, piątek 10 kwietnia 2020
Zginęli ratując Most Wolności
Strażacy stojąc po obu stronach Olzy tworzą symboliczny most wodny upamiętniający tragicznie zmarłych strażaków. fot. Paulina Ogłódek 



Dodaj do Facebook

Zginęli ratując Most Wolności

BARBARA ŚLIŻ, zdjęcia: PAULINA OGŁÓDEK
Poziom Olzy wzrasta do 5,5 m. Kilkunastu strażaków próbuje ratować drewniany Most Wolności. Niestety, w rozszalałych nurtach rzeki ginie pięciu z nich. Dzisiaj, 19 lipca mija 41 lat od powodzi stulecia, która miała miejsce w Cieszynie.
W hucie trzynieckiej został uszkodzony jaz walcowy. Nieborówka zalała walcownię ciągłą kształtowników. W Cieszynie zerwany został Most Wolności. Nurt rzeki porwał ze sobą pięciu odważnych strażaków, którzy walcząc z żywiołem poświęcili dla dobra miasta swoje życie. Tego samego dnia woda zaczęła opadać, zza chmur nieśmiało wychodziło długo oczekiwane słońce.

Po tragicznej w skutkach powodzi zostało już tylko wspomnienie i czczona co roku pamięć członków Ochotniczych Straży Pożarnych Ziemi Cieszyńskiej. - Spotkanie jednoczy dwa cele: łączy współpracę strażaków po obu stronach Olzy, ale nade wszystko czci pamięć tych osób, którzy nie wahali się ratować obiektu infrastruktury miejskiej przed nawałnicą powodziową. Niestety ponieśli za to najwyższą ofiarę - komentuje Jan Matuszek, wiceburmistrz Cieszyna.

W niedzielę, 17 lipca, pod tablicą pamiątkową wygłoszony został apel i odprawiona modlitwa za tragicznie zmarłych strażaków. Tradycyjnie na Olzie zwodowano wiązankę, a polscy i czescy strażacy utworzyli symboliczny most wodny. - To miłe, że mieszkańcy nadal chcą przychodzić i pojawiają się na Moście Wolności po to, by wspomnieć i zdać sobie sprawę z tego, że praca ratowników jest niezbędna, a niejednokrotnie kończy się w sposób tragiczny niosąc żniwo w postaci śmierci tych, którzy ratując mienie, czy innych, sami doznają określonych szkód - dodaje wiceburmistrz.

- Chcemy zamanifestować to, że strażacy są skłonni sobie wzajemnie pomagać, żeby pokazywać mieszkańcom miasta, jak ważna jest rola ratowników. Jeżeli wszystko dzieje się po naszej myśli to nawet nie zauważamy, że są służby, które w każdej chwili są gotowe przyjść z pomocą i ratować z opresji - mówi Matuszek.

Podczas tragicznych zdarzeń z 1970 roku zginęli: Ludwik Bobrzyk, Wilhelm Dziadek, Ernest Jakubiec, Władysław Sułek i Andrzej Topiarz. 
Komentarze: (13)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

problem jest jak się ktoś niepotrzebnie rodzi, reszte se dośpiewaj

spelniajac swoja prace to nie byloby mowy o bohaterstwie w zyciu wiec nie ma co krytykowac przelozonych ze ich na smierc wyslali . Powstancy warszawscy czy inni bojownicy tez wiedzieli ze nie maja szans zmienic rzeczywistosci a tez to robili bo w sumie sie oplacilo izlo zostalo zwyciezone, a poza tym tak samo jak Ci strazacy dali dobry przyklad innym !!

chcesz czcić pamięć - wio nad rzekę, codziennie, trzy razy dziennie. A te durne pretensje że ci nikt nie przypomniał kieruj do mamusi

Zginęli Strażacy ... w imię czego ??? - świadomie, ich przełożeni posłali ich na przepadłe - do obrony drewnianego mostu !!!
Przypomina mi się tragiczna analogia z obroną katowickiej wieży spadochronowej - tam też przełożeni dzieci - harcerzy, posłali ich do obrony wieży dając im ckm - wystarczył jeden pocisk z działa........... w imię czego ??? Ja bym takich " przełożonych " lekko szafujących cudzym życiem publicznie i trwale napiętnował tablicą upamiętniającą ich " wyczyn " umieszczoną poniżej tablicy czczącej Bohaterów.

Bo GC to gazeta post factum, kopiująca teksty stare nawet tydzień. Druga sprawa to brak winnych. Poświęcić ludzi dla ratowania mostu... głupota

Rocznica takiej tragedii i nic nie napisano wcześniej że będzie. Człowiek zapomina daty po roku, trzeba było napisać o ty wcześniej to sam bym poszedł uczcić pamięć strażaków.

czasy,szkoda tych ludzi.

Zgineli niepotrzebnie .Cześc ich pamięci

Zdaję sobie sprawę, iż warunki, panujące podczas powodzi są skrajne i nawet doskonały pływak jest zagrożony, nie próbuj mi jednak sugerować, proszę, że osoba, która umie pływać ma takie same szanse na przetrwanie w wodzie (ba, w przypadku strażaka- URATOWANIE komuś życia), jak ta, która umiejętności pływania nie posiada. To miał być off topic, dotyczący osób pracujących w PSP DZIŚ.

A je się pytam, kto imiennie odpowiadał wówczas za wysłanie tych strażaków na most bez kapoków (kamizelek ratunkowych). W rozszalałych nurtach Olzy, w butach, mundurze, pałatkach, itp nie mieli szans na przezycie. (=> Off Topic) Nawet sprawny pływak nie da rady w takiej sytuacji, spróbuj sam gdy będzie powódź!

Off Topic w PSP jest więcej takich bohaterów, tam dostają się do pracy tylko po znajomościach. Nie liczy się kto jaki jest sprawny i co umie, tylko kto ma jakie plecy. W polsce straż to jedna wielka mafia.

Znam wysoko postawionego strażaka (powiat Cieszyn), który UWAGA!!!! NIE POTRAFI PŁYWAĆ.

Widzialam to, wtedy oczami dziecka ... To bylo straszne! Cudownie, ze o takich ludziach jeszcze sie pamieta! Dziekuje...!

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama