, niedziela 16 grudnia 2018
Boisz się nart? Siadaj na skibob!
Skibob to połączenie roweru i nart. Bardzo łatwo można się na nim nauczyć jeździć. fot. Katarzyna Koczwara 



Dodaj do Facebook

Boisz się nart? Siadaj na skibob!

KATARZYNA KOCZWARA
Boisz się nart? Siadaj na skibob!

Wśród juniorów bezkonkurencyjny był Mathias Ablinger z Austrii. Drugie miejsce zajął Grzegorz Cieślar. fot. Katarzyna Koczwara

Niemcy, Szwajcarzy, Szkoci, Anglicy, Czesi, Austriacy i Polacy brali przez dwa dni udział w Pucharze Świata w skibobach na wiślańskim Stożku. W sumie zaprezentowało się 44 zawodników. Skiboby znane są w Beskidach od 40 lat, niestety nie było tego widać na Stożku. Zawody wzbudziły nikłe zainteresowanie kibiców.
Skibob to połączenie roweru i nart. Bardzo łatwo można się na nim nauczyć jeździć. Mimo to, to dyscyplina niszowa. — Siedzi się na skibobie, który ma dwie płozy: przednią i tylną. Mamy też dwie nartki o długości 55 cm, przyczepione do butów. Środek ciężkości jest zdecydowanie niżej niż na nartach. Aby się nauczyć jazdy na skibobie rekreacyjnie, potrzeba trzech, czterech dni. Skibob wyczynowy kosztuje od 1000 do 18000 euro — wyjaśnia Jerzy Malik, prezes Polskiego Związku Skibobów.

— To bardzo dobry sport dla osób z problemami z kręgosłupem, po kontuzji albo alternatywa dla tych, którzy nie mogą jeździć na nartach. Łatwo nauczyć się na nim jeździć. Wystarczy usiąść i delikatnie podpierać się nogami. W ten sposób zjechać można z każdej góry —wyjaśnia wielokrotny mistrz świata juniorów, Adrian Kreiss ze Skoczowa. Piątkowy slalom ukończył na piątej pozycji.

W PZSb zrzeszonych jest sześć klubów, dominują zawodnicy z Brennej, Skoczowa i Wisły. — W poprzednich latach odnosiliśmy więcej sukcesów. Teraz widać zapaść w szkoleniu, nie widać kolejnych talentów, ale na zupełny brak zawodników nie możemy narzekać. Jeden z naszych juniorów stanął dziś na podium. Nie tracimy kontaktu w najlepszymi, nasi zawodnicy regularnie są w pierwszej dziesiątce – cieszy się prezes Malik.

W slalomie gigancie w kategorii kobiet wygrała Iris Lienhard z Austrii. Wśród mężczyzn dominowali Austriacy. Wygrał Gerhard Hauer. Z juniorów najlepszy okazał się Czech Jan Dederko. Tuż za podium znalazł się Grzegorz Cieślar, 18-latek z Brennej. Trasa piątkowego slalomu do łatwych nie należała, wielu zawodników nie ukończyło zjazdu. Wśród kobiet ponownie wygrała Iris Lienhard. Wśród mężczyzn najlepszy okazał się Czech David Krejci. Wśród juniorów bezkonkurencyjny był Mathias Ablinger z Austrii. Drugie miejsce zajął Grzegorz Cieślar.
Komentarze: (12)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Do Guitea.
Człowieku, może najpierw przejedź się choć raz na skibobie, a dopiero potem pisz takie bzdury.

Za łatwo nauczyć się jeździć? Owszem - można szybko opanować jazdę rekreacyjną, zwłaszcza, jeżeli jeździło się wcześniej na nartach, bo technika jazdy jest zbliżona.
Równie szybka jest nauka podstaw na nartach i snowboardzie. Po paru lekcjach przeciętny kursant jest w stanie samodzielnie zjeżdżać łatwymi trasami i wjeżdżać wyciągiem, ale nijak się to ma do jazdy zawodniczej, niezależnie czy mówimy o nartach, desce, czy skibobie.

Wsiądź sobie na skiboba i po kilku dniach nauki przejedź trasę zawodów w tempie szybszym, niż spacerowe, to zobaczysz, czy to rzeczywiście nie wymaga "praktycznie żadnych wyrzeczeń".

Chyba należysz do osób, które widząc coś nowego odruchowo reagują agresją podszytą lękiem, że coś może zaburzyć ich dobrze znany świat, bo jak coś jest inne, to na pewno wrogie i trzeba to natychmiast zniszczyć, a przynajmniej zdyskredytować, poznawać nie warto, bo przecież swoje i tak się wie.

To nie jest Polski związek skibob-owy tylko Beskidzki związek skibob-wy. Gdzie są kluby z Karkonoszy ( Z Szklarskiej Poręby , Karpacza , Świeradowa) , które były na wysokim poziomie technicznym? Panie Prezesie J.M. . Zawodnicy z tych klubów zajmowali czołowe miejsca. Ktoś tu zapomniał jaka jest Historia skibobów ,że to Szklarska Porębą jest kolebką polskich skibobów , tam byli polscy pionierzy skibobów . Gdzie to jest ? Czy kluby Beskidzkie ,aż tak bały się prawdziwej Konkurencji z Karkonoszy, że PZSb zaniedbał kluby z tamtego regionu? Teraz wiem skąd taki niski poziom skibobów.

Witam skad pan wie o klubach z karkonoszy i widze ze wie pan co nieco o panu Maliku zadufanym w sobie'' mistrzu skibobow' pozdrawiam jak pan to przeczyta to prosze o kontakt to moj mail adamlime@gmail.com

Dobrze że Ligoccy nie jeżdżą na SKIBOBACH.. wstydu by było......

dajcie juz spokój ligockim.to juz jest nudne.piszatylko tak ci którym sie nie ulozylo w zyciu i nic nie osiagneli.siedzi taka łajza przed kapem i mysli ze ma wladze nad swiatem.kretyn jeden z drógim.

Bravo dla Pana Jurka, tak 3mać !!!

Po godz. 21 zobaczymy prawdziwego Mistrza Adama a nie jakieś pajacowate , przygasłe "gwiazdki". Trzymajmy za kolejny Medal Adasia. Kolor medalu obojętny !

Co to znaczy "siedzieć przed kapem"?
Ludzie, skoro już tak nauczyliście się korzystać z funkcji "Autokorekta", to używajcie jej również korzystając z internetu! Tyle w temacie.

Skiboby były, są i przez najbliższe 20 lat będą dyscypliną niszową, co słusznie zauważył prezes Malik.
Podejrzewam, że niewtajemniczeni nie wiedzą, iż wspomniani w tekście Niemcy, Austriacy, Szwajcarzy, a zwłaszcza Brytyjczycy traktują skiboby jako formę rozrywki, sposób na spędzanie wolnego czasu. Do głowy nie przyszłoby im nazywanie tego "dyscypliną sportową". W naszym regionie trwa niestety sztucznie napędzana "koniunktura skibobowa". Prezes Malik szczyci się mistrzostwami, wszędzie podkreśla osiągnięcia swoich podopiecznych. Sęk w tym, że za bardzo nie ma się czym chwalic. Zachodnie kluby mają strukturę co najwyżej półamatorską, a Brytyjczycy to po prostu grupa kilku zapaleńców, której spodobała się jazda na dziwnym mobilu, z tego co wiem nie są zrzeszeni w klubach. Zarówno prezes Malik jak i jakiś chłopczyk podkreślają jak łatwo jest nauczyć się jeździć na skibobie czym, chyba nieświadomie, wbijają sobie nóż w plecy. Zastanówmy się jak wysoki jest poziom zawodów skibobowych, skoro nabycie umiejętności uprawniających do startu zajmuje kilka dni, ewentualnie tygodni regularnego treningu. Odpowiedź jest prosta- bardzo niski, cieniutki jak szczypiorek na wiosnę. Trenowanie skibobów nie wymaga praktycznie żadnych wyrzeczeń, co jest niejako cechą rozpoznawczą zawodowych sportowców, którzy muszą na wszystko uważać, trzymać się specjalnej diety, trenować dzień w dzień po kilka godzin. Skibobiści trenują w zasadzie tylko w zimie, nigdy też nie spotkałem się z przypadkiem diet układanych specjalnie pod zawodników. Trening skibobowy to praktycznie tylko doskonalenie sztuki zjazdu. Technika zajmuje w tym wypadku odległe miejsce, ponieważ jej elementy są proste w opanowaniu, co podkreśla sam prezes Malik. Widać więc czarno na białym, że skiboby to sportowe dno, "dyscyplina" siódmej kategorii, stek "sportowych" bzdur. Tyle.

P.S. "Prawdziwy" David Krejci jest zawodnikiem Boston Bruins i z cała pewnością cieszy się, że nie jest skibobistą;)

Człowieku, może najpierw przejedź się choć raz na skibobie, a dopiero potem pisz takie bzdury.

Za łatwo nauczyć się jeździć? Owszem - można szybko opanować jazdę rekreacyjną, zwłaszcza, jeżeli jeździło się wcześniej na nartach, bo technika jazdy jest zbliżona.
Równie szybka jest nauka podstaw na nartach i snowboardzie. Po paru lekcjach przeciętny kursant jest w stanie samodzielnie zjeżdżać łatwymi trasami i wjeżdżać wyciągiem, ale nijak się to ma do jazdy zawodniczej, niezależnie czy mówimy o nartach, desce, czy skibobie.

Wsiądź sobie na skiboba i po kilku dniach nauki przejedź trasę zawodów w tempie szybszym, niż spacerowe, to zobaczysz, czy to rzeczywiście nie wymaga "praktycznie żadnych wyrzeczeń".

Chyba należysz do osób, które widząc coś nowego odruchowo reagują agresją podszytą lękiem, że coś może zaburzyć ich dobrze znany świat, bo jak coś jest inne, to na pewno wrogie i trzeba to natychmiast zniszczyć, a przynajmniej zdyskredytować, poznawać nie warto, bo przecież swoje i tak się wie.

Prezes Malik chce znów być na skoczowskim 1 stołku, więc prezesuje i opowiada o tych swoich olimpiadach para.

a kiery był zbycho czapla??

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama