, poniedziałek 16 września 2019
Papież pomaga w promocji
Nad książką z wydawnictwem pracowali: Muzeum św. Jana Sarkandra, parafia św. Piotra i Pawła, Robert Orawski, Wiesław Kuś, i Ewa Bojda (na zdjęciu). fot. Dorota Kochman 



Dodaj do Facebook

Papież pomaga w promocji

DOROTA KOCHMAN
Od wizyty Jana Pawła II w Skoczowie minęło blisko 13 lat. W rocznicę śmierci papieża wydana została książka z serii „Śladami Jana Pawła II po Polsce —Skoczów\".
— Dzisiaj witam tę ziemię ze szczególnym wzruszeniem, gdyż wpisana jest w nią także historia mojej własnej rodziny, a zwłaszcza mojego ojca i brata — mówił Jan Paweł II 22 maja 1995 roku do 250 tys. pielgrzymów zebranych na skoczowskiej Kaplicówce, gdzie kanonizował Jana Sarkandra. Papież odwiedził Skoczów przy okazji swojej 64. podróży do Czech. Był w mieście kilka godzin. W kazaniu mówił: — Patrząc na was tutaj tak licznie zgromadzonych oglądam jeszcze raz jako biskup Rzymu tę piękną ziemię śląską, którą nie raz dane mi było nawiedzać w mojej młodości, a później jako kapłanowi i biskupowi, a zwłaszcza metropolicie krakowskiemu.

Jak wspominają mieszkańcy Skoczowa, tamto spotkanie na Kaplicówce miało nie tylko wymiar duchowy. Przysporzyło też miastu rozgłosu. Dzięki wizycie papieża Skoczów stał się znany, wypromował się i do dzisiaj odwiedzają go turyści jeżdżący śladami Jana Pawła II. ― Niestety nie mamy możliwości, żeby ich policzyć. Turyści przyjeżdżają na własną rękę, a grupy zorganizowane mają swoich przewodników ― mówi Ewa Bojda z Biura Promocji Skoczowa.

Teraz do rąk turystów trafi książka-przewodnik „Śladami Jana Pawła II po Polsce - Skoczów". Przyjezdni dowiedzą się z niej wszystkiego o pamiętnej pielgrzymce, ale nie tyko. ― Wiele miejsca w książce zajmują informacje o samym mieście ― dodaje Ewa Bojda.

Książka jest częścią serii poświęconej miastom, które odwiedził Jan Paweł II i jest sprzedawana w całej Polsce. W Skoczowie książkę można kupić w Art Adresie, kancelariach parafialnych, Muzeum św. Jana Sarkandra, księgarni i wybranych kioskach. Kosztuje 15 zł.
Komentarze: (12)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

Ktoś mi opowiadał plotkę, ale zastrzegam się nie wiem czy to prawda, iż jeden z właścicieli działki na Kaplicówce tuż przed wizytą JPII zaorał swoją działkę porosłą wcześniej trawą. Chciałbym zweryfikować tę plotkę. Czy ktoś kto był wtedy na Kaplicówce widział świeżo zaorane pole? Zależy mi tylko na odpowiedzi bezpośredniego świadka. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Nic mi o tym nie wiadomo, ale jest to możliwe. W czasach przedwojennych Skoczów był tym miastem na Śląsku Cieszyńskim, w którym najczęściej dochodziło do antagonizmów na linii katolicy - ewangelicy. Część najstarszych mieszkańców miasta żyje do dziś z taką mentalnością. Osobiście znam starszą kobietę, katoliczkę, która często opowiada, że "kiedyś to jak luter szedł koło płota, to się kamieniami rzucało", zapewne są też przypadki, że to samo działa w drugą stronę.

Temat dotyczy promocji miasta w postaci książki, którą z ciekawości kupiłam. Zawiodłam się jakością wydania tej pozycji, dotyczy to nijakości zamieszczonych w niej zdjęć. Mamy piękne okolice a i samo miasto daje nam dużo mozliwości do podziwiania a tu widzę coś szarego i bylejakiego.

Szkoda ,że mózgu nie przeorał !!

To ciekawe i zarazem smutne, że ksiażkę o Janie Pawle II reklamują osoby, które nigdy nie szanowały jego postaci. Uważam, iz żenująjące jest łączenie wizyty Ojca św. naKaplicówce w Skoczowie z reklamą tego miasta.

Как мало надо, чтобы знать о соседях много!

Wszem i wobec wiadomo, że wszystko z Janem Pawłem II w tytule sprzedaje się, niestety, doskonale.

Przecież w Skoczowie do dziś palą Żyda nazywają go albo "Judosz" albo "Judasz", wcześniej (przed spaleniem w asyście strażaków i rozbawionej gawiedzi) musi się pokłonić burmistrzowi, który oficjalnie przyjmuje honory na rynku !

Czy chodziło Ci o to??
W XIX wieku Wadowice wchodziły w skład monarchii austro-węgierskiej i były miejscem gdzie odbywały się jedne z największych w całym cesarstwie targi konne, kilka razy do roku, bodajże raz na 2 miesiące zjeżdżali się tam najwięksi hodowcy i kupcy z branży konnej z najdalszych zakątków państwa (Czechy, Moravy, Słowacja, Węgry, Serbia...). Galicja, gdzie leżały Wadowice była prowincją bardzo biedną (w przeciwieństwie do Śląska Cieszyńskiego), nawet potocznie nazywaną z polska "golicją", że niby golasy tam żyły. Targi były imprezą, z której żyło wielu mieszkańców Wadowic oferujących kupcom noclegi, posiłki, sprzedających swoje produkty i oferujących najróżniejsze usługi. Przy powszechnej biedzie normalnym było też to, że okoliczne dziewczyny oferowały za opłatą swoje kobiece wdzięki. Klientów nie brakowało, każdego było stać bo albo przyjechał z gotówką kupić konia, albo właśnie konia sprzedał i gotówkę dostał. Jak to w tych czasach bywało znaczna większość kupców była pochodzenia żydowskiego, a przy słabej wtedy antykoncepcji spora część rodzących się tam dzieci miała domieszkę żydowskiej krwi. Całkiem więc możliwe, że któreś z rodziców naszego Lolka nieświadomie też miało mieszaną krew. Potwierdzać może to fakt, że jak wiadomo Żydzi mają ciekawą cechę jaką jest niespotykana u innych ludzi, nadprzeciętna smykałka do handlu i wszelakich interesów, a Lolek też tą cechę posiadał. Udowodnił to kiedy szukał pracy w ciężkich czasach wojny, swoim sprytem i dobrym planowaniem udało mu się zatrudnić w chyba najlepiej prosperującej firmie na świecie, w Kościele Rzymsko Katolickim. Jego kariera w tej firmie rozwijała się bardzo energicznie, cały czas awansował, a co ciekawe w swoim oddaniu dla firmy nie zatrzymał się nawet w 1978r. kiedy awansowano go na najwyższego zwierzchnika całej korporacji, wtedy dopiero postanowił, że pokaże na co go stać. Poszedł na całość, korzystając z tego, że siedziba firmy mieściła się w odległym od jego ojczyzny państwie Watykan postanowił sprzedać Polskę swojej firmie jako jeden z największych na świecie rynków zbytu na usługi oferowane przez KRK. Udało się, na początku lat 90-tych Polska podpisała konkordat, na mocy którego żadna placówka terenowa KRK nie płaci w tym kraju podatku, a księża są traktowani na specjalnych prawach w każdej kwestii. To był największy życiowy sukces Lolka, znanego później już jako JP2 i tym właśnie udowodnił swój przeogromny biznesowy talent.

To nie przystoi aby tak wykorzystywać Wizerunek i Postać JPII. Wokół bałagan (w tym moralny) ale wszyscy oczywiście zaklinają się na JPII. To nie tak miało być! Nie takie było Jego przesłanie.

Lexxx udowodnił, iż pracując tylko kilka dni w miesiącu jak twierdził wcześniej na pewno też ma domieszkę krwi żydowskich handlarzy koni. Nie obrażam twoje babki ale tylko stosuję twój sposób rozumowania w praktyce. Czy to również jest tak zabawne jak twój post

Kto wie, nie znam w pełni swojego drzewa genealogicznego. Chociaż czasami słabo jestem przedsiębiorczy i przydałoby się więcej tej domieszki. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama