, środa 8 grudnia 2021
Nalepsze Beskidzkie Krepliki wysmażają w Wiśle (zdjęcia)
Mam swój przepis, ale zainspirowała mnie głównie mama, składniki dobierałem tak, żeby było idealnie, trochę spirytusu do smaku dodałem - mówił zwycięstwa konkursu na Najlepsze Beskidzkie Kepliki. fot. Maciej Kłek 



Dodaj do Facebook

Nalepsze Beskidzkie Krepliki wysmażają w Wiśle (zdjęcia)

BARBARA ŚLIŻ, zdjęcia MACIEJ KŁEK
Jak powinien smakować najlepszy pączek? Odpowiedzi byłoby pewnie tyle, ile gustów na świecie. Z budyniem, z marmoladą, z bitą śmietaną, albo z adwokatem. W zależności od tego, co kto lubi. W Tłusty Czwartek w Wiśle odbył się konkurs na Najlepszego Beskidzkiego Kreplika.
W tym roku do współzawodnictwa przystąpiły 24 osoby. Ocena i wyłonienie najlepszego kreplika miało miejsce w karczmie Czupel w Wiśle Jaworniku . W jury oceniającym pączki zasiadły trzy osoby, które kierując się m.in. smakiem, pulchnością ciasta, estetyką musiało wybrać ten jeden, najlepszy i usmażony zgodnie z tradycją kreplik. Wygrał uczeń Zasadniczej Szkoły Zawodowej z Zespołu Szkół Gastronomiczno - Hotelarskich w Wiśle Mirosław Juroszek .- Nie spodziewałem się, że wygram konkurs, biorę w nim udział już drugi raz, w ubiegłym roku zająłem 3 miejsce, tym razem się udało. Mam swój przepis, ale zainspirowała mnie głównie mama, składniki dobierałem tak, żeby było idealnie, trochę spirytusu do smaku dodałem –powiedział.

- Zwycięskie krepliki przodowały w kategorii wyrośnięcia ciasta, procesu produkcji, musiały być usmażone na domowym smalcu, widzę, że dużo punktów jest za składniki, czyli: powidła, spirytus, a przede wszystkim wyglądały one bardzo estetycznie, miały tak zwaną oponkę pośrodku – wymieniła jedna z jurorek Katarzyna Kubaszewska. - Jestem troszkę zdziwiona, że mężczyzna wygrał, ale mój mąż zawsze powtarza, że najlepsi kucharze to mężczyźni i to oni głównie są szefami kuchni większości restauracji – dodała.

Każdy ma swój tajemniczy przepis na pączki. Receptury przeważnie przekazywane są z pokolenia na pokolenie. – Robię krepliki z przepisu babci, kapkę tego kapkę tamtego, tak żeby były dobre, a do smaku dodaję spirytusu – wyznała Ewa Szalbot i dodała: – Dzisiaj usmażyłam około 150 pączków dla rodziny, dla sąsiadów.


By jednak zrobić prawdziwy beskidzki kreplik należy pamiętać o kilku zasadach: ciasto drożdżowe musi porządnie wyrosnąć, należy go smażyć w głębokim smalcu, najlepiej domowym, a nadzienie dostosować w zależności od gustów. Na terenie Śląska Cieszyńskiego, gdzie zawsze najlepiej dojrzewały śliwki, tradycyjne nadzienie kreplika jest właśnie z tych owoców – wymielił Paweł Brągiel główny organizator konkursu. - Potem to już można je tylko jeść.

A sposobów na konsumpcję kreplików jest wiele. - Można zjeść je od razu, rozłożyć na pół, wyjeść najpierw powidła, przedrzeć na pół, albo najpierw zlizać posypkę - wyliczyła Grażyna Pruska z Towarzystwa Miłośników Wisły. - Pączek to jest taka żywa istota, której nie można za szybko usmażyć. Najważniejsze jest utrzymanie odpowiedniej temperatury, żeby drożdże mogły spokojnie dojrzeć – zauważyła Pruska. - Podziwiam te wszystkie wasze roboty tutaj, krepliki pięknie się uginają i z powrotem mogą się rozrosnąć, mnie najbardziej podoba się ta chrupiąca skorupka - dodała.

Podczas gdy jury decydowało o tym, kto usmażył najlepszy pączek uczniowie szkół, które wzięły udział w rywalizacji, bawili się w zabawach przygotowanych przez organizatorów konkursu. Radości i zabawy było co niemiara. Nagrody dla zwycięzców ufundował Urząd Miasta Wisła oraz piekarnia Wiślanka, a wręczył je przewodniczący Rady Miejskiej Wisły, Janusz Podżorski. - Osobiście jestem z tych co kupuje krepliki, o pieczeniu nie mam pojęcia, dzisiaj już około 5 rano zjadłem pierwszego pączka, niektórzy je robili, a ja degustowałem – powiedział.

Konkurs po raz 6 przygotowało Stowarzyszenie Przyjaciół Miasta Wisły IMKO Wisełka

Tłusty Czwartek jest okazją do tego rodzaju konkursów. Krepliki nie były oceniane tylko w Wiśle, ale także w Ustroniu. Po raz pierwszy portal Nasz-Ustron.pl zorganizował ranking najlepszych ustrońskich pączków. Najlepsze krepliki przygotowała cukiernia Delicje. Na drugim miejscu znalazły się pączki cukierni U Janeczki. Trzecie miejsce przypadło w udziale wypiekom cukierni Na Blejchu.

Jak powstają pączki - filmik instruktażowy



Foto


Foto


Foto


Foto


Foto


Foto


Foto
Komentarze: (8)    Zobacz opinię czytelników (0)    Dodaj opinie
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy pozostawionych przez internautów. Komentarz dodany przez zarejestrowanego użytkownika pojawi się na stronie natychmiast po dodaniu. Anonimowy komentarz zostanie opublikowany z opóźnieniem, po jego akceptacji przez redakcję. Komentarze niezgodne z regulaminem będą usuwane.

A ja zjadłam jednego kreplika i jakoś zad mi nie urósł > Trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć sobie STOP .

Najważniejsze, że znowu zady urosły babom...

Od razu mi lżej. To wszystko tłumaczy.

gdybyś baranie zamiast trzymać głowę w radiu maryja zainteresował się także prawdziwym życiem wiedziałbyś, że cukier drożeje na całym świecie, i prawdopodobnie jednak nic to wspólnego z Polską nie ma.

Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy średnia cena cukru w sklepach detalicznych wzrosła o 35 proc, z ok. 2,9 zł w grudnia, do 3,9 zł pod koniec lutego. Ot życie na "zielonej wyspie".

po takiej reklamie czuję dystans do pączków z wiślanki... A tradycyjny paczek jest formowany w dłoniach, a nie szklanką. tylko ręcznie formowane pączki mają te chrupiące, pyszne nierówności skórki... I broń Boże żadnego "pusto" wokół marmolady!...

A ja kupiłem wczoraj kilka pączków w sklepie Wislanki w Cieszynie, były dość duże, smaczne i wcale się nie ciągły jak guma. Do wyboru były z marmoladą, dżemem różanym i adwokatem. Trzeba kupować we właściwych sklepach.
A przy okazji - najlepsze są pączki robione z dwóch rozwałkowanych placków ciasta, które potem wycina się szklanką. Po wyrośnięciu i usmażeniu w tłuszczu mają ładny kołnierzyk, a w środku wokół marmolady jest pusto.

Wy sie mocie dobrze w tej Wiśle.A my w cieszynie jesteśmy zmuszeni do jedzenia kobzoli jakie kupiłam w sklepie Lewiatan na ul.Węgielnej.Ciasto podobne był do gumy do żucia tak sie ciągneło jak w tej reklamie o truskawce. A na Rynku w Cieszynie w tej nowej Herbaciarni były pączki od Bliklego po 3,60 zl /szt. a wielkośc ich była jak orzechy Bliklego! Tłusty Czwartek był ale dlo "cukierników".

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Image CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na obrazku.
reklama
reklama