, piątek 15 stycznia 2021
Zaprojektował zastawę na łobiod
Komplet naczyń na śląskie potrawy jeszcze nie jest masowo produkowany, ale ich autor już o tym myśli. fot. Dawid Chalimoniuk/Gazeta.pl 



Dodaj do Facebook

Zaprojektował zastawę na łobiod

MAGDALENA WARCHALA/Gazeta.pl
Zaprojektował zastawę na łobiod

Zastawa stołowa do śląskich potraw - praca dyplomowa Marcina Kratera. fot. ARC


Zaprojektował zastawę na łobiod

Zastawa stołowa do śląskich potraw - praca dyplomowa Marcina Kratera. fot. ARC

— Tradycyjny śląski łobiod nie musi być przaśny. W artystycznej oprawie nawet panszkraut i wodzionka stają się dziełami sztuki — uważa Marcin Krater, absolwent katowickiej ASP, który jako pracę dyplomową zaprojektował specjalny zestaw naczyń do śląskich potraw. Wspólnie z Aliną Bańczyk, właścicielką Restauracji Targowa w Cieszynie, przed egzaminem przygotował zestaw dań podanych jednak w sposób nieco odmienny od tradycyjnego.
O tym, że jedzenie i sposób jego podania można traktować jak tworzywo dla artysty, Marcin przekonał się podczas wymiany studenckiej we Francji, gdzie wziął udział w projekcie dotyczącym designu kulinarnego. — Zorientowałem się, że w naszym kraju design kulinarny jest praktycznie nieznany. Zachwycamy się kuchnią francuską czy wspaniale podanym sushi, tymczasem kuchnię polską uznajemy za przaśną. Nie zauważamy, że tkwi w niej olbrzymi potencjał — mówi Marcin.

Dlatego postanowił, że stworzy naczynia, w których ludowych potraw nie będzie wstyd podać na wykwintnym przyjęciu i które podkreślą wartości regionu, z którego pochodzą.

Wybór padł na kuchnię śląską, bo Marcin pochodzi z Tychów i uwielbia roladę z kluskami i modrą kapustą, które gotuje mama. Przygotowując projekt, pomysłów szukał w muzeach i na starych fotografiach. — Stwierdziłem, że naczynia powinny zostać wykonane z porcelany, ponieważ Śląsk przez lata słynął z jej produkcji. Ostatecznie zdecydowałem się jednak na porcelit, bo jest trwalszy, zatem naczyń można używać w mikrofalówce i myć je w zmywarce — wyjaśnia.

Proste białe talerze i miski, gdy patrzeć na nie z góry, mają formę prostokątów i kwadratów z lekko zaokrąglonymi rogami. Nadrukowane zostały na nich czarne wzory inspirowane haftami śląskimi. — Tu jest motyw haftu z czepca XIX-wiecznej pszczyńskiej panny młodej, tu zaś z powojnika dla niemowlaka z Paprocan — wyjaśnia Marcin.

Projekty przygotował sam, o pomoc w wykonaniu form poprosił natomiast Bogdana Kossaka, właściciela Modelarni Ceramicznej z Dąbrowy Górniczej, kiedyś projektanta w Porcelanie Śląskiej. Naczynia wypaliła bielska firma Kera-Ceramika. — Chciałem, aby cały proces produkcyjny przebiegał w regionie i wspierał lokalny rynek — mówi Krater.

Zestaw składa się z pięciu naczyń, w których podać można suty niedzielny obiad. Wspólnie z Aliną Bańczyk, właścicielką Restauracji Targowa w Cieszynie, Marcin przed egzaminem przygotował zestaw dań podanych jednak w sposób nieco odmienny od tradycyjnego. Głęboką misę wypełnił kapuśniakiem (choć nadaje się ona świetnie także na żur lub wodzionkę), na dużym talerzu ułożył fantazyjnie roladę z kluskami i modrą kapustą. Na deser zaproponował szpajzę cytrynową, czyli słodką piankę z białek, jadaną w okolicach Rybnika, która apetycznie wyglądała w niewielkiej miseczce.

Były też przystawki. Na płaskim talerzyku Marcin ułożył placki śledziowe - ale nie z rybami wkrojonymi do ciasta ziemniaczanego przed usmażeniem, tylko przełożone rybnym tatarem niczym tort kremem. W drugim naczyniu na przystawki znalazł się panszkraut. Też nietypowy, bo ziemniaki, zwykle wymieszane z kapustą i skwarkami, uformowane zostały w kształtny wałeczek, owinięte plastrem przyrumienionego boczku i ułożone na warstwie kapusty.

Marcin liczy, że jego naczynia trafią na stoły śląskich domów i restauracji. Zestaw zaprezentuje na polskich i zagranicznych imprezach dla designerów i tam też chce znaleźć inwestora. Marcin nie wyklucza też, że sam sfinansuje produkcję. Najpierw musi jednak zaprojektować opakowania dla naczyń, na których zamieści ciekawostki o Śląsku. Zestaw obiadowy, jeśli pojawi się w handlu, będzie kosztował 75 zł. Marcin chce uzupełnić go o komplet kawowy: imbryk, dzbanuszek na mleko, cukiernicę i filiżanki.
Komentarze: (8)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Kogoś ciężko straszy

Kogoś ciężko straszy

śląski obiad? taki smutny? nic specjalnego.

Czy może mi ktoś wytłumaczyć co też jest ślaskiego w tej zastawie.Tu raczej chodzi o promowanie restauracji p. Bańczyk.

Bo rolada tak mała, że trudno ją zauważyć na talerzu. Tzw. nouvelle cuisine - czyli minimalne porcje-maksymalne ceny

ja, ślonski bo wonglem malowany

Wynglem, Pieter, wynglem...

co jest śląskie?... Dizajn. Z zamku przedsiębiorczości. Którego szefowa p. Gołębiewska daje zarobić kateringami pp. Bańczyk i Trzcionce. Która to ostatnia jest żoną redaktora GC. I tak kółko (wzajemnej adoracji i samopomocy) sie zamnkęło...

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama