, środa 19 września 2018
Jedno pytanie do Małgorzaty Bortliczek
„Czystej” gwary nie ma i nie może być w sytuacji przyrostu słownictwa w różnych dziedzinach życia człowieka. Za komunikację na nowe tematy, z użyciem nowych słów, odpowiedzialna jest polszczyzna ogólna. Gwara obsługuje tylko bardzo wąski zakres tematów. Jej kodyfikowanie zatem, chociaż możliwe, byłoby wysiłkiem dyskusyjnym.  fot: mat. pras.



Dodaj do Facebook

Jedno pytanie do Małgorzaty Bortliczek

MAŁGORZATA BRYL
Dzisiaj w ramach rubryki "Jedno pytanie do..." zadajemy pytanie dr Małgorzacie Bortliczek z Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Pytamy o możliwość skodyfikowania gwary cieszyńskiej.

Pytanie: Czy jest szansa, aby "cieszyńska godka", a więc to wszystko, co mieści się w tzw. mówieniu "po naszymu", zostało kiedykolwiek skodyfikowane? Czy językoznawcy potrafiliby przygotować taki model gwary? Czy cieszyniacy mogliby zawalczyć o swój język, tak jak dzieje się to właśnie na Górnym Śląsku?

Odpowiada dr Małgorzata Bortliczek (adiunkt w Instytucie Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego)

Czy gwarę można opisać od A do Z, czyli od głosek, poprzez litery, końcówki fleksyjne, przyrostki, części mowy, do zdań i tekstów? Z perspektywy użytkowników gwary możemy zauważyć, że gwara służy im do skutecznej komunikacji. Znają ją po to, żeby się porozumiewać, a nie żeby analizować, jak to się dzieje, że mogą coś za jej pośrednictwem powiedzieć, a w konsekwencji - osiągnąć czy zdziałać. To, w jaki sposób używamy języka, to tzw. obyczaj (uzus), za który odpowiedzialna jest społeczność posługująca się danym językiem (lub językami). Każdy język, w tym także hipotetycznie pretendująca do języka regionalnego gwara cieszyńska, to tworzywo żywe, będące w fazie ciągłego powstawania. A więc gwara, żeby przetrwać, powinna się dynamicznie rozwijać i zmieniać.

Z perspektywy językoznawcy do wykonania byłoby zadanie nazywane kodyfikacją gwary, czyli spisaniem (opisaniem) jej reguł ortograficznych i gramatycznych. Czy możliwe byłoby spisanie takich reguł ortograficznych, gramatycznych, leksykalnych? Zapewne tak. Skoro mogą od podstaw powstawać języki sztuczne, dla których znajduje się przestrzeń w językowej wieży Babel… Odpowiedź pozytywna rodzi jednak pytania: kto miałby się tej (s)pisanej odmiany uczyć, kto powinien jej nauczać i na podstawie czego, jakim celom ona by służyła. Inaczej rzecz ujmując, kto chciałby się posługiwać tą gwarą w piśmie. Jak szerokie byłoby grono jej użytkowników? Czego dotyczyłyby komunikaty (s)pisane „po naszymu”? Jakie teksty należałoby na gwarę przetłumaczyć? Pytań można zadawać jeszcze wiele…

Wracam do odpowiedzi na pytanie, czym jest kodyfikacja. Żeby to wyjaśnić, muszę przypomnieć (chociaż trochę), jak język jest zbudowany. Język ma swoje brzmienie. Brzmienia danego języka trzeba się uczyć. Ten etap gwara cieszyńska miałaby za sobą w wypadku rodowitych jej użytkowników, znających gwarę od dziecka. Najczęściej bowiem, kiedy uczymy się mówić w języku ojczystym (matczynym), który jest naszym pierwszym językiem, to jesteśmy bardzo mali. Językoznawca mógłby spisać, jakie głoski występują w gwarze cieszyńskiej, np. [g – w – a – r – a] lub [p – o n – a – sz – y – m – u]. Te głoski powinny mieć swoje odpowiedniki w postaci symboli, czyli liter. O ile nie ma problemu z głoskami i literami typu: głoska [a] - litera a, głoska [g] - litera g, głoska [n] - litera n itp., o tyle jest problem z głoskami, które w standardowej polszczyźnie mają dwuznaki, a w języku czeskim - znak pojedynczy. Na przykład co z głoską [rz], która na Śląsku Cieszyńskim (mam na uwadze Śląsk po obu stronach Olzy) może być zapisywana rz lub ř. Co z literą ó (wymawianą w gwarze jak coś pomiędzy [o] a [u]), która ma zapis ó (w alfabecie polskim) lub ů (w alfabecie czeskim)? Który zapis wybrać? Powiedzmy, że i ten problem językoznawca by rozwiązał. Ostatecznie więc uporałby się z tym, jakie litery przypisać wybranym głoskom i spisałby alfabet pozwalający zapisywać słowa mówione „po naszymu”.

Potem językoznawca zmierzyłby się ze spisaniem reguł gramatycznych rejestrujących jak najbardziej współczesny stan gwary. Ustaliłby na przykład, jak powinny odmieniać się najpowszechniej stosowane czasowniki: być lub mieć, lub jakie przyrostki tworzą nazwy zawodów. Nazwy tradycyjne mają między innymi przyrostek -orz (piekorz, masorz, kuchorz). A nazwy, dla których nie ma odpowiedników w gwarze? Jak przełożyć na gwarę („zgwaryzować”) nazwy zawodów współczesnych typu menedżer, zoopsycholog, specjalista ds. marketingu internetowego? Uogólniając, kodyfikatora mogłoby nurtować pytanie: jak na daną gwarę tłumaczyć teksty kultury światowej (Biblię) lub teksty np. polskich noblistów. I w tym miejscu kodyfikator natrafiłby na opór…, o którym poniżej. Musiałby stworzyć słownik, który byłby podstawą piśmiennictwa w cieszyńskiej odmianie regionalnej.

Bardzo ważnym składnikiem każdego języka są słowa (i stałe związki słów - tzw. związki frazeologiczne). Dlatego na pewno należałoby zbudować słownik, a najlepiej trzy słowniki. Po pierwsze - gwarowy słownik ortograficzny, który mógłby być połączony ze słownikiem wymowy. Po drugie - słownik semantyczny, w którym zawarte byłyby definicje słów gwarowych. W tym słowniku dodatkowo mogłyby się znaleźć wiadomości gramatyczne dotyczące odmiany wyrazów. Po trzecie - należałoby stworzyć słownik dwujęzyczny: polsko-cieszyński i cieszyńsko-polski. Ktoś powie - słowniki semantyczne już są. Tak. Najczęściej jednak mają charakter historyczny, zamieszczają słowa, które konserwują rzeczywistość minioną. Są to jednokierunkowe (cieszyńsko-polskie) słowniki wielu gwarowych archaizmów. A w wypadku gwary stosowanej w komunikacji tu i teraz (codziennie) należałoby stworzyć słowniki rejestrujące współczesny stan gwary.

Z zarejestrowanym słownictwem gwarowym wiąże się zasadnicza wątpliwość zakresowa: wszak nie o wszystkim da się porozmawiać (pofulać, podrzystać, pogodać) „po naszymu”. Tak jest i w innych odmianach środowiskowych czy zawodowych. Obsługują ograniczony zakres tematów. Lekarz w swoim slangu porozmawia o diagnozie i leczeniu, prawnik - o paragrafach, przepisach i orzekaniu, nauczyciel - o uczeniu. Odnosząc tę uwagę do pytania wyjściowego, trzeba przyznać, że „po naszymu” można porozmawiać tylko na wybrane tematy.

„Czystej” gwary nie ma i nie może być w sytuacji przyrostu słownictwa w różnych dziedzinach życia człowieka. Za komunikację na nowe tematy, z użyciem nowych słów, odpowiedzialna jest polszczyzna ogólna. Gwara obsługuje tylko bardzo wąski zakres tematów. Jej kodyfikowanie zatem, chociaż możliwe, byłoby wysiłkiem dyskusyjnym.

Wydaje mi się, że rozumiem motywację pytania o kodyfikację gwary cieszyńskiej. Każdy język to okno na jedyny w swoim rodzaju świat. Po jego otwarciu widzimy krajobraz utkany z pielęgnowanych wartości, ze słów nazywających miejsca i ludzi (nazwy własne), nazywających codzienne i odświętne życie mieszkańców (nazwy pospolite)… Mimo to otwarte pozostaje pytanie, kto chciałby gwarą posługiwać się w piśmie, zważywszy że stosowanie gwary po polskiej stronie granicy nie jest prestiżowe, aczkolwiek po stronie czeskiej - to ważny składnik tożsamości etnicznej mieszkańców stela, z Zaolzia.

Rubryka "Jedno pytanie do..."- Redakcja Gazety Codziennej co tydzień zadaje jedno pytanie któremuś z pracowników naukowo-dydaktycznych Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, a następnie publikuje jego odpowiedź. Pytamy o politykę, gospodarkę, kulturę, życie codzienne, zwyczaje mieszkańców czy historię Śląska Cieszyńskiego. Z pytaniami do kadry profesorskiej UŚ w Cieszynie zwracamy się także w sytuacjach ważnych aktualnych wydarzeń.

Komentarze: (3)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Co mo do rzeczy jaki ř albo ů, kiedy gwara cieszyńsko patrzi do polskich gwar?! Po czeski strónie ŚC, czli Zaolziu gwaróm mówióm Polocy, ewentualnie Szkopyrtocy.

Pytanie jest źle zadane,bo cieszyńska godka nie istnieje,W naszym regionie "Ziemi Cieszyńskiej" jest "rzecz".Np.:dały my sie s mojóm ciotkóm do rzeczy i s pół godziny fulały my ze sobóm.Miały my pełno rzeczy jak mamulka przijechali s Ameryki.Słowo godka jest to określenie charakterystyczne dla Górnego Śląska.A do pani Małgorzaty Bortliczek mam uwagę na temat i zastosowania słowa stela.Stella jest to imię pochodzenia łacińskiego oznaczającego gwiazdę.W naszym regionie używa się określenia TU STELA ! ! ! Określenie to stosowane jest jak pani na pewno wie także do określania poprzedniej pozycji rzeczy,która zmieniła swoje położenie.Np.: wziyłech to tu tela i dołech to do siyni,albo ón prziszeł tu stela cały zmazany i.t.d. I dlatego MY pochodzimy TU STELA.Poza tym wypiętrzyła pani tyle trudności w opracowaniu kodyfikacji,że ręce mi opadły.Pytanie jest takie:po co ??? Gwara jak każdy inny język żyje i się również się rozwija.Stosowane są nowe określenia wynikające jak to pani użyła ze zgwaryzowania współczesnych osiągnięć techniki vide- chwolidło/reklama/ cestowe kolco/rondo/ czytadło/prasa/ .Tak czy inaczej chrońmy jeszcze to co nam zostało i fulejmy-dejmy sie do rzeczy-drzistejmy po naszymu o wszeckim co sie yno do ! ! !
Zapraszam do rozmowy FJD

małe a propos
w naszym regionie używa się także samego "stela", np. "idź mi stela"

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama