, środa 8 lipca 2020
Nie chcą biedy w sąsiedztwie
— Nie chcę domu socjalnego vis a vis moich okien — mówi Halina Glajcar. fot. WO 



Dodaj do Facebook

Nie chcą biedy w sąsiedztwie

WO
Mieszkańcy ul. Pięknej i Bucewicza w Cieszynie protestują przeciwko budowie domu socjalnego na dawnym placu zabaw. — Wolimy zieleń od bloku i uciążliwego sąsiedztwa — przekonują.
Jak już pisaliśmy, władze Cieszyna chcą w najbliższych trzech latach oddać do użytku 120 mieszkań socjalnych. Domy powstaną w różnych częściach miasta, gdyż urzędnicy nie chcą tworzyć skupisk biedy. Jeden budynek ma stanąć na rogu ul. Pięknej i Bucewicza, na zieleńcu między willową dzielnicą z lat 20. ub. wieku, a hotelem robotniczym. Gdy mieszkańcy się o tym dowiedzieli, napisali do władz protest, który podpisało siedemnaście osób. — Niech wybudują ten dom, ale przy cmentarzu żydowskim, gdzie nikomu nie będzie przeszkadzał — mówi Halina Glajcar. Mieszka naprzeciw placu zabaw, który kiedyś był chlubą całej dzielnicy, a dzisiaj porasta chaszczami. — Nic nie inwestują, bo za chwilę chcą budować — przekonuje Halina Glajcar.

Ludzie nie chcą domu socjalnego, bo w dzielnicy mają już hotel robotniczy i boją się uciążliwego sąsiedztwa. — Tam ciągle są jakieś awantury — przekonują. Poza tym boją się, że nowy budynek nie będzie pasował architektonicznie do charakteru dzielnicy willowej. — Głównie zależy nam jednak na zieleńcu. Kiedyś sami go tworzyliśmy, a teraz chce się nam go zabrać. Gdzie dzieci mają się bawić, biegać? Jeżeli miasto odbierze im ten plac zabaw, to czeka ich los blokesów — ostrzega mieszkanka ul. Pięknej.

Władze Cieszyn otrzymały protest mieszkańców i zastanawiają się, co z nim zrobić. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. — Pewne jest, że mieszkania w Cieszynie są potrzebne i domy socjalne muszą powstawać — przekonuje wiceburmistrz Włodzimierz Cybulski. — Przy ul. Bucewicza mamy uzbrojoną działkę, jest to więc jedna z lepszych lokalizacji. Zaplanowany dwupiętrowy budynek z mieszkalnym poddaszem, w którym będzie 20 lokali, na pewno będzie tak zaprojektowany, aby wkomponował się w otoczenie — dodaje.

Włodzimierz Cybulski zapewnia też, że jeżeli budynek powstanie w miejscu od dawna nieużytkowanego placu zabaw, to miasto stworzy nowe boisko przy pobliskiej Szkole Podstawowej nr 2 albo zainwestuje w nowy zieleniec w dzielnicy. Z lokatorami socjalu — jego zdaniem — większych problemów nie powinno być.

Mieszkańcy ul. Pięknej i Bucewicza ostrzegają, że jeżeli urzędnicy nie zmienią planów, to zaostrzą protest. — Na początek pójdziemy do telewizji — mówi Halina Glajcar.
Komentarze: (20)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

A może powrócić do znanych haseł w rodzaju "Syjoniści do Syjamu?". Jeśli haseł za mało, a biedy za dużo to może obowiązkowa eutanazja biedaków? Ostatecznie, podobno, Polacy to naród wierzący dajmy więc biedakom szasę na wieczne szczęście w niebie.

Pani Halinko, słoma jeszcze Pani z butów wystaje a już "rżnie" Pani Paniusie. Ale niech sie Pani Kochana nie martwi "prymitywizm" społecznych zachowań dotyczy wielu ludzi, bardzo wielu, może nawet zbyt wielu.

Emocje widać jak na dłoni. Wielka szkoda, że kolejny raz, osiągają one swe apogeum w sposób zupełnie niepotrzebny. Gmina, jak doskonale wiemy, ma określony szereg zadań do wykonania. Również, ustawowo określony, strumień wpływów finansowych. Samorządność Gminy polega min. na tym, że może ona stosunkowo dowolnie się gospodarzyć przy stosowaniu zasad ogólnych wynikających z ustaw. W tym również z zasady zrównoważonego rozwoju która jest różnie definiowana ale można przyjąć, iż oznacza ona "rozwój który spełnia współczesne potrzeby a którego efekty w żaden sposób nie obarczają przyszłych pokoleń". Ponieważ wszyscy dookoła tak chętnie posługują się sloganem o podmiotowości człowieka należałaby sądzić, że sprawa pomocy dla najuboższych znajdzie swój właściwy priorytet w hierarchii zadań gminnych. Czy tak jest u Nas? To pytanie na które każdy członek wspólnoty samorządowej powinien odpowiedzieć sobie sam. Również na pytanie, czy działania które prowadzą w prostej linii do wyłączania z życia „wspólnotowego” (publicznego) kolejnych grup osobowych mogą liczyć na nasze zrozumienie?
Podkreślić przy tym należy, że bodowa mieszkań socjalnych nie jest absolutnie jedyną metodą na rozwiązanie problemu o którym mówimy. Jest to ważne zaznaczenie również z tego powodu, że konieczność udzielania znacznej pomocy socjalnej (w tym lokali socjalnych /niekoniecznie nowo budowanych/ lub tzw. odszkodowań) była do przewidzenia a lawinowy wzrost zapotrzebowania na lokale socjalne można uznać, raczej tylko i wyłącznie, za skutek zaniedbań i braku perspektywiczności myślenia. Udzielić sobie trzeba też koniecznie odpowiedzi na pytanie: czy Nasza Gmina (Burmistrz, Rada Miejska) uczynili wszystko co możliwe (prawnie, finansowo) aby stworzyć warunki do rzeczywistego rozwiązywania problemu. Warunki, bowiem zdajemy sobie sprawę, że rozwiązanie pełne problemu jest niemożliwe a zjawisko będzie Nam towarzyszyć w miarę dalszego rozwoju gospodarki rynkowej (lub globalnej, jak Kto woli). Wielu wskazuje na zrealizowane, przy pomocy lub wyłącznym udziale Gminy, osiedle domków jednorodzinnych spółdzielni mieszkaniowej „Cieszko” czy też budynek komunalny o standardzie wyższym od socjalnego. Jak mieliśmy okazję doświadczyć, w okresie odpowiednich wyborów, była to realizacja priorytetów. Wracamy zatem do zasadniczego dylematu, czy właściwie i odpowiednio do potrzeb realizujemy samorządową gospodarkę. Trzeba jeszcze pamiętać i mieć na uwadze wielomilionowe zaległości w opłatach członków cieszyńskich spółdzielni mieszkaniowych o których niedawno wspomniał „Głos Ziemi Cieszyńskiej”. „Beneficjenci” tych opłat bodaj jeszcze nie pojawili się na miejskiej liście podań o lokale socjalne korzystając intensywnie ze „spółdzielczych źródeł” pomocowych. Można zatem przypuszczać, że problem o którym mowa nie osiągnął jeszcze swego maksimum. Mówimy zatem nie tylko o TYM proteście ale szerzej o sprzeciwie wobec braku podstaw do efektywnego rozwiązania problemu. Można zrozumieć obawy lokalnych społeczności przed „współżyciem z socjalnymi” nie udzielając im bezwzględnego poparcia. Błędem niewybaczalnym, moim zdaniem, byłoby potraktowanie TEGO protestu wyłącznie w kategoriach lokalnych i cząstkowych (patrz inne gminne).
Warto na koniec wspomnieć, że pomoc finansowa Wspólnot Europejskich na najbliższe lata podobno nie przewiduje wsparcia w obszarze socjalnym. To mają być środki które powinny być finansowym wsparcie podstaw rozwojowych społeczności Państw nowych członków, w tym również lokalnych, ze szczególnym uwzględnieniem innowacyjności. Można mieć zatem swoją opinię w tym zakresie ale warto pamiętać, że pomoc społeczna będzie wyłączną domeną „wewnątrzpaństwową”. Warto zatem dobrze pomyśleć „na Kogo głosować”.

Popieram tych ludzi. Tez nie chialbym miec meneli za oknem

może nas też nikt kiedyś nie przygarnie......jak nas wywalą z roboty i pozostaniemy bez środków do zycia.......to będziemy menelami????? tak sobie przemyslałem.

Burmistrz w gazecie lokalnej wypowiada sie że nie bedzie komasacji budynkow socjalnych, a tam już jeden stoi, o co tu chodzi? W gazecie tak a w rzeczywistosci inaczej? Czy na terenie miasta już nie ma innych działek gdzie bez przeszkód może powstać taki budynek? A może na terenie byłej cegielni, tam wystarczy tylko wyremontować to co istnieje a ile jeszcze obok jest miejsca. Tylko, że pod nosem jednego z "GŁÓWNYCH", to nigdy nie wypali. A może mile byłby zaskoczony takim sąsiedzctwem?

Niestety nie pierwszy raz intencja grupy ludzi zostaje nieprawidłowo odebrana. Autor artykułu również skupił się na kwestii rzekomo "niechcienej biedy" w sąsiedztwie. Może dzięki temu mógł temu artykułowi nadać jakże medialny tytuł!! Sprawa dotyczy budowy budynku na terenie, który był i w pewnym sensie jest (z powodu braku innego miejsca do zabawy, dzieci bawią sie na tym co z niego zostało) placem zabaw dla dzieci. W okolicy dzieci nie mają innego miejsca do zabawy, gdyż boisko asfaltowe które swego czasu istniało nad hotelem robotniczym (obecnie "GAMBIT") zostało zlikwidowane i wybudowano na nim pralnię!! Teraz przychodzi kolej na następne. Jeszcze chwila a nasze dzieci rzeczywiście będą się bawiły tylko i wyłącznie na ulicach....... Poza tym mieszkańcy wskazują łąkę oddaloną o 200m od planowanego miejsca budowy, które mogłoby być lepszą lokalizacją dla tego typu inwestycji. Dlatego chcę podkreślić, że mieszkańcy nie walczą z "socjalką" z biedą, itd. ale z inicjatywą budowania czegokolwiek w tym miejscu!! Nieszczęśliwie się zdarzyło, że padło na budynek z mieszkaniami socjalnymi ale reakcja mieszkańców byłaby taka sama w przypadku całkiem innej budowy.

Prawo dziennikarskie nakłada na dziennikarzy obowiązek autoryzacji tekstu wywiadu. Rzetelność dziennikarska wymaga uczciwego przekazania wypowiedzi.
Pan Trzcionka nadużył mojego zaufania. Opatrzył swój artykuł z dnia 12.08.2007 swoim odpowiadającym mu tytułem, nieadekwatnym do treści rozmowy: „Nie chcą biedy w sąsiedztwie” sugerując, iż takie są nasze intencje i cały tekst ma taki wydźwięk ukazujący w krzywym zwierciadle nas - mieszkańców ul. Pięknej broniących placu zabaw nadal użytkowanego przez dzieci mimo niechlujnego skoszenia murawy przez Zakład Zieleni Miejskiej oraz zdewastowania go przez MPGK poprzez zabranie pod pozorem remontu huśtawek (2szt), huśtawki wagi (1szt), karuzeli (1szt), ławek (3szt), wycięcia słupków na sprzęt do siatkówki i koszykówki (2+2). Plac zabaw zniknął z ewidencji władz. Mówiłam o tym ile dzieci (samych chłopaków) z ul. Pięknej i okolic korzystało z tego miejsca i wymieniłam ich ponad 40-tu w dwóch pokoleniach. Między innymi Pan się przyznał do spędzania tu czasu. Mówiłam o braku boisk w okolicy wymieniając boisko u zbiegu ulic Moniuszki i Chopina, boisko szkolne. Wspomniałam o zlikwidowanych: nieformalnym boisku przy ulicy Filasiewicza (tam gdzie stawał cyrk) i wyasfaltowanym boisku przy ul. Hażlaskiej i Bucewicza na skutek sprywatyzowania. Zależy nam na utrzymaniu tego jedynego w najbliższej okolicy wyrównanego terenu oraz zieleni przez nas zasadzonej.
Powołałam się na wzmiankę w GZC z dnia 03.08.2007, gdzie w-ce Burmistrz Jan Matuszek wyjaśnia - „Nie chcemy koncentrowania mieszkań socjalnych w jednej dzielnicy.”
My już mamy-dawny barak, obecnie ocieplany przeznaczony na mieszkania socjalne i dobrze, że jest i te rodziny też mają dzieci, które potrzebują miejsca do zabawy.
Mówiłam także i o tym, że nie można budować nowego niszcząc ogólnodostępny teren użyteczności publicznej wykonany z udziałem naszej małej społeczności w latach 60-tych ubiegłego wieku.
Wspomniałam o tym, że teren ten stanowi integralną część ulicy Pięknej oznakowanej dz. nr 91 obręb 22 od początku powstania Wojewódzkiej Kolonii Robotniczej (Woj. Urz. Śl. W Katowicach)
To i tylko to poruszałam, a co z tego wyszło - oceńcie sami.

Halina Glajcar

P.S.
Nigdy w życiu nie okazywałam komukolwiek pogardy. Przypisując mi słowa umieszczone pod zdjęciem opatrzonym imieniem i nazwiskiem to Pański wymysł współgrający z tytułem. Wstyd – splamił Pan honor dziennikarza.

Prawidłowe objaśnienie do fotografii W.O.: „Ten duży gmach to Hotel „GAMBIT”, ten mały biały bo ocieplany to barak z mieszkaniami socjalnymi (właśnie!!!!) a ten mały skrawek zieleni obsadzony wierzbami i krzewami to oprotestowany plac zabaw „porośnięty chaszczami”.

Moją intencją było opisanie wielu aspektów problemu. W artykule wypowiadają się obie strony konfliktu, więc zarzucanie mi braku rzetelności dziennikarskiej uważam za niesprawiedliwe i krzywdzące. A mój prywatny osąd w tej sprawie nie ma tutaj znaczenia. Co do autoryzowania wypowiedzi... Konieczność taka zachodzi tylko i wyłącznie w momencie, gdy osoba, z którą przeprowadzany jest wywiad zażyczy sobie autoryzowania wypowiedzi. Stanowi o tym Prawo Prasowe. Pani Halina Glajcar nie mówiła nic o autoryzowaniu wypowiedzi. Zresztą... Po to w naszej gazecie jest miejsce na komentarze, aby każdy mógł napisać, co o danej sprawie myśli. Pani Glajcar skorzystała z prawa do komentarza przy okazji obrażajc mnie. Jakoś będę z tym musiał żyć. Pozdrawiam Wojtek Trzcionka

Wielu aspektów problemu to Pan, Panie Redaktorze niestety nie poruszył. A przynajmniej niewiele. Podstawowym jest fakt, że Miasto Cieszyn jakoś nie radzi sobie z podstawowym obowiązkiem ustawowym - zaspokajaniem potrzeb mieszkaniowych wspólnoty mieszkaniowej, tak to jakoś brzmi. Pan natomiast zabrał się za problem "od końca" czyli domniemanego konfliktu Władz z mieszkańcami. To jest wyłącznie implikacją ww. "nieradzenia" sobie, również podejmowania spraw jak już problem staje się nabrzmiały i nie wymaga zapobieganiu ale operacji. Wtedy "wióry" lecą i mamy ten oto "niby" konflikt. NIBY - bo przecież jasnym jest, że nic praktycznie nie można zdziałać bez właściwej akceptacji, tutaj właścicieli. Proponuję zatem powrót do aspektu tematu podstawowego. To niestety wymaga przedstawienia pewnych danych i decyzji podjętych (lub nie?) w sprawie przez Nasz Samorząd. Również różnorodnych możliwości w tym zakresie o których społeczeńswto powinno być informowane przez "SWOICH" przedstawicieli w samorządzie. Ponieważ My, z reguły, nic o niczym nie wiemy a problem nabrzmiewa (jak cholera!) to proszę się nie dziwić "spontaniczności" tu umieszczonych wypowiedzi. Twierdzę, że wypada się z tego wyłącznie cieszyć bo znaczy to że jest jeszcze w ludziach odrobina publicznej aktywności. W przeciwieństwie do niektórych naszych samorządowców których obrady na Ratuszu często przypominają Sejm Niemy a aktywnością we wzajemnym "opluwaniu się" przypominają warszawskie "centrum". Zapraszam zresztą Pana Redaktora na ratuszowy saloon to się Pan sam przekonana. Również o tym czy problem lokali socjalnych w Cieszynie jest nierozwiązywalny z winy Pani Halinki czy też, być może, Kogo innego. Kłaniam sie Państwu uprzejmie.

Jestem mieszkanką dawnego hotelu robotniczego i wbrew opiniom innych nie jest on budynkiem socjalnym. Własnie został wyremontowany i czynsze płacimy jak wszędzie. Trochę szkoda że niektórzy ludzie mylą pojęcia budynku socjalnego z noclegownią dla bezdomnych. W dzisiejszych czasach każdy z nas może utracić pracę i wtedy będziemy prosić o właśnie takie mieszkanie. A w sprawie tego "pięknego zielonego placu nie jest tak jak opisują go ludzie z sąsiedztwa. Moim dzieciom nie wolno tam było grać w piłkę, ponieważ czasem wpadała ona do ogrodu obok, co kończyło się wrzaskiem i zabraniem piłki i do dzisiaj nikt się tam nie bawi. Tylko czasami parkują tam samochody. A najbardziej boli mnie to, że o nas mówi się różne rzeczy, które do końca nie są prawdą. Bo my nie jesteśmy ani złodziejami, ani menelami tylko ludźmi, którzy też uczciwie płacą za mieszkania. I nikomu z tej willowej dzielnicy nie podrzucamy śmieci do kubłów, jak robią to inni sąsiedzi nam. Skoro ci wszyscy ludzie twierdzą że dbają o wygląd naszego otoczenia, to niech walczą o nową drogę, bo ulica Bucewicza jest już w opłakanym stanie. Ludzie, obudźcie się i nie bądźcie obojętni wobec biedoty, bo każdy człowiek ma prawo do mieszkania i godnego życia, bez względu na to czy to jest starsza pani czy samotna matka z dzieckiem.

Racja Pani "oburzona". Problem, że bieda idzie w wyścigi z głupotą. Dokladnie nie widać kto prowadzi a jak ludzie nie wiedzom komu klaskać to siem gubiom.

Kochani inernauci,
Wiele już na w/w temat powiedziano. Chyba już wszystko. Szkoda, że sprawa tematycznie nam się komplikuje, jakby jednak nie było z winy nietrafnego tytułu i kontekstu artykułu. Jak słusznie zauważyłaś droga sąsiadko - "oburzona" (niesłuszne) mieszkasz jak i ja na Bucewicza , to dawny plac zabaw, którego jak słusznie zauważasz nie ma, przydałby się. To jest meritum sprawy. I niech tak pozostanie.
Konfliktu nie ma i nie uprzedzajmy się wzajemie do siebie.

Oh! nie ma co owijać w bawełnę. Nie chcę i nie życzę sobie, abyw moim sąsiedztwie był dom socjalny. Nie ma co ,ale jak ktoś jest nieudacznikiem i nie potafi sobie poradzić we współczesnej rzeczywistości to już nie mój problem. Nie ma opcji ,iż bedziemy sobie mieszkać swobodnie, bez zgrzytów, bezpiecznie ;jak w sielance. Nasza okolicę zamieszkuje dużo starszych ludzi ceniących sobie spokój i poczucie bezpieczeństwa nade wszystko. Tak więc pomysłowi stawiania budynku mówię stanowcze NIE!!A teksty z serii co Ci biedni ludzie....po prostu na mnie nie działają. Niech im budują i owszem, ale nie tutaj!

Nikt zazwyczaj nie chce aby jego dzielnica czy też otoczenie
zamieniło się w siedlisko biedy czy pijaństwa
a z tym zazwyczaj (zupełnie słusznie) kojarzą się tego typu obiekty.
Mimo że nie mieszkam w najbliższym otoczeniu,
rozumiem mieszkańców i popieram sprzeciw temu projektowi.

W pełni zgadzam się z panią "oburzoną". Ja również mieszkam na ulicy Bucewicza i zupełnie mi nie przeszkadza perspektywa wybudowania tam domu socjalnego. Skoro w okolicy mieszka wielu starszych ludzi, to po co nam plac zabaw?! I tak nikt się tam nie bawi. A zresztą parę kroków dalej, na ul.Szymanowskiego, jest ładny i duży plac zabaw, z którego możemy w pełni korzystać. Jeżeli komuś nie chce się przejść ten kawałek dalej to już nie mój problem. Nie rozumiem tych moich sąsiadów, niejeden z was z biedy pochodzi, a teraz udaje "wielkie państwo". Szczerze się wam dziwię.

Muszę się wypowiedzieć, bo zaraz coś mnie trafi. Sąsiedzi, normalnie dziwi mnie wasza postawa. Szczególnie ciebie sto_25. Człowieku nie wiem kim jesteś i nie chcę wiedzieć, ale wybitnie zaświeciłeś tutaj swoim IQ. Jeżeli uważasz że ludzie których nie stać na utrzymanie dużego mieszkania są nieudacznikami, to znaczy że jesteś zwykłym hipokrytą. Nie przeszkadza mi że w mojej okolicy będzie stał taki właśnie dom. Wręcz przeciwnie: cieszę się że biedniejsi od nas znajdą swój prawdziwy dom i jestem dymnu że w moim mieście stawiane są takie budynki.

Ulala! Z ogromną satysfakcją przeczytałam ripostę internautów na moją wypowiedź. Ucieszyło mnie to! Oznacza to bowiem, iż nie jest im wszystko jedno co dzieje się w naszej okolicy, a to dobrze wróży na przyszłość!! Nie ma bowiem nic gorszego niż obojętność. Tak naprawdę nasze wypowiedzi na forum nie mają wpływu na to czy budynek socjalny postanie czy też inny blok. Jest jednak "znakiem" zainteresowania oraz przynależności społecznej sąsiadów. Czy wyjdzie nam to na dobre?! ocenimy dopiero za parę lat...

Jasne, wiadomo komu taki budynek nie przeszkadza. Tym , co w życiu nic nie robili tyljo czekali aż im wybudują i jeszcze płacą najlepiej za nich czynsze. Typowy obraz Polaków - tych co jeszcze żyją w minionej epoce albo takich ich wychowali. Do roboty! To nie trzeba będzie stawiać takich siedlisk.

d.

Dokładnie ;]

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama