, środa 13 grudnia 2017
Arcymaszkara w Wiśle, czyli o nijakości beskidzkiego kurortu
Popadająca w ruinę willa "Klonowa" w Wiśle Głębcach. fot: Michał Sobala



Dodaj do Facebook

Arcymaszkara w Wiśle, czyli o nijakości beskidzkiego kurortu

MICHAŁ SOBALA
Arcymaszkara w Wiśle, czyli o nijakości beskidzkiego kurortu

Willa "Polska Szwajcaria", Wisła Głębce. fot. Michał Sobala


Arcymaszkara w Wiśle, czyli o nijakości beskidzkiego kurortu

Willa "Elżbietanka", Wisła Głębce. fot. Michał Sobala

Wyniki zorganizowanego niedawno przez tygodnik "Polityka" plebiscytu architektonicznego, w którym wybierano najbrzydszy i najpiękniejszy budynek w Polsce, skłoniły mnie do pewnej refleksji. Zwłaszcza, że faworytem czytelników został Hotel Gołębiewski zlokalizowany w odwiedzanej przeze mnie często Wiśle i to jego widok wita mnie za każdym razem, gdy powracam w ukochane miejsce - pisze MIchał Sobala, nasz Czytelnik.

Plebiscyt wywołał gorące dyskusje na forach internetowych. Z jednej strony opinie wyrażali czytelnicy głosujący na hotel, z drugiej - pojawiały się wypowiedzi broniące budowli i zapytania "a co w nim takiego złego?". Jeśli ktoś ma problem z odpowiedzią na to pytanie, może niech spróbuje powiedzieć "co w tym budynku takiego dobrego?" Bo o tym, jak pozytywnie na rozwój miasta może wpływać architektura, mówi nam właśnie historia przedwojennej Wisły.

W krajobrazie miejscowości na przełomie XIX i XX wieku zaczęły pojawiać się niepowtarzalne drewniane wille letniskowe. Były one tak charakterystyczne, że budownictwo to zaczęto określać mianem "stylu wiślańskiego". Na tyle doceniono ich piękno, że budowane w latach 30. XX wieku murowane pensjonaty, czerpiące z modnego wówczas modernizmu, zawierały w sobie także elementy "stylu wiślańskiego” (m. in. cokoły z podcieniami). Tego typu połączenie występuje do dzisiaj jedynie w Wiśle! To właśnie ta indywidualność wiślańskiej zabudowy zadecydowała o rozwoju miejscowości jako letniska. Przyciągała coraz to większą rzeszę turystów chcących podziwiać to, czego nigdzie indziej zobaczyć nie można było. A wśród nich byli Władysław Reymont, Tadeusz Boy-Żeleński, Jan Parandowski, Jan Sztaudynger, Witold Gombrowicz, Czesław Miłosz, Stanisław Hadyna, Jan Kiepura... można by wymieniać dalej. Przyjeżdżali tu, bo piękno wiślańskiego krajobrazu było dla nich źródłem natchnienia, tworzyli poezję, pisali powieści, komponowali utwory.

Dzisiaj ten świat to już przeszłość. Piękno architektoniczne Wisły odchodzi w niepamięć, umiera to, co świadczyło o wyjątkowości przedwojennego kurortu i przyciągało letników. Wystarczy przespacerować się po bogatej w wille Wiśle Głębce, by zobaczyć, jak "Elżbietanka", "Polska Szwajcaria", "Klonowa", "Anita" popadają w ruinę. Ciche przyzwolenie władz miasta na ich niszczenie oraz niedocenianie przez nich posiadanego bogactwa architektonicznego, powoduje zacieranie wyjątkowych cech tego malowniczego zakątka. Wisła przestaje być unikatowa, a staje się taka sama, jak inne turystyczne miejscowości - nijaka, standardowa. Pod pretekstem zaktywizowania gospodarczego miasta nie stawia się żadnych barier dla inwestorów, którzy zapełniają wiślańską przestrzeń przypadkowymi i oderwanymi od otoczeniami "arcymaszkarami". Powstające nowe pensjonaty i hotele są kopiami tego, co spotkać możemy w każdej innej części naszego kraju. Ujednolicenie zabudowy powoduje, że słabnie magnes przyciągający turystów i pojawiają się opinie "tutaj nie ma co oglądać". A przecież to, co unikatowe, może przynieść wymierne zyski, może być szansą dla rozwoju gminy, a nie utrudnieniem. Paradoksalnie świadczy o tym historia przedwojennej Wisły. Trzeba tylko zrozumieć wartość tego co już posiadamy oraz kształtować nowopowstającą zabudowę w nawiązaniu do tradycyjnej, niepowtarzalnej i... wypróbowanej architektury.

A osławiony Hotel Gołębiewski? Budynek dla ludzi o pobudkach konsumpcyjnych, a nie poznawczych, będący odzwierciedleniem postawy człowieka wobec otaczającej go przestrzeni.

Komentarze: (7)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Dwa lata po publikacji, ale i tak cieszę się że tu trafiłem i że nie tylko dla mnie hotel Gołębiewski jest plastikowym klocem szpecącym Wisłę. Ale dodałbym coś jeszcze do tego tekstu. Wiślańskie dworce. Uzdrowisko i Głębce. Obydwa piękne, z klimatem II RP, z urokiem dawnych czasów. I obydwa zabite dechami. Wstyd i hańba.

Piękno architektoniczne Wisły odchodzi w niepamięć, ale nie do końca. Dobrze, że są autorzy pokazujący wille, które mogły być wyremontowane, lecz obecnie z e względu na stan co najmniej niezadowalający nie mogą zostać odnowione i służyć jako obiekty wczasowe. Być może takich obiektów jest więcej. Ponieważ Wisła jest wśród turystów nie tylko z Polski miejscowością pożądaną dzięki m. in. Adamowi Małyszowi czy Jerzemu Pilchowi oraz centrum turystycznym w Beskidach, w którym uratowano połączenie kolejowe z Katowicami, które pomimo korków w weekendy aż do Ustronia m. in. ze względu na zjeżdżające samochody z Istebnej czy Koniakowa miało przestać istnieć (:D:D:D), warto zastanowić się, czy renowacja niektórych niszczejących obiektów, które da się podratować, nie będzie strzałem w dziesiątkę. Obecnie wielu prywatnych inwestorów decyduje się na budowę ośrodków agroturystycznych, których architektura przypomina tą dawną, niekoniecznie tyrolską czy bawarską.

Być może, gdyby ktoś zainteresował się i docenił środowisko, w którym żyje pieniądze by się znalazły. Jednak Wisła przeżyła swój wielki 'bum' w czasie sukcesów Adama Małysza i, bez wątpienia, gdyby nie to, nie przeżyłaby takiego napływu turystów. Wszystko skupiło się na tym, aby turysta miał miejsca, gdzie może dobrze zjeść, przespać się i, oczywiście, zostawić pieniądze na tych bazarkach, gdzie są sprzedawane na skalę masową tandetne pamiątki 'z pozdrowieniami z gór', na tych bazarkach, które się mnożą, a zarazem gubią w tłumie letników przebywających w Wiśle. Nie zgodzę się z tym, że wszyscy mają pobudki konsumpcyjne. Wisła, choć tłumnie odwiedzana i, nie da się ukryć, niszczona przez turystów, ciągle pozostaje miejscem, gdzie, oprócz zaspokojenia swoich potrzeb konsumpcyjnych, wybrani turyści zaspokoją swoje potrzeby poznawcze czy estetyczne. Wystarczy pojechać kilka kilometrów od centrum w zupełnie inny świat.
Bardzo dobrze, że takie problemy są poruszane, być może ktoś w końcu odpowiednio zareaguje. Bardzo chciałabym wierzyć także w to, że ludzie na stanowiskach zaczną robić rzeczy nie tylko dla własnej korzyści, ale także i, przede wszystkim, dla dobra społeczeństwa, miasta i jego rozwoju.
Pozdrawiam.

Tytuł kojarzy się jakoś niezbyt poprawnie politycznie.

ta willa "Klonowa" musiała być piękna - szkoda, że Polska,to za biedny kraj, żeby takie cacka przywracać dożycia...

bałagan architektoniczny, nie nawiązujący do unikalnego stylu - wybierzcie ponownie tego samego burmistrza, to niewiele się zmieni na korzyść- nikły odruch działania społeczeństwa obywatelskiego powoduje, że komercyjna standaryzacja,wypiera kontynuowanie tradycji

A osławiony Hotel Gołębiewski? Budynek dla ludzi o pobudkach konsumpcyjnych, a nie poznawczych, będący odzwierciedleniem postawy człowieka wobec otaczającej go przestrzeni.

takie teksty robiły karierię w socjalizmie albo obecnie na uczelniach - konsumpcyjny styl życia... każdy wybiera taki jaki lubi, a innego nie ma ;)

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama