, środa 8 lipca 2020
Wrocław na szczytach świata z cieszyńskim akcentem
Wystawę można oglądać na wrocławskim Rynku przy pomniku Fredry do końca maja. fot. Dorota Kochman 



Dodaj do Facebook

Wrocław na szczytach świata z cieszyńskim akcentem

DOROTA KOCHMAN
Wrocław na szczytach świata z cieszyńskim akcentem

Wystawę odsłonili himalaista Bogusław Ogrodnik (z lewej) i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. fot. Dorota Kochman


Wrocław na szczytach świata z cieszyńskim akcentem

Wojciech Trzcionka z córką Martą oglądają zdjęcia. fot. Dorota Kochman


Wrocław na szczytach świata z cieszyńskim akcentem

Naczelny „Codziennej" pokazał około 20 prac, w tym nagrodzone na konkursie fotografii wysokogórskiej zdjęcie bazy pod Everestem nocą. fot. Wojciech Trzcionka

Na wrocławskim Rynku do końca maja oglądać można zdjęcia m.in. Wojciecha Trzcionki, redaktora naczelnego Gazetycodziennej.pl, zrobione podczas wyprawy Falvit Everest Expedition 2006.
Fotografie Trzcionki z wyprawy na Everest (8848 m npm) zorganizowanej przez znaną dziennikarkę Martynę Wojciechowską to element wystawy prezentującej drogę wrocławianina Bogusława Ogrodnika do zdobycia Korony Ziemi, czyli najwyższych szczytów wszystkich kontynentów. Wrocław jest jedynym polskim miastem (a być może jedynym na świecie), które na każdej najwyższej górze kontynentu, dzięki Ogrodnikowi, miało swoją flagę. Jedna z nich, wniesiona 18 maja 2006 roku na najwyższą górę świata, została przekazana na ręce prezydenta Wrocławia a następnie zlicytowana na balu dobroczynnym za 50 tysięcy euro. Pieniądze trafiły do Dolnośląskiego Centrum Pediatrycznego im. J. Korczaka.

Wraz z Ogrodnikiem Koronę Ziemi zdobyli Janusz Adamski ze Szczecina i Tomasz Kobielski z Gliwic (wcześniej dokonali tego tylko Leszek Cichy i Anna Czerwińska). Szczyty Korony zaczęli kompletować 2-3 lata temu osobno, nie myśląc wówczas o wspólnym trofeum. Dopiero od wejścia na Everest w 2006 roku już wspólnie zaplanowali projekt i jego etapy. Koronę zamknęli w styczniu tego roku stając na najwyższym szczycie Antarktydy - Mount Vinson (5140 m). Po raz pierwszy w historii po Koronę Ziemi sięgnęły wtedy trzy osoby jednocześnie.

Na wystawie „Wrocław na szczytach świata" oglądać można zdjęcia dokumentalne z wypraw na szczyty: Aconcagua, Mt. Everest, Elbrus, Kilimandżaro, Piramida Carstensz, Mt. McKinley, Mt. Vinson. Wykonywali je sami uczestnicy. Wojciech Trzcionka pokazał około 20 prac, w tym nagrodzone na konkursie fotografii wysokogórskiej zdjęcie bazy pod Everestem nocą.
Komentarze: (11)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Wojtek, gratuleje. Piękne fotogramy.
Na 1200lecie nowy Salon Fotografiki i stałe ekspozycje!

Panie Wojtku gratulacje za wspaniała wystawę na najpiękniejszym Rynku w Polsce, i tak jak Edgar życzy
na 1200 lecie nowy Salon Foto np na Zamku. pozdr. dla Ewy.

"Wrocław na szczytach świata z cieszyńskim akcentem"..... hmmm. Tytuł jak mawia Wiśniewski zadzieżysty. (chyba w oryginale nieco inaczej to brzmi)

Ziemie Zachodnie, do której to nazwy przywykliśmy w latach PRL, jak się okazuje – nie są historycznie czysto polskie, Kresy – też nie, Wielkopolska – jak słyszę – również może budzić wątpliwości. Gdzie są więc ziemie polskie? Co zostaje?

Bardzo mało. Może nie mam racji, ale okręg, w którym żył najwyższy procent Polaków czy ludzi mówiących w języku polskim, istniał w Cieszyńskiem. Nawet byłem tam niedawno, to Jablonkov (Jabłonków) w kraju ostrawskim, nad Olzą...

Ależ tam Polski niemal nigdy nie było.

Niecały rok, przy okazji przyłączenia Zaolzia w 1938 roku. Spis ludności austriackiej, ostatni, jaki przeprowadzono przed I wojną światową, wykazał, że na Zaolziu – to był Śląsk Austriacki – było procentowo więcej Polaków niż w Krakowie. Ale to dobre pytanie: gdzie są ziemie polskie? W Krakowie mieszkało wielu Niemców, ale to Kraków i Lwów w okresie autonomii galicyjskiej były twierdzami kultury polskiej, polskości, wtedy gdy w Wielkopolsce prowadzono ostrą politykę germanizacyjną, a Warszawa była rusyfikowana.

Jasne k*** czemu by nie na zamku przecież to inkubator przedsiębiorczości sprywatyzowanej sponsorowanej przez miasto...

To zdjęcie na samym dole - rewelacja!!!!!

Cieszyniacy byli aż do XIX wieku Morawianami, był u nas język czeski w szkołach i urzędach. Czeski był językiem ludu. Np. św. Jan Sarkander działał jako ksiądz na Morawach, tak samo pastor Trzanowski. Poloków by Czesi za duchownych nie brali, bo by ich nie rozumieli. W XIX wieku Austriacy przystąpili do germanizacji i polonizacji Czech. Usunięto z urzedów i kościołów język czeski i zastąpiono go polskim Popolszczeniu towarzyszł masowy napływ 200 000 nacjonalistów galicyjskich Udało im się pozyskać kilku Morawian i przerobić ich na Poloków ( Londzin, Michejda, Stalmach ).

A ten cieszyński akcent to sam naczelny? Milion razy wolę na zamku zdjęcia jak to nagrodzone niż pseudowystawy z piecioma eksponatami i inne pomylone różowe dizajny.

No pięknie Panie Wojtku, ale czemu znów Wrocław? ENH, Pan, a nawet Roche'a most ma być na Odrze a nie na Olzie. Dudkiewicz w końcu to nie Ficek. W końcu Pan też to przyjął do wiadomości. Proszę się zająć CST, bo gniją po piwnicach.

Bezrucz wiecznie żywy, to tak jakby ktoś twierdził, że Niemcy przed XIX wiekiem gadali po chińsku, hehe

ktos tu wczesniej napisał, że wg jezykowego kryterium to w Indiach mieszka 200 mln Anglików, i ktoś ten wpis usunął, ale nie wiem czemu...:(

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama