, czwartek 18 lipca 2019
Cieszyn: Domy nad przepaścią
- Żyjemy jak na bombie zegarowej, bo nie wiemy, czy nie zaczną obsuwać się kolejne części naszej posesji - mówią mieszkańcy. fot: ARC SPOT



Dodaj do Facebook

Cieszyn: Domy nad przepaścią

MAŁGORZATA BRYL
Cieszyn: Domy nad przepaścią

Obecnie mieszkańcy walczą przed sądem o odszkodowanie za zniszczone ogrodzenie, fot. ARC SPOT


Cieszyn: Domy nad przepaścią

Doraźne zabezpieczenie osuwającego się terenu geowłókniną i betonowymi murkami, fot. ARC SPOT


Cieszyn: Domy nad przepaścią

Dalsze oderwanie się posesji to być może tylko kwestia czasu, fot. ARC SPOT


Cieszyn: Domy nad przepaścią

Ulicą Błogocką nie można już przejść, przejście jest tylko dla mieszkańców prywatnych działek, fot. ARC SPOT

Po powodzi w 2010 roku została zniszczona droga powiatowa ulica Błogocka w Cieszynie, a także na skutek osunięcia się mas ziemi znacząco ucierpiała jedna z prywatnych posesji przy tej ulicy. Mimo że minęło już sześć lat od tego zdarzenia, mieszkańcy nadal nie doczekali się rekompensaty za to, co ich spotkało.

Mieszkańcy kontra samorząd w sądzie

- Żyjemy jak na bombie zegarowej, bo nie wiemy, czy nie zaczną obsuwać się kolejne części naszej posesji. Wzięliśmy kredyt na zakup tego domu w 2006 roku, a teraz nawet, gdybyśmy chcieli go sprzedać, nikt czegoś takiego nie odkupi. Mamy kredyt we frankach i duży problem - mieszkańcy przyznają z goryczą. Kupując dom, nie wiedzieli o zagrożeniach osuwiskowych w tym rejonie.

W wyniku osunięcia się terenu w 2010 roku na wartości straciły wszystkie nieruchomości w rejonie osuwiska przy ulicy Błogockiej. Jest też dom, który ucierpiał najbardziej, bo bezpośrednio sąsiaduje z miejscem, gdzie osunął się teren: mieszkańcom urwał się kawałek ogrodu, a razem z nim ogrodzenie, byli też zmuszeni wyremontować popękane schody prowadzące do ich domu. W 2013 roku mieszkańcy najbardziej zniszczonego domu złożyli pozew do Sądu Rejonowego w Cieszynie o odszkodowanie za zniszczone ogrodzenie. Pozwana została gmina Cieszyn i Starostwo Powiatowe.

"Siła wyższa", "zdarzenie naturalne"

Jak dowiadujemy się, gmina i powiat nie uznają tego roszczenia. Burmistrz Cieszyna, Ryszard Macura odpowiada nam w ten sposób: „Zarówno Gmina, jak i Powiat nie uznaje roszczenia, ponieważ nie ma do tego podstaw prawnych. W tym przypadku osuwisko jest zdarzeniem naturalnym; żaden przepis nie mówi o tym, że za takie procesy odpowiada Gmina czy jakiś podmiot”.

Z kolei Starostwo Powiatowe odpowiada, że to, co się stało, to wynik „siły wyższej”. - Bezpośrednią przyczyną uaktywnienia kompleksu osuwiskowego przy ul. Błogockiej były intensywne, ponadnormatywne opady deszczu (siła wyższa), które miały miejsce w maju 2010 roku - odpowiada nam Magdalena Suchanek-Kowalska, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Publicznych w Cieszynie. - Podstawowym czynnikiem była przede wszystkim infiltracja wód opadowych (oraz roztopowych), sprzyjająca powstawaniu osuwisk budowa geologiczna (łupki, zaburzenia tektoniczne) oraz erozja rzeczna. Przyczyna jest więc naturalna - dodaje. Co ważne, Starostwo Powiatowe samo czuje się pokrzywdzone przez osunięcie terenu (zniszczenia drogi powiatowej i w Lasku Miejskim) i dlatego, jak twierdzi, nie może być adresatem roszczeń w sądzie. - Uwzględniając fakt, że Powiat jest również jednym z poszkodowanych w związku z uaktywnieniem się w tym rejonie osuwiska, Powiat nie może być adresatem roszczeń o odszkodowania w związku ze zmianą wartości działek zlokalizowanych w tym rejonie - odpowiada naszej redakcji Magdalena Suchanek-Kowalska.

Zdaniem mieszkańców z ulicy Błogockiej osuwisko jest nie tylko wynikiem powodzi w 2010 roku, ale i pokierowanie ulicą Błogocką ciężkiego sprzętu w czasie powodzi. - Droga Aleja Łyska wzdłuż Olzy została w czasie powodzi zamknięta i cały ciężki sprzęt był wysłany właśnie brukowaną ulicą Błogocką - mieszkańcy tej ulicy wspominają wydarzenia z 2010.

Doraźne działania zabezpieczające

Po zniszczeniach w 2010 roku samorządy wykonały szereg działań zabezpieczających osuwisko, mają one jednak wyłącznie doraźny charakter. Jak informuje nas dyrektor PZDP, wykonano: progi betonowe kierujące spływ wody deszczowej poza ten rejon, prowizoryczną drogę dojazdową umożliwiającą dojazd do posesji ułożonych za progami betonowymi, a teren osuwiska pokryto geowłókniną. - Pokrycie terenu geowłókniną z pewnością ogranicza bezpośrednią infiltrację wód powierzchniowych w głąb górotworu, ale należy podkreślić, że jest to jedynie doraźne zabezpieczenie - wyjaśnia Suchanek-Kowalska. Jak dodaje, większy remont drogi w tym miejscu nie ma sensu: - W czerwcu 2011r. opracowana została Analiza Techniczno-Ekonomiczno- Środowiskowa dla przedsięwzięcia polegającego na odbudowie ul. Błogockiej na zniszczonym odcinku, która wykazała bardzo niski wskaźnik efektywności ekonomicznej dla tej inwestycji. Te działania zabezpieczające osuwisko kosztowały ok. 77 tys. zł.

- Zgodnie z umową zawartą z Powiatem Cieszyńskim Gmina Cieszyn w 2010 roku udzieliła dotacji na zabezpieczenie osuwiska w wysokości 77.080 zł. Kwota nie uwzględnia nakładów Starostwa Powiatowego - odpowiada nam Ryszard Macura.

Poważne zagrożenie i brak winnych

Zarówno samorząd Cieszyna, jak i powiatu przyznają, że osuwisko może w przyszłości pogłębiać się. - Istnieje ryzyko dalszego uaktywnienia się, bądź wzrostu dynamiki przemieszczeń gruntu, w szczególności w przypadku ponownego wystąpienia długotrwałych i intensywnych opadów atmosferycznych - odpowiada nam burmistrz Cieszyna, powołując się na prace badawcze i monitoringowe w tym terenie prowadzone przez Państwowy Instytut Geologiczny.

O zagrożeniu mówi też dyrekcja PZDP: - Na podstawie przeprowadzonych analiz można stwierdzić, iż z czasem aktywność osuwiska słabnie i obecnie jest ono w stanie słabej aktywności, niemniej nadal pozostaje ono aktywne. Brak jest możliwości samoczynnego ustabilizowania się osuwiska - informuje Magdalena Suchanek-Kowalska. - Osuwisko nadal stwarza poważne zagrożenie i w przypadku większych, ulewnych opadów deszczu może dojść do ponownego uaktywnienia ruchu osuwiskowego - dodaje.

- Ktoś musi odpowiedzieć za to, co się stało. Nie może być tak, że nie ma winnych - komentują poirytowani mieszkańcy z ulicy Błogockiej. W domu trzymają opasły segregator dokumentów, które gromadzą już od trzech lat podczas mozolnego postępowania sądowego. Z tych dokumentów wynika, że na tym terenie były robione w ostatnich latach dwie ekspertyzy - jedna, o której powyżej wspomina dyrektor PZDP. Natomiast druga ekspertyza została wykonana na około rok przed powodzią (czerwiec 2009 rok). Ekspertyza została zlecona przez Starostwo Powiatowe na wniosek ówczesnego burmistrza Cieszyna, Bogdana Ficka, który już wtedy alarmował do zarządcy drogi (Powiatu), że z drogą dzieje się coś złego.

Wykonana przed powodzią w 2009 roku ekspertyza jednoznacznie wskazała, że w rejonie ulicy Błogockiej istnieje „bardzo duże zagrożenie osuwiskowe” i zalecała konkretnie działania zabezpieczające, m.in.: drenaż wody, przygotowanie się do generalnego remontu drogi i „wzmocnienie krawędzi drogi na odcinkach newralgicznych przy skarpie”. Jednak wtedy tych działań nie wykonano.

Komentarze: (44)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Czekam tylko na temat o podpaskach i tamponach- Mach też pewno będzie znawcą...

... pisz dalej o podpaskach i tamponach bo z pewnością czujesz się znawcą, czekając na taki temat.

Skandal i popelniony grzech zaniedbania /ze strony miasta/ rzecz jasna/ Doraźna metoda naprawy /niezbędna/ 1. uregulować stosunki wodne od strony zbocza przywracając zaniedbany/ zasypany i nie istniejacy / rów odwadniajacy. Oczywiście mieszkańcy domów poniżej musieli by mieć przebudowane wjazdy i zainstalowane przepusty.2. Wyłożenie w/w rowu korytami betonowymi i odprowadzenie wód opadowych spływajacych ze wzgórza do pdstawy drogi i w rejonie "deba" skierowanie ich docelowo do Puńcówki. 3.Ponadto na najbardziej zniszczonym odcinku delikatna niwelacja i urządzenie scieżki spacerowej wyłącznie do ruchu pieszego./Choćby nie wiem jak zakazywać mieszkańcy Cieszyna i tak tamtedy chodzić będą/ 4. Bieżący monitoring terenu. i wrazie ponownej aktywnosci doraźne zamknięcie.Tylko tyle i aż tyle.

słuchajcie człowieka, znającego się na rzeczy...

Ten człowiek nie zna się na rzeczy, bo powinien wiedzieć, że ul. Błogocka jest drogą powiatową!!! Pretensje należy kierować do władz powiatu cieszyńskiego!!!!

Syndrom dworca autobusowego w Cieszynie - znawco?

Galar mam pytanie ale patrząc po wpisie nie potrafisz odpowiedzieć czy ty jesteś zdrowy na umyśle? Jak może normalny człowiek takie głupoty wypisywać. Ktoś kiedyś wydał pozwolenie na budowę domu czyli miasto i musi teraz właśnie miasto wziąć pełną odpowiedzialność za wydaną decyzję ale ludzie tacy jak ty pewnie związani z burmiszczem tego nie rozumieją. Do takich jak ty szkoda więcej słów.....

Dlaczego nie publikujecie mojego postu z 12.07 ? :(

Komentarz został dodany.

JESZCZE RAZ MÓWIĘ BEZ PANI JAWOROWICZ LUB PROKURATORA GENERALNEGO OBECNE WŁADZE NIC NIE ZROBIĄ I MAJA TO SERDECZNIE W DU.... PO PROSTU ZA MAŁO LUDZI TAM MIESZKA A WIĘC TYM SAMYM MAŁO WYBORCÓW. ZAPEWNIAM, ŻE ODPOWIEDZNIE LISTY W TEJ SPRAWIE NAPISAŁEM I DAJĘ 10 DNI PANU BURMISZCZOWI I STAROSCIE NA PODJECIE DZIAŁAŃ. WSTYD DLA NASZEGO PIEKNEGO CIESZYNA. JAK KTOŚ SŁUSZNIE ZAUWAŻYŁ 6 LAT LEŻY TA SMIERDZĄCA PŁACHTA.

Biedni.
Płotek się im popsuł i po stołku do domostwa wchodzić musieli.
Się ludzie ubezpieczcie, a o posesje sami zadbajcie teraz - skoro budując dom się zapomniało.
Ludziom dachy z nad głów zrywa, ściany się walą z winy deszczy, wiatrów i huraganów, ale pomysłów skarżenia wszystkich w okół, a nie samych siebie nie mają, bo ich lewa półkula mózgu jest wystarczająco rozwinięta by byli świadomi, że sami mogli zabezpieczyć dachy i ściany. A jeżeli już i tak przegrali z warunkami atmosferycznymi czy położeniem domu względem gruntu to przynajmniej je ubezpieczyć. Owszem ludziom się pomaga, tym - którzy w takich nieprzewidywalnych wypadkach tracą dorobki całego życia. Na pewno nie tym, którym piesek przez przerwany płotek uciekł i gimnastykę na schodach mieli, zdenerwowało ich to i do sądu polecieli...

O przeznaczeniu gruntów pod zabudowę jednorodzinną decyduje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. To gmina wskazywała za każdym razem czy owe tereny nadają się pod zabudowę czy też nie. Osuwiska nie występują samoczynnie. Zawsze jest jakaś przyczyna. Na stokach, przesądza o tym gęstość zabudowy. Jeżeli po stoku spływają wody opadowe, to i głębiej przemieszczają się wody gruntowe. Intensyfikując zabudowę przez wydawanie kolejnych pozwoleń na zabudowę stoku nad i pod ulicą Błogocką w jakimś sensie zmniejszamy swobodne przemieszczanie się wód gruntowych, następuje zmniejszenie przekroju ich spływu a zatem zwiększa się jego intensywność w przewężeniach. Dochodzi do zjawiska nazywanego kolmatacją tj. wynoszenie przez strumień wody drobnych cząstek gruntu doprowadzając do jego rozluźnienia co prowadzi do osuwisk.
Pamiętam pierwszą tragedię związaną z zabudową ul. Błogockiej, kiedy w latach 60 osunął się jeszcze budowany dom Pana Andrychowskiego w okolicy znajdującego się tam schronu. Ów Pan wzniósł ponownie budynek na ul. Beskidzkiej . Nie wiem w wyniku jakich rozstrzygnięć prawnych to precedensowe osuwisko w tym rejonie pozwoliło powiatowi i gminie wydać w tym rejonie tyle kolejnych pozwoleń na budowę co raczej zapowiada, że szereg wydanych decyzji po roku tragedii Pana Andrychowskiego nosi znamiona nieodpowiedzialnych działań ze strony państwowego nadzoru budowlanego i wskazuje w jakimś sensie winnych, że do kolejnych osuwisk doszło.

no i proszę, po nitce do kłębka...warto śledzić dalszy przebieg zdarzeń i zachowań zainteresowanych osób oraz instytucji - to dobry test na miejsce praworządności w naszym życiu...

Bzdura kompletna.
W takich przypadkach zazwyczaj ludzie doskonale zdając sobie sprawę z zagrożeń, za wszelka cenę starają się o uzyskanie stosownych pozwoleń na budowę.
Gdy urzędu odmawiają i ostrzegają o zagrożeniach - wtedy alarm, zamach na święte prawo własności, odwołania, szukanie 'dojść', telewizja i poseł z pisu zaalarmowany i radiomaryja - to wina Tuska!
"Chcącemu nie dzieje się krzywda" - tę zasadę już dwa tysiące lat temu Rzymianie pojęli..
.
Liczą na to, ze ich katastrofa nie dotknie.
Tak jak np. ci, co nie montują instalacji odgromowej.
Albo budują domy na brzegu rzeki.
A w końcu ci, co domów nie ubezpieczają.
Czy domy przy Błogockiej były ubezpieczone?

Potem wielkie halo i szukanie winnych wszędzie, tylko nie u siebie.
I ręce wyciągnięte po pomoc, ratunku bo jestem osioł!...

A przyczyną osuwisk są: budowa geologiczna podłoża i opady deszczu - a nie dokumenty ze starostwa.

Bzdury ja-nek'u to ty wypisujesz. Prawo o zabudowie jest następujące. 1)Gmina w planie przestrzennego zagospodarowania miasta określa, które tereny nadają się pod zabudowę jednorodzinną(PPZM, to prawo miejscowe). 2) Na tej podstawie, właściciel gruntów(osoba prywatna, lub gmina dokonuje parcelacji gruntu pod zabudowę jednorodzinną.3) Zainteresowani kupują grunty od gminy(kiedyś mozna było nabyć od gminy grunt pod budowę na wieczystą dzierżawę) lub osoby prywatnej zgodnie z PPZG. 4) Zanim osoba wystąpi o pozwolenie na budowę otrzymuje warunki techniczne do planowanej budowy domu- wskazanie lokalizacyjne do których przy sporządzeniu projektu ma się dostosować.5) Osoba składa projekt w starostwie powiatowym i jeżeli projekt dostosowany został do warunków zabudowy, wydaje pozwolenia na budowę lub jeżeli nie spełnia tych warunków odmawia wydania pozwolenia na budowę. Ja-nek'u WAŻNE- Skoro gmina wskazała tereny pod budowę, wydała warunki techniczne zabudowy, zatwierdziła projekt do realizacji przez wydanie pozwolenia na budowę ,a następnie dokonuje odbioru budynku - ponosi odpowiedzialność za wszystkie decyzje od 1-5 plus odbiór .
========================================
Kolejna bzdura Twoja ja-nek' polega na tym ,że urząd nie ostrzega nie urządza pyskówek z petentem, ale działa w trybie administracyjnym -wydaje DECYZJE, w imieniu burmistrza, za które gmina ponosi odpowiedzialność. Nie mieszaj do tego Tuska,Radia Maryja, Rzymian. Za wydanie decyzji odpowiada urząd a ten urząd stwierdził w PPZG, że tereny nadają się pod zabudowę.
========================================
Ubezpieczyć się powinni wszyscy- zatem gmina także od źle wydanych decyzji, złego PPZG itd.

No faktycznie, wszystko się zgadza - fulosz jak mulorz, a malty ni mosz...
.
Inwestor i jego projektant dostosowują projekt do istniejących warunków.
Częścią projektu jest ekspertyza geologiczna.
Budować można i na bagnach, i na pustyni - technologie należy odpowiednią dobrać i dostosować.
A te twoje wydumane teorie o odpowiedzialności urzędów za błędy inwestora to albo ci pieniacka zajadłość dyktuje, albo resztki komuny, co z głowy nie wyparowały.
Jeszcze brakuje mi żądania, żeby starostwo odpowiadało za dachy zerwane przez huragany i gradobicia.
A także za upierdliwych sąsiadów.
.
Dej se pokój, chopie, bo się kompromitujesz - tak jak z tą wydumaną kolmatacją.
Jedno jest już dla mnie jasne - tobie bym raczej nie zlecał budowy domu....

Widzę ,że kiepsko z twoim myśleniem, nadal. Więc słuchaj nadal "cymbale brzmiący". Inwestor i jego projektant dostosowują projekt do istniejących warunków zabudowy- I tu ważne "cymbale"- zapomniałeś dodać istniejących warunków zabudowy wskazanych w DECYZJI O WARUNKACH ZABUDOWY. Miasto wskazując tereny pod zabudowę powinno mieć ekspertyzę geologiczną zanim opracuje PPZG.
=============================
Nie pisz banałów, bo budować można także na Księżycu ,Marsie i jeszcze Bóg wie gdzie. Technologie budowy można dobrać zawsze odpowiednią. W decyzji o warunkach zabudowy dla budynków jednorodzinnych urząd powinien określić jakim warunkom powinien odpowiadać projektowany budynek. Na osuwiskach lub terenach zagrożonych osuwiskiem się nie buduje i nikt nie wyda wskazania lokalizacyjnego jeśli odpowiada za swoją decyzję.
======================================
Osobiście znam osoby w Cieszynie, które podobne sprawy wygrały z UM. Otrzymały odszkodowania z nawiązką.
===================================
Osuwisko nie jest klęską żywiołową a zjawiskiem geologicznym, stosunkowo łatwym do ustalenia, zwłaszcza jak w tym miejscu jak wcześniej zaznaczyłem w latach 60 osunął się budowany budynek pana Andrychowskiego.
===================================
Kompromitujesz się ty na tym forum, czego dobitnym przykładem był opis Twojego chrztu pod nickiem Krzysztof mm.
Nie każdemu dom buduję. Od cymbałów trzymam się z daleka. Szkoda, że nie od razu człowiek to odkrywa.

Dno. Upadek głową do kajfasa.
Pieniactwo rozum odbiera.
Niby budowlaniec, a miksuje się mu planu zagospodarowania przestrzennego z decyzją o warunkach zabudowy.
Strumień można się jedynie domyślać czego zamulił szanownemu głowę, stąd być może to komiczne osuwisko w groteskę.
Ale cóż, wiemy z doświadczenia - Mach musi pisać.
Z Panem Bogiem,

Ja-nek'u, miksuje ci się chrzest ze sraczką' modlitwa kapłana z mamrotaniem, a brak argumentów z pyskówką. Wiem z doświadczenia, że ja-nek każdego nazwie pieniaczem jak mu brak rzeczowych argumentów- cóż cymbał brzmiący i tak się odezwie choć tym razem podkulił ogon.

@Mach jesteś słaby jako budowlaniec, to fakt - bo nie znasz przepisów budowlanych. Kompromitujesz swoich kolegów po fachu!!!

A dec to kolejne wcielenie krzysztofa mm alias ja-nek?

Jak ci brak argumentów w temacie, przechodzisz do ataków personalnych jełopie? Nie dziwię się twojej wierze w rzetelność dokumentów ( decyzji) urzędu, ale widać twoją amatorszczyznę w temacie , bo nie wiesz czemu się wykonuje plany zagospodarowania i wydaje warunki zabudowy oraz czemu mają służyć. Dla ciebie jest ważny papier i nic strasznego, że można sobie nim obecnie podetrzeć.

ps
sprzątanie po tym Machu to jak nawracanie moherów - syzyfowa praca, stajnia Augiasza...
.
osuwiska na naszym terenie spowodowane są specyfiką geologiczną.
Pod nami zalega gruba na nawet kilkaset metrów warstwa skał osadowych tzw. fliszu karpackiego.
To skały o budowie cienkowarstwowej. Przesiąkanie /głównie podczas obfitych deszczów/ wody w głąb fliszu powoduje 'ślizganie się' poszczególnych warstw skalnych po sobie - woda działa w tym wypadku jak dobry smar.
Miejsca poślizgów znajdują sie zazwyczaj głęboko pod ziemią, nawet kilkadziesiąt i sto metrów pod powierzchnią.
Te osuwiska, typowe nie tylko dla naszej części Karpat, nie maja nic wspólnego z powierzchniowym wypłukiwaniem gleby.
A tym bardziej z machową kolmatacją - która jest zjawiskiem osadzania się drobnych frakcji w porowatych przestrzeniach i zapychania ich - a nie wypłukiwania, jak machu wykombinował, żeby mu pasowało

Mach - spróbuj używać kompa także do nauki, nie tylko do jałowego bębnienia w klawiaturę.

Dej se pokój, Janie, bo się kompromitujesz. "Inwestor i jego projektant dostosowują projekt do istniejących warunków" chyba gdy ty będziesz tym inwestorem, już widzę jak wykładasz kasę i topisz ją pod ziemią dla osiągnięcia celu walki z łupkiem cieszyńskim. Nie wymądrzaj się wiedzą encyklopedyczną, bo rzeczywiście osuwisko powstało w latach 60-70 ubiegłego wieku po ulewie, ale na skutek nowej inwestycji zakończonej na etapie fundamentów, które się uszkodziły w tym czasie, bez obciążenia budynkiem. Drugim przypadkiem była katastrofa rozdzielni WN przy Kościelnej w latach 80 ( wykonawcą był Dromex, a inwestycja wielkości domu jednorodzinnego), powód ten sam, brak ekspertyzy geologicznej i naruszenie warstwy łupku.
Zaniedbania są oczywiste ze strony nadzoru budowlanego i braku nadzoru, z ich strony warunków geologicznych terenów, na których wydają zezwolenie na budowę.
Oczywiście w tej sytuacji będzie troska o brak winnego ( najlepiej siły metafizyczne sprawcą) i nic dziwnego poparcie burmistrza dla starosty, bo nie daj Boże, ktoś przedstawi wydane decyzją urzędu i wadliwe warunki zabudowy nie uwzględniające geologi a przede wszystkim możliwości obciążenia gruntu na danym terenie, które każdy kierownik budowy na etapie przynajmniej kopania fundamentów musi sprawdzić. Zbyt wielu , którzy mogą utracić „Uprawnienia” do podejmowania decyzji w budownictwie i nadzieja na ustabilizowanie się skarpy wraz z naturalnym wymarciem inwestorów na niej.

"możliwości obciążenia gruntu na danym terenie, które każdy kierownik budowy na etapie przynajmniej kopania fundamentów musi sprawdzić"
jedno prawdziwe i sensowne zdanie
I nic tu nie ma do rzeczy mpzp czy wz.
Jeśli inwestor chce - to finansuje badania i technologię.
A jeśli jest głupi i wysrany /a do tego nieubezpieczony/ - to oczywiście podwójnie traci.

Problem w przypadku Błogockiej , ja-neku, nie tkwi w wytrzymałości gruntu. bo jak wskazują wszystkie okoliczne budynki grunt na posadowienie budynku jest dostatecznie mocny-(wystarczy 1,5 kg/m2) ale w jego stabilności. Ta utrata stabilności zwiększała się z każdym kolejnym wybudowanym budynkiem na tym stoku. Właśnie przemieszczanie się cząstek gruntu pod wpływem spływu wód powierzchniowych i gruntowych szczególnie pomiędzy budynkami w gęstej zabudowie to zjawisko potęguje. Ponieważ to zjawisko w tym miejscu było rozpoznane w latach 60 ubiegłego wieku szereg pozwoleń na budowę zostało wydanych z naruszeniem prawa. Osuwiska nie nadają się na posadowienie budowli.

Jesteś w błędzie, Gmina Cieszyn od lat 70 wiedziała o osuwisku i na etapie WZ powinna to brać pod uwagę. Gmina, po reformie Powiat wydaje warunki na podstawie Planu Zagospodarowania. Kolejność jest ważna, bez obowiązującego planu nie można wydać WZ. Inwestor bez tych dokumentów może ponosić nakłady na budową, na gruntach w doniczce.

No gratuluję, dorównałeś Machowi - pieniactwem.
Faktycznie, obaj nadajecie się tylko do tego, by se nawzajem podobne pierdoły wypisywać.
.
Poniżej wyjaśnienie dla tych, co ich wasze brednie mogły wprowadzić w błąd.
.
"Gmina, po reformie Powiat wydaje warunki na podstawie Planu Zagospodarowania"
.
Bzdura kompletna.
Decyzję o warunkach zabudowy wydaje wójt, burmistrza, prezydenta miasta, właściwego ze względu na lokalizację inwestycji - i to tylko wtedy, kiedy dla terenu objętego wnioskiem NIE ISTNIEJE lokalny plan zabudowy i zagospodarowania.
.
dokształcie się, cienkie bolki,
mentalnie najwyraźniej jesteście w epoce wczesnego Gierka
wiedza jeszcze bardziej przeterminowana
.
dla zainteresowanych tematyką, tu znajdziecie aktualne przepisy prawa w tym zakresie:
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20160000778
https://www.biznes.gov.pl/opisy-procedur/-/proc/430-ustalenie-warunkow-z...

p.s.
nie zdziwiłbym się, gdybyś też jak mach był kiedyś radnym - ci z reguły też się lubią głupawo wymądrzać
wy z tych, co im nikt nie udowodni, że białe jest białe..
ale tak po ludzku wam poradzę - dejcie sie zaorać
pismaki od siedmiu boleści
niespełnieni literaci
z PB i żegnam

No i dotarłeś niechcący do sedna, kto wydaje decyzje - pozwolenia na budowę i po czyjej stronie jest za nią odpowiedzialność. Z uporem maniaka próbujesz udowodnić, że odpowiedzialność jest po stronie inwestora lub firm ubezpieczeniowych. Gratulacje dla twojej metody poszukiwania ubezpieczyciela budynków na osuwisku, przy 100% pewności że dojdzie do katastrofy bez poniesionych nakładów na stabilizację gruntu. Nie pomoże ci dobry Boże, przy takim krętactwie.

Czytaj ze zrozumieniem. Plan Przestrzennego Zagospodarowania Gminy dla Cieszyna był wielokrotnie opracowywany. A że jego okres obowiązywania jest ograniczony a pozwolenia na budowy w rejonie ul. Błogockiej były wydawane w różnym czasie to inwestorzy otrzymywali w GMINIE (nigdzie nie napisałem ,że w starostwie) warunki zabudowy przy obowiązującym PPZG a gdy wygasał okres jego obowiązywania jako prawa miejscowego otrzymywali warunki zabudowy za każdym razem w formie decyzji na podstawie wytycznych do opracowywanego PPZG. POZWOLENIA na BUDOWĘ wydaje Starostwo także w formie decyzji. Cienkim Bolkiem to jesteś TY. Brałeś udział w dyskusji kiedy opracowano i zatwierdzała RM poprzez głosowanie fragmentaryczny PPZG dla rejonu Marklowic Boguszowic i Pastwisk przy okazji budowy Castoramy.

ja-nek'u prostowanie twoich bzdur oczywiście wymaga mojego kolejnego wpisu. Pracujesz niczym sekciarz. Osuwiska zdarzają się wszędzie. Jednak gmina nim wskazała tereny pod zabudowę, zwłaszcza na stoku- powinna była odpowiedzialnie zbadać czy teren nie jest zagrożony osuwiskiem, skoro jak sam stwierdzasz,że taka jest specyfika naszych terenów bo przecież będzie wydawała decyzje, które w skutkach mogą się dla niej okazać zgubne a przynajmniej bardzo kosztowne gdy do osuwisk dojdzie.( o fliszu karpackim i ich zachowaniu powinien wiedzieć projektant, osoby odpowiedzialne za sporządzenie PPZG a najmniej osoba decydująca się postawić budynek zgodnie z PPZG i warunkami zabudowy oraz pozwoleniem na budowę.
=====================================
ja-nek',o tym ,że myślisz jak sekciarz nie musisz już nikogo przekonywać. Tylko durnota może myśleć, że kolmatacja to osadzanie drobnych frakcji w porowatych przestrzeniach i zapychania ich. To zbyt uproszczona definicja encyklopedyczna ale dla takiego"tęgiego sekciarskiego umysłu jak Twój okazuje się wystarczająca bo myśleć nie trzeba. Więc ja-neku, żeby w jednym miejscu w gruncie doszło do zapychania to w innym miejscu musi dojść do rozluźniania, a wszystko spowodowane jest ruchem wody a wraz z nim wypłukiwaniem drobnych cząsteczek w gruncie . I jeżeli w pewnym miejscu woda natrafi na opór to uszczelni (np. przy fundamentach budynku od strony naporu wody) a jeżeli oporu nie ma to płynie tym szybciej im węższy jest przepływ np. pomiędzy dwoma budynkami położonymi w niewielkiej odległości od siebie . A że u podnóża Błogockiej płynie Puńcówka więc oporu nie ma i cząstki spływają do rzeki o czym można się przekonać po każdych intensywnych opadach.
=============================
ja-nek'u spróbuj używać mózgu, a potem bierz się za tłumaczenia zjawisk o których nie masz zielonego pojęcia. Za każdym razem muszę bębnić w klawiaturę kiedy brzęczy taki cymbał jak ty.

to druga strona medalu - trzeba zatem znaleźć "złoty środek"...

Dej se pokój Jurek, Salomonem nie zostaniesz. Decyzje urzędu można podważyć, ale trzeba mieć argumenty. Nikt decyzji o pozwoleniu na budowę nie skarży, nie mając świadomości o zagrożeniu osuwiskiem. Czy twoje rozwiązanie " złoty środek" ma prowadzić do przekonanie, że urząd też ma braki świadomości a urzędnicy wręcz przeciwnie?

Po powodzi w 2010 można było uzyskać środki na zabezpieczenie budynków mieszkalnych przed osuwiskiem. Środki wypłacane w ramach zasiłków z pomocy społecznej w wysokości do 300 tys. zł. Miasto mogło wtedy postarać się o pieniądze na zabezpieczenie osuwisk i wypłacić mieszkańcom tak jak miało to miejsce w innych gminach.

Niestety oceny urzędników, jak to zwykle mijają się z prawdą. Ciężki sprzęt tylko pomógł zjawisku, jakie nazywa się polskie partactwo.
Teren osunął się, ponieważ w żaden sposób nie były opanowane wody deszczowe, które przy każdym deszczu płynęły ulicą. Czy ktoś z szanownych urzędników słyszał o rowach, które dla tej wody są najodpowiedniejsze? I to nad drogą, a nie pod !!! Woda jak wiemy, ma wielką moc, ale podstawowe działania pozwalają zapobiec nieszczęściu. "Siła wyższa" to u nas niedouczeni urzędnicy!!
Włóknina rozłożona, ale już na pewno nie spełnia swojego zadania, porozrywana i pozwijana w wielu miejscach. Żeby to naprawić, to pewno nasi szanowni urzędnicy potrzebowali by kolejne 70 tys. złotych.
Że w tym miejscu nikt jeszcze nie zginął, to cud.Ulubioną zabawą dzieci w 30 stopniowym upale jest zabawa w chowanego - pod folią. Kilku, którzy pokonywali osuwisko na motorach też historia pamięta.
Bardzo ciekawa jest historia kostki granitowej na odcinku ulicy Błogockiej między ulicą SIkorskiego a aleją Łyska. Kilka dni po osunięciu przyjechała ekipa MZD rozebrała i wywiozła, a to miejsce zalała lepikiem ,czy coś na ten styl. Ta prowizorka przetrwała do dziś.Miesiąc temu wykonali jakieś 5 metrów nowej nawierzchni, która służyła nam tylko kilka dni. Przyjechała ekipa wodociągów, no i będą wodociąg ciągnąć i to taką nowoczesną metodą - wiercenia. Trzy tygodnie to za mało na 150 m ich dzieła.Nowy asfalt zniszczyli. A było już tak dobrze.

Z pełnym zatrwożeniem czytam ten artykuł i oglądam fotoreportaż z miejsca zdarzenia. Podobno, jak trwoga, to do Boga, ale tu nie ma co wznosić modłów bo Siła Wyższa tej przepaści nie naprawi. Czy dobrze rozumiem, że ta śmieszna płachta leży tam od sześciu lat, a co za tym idzie tymczasowy stan i okres przejściowy mają już sześć wiosen? Ten worek rzucony na urwisko kosztował blisko 80 tysięcy złotych? Jeśli tak to jest to jakiś skandal i kompletne nieporozumienie. Mam rozumieć, że jak z podobnych przyczyn zapadnie się Zamek, Rotunda czy Ratusz to też nie będzie odpowiedzialnych i rzuci się na to wszystko jakiś worek? Którzy radni przegłosowywali takie poronione uchwały? Który ekspert dowodził tym cyrkiem? Może ten sam, który wcześniej nie kupił dworca za 10 mln złotych, by teraz budować go od nowa za 17 mln złotych? Panie Burmistrzu, same pytania, niech Pan notuje. Może coś Panu wyjdzie z tej szarady.

Narastanie patologii na granicy?
Najpierw "Dramat rodziny z Cieszyna", teraz z kolei osuwające się "domy nad przepaścią".

ja bym tak nie ustawiał obserwacji, jako rozwijającej się linii dramaturgicznej, cieszyńskich wydarzeń - kilka fatalnych dla kultury i sztuki rozdziałów, mamy już za sobą...nie zanosi się na jakieś poważniejsze zaniedbanie, uchybienie, korupcyjny blamaż (chociaż tutaj kilka zegarów...tyka), czy jaskrawy przykład arogancji władzy...ale pokusa takiego oto myślenia, że w Cieszynie jest...coraz gorzej istnieje...odpowiem na to: nie jest aż tak źle...zawsze przecież można dla równowagi, podać przykłady dobrej, atrakcyjnej i pożytecznej aktywności...zawsze lepiej myśleć: "Słońce nad Cieszynem", niż, trawestując tytuł genialnego obrazu filmowego, równie genialnego australijskiego reżysera - "Cieszyn, pod wiszącą skałą" - ale pewny jest z tego morał, że tajemnicze, mistyczne wręcz zaginięcie pensjonariuszek, może przywodzić trywialnie na myśl, znikanie pieniędzy z miejskiego budżetu, na skutek nie tylko niegospodarności ale także prywatnych korzyści majątkowych...pozostańmy jednak przy zawołaniach programowych o dużym ładunku afirmacji oraz zdrowego poczucia życiowego optymizmu, np znakomite hasło" Ciesz się Cieszynem"...jego prostocie oraz sile sprawczej, pomimo różnych naszych problemów oraz przeszkód, sądzony jest długi żywot,,,

Optymizm to obłęd dowodzenia, że wszystko jest dobrze, kiedy nam się źle dzieje.

panta rhei (Heraklit)...

Nareszcie ktoś pociągnął mój wątek. To zgroza. Tylko w Cieszynie to możliwe. PANIE BURMISTRZU I STAROSTO SPROWADZAM PANIA JAWOROWICZ. ja oczywiście tam na szczęście nie mieszkam ale jak pisałem często chodzę sorry chodziłem na spacery z dziećmi a teraz centrum miasta teren rekreacyjny i co... a burmiszcz zadowolony z własnych rządów. To samo dzieje się z Piastem Cieszyn. Cieszyn w ruinie a szkoda. Europa na was patrzy. MIESZKAŃCÓW PROSZĘ ZGŁOŚCIE DO PROKURATORA GENERALNEGO może zamkną w końcu winnych i oczyści się miasto z takich "geniuszy" A może Pan burmiszcz czeka na jakąś śmierć dopiero zacznie działać.......

Jak już wcześniej ktoś wspomniał jest to całkowita wina tzw. Siły wyższej. Gdy było wszystko w porządku mieszkańcy cieszyli się, lecz po całym wydarzeniu są bezradni. Zabrali kredyt we frankach i teraz oskarżają za to osoby 3. Nie sadze żeby burmistrzowi zależało na 3/4 domach które tam są. A co pewne nie wyda ani grosza na remont.

jeżeli nie ustosunkowano się twórczo do wniosków oraz nie wykonano pilnych zaleceń, wynikających z ekspertyzy /2009/, to przecież wiadomo kto wówczas pracował w zainteresowanych instytucjach oraz za co odpowiadał - zatem wystarczy to zweryfikować, sformułować odpowiedni wniosek do prokuratury (pojawienie się strat materialnych, przez...świadome zaniechanie czynności zapobiegających katastrofie budowlanej), kolejnymi osobami winnymi są te, odpowiedzialne za puszczenie ciężkiego ruchu drogowego ulicą Błogocką (wywołanie mikrowstrząsów, uwalniających warstwy geologiczne) - a więc mamy winnych, jak na talerzu...a dlaczego nie wypłacono odszkodowań? pewnie tłumaczenia były podobne - to nie my, to natura...czy te miejsca były w jakiejś formie ubezpieczone przed szkodami? właściwie - zagrożeni wciąż mieszkańcy, powinni się stamtąd wyprowadzić...ale pozostaje wciąż kwestia zadośćuczynienia (zastępcze mieszkania, etc), do której znowu nie będzie stosownym instytucjom, nie będzie pewnie spieszno...nie ma skutku bez przyczyny - nie mieszkamy na samotnej wyspie i...jesteśmy od siebie zależni, nieoddzieleni od natury...
ps czy aby zezwolenia na budowę na stoku, wrażliwym na ewentualne niebezpieczeństwo, nie było zbyt mało zapobiegliwe i profesjonalnie mało rzetelne?

"Nie może być tak, że nie ma winnych" - komentują poirytowani mieszkańcy.
Oczywiście.
No to macie jak w czeskim dowcipie: to spieprzyła Bozia, ale jo to bierym na siebie.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama