie pozwoliły na zwolnienie, co pozwoliłoby chociaż części pracownikom zachować pracę. Sorry ale praca polega na tym, że przynosi się zysk pracodawcy, bo pracodawcy ryzykują kasą, a pracownicy chcieliby mieć pewnie 2 koła na rękę(czy się robi czy się leży, 2 tysiące się należy), składki i milion udogodnień, zero ryzyka. Wszystko jedno czy pracodawcą jest państwo czy prywaciarz.

Proszę mi powiedzieć, który inny pks w okolicy zatrudniał tylu pracowników? Nie i dlatego jeszcze zipią, choć większość jedzie na rządowych dopłatach. Coś Panu powiem - ja socjalistów mam dość w naszym kraju, wszystko mi jedno czy są to komuchy czy związki zawodowe, grające na emocjach prostych ludzi. Niech się socjaliści wezną do roboty, zakładają działalność gospodarczą jak się nie podoba i ryzykują wlasną kasą, wtedy człowiek nagle zmienia poglądy i stwierdza że praca polega na robieniu tego co trzeba, tego co się opłaca, a nie jakieś widzimisię pracownika czy związku.

Przedsiębiorca powinien ponosić ryzyko za to że inwestuje pieniądze, a pracownik jeśli się nie oplaca to powinien zostać natychmiast zwolniony. Jesli nie, to po co my się dziwimy że bilety są drogie, jakość przejazdów daremna, podatki to 70-80% i wszędzie głęboka komuna. Pozdrawiam.

"GDZIEKOLWIEK JEST, JEŚLIŚ JEST, LITUJ MEJ ŻAŁOŚCI!"

cieszyn

TO przecież prima aprilis na 1.04.2012 czyli PKS dalej będzie jeździł i nas woził po 5 pasażerów na autobus.NIE nastąpi żadne zawieszenie kursów od:01.04.2012 !! NIE PANIKUJCIE ani nie piszcie elaboratów bo szkoda Waszego czasu !!

Wg mnie pod Urzędem Miasta w Cieszynie już powinny stać taczki i to w większej ilości. Burmistrz i rada miasta to bez ostrzeżenia powinny wyjechać z ratusza. Prężny niegdyś Cieszyn, staje się miastem drugiej kategorii, zaścianek i to zasługa władzy!!! Spójrzcie jak Ustroń ładnieje, Skoczów, a w Cieszynie na ciepłych posadkach siedzą i nic nie robią.

No tak, tę polemikę chyba pisał sam p.towarzysz Podżorski. Fajnie sie rządziło PKS-em, kiedy nie było żadnej konkurencji wokół, istniały jeszcze wtedy zakłady pracy, gdzie ludzie tłumnie dojeżdżali, młodziez nie miała jeszce samochodów i wszyscy jeżdzili do do szkoły autobusami. Za jego czasów nie było ciągle zmieniających sie rad nadzorczych. Polityka i politycy nie wchrzaniali sie w taką instytucję jak PKS, gdzie współcześnie pks stał się padliną na której żerują polityczne chieny. ...NO TAK wtedy dobrze się rządziło ...
Nie chce się mi więcej odpwiadać na tak bzdurną polemikę. Nie wiem, czy autor tej polemiki sądzi, że p. Podżroski był niezastąpiony, a inni dyrektorzy pKS to jełopy, niewykształcone, nie znające się na zarządzaniu i którym nie zależało na dobrej opinii i kondycji finansowej firmy. Autor tej polemiki niech sobie przypomni (skoro tak profesjonalnie podchodzi do tematu) dlaczego Podżorski wyleciał? Kto miał stać się głównymi udziałowcami PKS-u. Czyż nie tylko wąskie grono lizusów, które dostało bardzo duże premie i właśnie oni chcieli sie uwłasczyć na majątku PKS-u. Był to poprostu skok na państwową kasę...ale tego juz nikt nie widzi

Widać po tym, co piszesz człowieku, że nie jesteś stela. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale na pewno są dobrzy fachowcy. Takim człowiekiem jest Pan Podżorski i nie mylić z Janem.

To chyba typowy schemat w tego typu firmach.

Redakacja powinna zatrudnić na etat takiego człowieka piszącego z pazurem. W końcu coś żywego. Artykuł zrealizowany nieźle.
Smutne są wnioski z dwóch ostatni akapitów, ale co zrobić.

Tak, a może Czytelnik by się przedstawił? Bo widzi Pan w tym kraju trzeba mocno uważać na słowa... Za to co Pan napisał prezes PKS mógłby Pana oskarżyć o zniesławienie... Ale pewnie to Pan wie, bo swojej godności nie chce Pan zdradzić! Za to żąda, aby inni pisali paszkwile na PKS pod swoim imieniem i nazwiskiem i narażali się na proces. Żenada!

To Pan Siekierka doprowadził PKS do bankructwa swoimi nieudolnymi i mało przemyślanymi decyzjami.Po prostu nieodpowieni człowiek na nieodpowiednim stanowisku nigdy nie przeszkadzało mu pijaństwo i nadużywanie alkoholu przez swoich pracowników podczas pracy jak również tolerował kradzieże paliwa przez swoich kierowców i nie tylko nie miał jaj żeby komuś się postawić był pionkiem

W końcu ktoś miał odwagę napisać całą prawdę a nie tylko komunały o upadku PKS.

Starostwo wydawało koncesje busioarzom bez żadnych warunków, ci jeździli 5 min. przed PKS em podbierając pasażerów a Cieszyniak hura bo fajny busik zapieprza to jadem a teraz jak już jest kompletnie zapuźno to jest lament. Od 1 czerwca jeszcze reszta pociągów odjedzie i zostanie miasteczko Twin Peaks.. Władza będzie nadal brać duże pensje nie do końca świadoma co się stało a my na piechotę do roboty np. do Ustronia czy do Chybia. Gratuluję Cynizmu.

Dodaj komentarz

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama